28 lip 2016

"Skrajnie Mylne Sygnały" czyli parodia wszelkich erotyków.


   Zapewne każda z was była kiedyś szalenie zakochana; na tyle szalenie, że zachowywałyście się irracjonalnie i kiedy trochę już otrzeźwiałyście z tego amoku stwierdzałyście z zażenowaniem, że byłyście typowym przykładem „miłosnego haju”. Jeśli jednak jakimś trafem nigdy nie byłyście w takiej sytuacji, bądź pogrzebałyście ją w odmętach pamięci, aby więcej się nie wstydzić, to książka „Skrajnie Mylne Sygnały” uświadomi was lub pomoże wam sobie przypomnieć co znaczy być szalenie zakochanym.

   Bri była zakochana i nie było w tym nic dziwnego. Była kobietą i kochała mężczyznę, więc pod względem biblijnym wszystko w tej kwestii przebiegało prawidłowo. Miała trzydzieści lat i jej partner też był już pełnoletni, więc o pedofilię nikt nikogo nie mógł oskarżyć. Żadna ze stron nie przymuszała też tej drugiej do związku. Jedyną rysą na ich miłości było to, że ukochany Bri, Luca, miał żonę. I wcale nie zamierzał od tej żony odchodzić bo – takiego dobrego powodu to jeszcze nie słyszałam – musi spłacić z nią kredyt za mieszkanie. Jednak wspólna hipoteka łączy mocniej niż ślubna przysięga.

„Powiedzmy to wprost, istnieje tysiąc powodów, dla których jestem w nim zakochana, i powstanie kolejnych tysiąc, kiedy wreszcie zamieszkamy razem.”

   Głównym problemem mężczyzny, oprócz niespłaconego kredytu, jest wieczny brak czasu. Nie dość, że biedaczyna musi spędzać w pracy całe dnie, to później pędzi do żony, aby wypełniać małżeńskie obowiązki. Tak więc sprytnie swój romans przeniósł do sfery sms-owej z kilkoma tylko wyjątkami, gdy przyjeżdżał do Bri, żeby zjeść u niej kolację i zażyć innych, niekoniecznie kulinarnych, przyjemności.
   Trzeba przyznać, że facet wie, jak oczarować kobietę; wysyła jej takie romantyczne smsy, że sama bym na nie nie wpadła a czasami w przypływie wyższych uczuć łaskawie zgadza się zostać u kochanki na noc, co wprawia ją w istną ekstazę. Ale zrządzeniem losu nigdy do niej nie dociera. Wiecie, przeszkadzają mu w tym korki lub żona, która rzuca w niego wazonem i nadwyręża mu bark.

   Muszę zaznaczyć, że nie oceniam Bri w najmniejszym nawet stopniu. Jak wspomniałam już we wstępie, kobiety w szale miłości są irracjonalne i zachowują się głupio – a przynajmniej ja się tak zachowywałam, gdy zaczynałam się zakochiwać i dlatego daję rozgrzeszenie bohaterce już na początku. Ciągle jednak wierzyłam w to, że w pewnym momencie dziewczyna się opamięta, rzuci smartfona i Lucę (chociaż w przypadku tego związku wystarczyło wyłączyć telefon, aby rzucić Lucę) i znajdzie sobie kogoś odpowiedniego.

   Główna bohaterka to taki typ osoby, której nie da się nie lubić. Lekko roztrzepana wariatka, dzięki której można się zdrowo pośmiać; to prawie taka osoba jak ja. Nie zawsze do końca ogarnia rzeczywistość, ale dzielnie usiłuje stawiać jej czoła. Ja polubiłam ją w momencie, gdy Luca zaczął uprawiać z nią sex przez telefon a biedaczka nie wiedziała co się dzieje i co ma robić, ale ochoczo udawała, że podobają jej się świństwa szeptane przez kochanka zza zamkniętych drzwi łazienki – żeby żona nie usłyszała.
   A skoro już jesteśmy przy sex-telefonie, czyli przy głównym wątku erotycznym tej książki, to muszę dać autorce wielkiego plusa za fantazję i innowację. O ile większość babskich książek żeruje na tym, aby jak najczęściej rozpalać zmysły czytelniczek o tyle „Skrajnie Mylące Sygnały” wyśmiewają się na całego z sexu. Wspomnę tylko, co by wam nie zepsuć przyjemności czytania, że gdy Luca prosi przez telefon Brie aby go wychłostała, ta uderzała świeżo kupionym porem w blat stołu, imitując uderzenia bicza. Nie ma jak pomysłowość.

„-Wylej mi gorący wosk na pierś, proszę!
-Gorący wosk... na pierś... Okej, proszę, wylewam, kap, kap, czujesz?
-Tak – mruczy z rozkoszy. - Oooo, właśnie tak, ale parzy!”

   Cała książka jest urocza, zabawna i po prostu trzeba ją przeczytać. Dla relaksu i po to, żeby nauczyć się prowadzić sex-telefony, bo jak się okazuje to nie taka prosta sztuka. Szczególnie, jeśli partner nagle odkryje w sobie sado-masochistyczne ciągoty i trzeba będzie walić porem w blat. Albo udawać, że leje się komuś wosk na pierś. Polecam serdecznie a za książkę dziękuję wydawnictwu


76 komentarzy:

  1. Chętnie bym przeczytała:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja! Z przyjemnością zapoznam się z lektura! Twoj opis zdecydowanie mnie zachecil :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. biczowanie porem o blat stołu, to się nazywa kreatywność:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy to wypróbować w swoich związkach :D

      Usuń
  4. Nic tylko popłakać się ze śmiechu ^^ Ogólnie to niezbyt mój typ książki, ale wydaje się ta niesamowicie zabawna, że może kiedyś po nią sięgnę ;>

    OdpowiedzUsuń
  5. Takiej książki jeszcze nie czytałem. Z racji tego, że wydaje się być bardzo zabawna chętnie po nią sięgnę. Książka wydaje się być typowa dla kobiet, jednak mimo to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki niej możesz się nauczyć czegoś nowego :) na przykład zastosowań pora :D

      Usuń
  6. Hahaha ksiazke juz dodalam do koszyka ksiazek ktore tata ma mi przeslac poczata! No rewelacja! <3 hahaha boze na pora to nigdy bym nie wpadla naprawde! Co do tak zwanej palmy poprzez milosc znam to.. oj znam przerobilam to na poczatku roku szkolnego do kolegi matko swieta gdyby ktos to nagrywal.. wszyscy mi mowili matko Emilia co ty robisz a ja nie ja swoje XD Teraz do tej pory sie lapie za glowe co ja robilam moj skonczyl sie tak szybko jak i sie zaczal XD I bardzo dobrze do tej pory jestem wdzieczna za to niebiosa! <3 :D

    Versjada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super! :)
      Haha, każda z nas ma coś na sumieniu, więc spoko :D Ja jak zaczęłam się zakochiwać w swoim Łukaszu to takie głupoty przy nim gadałam, że dobrze, że też był zakochany to nie zwracał na to uwagi :D

      Usuń
  7. Zabawna parodia- nie wiem czy mnie rozbawi, ale mogę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że to raczej taka komedia. Jeśli wszystkie wydarzenia są przedstawione w zabawny sposób to może się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzadko sięgam po takie książki, ale powiem, że mnie zachęciłaś do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę się nie uśmiechać, jak czytam tę recenzję :D
    Lubię humor w książkach, a ta na taką wygląda- dzięki, że zwróciłaś na nią mój wzrok ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyczytałam w komentarzach, że książka jest bardzo krótka, wiec może skusze się na e-booka, o ile go znajdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy teraz już jest :) ale na pewno się pojawi :)

      Usuń
  12. To musi być naprawdę fajna książka. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. I pimyslec, że gadżety erotyczne można kupić w byle warzywniaku ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się, mi z miejsca ta powieść poprawiła humor ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz nie mogę popatrzeć na pora bez wybuchu śmiechu :)

      Usuń
  15. o jejku, jak tu po nią nie sięgnąć kiedy czyta się taką recenzję?:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Wpisałam ją swego czasu na listę oczekiwanych premier i jak widzę, humoru tam nie brakuje, więc jeśli uda mi się w końcu tę książkę przeczytać, to liczę na dobrą zabawę. No i miło, że w końcu ktoś się wyśmiewa z tych erotyków, z chęcią to przeczytam. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że ja będę pierwszą autorką, która napisze parodię erotyku :D

      Usuń
    2. W Polsce chyba jeszcze nikt się tego nie podjął, więc śmiało! :D

      Usuń
  17. Bardzo chcę to przeczytać!! :) Zaciekawił mnie opis :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  18. Hahahahaha no niezłe. Aczkolwiek jakoś mnie nie ciągnie. Jednak podziwiam autorkę za takie nowatorskie przedsięwzięcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolisz tradycyjne podejście do erotyków? :)

      Usuń
  19. Gdyby nie Ty, to pewnie przeszłabym obojętnie obok tej książki, a tak już wiem, co będę czytać, jak nadejdzie kolejna sesja :D. Wtedy zdecydowanie nie pogardzę czymś z humorem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do sesji jeszcze tyle czasu! :) Zdecyduj się szybciej na tą książkę :P

      Usuń
  20. Chyba za młoda jestem na takie lektury ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja za stara na takie lektury :-))))

      Usuń
    2. A ja twierdzę, że jesteście w odpowiednim wieku :*

      Usuń
  21. Jeśli to taka parodia erotyka to ja się bardzo piszę! Nie cierpię erotyków, bo w większości są dla mnie albo infantylne albo chore, jeszcze ani razu nie spotkałam się z dobrą książką z tego gatunku, ale na "Skrajnie mylne sygnały" mam ogromną ochotę! :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Czeka grzecznie w kolejce :) ale przynajmniej wiem, że to dobry wybór :D

    OdpowiedzUsuń
  23. nie wiem, czy ta książka jest w moim typie.. ale zapowiada się ciekawie ; )

    ciemoszewska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Chętnie bym przeczytała :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie no musze ja poszukać 😁

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie no musze ja poszukać 😁

    OdpowiedzUsuń
  27. Śmieszki z erotyku? To musi być ciekawe, warzywny pejcz wymiata :P

    OdpowiedzUsuń
  28. brzmi super, relaksacyjnie :D lubię takie sympatyczne bohaterki.

    OdpowiedzUsuń
  29. Bicie porem wypróbuję jeszcze dziś :D Zapiszę sobie tę książkę. Myślę, że do takich bohaterek należy mieć sporo empatii, bo na świecie są tylko nieliczne (jak mi się zdaje) kobiety, które nie upokorzyły się jakoś w imię miłości, która miała być jedyna i właściwa, a okazywała się potem jedną z wielu i raczej przykrym wspomnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  30. hahaha dobra kupuje te recenzje xD pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Tak, przeżywałam takie ,,nastroje". Była beka, ale z chęcią cofnęłabym czas do tamtych chwil.
    Może bym czytała.

    OdpowiedzUsuń
  32. A więc książka bez uniesień miłosnych? Ciekawy temat, o sekstelefonach mówi się, że po drugiej stronie siedzą babcie robiące na drutach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ostatnio za dużo czytałam cukierkowych romansów albo przeciwnie - prawie gorących erotyków.:D Więc, aby nie było ani za słodko, ani za namiętnie, muszę to przeczytać. :) I kto by pomyślał, że bicz można zastąpić porem? :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Zapowiada się ciekawie, choć ten sex-telefon trochę brzmi dziwnie.

    OdpowiedzUsuń
  35. no coś w końcu dla mnie, to mogę przeczytać, chociaż po tytule spodziewałem się czegoś innego

    OdpowiedzUsuń
  36. Tytuł jakoś tak nie zapowiada tego co piszesz :) Może kiedyś trafi w moje ręce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. haha, walenie porem w stół, umarłam :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Twoja recenzja jest świetna! Walenie porem w stół zrobiło mi dzień. :D Niby nie przepadam za obyczajówkami i romansami, ale zapisuję sobie tę książkę do przeczytania. :)
    _________________
    pisane-atramentem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. zabawne, a z woskiem identyczną historię przeżyłam, u nas skońćzyła się na pogotowiu :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Tego mi teraz potrzeba - śmiechu i dystansu :)

    OdpowiedzUsuń
  41. po takiej recenzji to juz koniecznie muszę ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Szczerze to pomyślałam, że książka nie jest urocza tylko raczej żenująca, zwłaszcza po przeczytaniu zacytowanego fragmentu. A poza tym te rozmowy i sms-y przez telefon, zwłaszcza, gdy żona jest w domu. Ktoś miał chyba trochę bujną wyobraźnię. W normalnym domu nie wyobrażam sobie żeby takie coś przeszło.

    OdpowiedzUsuń
  43. Wydaje się lekką książką, akurat na lato :) I ten por :p
    jest już w sprzedaży?

    OdpowiedzUsuń
  44. Hahahah, z tym porem to nieźle :D Nie lubię tego typu książek, ale o innych śmiesznych przykładach z tejże lektury chętnie bym przeczytała. :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Rzadko decyduję się na książkę po przeczytaniu czyjejś opinii, ale do tej skutecznie mnie zachęciłaś - sytuacja z porem w czasiw czytania musi być komiczna :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Bardzo rzadko sięgam po erotyki, bo to zwyczajnie nie mój gatunek. Ale już sam opis i oczywiście Twoja świetna recenzja (czyta się ją naprawdę ekstra) mówi mi, że powinnam się nią zainteresować. I chyba tak zrobię :)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń