29 lut 2016

Nie rozumiem tego świata - przegląd absurdów z mojego podwórka.


   Nie to, że nie mam chęci; chciałabym zrozumieć ten świat i ludzi, naprawdę. Bardzo bym chciała. Ale nie umiem. A że nie lubię sobie wszystkiego w sobie tłumić to poopowiadam wam o pewnych absurdach, o których ostatnio słyszałam.

   Absurd numer I – miałam pisać tutaj o tym, co znajdzie się po numerem II, ale przy pisaniu „narzeczony” przypomniałam sobie, że wiele dziewczyn pisząc w internecie o swoim najwspanialszym używa pierwszej litery jego imienia. I to nawet słodkie czytać, że „mój R. zabrał mnie dzisiaj...”, „razem z A. byliśmy...”. Ale nie rozumiem tych, które mają chłopaka o imieniu Łukasz, jak ja i uparcie piszą „ja i mój Ł.” - wiadomo, że Ł to Łukasz, chyba że rodziców fantazja poniosła i dziecko nazwali Łucjan. Zawsze istnieje jeszcze opcja Łazarza, ale to raczej sporadycznie występujące imię.

   Absurd numer II – ostatnio razem z moim Ł. (!) uparcie uczęszczamy na nauki przedmałżeńskie, gdzie uczymy się jak być w przyszłości małżeństwem idealnym. Nie usłyszeliśmy niestety niczego w rodzaju, że „miesiączka to łzy macicy, która nadal pozostaje pusta”, nie mniej jednak mieliśmy przyjemność wysłuchać wykładu pani z poradni, która opowiadała nam o naturalnych metodach planowania rodziny. Nawet ciekawe to było i pouczające, ale jednej wątek mnie powalił na kolana i to nie w celu rzewnej modlitwy. 
Otóż pani opowiedziała, że mąż jej koleżanki tak jest obeznany w jej cyklu, że już po wyglądzie jej śluzu potrafi orzec, czy ta ma dni płodne czy też nie. Sic! Zaczęłam się zastanawiać kiedy on jej ten śluz ogląda, w trakcie gry wstępnej czy rano przed pracą i ki ciorta nie umiem sobie tego wyobrazić jak on patrzy jej w majtki a następnie głęboko w oczy i mówi: „Kochanie! Dzisiaj masz niepłodne!”.

   Absurd numer III – fenomen „Pięćdziesięciu twarzy Grey'a”. Na ziemskim padole jest mnóstwo książek, lepszych, gorszych, grubszych, chudszych, ale czemu ludzkość obrała sobie właśnie tą książkę za bestseller w ubiegłych dwóch latach? Ani fabuła powalająca nie jest, ani postacie nie mają głębszego charakteru a wszystko sprowadza się do „weź mnie tu mchu na dębie! A ja przegryzę wargę i uwolnię moją wewnętrzną boginię.”

   Absurd numer IV – tematyka nadal ślubna. Należę do jednej z grup na facebooku, która pełna jest przyszłych panien młodych, które pytają o idealny kolor przewodni, wymieniają się pomysłami i chwalą się swoimi sukniami. Czasami jednak zdarzają się wpisy „od serca”, które niekiedy pełne są złych i przykrych doświadczeń. Raz trafiłam na wpis dziewczyny, która pisała, że nie jest pewna czy brać ślub, bo on czasami lubi ją „podszturnąć”, ale zły nie jest „bo dziecka nigdy nie uderzył.”
Matko, córko i prababko! Nie rozumiem jak można dać się lać komukolwiek. Wiem, że takie osoby są niejako uzależnione od osoby bijącej, wiem, że to w pewnym stopniu zaburzenie społeczne. Sama swego czasu znosiłam wiele i nie raz usłyszałam w niemiłej formie, że mam szybkim tempem udać się tam, gdzie słońce zachodzi a słonie pluskają się w wodopoju (ah, jak ja ładnie opisałam słowo „spier*****”), ale przenigdy nie pozwoliłabym na siebie podnieść ręki. Dlatego nie rozumiem tej dziewczyny i nie pojmuję jak ona w ogóle w tej sytuacji może brać ślub pod uwagę...

