8 lip 2016

"Amelia i Kuba. Stuoki potwór" - pragnę mieć koc z merynosów!


   Wiecie kim są merynosy? Cóż, ja przez większość mojego dorosłego życia nie miałam pojęcia, że takie zwierzęta w ogóle istnieją i że można robić z nich koce. Pewnie jest to wina tego, że do moich drzwi nigdy nie pukali domokrążcy, którzy chcieliby mi takowy koc z merynosów sprzedać za jedyne sto dziewięćdziesiąt dziewięć złotych i dziewięćdziesiąt dziewięć złotych.

   Taki domokrążca jest jednak bohaterem najnowszej książki Rafała Kosika: „Amelia i Kuba. Stuoki Potwór.” Jest to książka przeznaczona dla młodszego czytelnika, ale przyniosła mi tyle radości podczas czytania, że spokojnie mogłabym się wrócić do podstawówki, żeby móc przeżywać takie przygody jak te opisane w książce.

   Świat dzieci i świat dorosłych jest zgoła inny; dzieci mają inne problemy, które przez ich rodziców są zazwyczaj bagatelizowane i umniejszane. Bo po co przejmować się tym, że ma się alergie i nie można mieć w domu żadnego zwierzątka? Albo po co przeżywać to, że na klasowym forum ktoś wyznał komuś miłość i potem cała klasa się z tego śmiała? Dorośli zapominają, że kilkadziesiąt lat temu mieli takie sami kłopoty, które spędzały im sen z powiek i które sprawiały, że codzienność psuła radość z bycia dzieckiem.

   Amelia i Kuba mają dwa zasadnicze problemy, które są katalizatorami ich ciągłych wybuchów złości i niechęci – młodsze rodzeństwo. O ile młodszy brat Amelii, Albert jest małym geniuszem i przypomina Sheldona z „Teorii wielkiego podrywu”, o tyle młodsza siostrzyczka Kuby, Mi, jest urocza, rozgadana i niezwykle roztrzepana. I to właśnie ona zapoczątkowała wszystko to, co wydarzyło się w „Stuokim potworze.”


Stado merynosów. Kochane!
   Pewnego dnia, by zrobić bratu złośliwy żart, Mi napisała na jego klasowym forum, że kocha on Amelię. Żart niezbyt kardynalny, biorąc pod uwagę, że oboje mieli po 11 lat i się przyjaźnili, więc docinki kolegów i koleżanek z klasy nie powinny zbytnio ich zaboleć. Jednak zabolały Amelię, szczególnie dlatego, że jedną z osób kpiących z tego „romantycznego wyznania” była Klementyna, jej najlepsza przyjaciółka. Nie wiele myśląc, Amelka postanowiła się zemścić i wrzuciła na popularną Twarzoksiążkę ośmieszające Klementynę zdjęcie. Gdy złość już jej przeszła i dziewczynka próbowała je skasować, okazało się, że ilość kopii fotki jest tak ogromna, że nie było jak nad tym zapanować. Cała szkoła zaczęła wyśmiewać się z Klementyny i wstawiać jej zdjęcie na swoich profilach.

   W dodatku i w świecie dorosłych zaczęło się robić nieciekawie, bo na całym osiedlu – trzeba zaznaczyć, dość ekskluzywnym, na którym mieszkała też Celebrytka przez naprawdę duże C – zainstalowano monitoring, aby mieszkańcy mogli poczuć się bezpieczni. Aby nie zatrudniać nowego ochroniarza postanowiono, że monitoring będzie „obywatelski” a to oznaczało, że każdy mógł we własnym domu obserwować to, co działo się w okolicy. Niestety, zamiast zwiększyć bezpieczeństwo, monitoring przyniósł same straty – dorośli zamiast pracować zaczęli ślęczeć przez monitorem laptopa bądź telewizora i podglądali swoich sąsiadów.

   W tej niepozornej książce dla młodych czytelników autor – swoją drogą pan Rafał wydaje się być bardzo zabawnym człowiekiem! - poruszył dwa ważne tematy związane nieodłącznie z dzisiejszym światem. Po pierwsze – internet i jego zgubny charakter oraz uzależnienie od podglądania innych. Przyznajmy szczerze, chcemy wiedzieć co się dzieje w życiu innych ludzi, kręci nas pozyskiwanie coraz to nowych informacji. Czasami jednak zatracamy w tym naszą codzienność i zaczynamy żyć jedynie życiem podglądanych osób.

   A i autor porusza jeszcze jeden ważny temat – koce z merynosów. Dlaczego, ah dlaczego nie każdy może sobie taki noc zakupić? Teraz pragnę mieć rajstopy w paski (inspiracja filmem „Zanim się pojawiłeś”) i koc z merynosów. Tyle mi do szczęścia potrzeba.

   Zacytować wam jeszcze muszę małego Alberta, żebyście uwierzyli, że on faktycznie jest podobny do Sheldona:

„- Musisz wszystko mówić w taki skomplikowany sposób? - skrzywiła się Klementyna.

- Gdybym to jeszcze bardziej uprościł, toby zostały same przecinki i kropki.”  

Za książkę serdecznie dziękuję:

54 komentarze:

  1. Dokładnie jest tak jak piszesz. Za dużo czasu poświęcamy na angażowanie się w życie innych i Internet. Nie czytałam jeszcze nic tego autora, ale chętnie to zmienię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też moje pierwsze spotkanie z autorem :) ale na pewno nie ostatnie :)

      Usuń
  2. Nie miałam pojęcia o istnieniu merynosów, a książka wydaje się bardzo ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, ja też nie wiedziałam i przez to moje życie było jałowe :)

      Usuń
  3. Dobre te dzieci - 11 lat a taki zaawansowany internet! Ale dobrze, że powstają takie książki od najmłodszych lat dzieci będę wiedziały jak internet jest nieprzewidywalny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety teraz coraz młodsze dzieci doskonale znają się na komputerach i internecie :)

      Usuń
  4. Twarzoksiazka i monitoring - ta książka naprawde mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam czytać książki dla dzieci i bardzo się cieszę, że powstają takie mądre pozycje, opisujące najbardziej aktualne z aktualnych problemów, z jakimi się one dzisiaj borykają. :)

    Co do merynosów - są z nich także buty (słynne EMU). Posiadałam takowe raz w życiu i nigdy nie zapomnę tego uczucia, kiedy pierwszy raz wsunęłam stopy w mięciutką wełenkę. <3 Polecam, nawet jeśli uważasz, że są brzydkie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio te buty są z nich? :D O widzisz, dzięki Tobie dowiedziałam się czegoś nowego ^^

      Usuń
  6. Biedne merynosy...bardzo ciekawa książka, poruszająca ważne tematy...
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich niepozornych książkach dla dzieci są często poruszane takie ważne tematy :)

      Usuń
  7. Wow, bardzo interesująca książka. Zaciekawiła mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. To fajna książka dla młodszych czytelnikow

    OdpowiedzUsuń
  9. O jejku, jaka cudowna historia! :) Taka niepozorna książeczka, a tyle w środku kryje:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest jak kinder niespodzianka :D

      Usuń
  10. Końcowy cytat - boski ;-) Muszę go sobie chyba zapamiętać :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trochę za stara jestem, dzieci też nie mam, więc im nie podsunę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem starsza a mi się książka podobała :P

      Usuń
  12. rajstopy w paski i koc z merynosów- niewiele potrzeba Ci do szczęścia:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz jaka ja jestem prosta w obsłudze? :D Jak to ktoś powiedział "do szczęścia potrzeba mi wiele małych szczęść" :)

      Usuń
  13. Mam w domu Amelię, która uwielbia słuchać, a ja uwielbiam jej czytać. Na razie rządzą ciut krótsze lektury ( na Dzieci z Bullerbyn nie dała się skusić jeszcze :P) ale myślę, ze to kwestia czasu - a bohaterka o taki samym imieniu to musi być wow :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak już Twoja Amelka podrośnie to pamiętaj o tej książkowej :)

      Usuń
  14. dla niektórych książek wróciłabym już dziś do podstawówki, aby cieszyły tak jak kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróćmy razem i zróbmy klasę przyszłych blogerów :D

      Usuń
  15. Jestem dorosła ale czasem sięgam po książki kierowane do dzieci, ponieważ niektóre z nich są na prawdę piękne i mądre (np. "Dziewczynka z parku) i nie wstydzę się, ze po nie sięgam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. merynosy znam, ale to z racji zawodu, natomiast nie znam tego autora i książki i chętnie po niego sięgnę i córa pewnie też:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też nigdy o tych zwierzątkach nie słyszałam, a domokrążcy też do mnie nie zaglądają, bo boją się psa. Nie mniej, one są śliczne I pewnie mięciutkie :)
    Książki dla dzieci sprawiają mi niezwykłą radość, mam kilka swoich ulubionych do których wracam i historię o Amelii i Kubusiu chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może moi się boją Tosi :D Niby to tylko york, ale jak szczeka to głośno :D

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Ostatnio nic ci się u mnie nie podoba :P

      Usuń
  19. Nie ukrywam: fabuła ciekawa i z pewnością może czegoś nauczyć. Już włączenie monitoringu i szukanie potknięć sąsiadów, daje do myślenia.
    P.S. Napisałaś: "sto dziewięćdziesiąt dziewięć złotych i dziewięćdziesiąt dziewięć ZŁOTYCH" ;)
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, faktycznie :D No bo te koce to kosztują tyle, że podwójnie trzeba napisać złotych :D

      Usuń
  20. Nie czytałam jeszcze nic tego autora. Książka brzmi ciekawie, a okładka super, od razu przyciąga wzrok !

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mówię nie, ale wydaje się interesująca. Ciekawe jak ja bym się w niej odnalazła :D

    OdpowiedzUsuń
  22. O Kosiku już przecież tyle słyszałem i aż wstyd że nigdy nie czytałem, nawet tej jego najsłynniejszej serii o Felixie Necie i Nice. A fajnie byłoby się tak oderwać i poczytać coś dziecięcego, młodzieżowego.

    OdpowiedzUsuń
  23. niepozorna książka z ciekawym przekazem :)
    a rajstopami w paski sama bym nie pogardziła ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Brawo Tea! - przeczytałam koce z mentosów i sobie myślałam, że kurde przepyszny taki koc musiałby być i zbankrutowałabym na kupowaniu coraz to nowego :D Ale sama książka coś tak mi się wydaje, że ma w sobie duży potencjał i może pomóc w szerzeniu czytelnictwa u młodszych czytelników, a przy okazji porusza ważny temat - taki zestaw full :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Książka na pewno ciekawa, ale tak jak napisałaś, głównie dla młodszych czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  26. No proszę, chyba sięgnę sobie po jakąś książkę dla młodszych czytelników, już dawno myślałam o tym, żeby przeczytać od nowa serię Pana Samochodzika, do którego miałam sentyment w dzieciństwie. Póki co z sentymentu ślęczę nad twórczością Joanny Chmielewskiej. Książka, tak jak ją opisałaś, wydaje się naprawdę ciekawa. Tylko, czy język w jakim jest pisana by mi odpowiadał, w sensie, czy narracja nie jest zby dziecinna...

    OdpowiedzUsuń
  27. Mimo, iż to książka dla dzieci na prawdę mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  28. O powieściach Rafała Kosika słyszałam dużo dobrego, ale... no cóż, nie mam zbytniej ochoty na powieści dla dzieci czy młodszej młodzieży. To ten wiek, w którym jestem już oficjalnie dorosła (no dobra, jeszcze nie - osiemnastka za miesiąc :p), ale czuję się jakbym miała jeszcze więcej lat niż mam. No cóż. :p

    OdpowiedzUsuń
  29. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Teraz będę wiedzieć co siostrzenicy kupić na święta :D

    OdpowiedzUsuń
  30. MOja babcia ma koc z owiec i raczej go nie lubię bo mnie drapie :p

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiam Szeldona!
    To książka dla mnie !

    OdpowiedzUsuń
  32. Muszę poczytać o merynosach hmm... Książka dla dzieci, a nie jeden dorosły spędzi z nią miło czas... :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Hmmm nie dla mnie, ale dla chrześniaka czemu nie :d

    OdpowiedzUsuń
  34. Pamiętam jak sama czytałam jego książki z serii Felix Net i Nika - nie mogłam się oderwać, teraz chyba czas dać młodszemu bratu kolejną jego pozycję!

    OdpowiedzUsuń