   Absurd numer V – jakieś guzowate cholerstwo wlazło mi w kolanko, postanowiłam więc udać się z tym do ortopedy. Niestety, żeby się do niego dostać muszę posiadać skierowanie od swojego lekarza pierwszego kontaktu, więc od ubiegłego wtorku codziennie dzwonię do przychodni i próbuję umówić się na wizytę. Jako, że zapisy są od godziny 7, to zapobiegawczo zaczynam dzwonić o 6.55 i tak sobie do 7.30 dzwonie i słyszę ciągłe „piiii, piiii” po czym jakaś miła pani słuchawkę podnosi i momentalnie ją odkłada; ot, żeby telefon przestał dzwonić.
   Ja się pytam – jak mam się zarejestrować?

   Absurd numer VI – praca magisterska, czyli konkurs na to, komu najszybciej puszczą nerwy. Promotorzy to teoretycznie zwykli ludzie. Jednak w praktyce, gdy dostają w swoje ręce całe studenckie życie delikwenta zmieniają się w istoty humorzaste i zmienne bardziej niż pogoda i kobieta razem wzięte. 
Moja znajoma ma takiego promotora, który zażyczył sobie przede wszystkim ankiet; nie ma problemu, zrobiła ankiety. Promotor je przejrzał, pomruczał, pomruczał i stwierdził, że bezsprzecznie muszą być one w formie wywiadu, żeby nie sugerować nikomu odpowiedzi. Biedna dziewczyna zmieniła więc wszystkie pytania, zaniosła ankiety po raz drugi i usłyszała, że „ogólnie to są w porządku, ale w formie wywiadu to być nie może, skąd jej się taki głupi pomysł wziął...” Przerobiła na nowo, zaniosła i zgadnijcie co? - znowu źle! Bo to nie może sugerować odpowiedzi, ale nie może być w formie wywiadu, czyli pytając ile ankietowany ma lat, nie może zostawić miejsca do wpisania tej informacji, ale nie może też podać podziału...

   Absurd numer VII, ostatni – powróćmy do wspomnianego już ślubnego forum; jest to absurd gorący jak bułeczka z piekarni, bo dopiero co trafiłam na ten wpis. Pewna dziewczyna pytała o to, jak rozplanować dobie dania w dniu ślubu, bowiem o 13 ślubuje, na sali będzie około 15 a na do rozdysponowania obiad, tort i trzy dania gorące + oczywiście ciasta, sałatki, przystawki i zakąski, które ciągle są na stole. I wiecie co? Większość odpowiedzi sprowadzała się do stwierdzenia: „mi by było wstyd robić takie ubogie wesele, goście głodni wyjdą. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła tak źle potraktować rodzinę swoją i narzeczonego.”
   Ludzie! Ja nie wiem czy te odpowiadające nigdy na weselu nie były, czy jak były to głodowały specjalnie trzy dni przed, żeby potem jeść wszystko jak leci... W domu po obiedzie człowiek przez dwie, trzy godziny nie tyka innego dania, bo po prostu jest najedzony. A one stwierdziły, że jak obiad ma być o 15, to o 17 pierwsze ciepłe danie, o 19 drugie, o 21 tort, o 23 ostatnie gorące i do rana goście głodować będą... Bo one to mają pięć gorących dań oprócz obiadu i wesele zaczyna się o 18, więc goście będą zadowoleni.
   Nie rozumiem, nie ogarniam, nie mam sił ogarniać.

   Tym apetycznym akcentem żegnam was i idę robić pięć gorących dań, żeby rozepchać sobie żołądek a przy okazji napiszę rozdział magisterki. W środę mam spotkanie z promotorem, więc lepiej być przygotowanym na wszystko!  

92 komentarze:

  1. Samo życie :) Absurd III istne nabijanie kasy. A telefon do rejestracji czemu przeszkadzasz kiedy Pani poją kawę rano i plotują jak to mąż nie posprzątał po śniadaniu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh wiem, jestem okropnym człowiekiem i nie mam sumienia, ale kolano boli i nie myślę racjonalnie :D

      Usuń
  2. Fenomen Greya pozostanie chyba dla mnie zagadką. Forum dla panien młodych to przedsmak forum dla świerzo upieczonych mam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do Greya to trudno powiedzieć, w sumie wieki temu podobnie było z wieloma książkami czy wręcz seriami, które nie wiedzieć czemu stawały się mega popularne. Najbardziej zadziwiały mnie w przeszłości ataki na panią Rowling za cykl o Harrym Potterze. Jak dla mnie w porównaniu z Greyem (od razu rozwiewam wątpliwości, nawet nie miałem w ręku tego ,,dzieła" :D) to całkiem dobra seria. Choć zabiegi zmierzające do doklejania kolejnych części dotyczących przeszłości rodziców głównego bohatera (czy też innych postaci) uważam za bezcelowe.

    Rejestracja w przychodni to inny wymiar czasoprzestrzeni. Przynajmniej w Polsce.

    Też zaczynam przerabiać absurd z pracą magisterską. Usłyszałem ostatnio, że promotor nie rozumie mojego sposobu myślenia przy podziale pracy na części mniejsze. A sam mnie poprosił o to, wyjaśniając, że zwiększy to czytelność. Wstawiłem podrozdziały, sądziłem, że dobrze robię a okazało się jak zawsze.

    To powodzenia przy pisaniu pracy. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, już się nie mogę doczekać spotkania środowego :D się dowiem, że źle nakreśliłam aspekt historyczny... albo co gorsza - promotor do niczego się nie przyczepi, co będzie niezwykle podejrzane.

      Już straciłam nadzieję, że kiedyś się tam dodzwonię.

      Usuń
  4. Mogę Cię u mnie do ortopedy zarejestrować, zero czekania,w ten sam dzień lekarz przyjmuje:)
    Fenomenu Greya nie rozumiem, i chyba nie chcę go zrozumieć:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? :D Matko moja, on sam telefony odbiera czy panie z recepcji w Twoim mieście pochodzą z kosmosu? :)

      Usuń
  5. Tragedia. Głupota ludzka nie zna granic. Co kolejny absurd, to gorszy. Nie wiem, ile się jest w stanie zjeść na weselu, ale ludzie chyba faktycznie 3 dni naprzód nie jedzą :) Nie wiem, czym się Greyem zachwycają, nie moja tematyka. Odnośnie Ł., P., M. też mnie to śmieszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak naprawdę nie jedzą przed to u mnie się nie najedzą, bo mam standardowo - obiad + 3 dania gorące tylko :(

      Kurczę! Co na to powiem mój Ł?! :D

      Usuń
  6. Tego fenomentu Greya też nie jestem w stanie zrozumieć ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, nawet blogi przypominają mi, że się starzeję... A dokładniej ciągle męczą mnie tematem ślubów. Po twoim opisie już na pewno nigdy nie zapytam nikogo o poradę w kwestii ślubu i jak będę chciała ślubować na plaży, ubrana w piżamę, a do jedzenia podać tylko krakersy to tak kurcze zrobię!
    Inna sprawa, czego się dziewczę pytające spodziewało po internecie...
    A co do dziwnego skracania imion, chyba jednak wolę dawać każdemu przydomek, który trochę o nim świadczy. Żeby to miało ręce i nogi - pana A. sobie nie wyobrażę, za to czytając o ,,Hipisie" mam już pewną świadomość, co to za człowiek. Dobrze dobrane przezwisko starczy za całą charakterystykę człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ei, to ja chcę być na Twoim ślubie! Dla tych krakersów :)

      Hm, to o swoim musiałabym napisać "wrażliwy fan metalu" :D

      Usuń
  8. sadowię swój coraz większy zadek na fotelu przed biurkiem i zaczynam tworzyć komentarz:D
    absurd I- pod moim M kryje się najzwyklejszy Mateusz :D trochę szkoda, bo imię to bardzo lubię i chciałam tak synka nazwać, ale dwóch Mateuszów w domu to o jednego za dużo ;P
    absurd II- kuź*a, wiedziałam, że o czym zapomniałam! tydzień już chyba noszę w portfelu karteczkę z nr telefonu do babki od nauk przedmałżeńskich...ale zawsze zapominam do niej zadzwonić :P
    absurd III- trylogię o Grey'u przeczytałam i nie będę się z tym kryć, ale żeby od razu uznać to za bestseller? Marketing i tyle w temacie. Tak samo jest w przypadku „Dziewczyny z pociągu”.
    absurd IV- miałam na studiach znajomą, która była z chłopakiem od liceum i nieraz mówiła mi, że bywa agresywny, że zdarza mu się ją szturchnąć, a raz popchnął ją na szafkę. Gdy zapytałam dlaczego sobie na to pozwala, dlaczego z nim nie zerwie, wiesz co mi odpowiedziała? Że wątpi czy znajdzie kogoś lepszego, że boi się zostać sama. Nosz kurde, wolałabym zostać starą, zwariowaną panną ze stadem kotów niż pozwalać sobie na takie rzeczy! A niedawno dowiedziałam się, że nie dość, że nadal są razem to jeszcze w tym samym dniu, co ja biorą ślub…
    absurd V- ja Ci powiem jak: raniutko, póki jeszcze ciemno na dworze, drylujesz pod przychodnię, ustawiasz się w kolebeczce, a później pchasz się łokciami i kolanami do pani z rejestracji :P U mnie właśnie tak to wygląda, w przeciwnym razie nadal czekałabym na rejestrację do lekarza z grypą, którą miałam w gimnazjum…
    absurd VI- ach, pisanie pracy dyplomowej i moja cudna promotorka… temat rzeka, miejsca w okienku na komentarze braknie :P
    absurd VII- ja niestety podpisuje się pod komentarzami dziewczyn. U nas oprócz obiadu i tortu będzie jeszcze 5 czy 6 gorących dań. Początkowo wydawało mi się to dużo, ale właścicielka domu weselnego mówi, że właśnie tylko się tak wydaję, a tak naprawdę z doświadczenia wie, że dla niektórych to i jest za mało, że ludzie dużo jedzą na weselach. Ja ostatnio byłam na balu, który rozpoczął się o 19:00 i oprócz obiadu były właśnie trzy dania gorące i powiem Ci, że mimo iż dużo tańczyliśmy, bawiliśmy się i piliśmy, to odczuwaliśmy głód, jednak tego jedzenia było za mało, mimo że nie głodowaliśmy specjalnie na tę okazję. Mnie się chyba nigdy nie zdarzyło głodować:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekaj, czekaj teraz będę odpowiadała -
      ale fajnie jak ojciec i syn będą tak samo się nazywali :) zawsze możesz wołać na małego Junior :)
      Ha, przypomniałam Ci o naukach, czuję się dumna.
      Ciekawe jak ta Twoja koleżanka będzie traktowana po ślubie, skoro teraz jest jak jest... I ciekawe co będzie jak będą dzieci.
      Dobra, jutro idę się rozpychać i może przy okazji coś mi w kolanie przeskoczy i przychodnia uzdrowi mnie w try miga!

      Matko, zaczynam się stresować, że u mnie goście będą głodni :) ale to chyba też zależy od porcji i pory roku. Na jesień i w zimie wiadomo, że apetyt większy a w upały to jeść się nie chce za bardzo :)

      Usuń
    2. wiesz, jakoś nie podoba mi się wołanie do dziecka Junior.
      to może jeszcze zadzwonisz, a najlepiej jak za mnie odbębnisz te nauki:P
      nie wiem i nie chcę wiedzieć, mam swoje problemy ( szukanie pracy coraz bardziej mnie dobija ), w to jest jej życie i spędzi je z tym, z którym będzie chciała.
      i okaże się, że polska służba zdrowia wcale nie jest taka zła :P
      mnie się tam zawsze chce jeść, nieważne czy to lato czy zima:P

      Usuń
    3. W sobotę kończę swoje to poproszę księdza na pewno i Tobie wystawi zaświadczenie :D

      Okaże się, że polska służba zdrowie leczy samym byciem.
      A to u mnie jest odwrotnie, mi się mało kiedy chce jeść :)

      Usuń

    4. dobrze by było, żeby tak hurtem i Wam i mnie wystawił papiurek:P

      ps. i jak ten zabiegi laserowego usuwania tak bardzo nielubianych przez nas włosków? ile płacisz za jeden zabieg?

      Usuń
    5. Po pierwszym zabiegu już coś widać :) tzn w niektórych miejscach na łydkach włosów nie ma a reszta jest osłabiona i wyrasta dopiero po 3 dniach a nie po jednym jak zazwyczaj :)

      Sto złociszów za obie łydki i kolana :)

      Usuń
    6. to jeszcze nie tak drogo:) muszę tylko znaleźć odpowiedni gabinet w swojej okolicy

      Usuń
  9. Poprawiłam sobie humor absurdami :) Dobrze, że mnie ślubne małżeństwo ominęło i wszelkie dziwne nauki :P Nie wiem jak bym dała radę czytać forum dla przyszłych panien młodych, tak jak matek :P to dla mnie dwie okropne kategorie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie korci, żeby zobaczyć co jest na tym forum dla matek :D

      Usuń
    2. Daj spokój... My, kobiety jesteśmy specyficzne, zawistne i nigdy nie da się przetłumaczyć nic żadnej... A jeszcze uwielbiają sobie nawzajem cisnąć. Zarówno na ślub każda ma inną koncepcję jak i na swoje dziecko, tyle tylko, że jeśli chodzi o dziecko to mają gdzieś specjalistów bo to one są matkami i wiedzą wszystko najlepiej.

      Usuń
    3. Czyli takie trochę wredoty jesteśmy podłe :)

      Usuń
  10. A wiesz, że pomyślałam o Łucjanie;p I czytam dalej i proszę, jet Łucjan;)
    Absurd II - prawie oplułam ekran;p
    Ja też nie wiem jak można tłumaczyć "ukochanego" z podniesienia ręki... Tylko spróbowałby ktokolwiek, a zaraz byłabym na policji.
    Najlepiej chyba koczować pod przychodnią, bo inaczej to ciężko. Dobrze, że u mnie nie ma jeszcze z tym problemu.
    Nie ma co, zajebisty promotor. Też słyszałam od koleżanek różne podobne opowieści na ich jakże zmienne decyzje.
    Zajebisty tekst z tym głodowaniem. Oplułam ekran po raz drugi;p Ja ostatnio byłam na 1 weselu, ale jak dla mnie jedzenia było za dużo. Ja już po torcie nic nie mogłam wepchać w siebie. No ale ślub to w końcu impreza zastaw się a postaw się, więc może rzeczywiście dania powinny być co godzinę;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjan to piękne staropolskie imię :D

      Przepraszam, że wymuszam na Tobie plucie :)

      Usuń
  11. Co do absurdu nr V - aż truchleję na samą myśl że w najbliższym czasie muszę się umówić na badania krwi. Ciekawe co mnie spotka zanim tego dokonam...

    Absurd VII - byłam latem zeszłego roku na weselu i dań ciepłych po obiedzie było kilka (3 chyba) a i tak nie było szans coby to wszystko przejeść! Nie można popadać w paranoję. Przecież takie spotkania nie są po to by siedzieć i wpychać sobie jedzenie garściami do ust, a po to by się bawić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać dla niektórych są :D na szczęście my obok sali weselnej mamy Delikatesy, to jak coś to jedzenie dokupimy :)

      Usuń
  12. Życie pełne jest absurdów. Na początku blogowania sama zastanawiałam się o co chodzi z tymi "mój M" itp. :D Przez cykl miesiączkowy i naturalne metody planowania rodziny sama przechodziłam. Ach czego ja się wówczas dowiedziałam. Np. że proszek vizir to środek antykoncepcyjny także strzeżcie się moje drogie Panie :D A podczas przygotowań do ślubu okazało się, że jestem sknerą bo ślub był na 17 więc goście przyjdą po obiedzie i zjedzą mniej mimo, że obiad dla gości po ślubowaniu w kościele i tak był zaplanowany. Także nie ma się co przejmować bo ludzie i tak będą wymyślać dziwne teorie i zawsze będzie źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vizir mówisz? :D Pojęcia nie miałam, takie info to dopiero przede mną :)

      Usuń
  13. To ja chce na to wesele z trzema daniami, bo tych z pięcioma mam już dość :) A tu jeszcze jedna ciotka z drugą koło Ciebie siedzą i mówią, "No jedz, no jedz. Przykro będzie młodym jak zostawisz" :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Promotor i śluz wymiata.
    Twarzy Grey'a nie czytałam, nie oglądałam, nie ciągnie mnie, nie chce mi się nawet za filmem rozglądać. Za to ostatnio naśmiałam się i napłakałam na Listach do M i Planecie singli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planety jeszcze nie widziałam, muszę nadrobić :)

      Usuń
  15. Czytam fora ślubne, weselne i faktycznie niektóre kobiety piszą w ten sposób, jakby nie miały o niczym zielonego pojęcia. :D Osiem dań gorących, kilogramy mięcha i miliony litrów wódki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I do tego beczka wina, co by nie zabrakło :)
      A co, szykujesz się do swojego? :)

      Usuń
  16. Jeśli chodzi o dni płodne, to to nie pobije męża mojej kuzynki, który twierdzi, że węchem wyczuwa te dni ha ha. Świat jest pełen wariatów!

    OdpowiedzUsuń
  17. The post is fantastic! I love it so much:)
    Have a nice day!

    www.theprintedsea.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety życie pełne jest absurdów. To z weselem i jedzeniem mnie autentycznie rozwaliło, bo ja mam wrażenie, że na takich imprezach jedzenie się zawsze marnuje, a tu, że mało :P No nie wiem, dla mnie to aż za dużo jak co 2 godzin miałoby wjeżdżać kolejne danie :P
    A co do rejestracji do lekarza, obawiam się, że musisz wybrać się do przychodni osobiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jutro podwijam portki i idę atakować tą zacną placówkę :)

      Usuń
    2. Trzymam kciuki za powodzenie misji :)

      Usuń
    3. Super! To teraz trzymam kciuki, żebyś nie musiała długo mieć kontaktu z lekarzami :D

      Usuń
  19. No cóż zrobisz kochana ot życie :-) masz teraz taki czas w życiu pełen różnych doznań i doświadczeń :-) a rejestracja i lekarz brr nawet mi nie mów, u nas nigdy nie mogę się dostać jak chcę a już o dodzwonieniu się nie ma mowy. Dasz radę uporać się z tymi wszystkimi rewelacjami :-) pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Absurd numer II powala wszystkie inne na kolana. Po prostu genialna pożywka dla wyobraźni, ale raczej mogąca przyprawić o koszmary ;>

    OdpowiedzUsuń
  21. Haha rozbawił mnie nieco ten ironiczny post :) Zacznę od tylca i napiszę Ci w sekrecie, że tego wszystkiego ogarniać nie musisz, bo i po co? :D ludzie byli, są i będą dziwni, inni... jak zwał tak zwał :) Ważne, żeby ogarnąć swoje myśli, chęci, plany i zamierzenia i żeby coś z tego wyszło :)
    Ja również zauważyłam, że wiele blogerek relacjonując swój weekend z facetem używają pierwszych liter imion, urocze :D Zanim jednak weszła ta moda, ja wygadałam się od razu iż moja miłość nosi imię Dawid, a szkoda, że nie potrzymałam tego w tajemnicy, bo spekulować by można iż Dariusz, czy Damian, a może Dominik się zowie :D
    50 Twarzy Greya nie czytałam jeszcze, więc nie będę się wypowiadać :) Ale książka leży na mojej półce i cierpliwie czeka :D Tematyka zaręczyn i ślubów pomału zaczyna dotyczyć i mnie, Świat zwariował i nagle po ukończeniu osiemnastki, wszystkie moje koleżanki zaczęły się zaręczać, a już kilka zaślubionych jest... Czy jestem jakaś dziwna, że nie śpieszy mi się do bycia żoną i że chociaż szkołę chcę ukończyć? o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak już przeczytasz Greya to się podziel wrażeniami :D

      Tak młodo teraz ludzie się zaręczają? Matko, to ja jestem dinozaurem :D Jak dla mnie to całkowicie normalne, żeby chociaż poczekać na studia :)

      Usuń
  22. No i także tego, no :) przeczytałem od początku do końca, nie wypowiem się :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Absurd z przychodniami zdaje się być na porządku dziennym w wielu miastach, miasteczkach, a nawet wsiach. Taka kolejna polska norma, mniej więcej taka sama jak fakt, że każda hollywoodzka produkcja związana jest jakkolwiek z Polską (a to dziadek kogoś był Polakiem, a to jedną scenę kręcili pod Wrocławiem, itp.).
    Jestem ciekawa też, co ta pani narzeczona miała na myśli pisząc, że ją "szturchnął"... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to tak, każdy sławny ma jakieś Polskie korzenie :D Nawet Obama :)

      Usuń
  24. Po porostu nie wiem co napisać... ale dobre dobre czytałam i raz się śmiałam a raz mialam ochotę walnąć głową w ekran mojego smartfona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bij smartfona, nic Ci nie zrobił :(

      Usuń
  25. haha ale mądre - dania co 2 godziny. gdyby napisały że co 3 to rozumiem, ale dwie to przesada, tak szybko nikt nie jest głodny :P

    OdpowiedzUsuń
  26. I co napisałaś tej dziewczynie od 'podszturchującego' faceta?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam około stu komentarzy od innych, więc swoich groszy już tam nie dodawałam :) każda radziła jej odejść :)

      Usuń
    2. Najgorsze jest to, że dopóki ona sama nie zrozumie, że jest coś warta, że zasługuje na coś lepszego, to mówienie jej nic nie da, ale może jakąś iskierkę w niej zapali.
      Mam jeszcze jedno pytanie? Za ile miesięcy Twój ślub, ze już chodzicie na nauki? Mój za 4 i jeszcze jesteśmy w lesie ;) Sukienka też w sklepie.

      Usuń
    3. Ślub dopiero za 16 miesięcy, ale chcieliśmy mieć to z głowy i zająć się potem innymi kwestiami :)

      Usuń
    4. Aż się w głowę podrapałam!

      Usuń
  27. Absurdów świata zawsze jest pod dostatkiem, ale ostatnio najbardziej we znaki daje mi się ten promotorki niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Haha, ja już jestem po tych wszystkich przedślubnych sprawach, bo większość mam zapięte na ostatni guzik, a ślub coraz bliżej:)

    OdpowiedzUsuń
  29. dla mnie największym fenomenem w tematyce ślubnej jest ten cały "galimatias" okołoweselny, a jak potem patrzę po znajomych, to im był mniejszy tym bardziej teraz są szczęśliwsi :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Haahahahahaha nie mogłam przestać się śmiać :D Ja wiem, że to samo życie i w ogóle, ale tak to napisałaś, że poprawiłaś mi humor na cały dzień! :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Absurd nr 2 - nawet szkoda komentować. Rozumiem wymogi nauczania tego, ale poniekąd przymuszanie do stosowania? W internecie też natknęłam się na historię, że prowadząca kazała prowadzić taki kalendarzyk.. dziewczyna spisała pomiary z internetu i została pochwalona za idealny cykl ;)

    Absurd nr 7 - zdarzało mi się pracować przy weselach i normą jest: obiad, ciasto + tort (lub o 23) + deser, zimna płyta, kolacja, II kolacja. Wiesz ile tego jedzenia zostawało? MNÓSTWO! Zazwyczaj już przy kolacji ludzie troszkę zjedli, no bo ile można? A jak ktoś doradza 3 czy 4 kolacje, to niech sam próbuje to zjeść. Uważam to za wyrzucanie pieniędzy w błoto... w sumie później to jedzenie jest wyrzucane, bo ile rodzina jest w stanie zjeść? W dodatku na poprawiny jest gotowane świeże jedzenie, a nie odgrzewane to z wesela... ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Te nauki przedmałżeńskie to mnie trochę śmieszą:) Też musieliśmy je z mężem przebrnąć dla papierka:)

    OdpowiedzUsuń
  33. my w 3 LO mieliśmy przygotowanie do małżeństwa (co po roku chodzenia okazało, się, że nie zwalnia nas z tych nauk) i ksiądz sprytnie opowiadał demonstrując, że jak kobieta rozciąga śluz między palcami to jest płodna

    OdpowiedzUsuń
  34. Za to uwielbiam właśnie blogowanie - można tu napisać o wszystkim, wyrazić swoją opinię i nie tłumić tego w sobie. :) Oj, jak najbardziej zgadzam się pod względem ,,Pięćdziesięciu twarzy Greya'' a o tym Ł. wcale tak nie myślałam! Ale fakt, wiadomo o jakie imię chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Ehhh absurd numer 4 to jest masakra... w pełni popieram twoje zdanie!

    a co do tego śluzu to się uśmiałam :) wyobraxnia wciąż działa:)

    OdpowiedzUsuń
  36. co do absurdu nr 5 - idź do przychodzi i opierdziel babki siedzące w rejestracji
    u nas są takie zdolne,że po prostu odkładają słuchawkę obok i wiecznie telefon zajęty,już nie raz zrypkę dostały za taki numer, następnym razem pojadę osobiście się rejestrować ale będę dzwonić i jeśli słuchawka będzie obok to złożę skargę na takie zachowanie

    OdpowiedzUsuń
  37. No z tymi przychodniami... miałam podobnie, dlatego w końcu poszłam prywatnie do lekarza:) Pierwsze literki imion to są zabawne, zwłaszcza jak na fejsiku pod tą literką jest oznaczony chłopak z imienia i nazwiska :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Uwielbiam Twoje wpisy tego typu, no serio! :D Tak lekko i przyjemnie się to czyta, że zanim się obejrzę to już koniec. :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Haha! Świetny post! Koniecznie musisz częściej poruszać tą tematykę :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Absurd 1 - Jak w mordę strzelił, prawda. Taki przykład. A mój M... dziś mnie zdenerwował.Po czym pada jednak imię. Mój Marcin to...:)
    Absurd 2 - chyba pójdę na kolanach do Częstochowy...
    Absurd 3 - też nie rozumiem fenomenu tej książki, ale myślę że to literatura dla ambitnych
    Absurd 5 - Skąd ja to znam? Panie w recepcji wtedy właśnie piją kawę...Telefon dzwoni... Znajomy przychodzi do przychodni zarejestrować chore dziecko. I co słyszy? "Nie odbieraj, nie pali się, spokojnie wypij kawę".

    OdpowiedzUsuń
  41. To z obserwowaniem śluzu przez męża mnie rozwaliło :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Absurd numer I: sama używam literki i nie jest to dla mnie absurd ;) Częściej jednak piszę "narzeczony" lub "nieMąż" ;)
    Absurd numer II: nauki przedmałżeńskie były dla mnie niemiłym doświadczeniem. Nie mogłam słuchać tych bredni głoszonych przez 70-letniego niedouczonego księdza (porównywanie in vitro do zapładniania krów, mówienie o tym, że nam się nie chce rodzicami opiekować i wolimy ich uśpić itd.). Szczytem jednak były nauki z poradni, które prowadziła stara dewotka. Zostałam z nich wyproszona. Na szczęście mam już to wszystko za sobą.
    Absurd numer III: też nie rozumiem fenomenu „Pięćdziesięciu twarzy Grey'a”. wrrr...
    Absurd numer IV: nie wiem dlaczego kobiety decydują się na ślub, gdy są bite ;/ przecież po ślubie nic się nie zmieni i będzie robić to dalej ;/ Z ślubnych absurdów to ja już wiele czytałam (chyba stworzę o tym post), bo jestem właśnie na niecałe 5 m-cy przed ślubem.
    Absurd numer V: mam podobną sytuację, ino z okulistą
    Absurd numer VI: ja miałam takiego promotora, który umawiał się na 8 rano, a przychodził o 16. Walił zboczone teksty, typu "nie wiem to panie będzie mówiła jak pójdzie pani pierwszy raz z facetem do łóżka, bo później już nie wypada". A na obronie zamiast pomagać, próbował udupić, aż komisja musiała interweniować.
    Absurd numer VII: Ja mam wrażenie, że na tych forach/grupach ślubnych w większości są same idiotki. Drobne mi się w kieszeni rozmieniają, gdy je czytam.

    OdpowiedzUsuń
  43. Absurd nr II ...he he. Ja na kursie musiałam tą tabelkę przygotować.. żeby udowodnić, że zrozumiałam naturalne metody ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. A jaki masz temat pracy swojej? Bo ja piszę ogólnie mówiąc o korupcji w zamówieniach publicznych realizowanych przez gminy. Miałem coś pisać o kontroli w samorządzie terytorialnym ale zmieniłem plany. :D Wpakowałem się w niezłe bagno, jak siadam do komputera teraz to nie wiem o czym pisać, bo mam cztery duże obszary do nakreślenia. Eh.

    Możliwe całkiem, że przedmiot jest OK. Jednak mam taką panią doktor, co gubi się sama we własnych myślach. Miała na pierwszym wykładzie omówić genezę tej gałęzi prawa, a skupiała się na rzeczach mniej istotnych. Chyba będę musiał liczyć na siebie i jakieś książki.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  45. bo to są absurdy poleskiego Internetu :P

    OdpowiedzUsuń
  46. Kilka miesięcy temu moja bratowa również o tych absurdach mi opowiadała ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Abdurd absurdem poganiany a ja się śmieje z tego.
    Ale faktycznie- rejestracja to chyba telefonicznie sie nie uda, po prostu po co mają latać, odbierać - odłozą słuchawkę i mają spokój.
    Poszłabym rano do przychodni i się zarejestrowała. Zartow nie ma skoro powazne to.
    Zdrowie nr 1 - zawsze.
    ;))

    OdpowiedzUsuń
  48. hahah, a wiesz...wczoraj mój Ł. zabrał mnie na kolację ;p rozbawiłaś mnie absurdem no.1. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń