7 lut 2016

Za co kochamy?

   Zastanawiałam się w ostatnim poście mimochodem jak to się dzieje, że akurat ta kobieta i ten mężczyzna postanawiają być razem. Dlaczego Julia i Romeo zostali okrzyknięci największymi kochankami czasów a mężny Tadeusz zakochał się właśnie w nieśmiałej Zosi a nie w dojrzałej i powabnej Telimenie? Co miało wpływ na to, że Johnny Castle wybrał Baby do wspólnego tańca a Bridget Jones pogardziła Danielem i pokochała pana Darcy'ego?

   Na świecie żyją miliardy ludzi. W twoim przedziale wiekowym miliony. Codziennie mijasz w drodze do pracy dziesiątki osób; w autobusie siadasz obok nieznajomych ci Bożych stworzeń i nie dzieje się nic. Na imprezach tańczysz z kim się da, co wtorek kupujesz ulubionego kebaba u przystojnego chłopaka z zarostem i niebieskimi oczami a raz w miesiącu płacisz rachunki u miłego pana bankiera, który na palcu nie ma żadnych znaków bycia zajętym i niedostępnym.    Masz kilku kolegów, grono znajomych a w twoim mieście nie wybuchła nagle nieznana epidemia i nie zmiotło z powierzchni ziemi wszystkich kandydatów na miłość.

    Pijąc z koleżankami śmiejesz się sama ze swojego nieszczęścia, że nie możesz znaleźć tego jedynego. Jeśli pojawiają się jacyś kandydaci na horyzoncie, to albo dłubią w nosie albo lubują się w puszczaniu głośnych bąków i uznają to za urocze i słodkie... Starsza ciotka przy niedzielnym obiedzie roztacza przed tobą wizję męża islamisty, bo nim znajdziesz kogoś odpowiedniego to europejczyków będzie trzeba ze świecą szukać. Matka płacze ilekroć koleżanka z pracy wydaje za mąż kolejną córkę i nie ma już sił tłumaczyć ci, że nie wolno być zbyt wybrednym, bo tego kwiatu może i jest pół światu, ale obecnie niektóre pszczółki zamiast zapytać kwiatuszki wolą pobzykać z inną pszczółką przy przeboju Eltona Johna.
   Ojciec nawet już ci nie zwraca uwagi a strzelbę, którą miał przeganiać twoich adoratorów już dawno wystawił na allegro i kupił za to maltańczyka, żeby twoja matka przestała mu jęczeć nad uchem, że nie może doczekać się wnuków.

   Jest ci źle, w telewizji widzisz samych zakochanych, nawet nielubiany przez wszystkich prezenter telewizyjny ma w domu żonę, która być może też go nie lubi, ale przynajmniej na niego czeka co wieczór. Przyjaciółki zasypują cię opowieściami o wybieraniu idealnych ślubnych zaproszeń a później o wybieraniu idealnych śpioszków dla potomka. U wszystkich wszystko idzie zgodnie z założonym w dzieciństwie planem a u ciebie na opak. Nie masz już siły załamywać rąk i płakać nad kolejną komedią romantyczną, więc do kina wybierasz się na najnowszego Bonda, ale na miejscu uświadamiasz sobie, że i Bond zawsze kogoś ma. I że nigdy nie ma kaca po martini a ty nie możesz podnieść się z łóżka na drugi dzień, bez względu na to czy wypiłaś wstrząśnięte i mieszane czy nie.

   Aż nagle, przypadkowo zdarza się to. Spotykasz go. Wcale nie przypomina twojego ideału; nie ma grzywy brązowych włosów, które zabawnie kręciłyby się na karku. Jego oczy nie mają odcienia lodowatej wody i nie przeszywa cię nimi na wskroś. Nie ma też metra osiemdziesięciu i w gruncie rzeczy możesz patrzeć mu w oczy bez potrzeby zadzierania głowy. Brak mu tatuaży, które zawsze uważałaś za cholernie pociągające. Ma za to lekko krzywy zgryz, który dodaje mu uroku; mała blizna na nadgarstku to pamiątka po jego niezdarności i wcale nie jest efektem zabaw na karuzeli, ale zrobił to sobie otwierając słoik z ogórkami pięć miesięcy temu. Nie potrafi śpiewać, więc odpadają ballady, których chciałaś słuchać; zresztą i tak gra tylko na trąbce a trudno jest śpiewać i grać równocześnie.

   Pojęcia nie masz dlaczego się w nim zakochałaś. Nosi dwie różne skarpetki, odmawia spania w jednym łóżku z twoim psem i nie ma w planach zostania wegetarianinem a ty nienawidzisz mięsa. On nie wie dlaczego jest właśnie z tobą a ty nie wiesz dlaczego chcesz być właśnie z nim. Pojęcia nie macie co takiego was do siebie przyciągnęło i co sprawia, że on nie zasypia gdy ty opowiadasz o rozmnażaniu się pszczół, co cię niezmiennie fascynuje.

   Twoja matka zamawia mszę dziękczynną w pobliskim kościele, ojciec na nowo szuka dobrej wiatrówki, żeby mieć czym zięcia postraszyć a starsza ciotka z satysfakcją stwierdza, że miała rację, bo wybranek mówi lekko niewyraźnie i to na pewno dlatego, że jest innowiercą (i nie ważne, że ma blond czuprynę, ciotka wie swoje.) W domu teściowie przyjmują cie chlebem i solą i zadają koronne pytanie „co ty widzisz w naszym syneczku” a ty nie wiesz co odpowiedzieć. Bo nie wiesz co w nim widzisz i w panice myślisz co powiedzieć, żeby ich zadowolić.

   Bierzecie ślub, jesteście szczęśliwi, rodzą się wam dzieci, kłócicie się o to, co oglądać w telewizji, gdzie jechać na wakacje i czy dawać dziecku klapsy czy nie. Kupujesz miliony poradników i gazet, szukasz odpowiedzi na pytanie za co ty go w ogóle kochasz. Podpytujesz przyjaciółek, każda z chęcią wymienia ci listę zalet swojego męża, ale żadna jakoś nie pasuje do twojego niezdarnego chłopa, który potrafi potknąć się o własne sznurówki. Dzieciom mówisz, że kochasz ich tatusia za to, że się wami opiekuje, ale sądzisz, że to zbyt błahy powód, bo przecież pani przedszkolanka opiekuje się twoimi dziećmi przez pięć dni w tygodniu, ale jej nie darzysz większym uczuciem. Szukasz gdzie pies jest pogrzebany, czepiasz się każdej wypowiedzi romantycznej bohaterki jak rzep psiego ogona i pojęcia nie masz dlaczego ostatnio wszystko ci się kojarzy z psem. Może dlatego, że notorycznie zapominasz kupić karmy waszemu labradorowi, który i tak śpi w łóżku, mimo zapewnień niedoszłego wtedy małżonka, że on w życiu się na to nie zgodzi?

   Twoje dzieci dorastają, ukochany ma coraz więcej siwych włosów i coraz mniej potyka się o sznurówki – z biegiem lat nabył umiejętność nieprzewracania się na prostej drodze. Niestety nadal ciągle zapomina wyciągnąć kluczyków z samochodu i dwa razy wam już zwinęli furę sprzed domu, bo bramki też zapomniał zamknąć. Twój ociec na nowo sprzedał wiatrówkę, bo stwierdził, że twój niezdara mógłby przypadkowo postrzelić się w stopę i lepiej dmuchać na zimne. Matka dalej dała na mszę, żeby wam kolejnego samochodu nie ukradli i kupiła zięciowi tabletki na pamięć, ale on zapomina ich zażywać. Mimo wszystko ty nadal za nim szalejesz i nadal patrzysz z zachwytem jak wypełnia papiery dla ubezpieczyciela, żeby zwrócili wam pieniądze. Słuchasz z zachwytem jak gra na trąbce i otwierasz za niego słoiki z ogórkami, bo zeszłego lata znowu się skaleczył i stara blizna została zastąpiona nową.

   Przyjaciółki nie rozumieją dlaczego nie wybrałaś Romka z drugiej B i na wzór mamusi Alinki z „Miodowych lat” opowiadają ci ciągle jaką to Romek robi karierę za oceanem i że ciągle jest wolny i o tobie wspomina. A ty zbywasz ich machnięciem ręki i pobłażliwym śmiechem. Wracasz do domu, do swojego męża, oglądacie razem film o Afryce, bo nigdy nie zobaczycie jej na żywo, bo on nie lubi latać samolotem i zasypiasz przy nim szczęśliwa. 

   Na czterdziestą rocznicę ślubu on zapomina kupić ci prezent i w pośpiechu wpada do pobliskiej Biedronki, gdzie w popłochu szuka czegoś, co mogłoby ci się spodobać. Wie, że lubisz czytać a akurat jest promocja na książki, więc przebija się przez tłum ludzi i bierze pierwszą książkę z brzegu, bo przecież on i tak się na tym nie zna. Przynosi ci książkę znienawidzonego Paula Coelho, który kojarzy ci się z kiczem i tandetą, ale po kilku tygodniach otwierasz książkę i zaczynasz czytać, żeby nie zrobiło mu się smutno. I już wiesz. Zagadka życia została rozwiązana. Po czterdziestu latach dowiadujesz się dlatego ty wybrałaś jego a on wybrał ciebie, z tą twoją nadwrażliwością i wiecznym niezadowoleniem. Już wiesz dlaczego pokochał twoją neurotyczność i nadinterpretację faktów wszelakich. Dlaczego wytrzymywał te wszystkie pretensje i zgodził się przemalować salon na bakłażanowy kolor, skoro go tak nienawidzi, bo kojarzy mu się z pokojem u nielubianego kolegi z podstawówki. 
   W końcu oddychasz spokojnie, zaznaczasz cytat markerem i idziesz dalej przez życie ze świadomością, że nic nie zrobiłaś źle. Już wiesz.

„Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.”

114 komentarzy:

  1. Miłość i małżeństwo to jeden wielki kompromis :) a mam pasiekę pszczół całkiem fajne zainteresowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to możesz mi poopowiadać o ich rozmnażaniu :)

      Usuń
  2. pięknie wszystko opisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) wpis miał być całkiem inny, ale mnie wena złapała :)

      Usuń
  3. Aż się poryczałam... nie mam nic do dodania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet nie żartuj, aż tak źle chyba nie napisałam? :)

      Usuń
  4. Pięknie napisane :-) zgadzam się z tym i mam nadzieję, że ja i mój mężulek będziemy tacy sami jak teraz do końca swych dni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na pewno :) kochana, mnie jedno pytanie zawsze nurtuje - Twój mąż też gotuje? :)

      Usuń
  5. Piękny tekst i jaki życiowy. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba Twój wpis dodam sobie do zakładek i przeczytam ponownie na Walentynki, ba za rok również. Nawet pokaże przyjaciółkom, bo dobrałyśmy się...jako singielki i dalej tak jest. Co prawda mam troszkę czasu, by znaleźć tego "jedynego", ale kiedy przychodzi babski wieczór i otworzy się niepotrzebna, już kolejna z resztą, butelka wina, to zaczyna się troszkę majaczenie... No cóż, baby są jakie są. Dla przypomnienia, że nie warto się martwić czymkolwiek czy szukać księcia na białym koniu, będę rozsyłać Twój wpis! :)
    PS Co do Walentynek, zapraszam nieskromnie do siebie na konkurs.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rozsyłaj, niech wieść niesie, że miłość może przyjść znienacka! :) I możecie o mnie wspomnieć przy tym winie :)

      Usuń
  7. Cudowna historia, piękna puenta <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia z mojej głowy, może dlatego cudowna :D

      Usuń
  8. Jutro moi rodzice mają rocznicę ślubu, ja tam nie wiem jak oni się w sobie zakochać. Szczerze? To zupełnie do siebie nie pasują :) Ale cóż, miłości nie da się zdefiniować. ;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać mają w sobie to coś, skoro tyle lat przetrwali :) a z twoich opowieści to są świetni ludzie : ) życz im ode mnie szczęścia :)

      Usuń
  9. Piękny wpis, a słowa na końcu doskonale to wieńczą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny post. I masz stuprocentową rację!

    OdpowiedzUsuń
  11. Postarałaś się z tym postem, czyta się go z ogromną przyjemnością, a zakończenie jest wprost idealne! Ten biedronkowy zakup pasuje tu jak ulał :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszedł przypadkowo :) za dużo filmików na youtube, za dużo smutnych piosenek i o :D

      Usuń
    2. Ważne, że puenta się zgadza! :)

      Usuń
  12. Każda historia o miłości jest inna :) U mnie było na przykład dokładnie odwrotnie: od pierwszego wejrzenia mi się spodobał, ale nie pisane nam było być razem. Dopiero wiele lat później doczekałam się randki i spotkań i jego :) W każdym przypadku jest to inna historia i szczerze to uważam, że tak naprawdę sami ją piszemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my musieliśmy znać się pięć lat i kolegować z mniejszym lub większym zapałem, żeby w końcu poczuć to bum :)

      Usuń
    2. Czyli pięć lat to też nie drugie spojrzenie ;p

      Usuń
  13. Jeden z piękniejszych cytatów o miłości. Kocha się za nic! Miłość nie wybiera.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękna historia. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetnie napisane :) Ja akurat jestem na etapie, że zakładam, że nic dobrego mnie już nie spotka. Wolny facet w moim wieku to jak wyprzedaż - coś ewidentnie jest z nim nie tak, albo źle się sprzedawał, albo leży nie tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jesteś kobietą i dobrze wiesz, że czasami i na wyprzedaży można cuda kupić, bo gdzieś się zapodziały w czasie normalnej sprzedaży :)

      Usuń
  16. Uroczo Ci to wyszło :) Nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć: "Kochajmy się <3"

    OdpowiedzUsuń
  17. Bo nie kocha się za coś, a pomimo czegoś ;-) Wydaje mi się, że pasuje do tych skarpetek, psa, mięsa, itp... :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniały post :)
    Z ogromną przyjemnością czytałam tą historię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) to chyba pierwszy post, z którego jestem dumna :)

      Usuń
  19. fragment o prezencie z Biedronki tak bardzo pasuje do mojego przyszłego męża- ja mu wcześniej wypisuje punkt po punkcie, co chciałabym dostać, a on mi wyskakuje z głośnikami do laptopa, bo kiedyś, pół roku wcześniej, mimochodem wspomniałam, że te w swoim komputerze to mam bardzo słabe i zawsze muszę szukać głośno nagranego filmu, co by nie musieć ucha nadwyrężyć nastawiając je na głos;) ale przynajmniej mam pewność, że słucha co do niego mówię:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jaki praktyczny! Złoty wisiorek leżałby w szkatułce i czekał na lepsze czasy a głośniki się przydadzą zawsze :)

      Usuń
    2. oj tak, o moim przyszłym mężu na pewno można powiedzieć to, że jest bardzo praktyczny, chociaż czasami chciałabym żeby był też ździebko romantyczny :P dostałam od niego wisiorek chyba na naszą pierwszą wspólną Gwiazdkę i bardzo często go noszę:)

      Usuń
    3. Czyli był romantyczny! :)
      Jak on taki praktyczny to ja jednak stanę z tym szpikulcem na waszym ślubie co by łza mu popłynęła na Twój widok :P

      Usuń
    4. na początku związku, jak chciał mi jeszcze zaimponować, to trochę romantyczny był :P
      ostatnio się zapierał, że "zobaczysz, jeszcze Cię zaskoczę, jeszcze się wzruszę", ale na wszelki wypadek szpikulec możesz mieć w pogotowiu :P

      Usuń
    5. To może i na początku małżeństwa mu się romantyzm uruchomi :P
      Spoko, szpikulec już mam kupiony :D

      Usuń
  20. A ja mam problem co kupić na walentynki....
    Jeśli chodzi o te niedobrane pary z literatury, to mnie zdumiewało zawsze co ten Zbyszko widział w Danusi. Jagienka była o wiele lepsza! Albo Wokulski w Łęckiej? Rzecki miał nosa, ze wybrał panią jak jej tam było, Krysię?
    A Romeo i Julia byli przecież dziećmi! Denerwuje mnie to mówienie o nich jak o parze wszech czasów jak nie wiem. Znali się przez dobę, robili różne szalone rzeczy, co jest urocze, bo pamiętamy nasze młode lata, ale z życiem to nie ma żadnego związku.
    No, to się uzewnętrzniłam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej ich nie obchodzić i problem znika :)
      Młodzi byli, ledwo się znali, Romeo tyle co w innej się odkochał, ale jednak coś musi w nich takiego być, że mówi się o tym do dziś :)

      Usuń
    2. Chyba taka miłość bezwarunkowa, jak to u młodych ludzi. Starsi tak nie mają, ale tęsknią do tego.

      Usuń
  21. Wzruszyłaś mnie swoim postem.....

    OdpowiedzUsuń
  22. O tak to prawda kocha się za nic. Tak po prostu. To zdumiewające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jakie to cudowne, że wcale nie trzeba się wysilać! :)

      Usuń
  23. Dobieramy się w pary niby z przypadku, choć ja w przypadki akurat nie wierzę...:)

    OdpowiedzUsuń
  24. kocha się po prostu bo tak nagle nas nachodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowny post, naprawdę! Pod koniec można nawet i łezkę uronić! :) Pięknie to opisałaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Genialny post - daje do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  27. Bosko to napisałaś !;)
    Genialny cytat chyba wyślę go mojemu chłopakowi bo zawsze się pyta czemu go kocham ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyślij mu cały post, dawkuje napięcie :D

      Usuń
  28. Co za piękny post. Aż łezka w oku się zakręciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu masz alergię na to co piszę i to się łzawieniem objawia? :)

      Usuń
    2. nie dosyć, że piszesz genialne teksty to jeszcze skromna jesteś :D Ja nie mam alergii, ale coś dygnęło we mnie w środku jak to przeczytałam... I żadne dolegliwości żołądkowe to nie są xDD

      Usuń
    3. Tylko tak udaje, na prawdę to okropna ze mnie chwalipięta :P

      Usuń
    4. i bardzo dobrze! Trzeba znać swoje poczucie wartości! :D

      Usuń
  29. Jak zwykle cudownie się czytało. Czytałam z zapartym tchem bo szybko chciałam uzyskać odpowiedź na pytanie. Ach jakże piękne były te ostatnie słowa. Zgadzam się z nimi w 100% i nie warto doszukiwać się innych powodów. Miłość jest najsilniejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tym optymistycznym akcentem zakończmy wszelkie kłótnie i niesnaski :)

      Usuń
  30. Miłość... kto ją zrozumie?

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten post jest świetny. Facetów chyba nie zrozumie żadna kobieta! :D
    Buziaki, obserwuję :*
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. No cóż, uwielbiam robić wszystkim na złość i z czystej przekory napiszę, że ten post mi się nie podoba, jest w ogóle fuj i ble, jak mogłaś coś takiego napisać, no wstyd i hańba!
    Więcej takich poproszę! <3

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu ktoś napisał prawdę! Tak się starałam, żeby wyszło paskudnie a mnie chwalą :(

      Usuń
  33. Moim zdaniem związek funkcjonuje dobrze tylko wtedy gdy jesteśmy razem dlatego, że tak wybraliśmy i taką podjęliśmy decyzję. Do tego oczywiście dochodzi umiejętność rozmowy i kompromisu. Czasami trzeba powalczyć i pomęczyć się, żeby za chwilę było dobrze. Nie ma nic bez wysiłku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś byłam w związku, w którym trzeba było ciągle walczyć - nie ma to sensu :) jeśli się z kimś męczysz to nie jest to :)

      Usuń
  34. Początek wpisu nie do końca zgadza się z moim życiem. No i to wygląda jakby ruch wszystkich możliwych (nazwijmy ich) ochotników ukatrupiła śmiertelna choroba.
    W moim przypadku nie byłaby to książka, ale coś słodkiego, najprawdopodobniej czekolada. :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Naprawdę świetnie to wszystko opisałaś....;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak powiedział Kubuś Puchatek, miłości się nie nazwie, miłość się czuję :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Temat rzeka, ale każdy związek jest inny i kazda miłość jest inna, to na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  38. dziewczyno piszesz genialnie!!!! miłość dla mnie jest bardzo dziwna:D ma wiele twarzy i każda jest inna .... :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Pięknie napisane, nic dodać nic ująć, a ostatnie zdanie powinni sobie wszyscy oprawić w ramkę :)))

    OdpowiedzUsuń
  40. W pewnym momencie czytania oczy mi się zaszkliły. Piękny i tak bardzo prawdziwy post. Gdyby ktoś zapytał się za co kocham K. naprawdę nie wiedziałabym co powiedzieć, więc chyba kocham prawdziwie. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już wiesz co powiedzieć :) Paulo Coelho, którego nie cierpię, dał ci odpowiedź :)

      Usuń
  41. Piękny post… A Twój styl pisania, kurczę, już to pisałam chyba kilka razy, ale naprawdę jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bozia poskąpiła gęstych włosów, to dała umiejętność pisania :)

      Usuń
  42. To takie piękne. ;) Aż przeczytałam całość. A ten cytat na końcu - mistrzowski.

    OdpowiedzUsuń
  43. Odpowiedzi
    1. Idzie powoli, bo może to fajtłapa i się o wszystko potyka :P

      Usuń
  44. Lawina cennych przemyśleń. Wyszło Ci to świetnie. Naprawdę czyta się jednym tchem.

    OdpowiedzUsuń
  45. No świetnie, świetnie. Tylko czemu się najpierw kocha z nic a potem się chce kochać za coś? I czy za nic istnieje aż po kres? Jakoś w to nie wierzę... A przecież te wszystkie odcienie owej miłości, słabsze mocniejsze, bladsze....
    Jesteśmy za bardzo skomplikowani by tak to wszytsko książkowo sie zdarzyło.
    Nawet gdy mamy wsyztsko nie doceniamy, mamy codziennie fajerwerki? super! aż nagle przychodzi przesyt. Nie ma codziennie? No jak to?!
    Miały być...
    ech dużo by o tym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chodzi o to, że kocha się na nic ;)

      Usuń
  46. Zakochałam się w tym poście... <3
    Dziekuję i serdecznie pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  47. Cudownie napisane! Ale to prawda, że kocha się za nic i nie da się tego wyjaśnić.

    OdpowiedzUsuń
  48. Jak zwykle u Ciebie ciekawe przemyślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  49. ja powiem więcej: jeśli kochasz za nic, będziesz kochać całe życie, jeśli kochasz za coś, szybko zrozumiesz, że to nie miłość tyko transakcja, która nie przetrwa próby czasu.

    OdpowiedzUsuń
  50. Boże, jak pięknie napisane. Czytam to już drugi raz i nie mogę wyjść z podziwu. Aż mam ochotę Ci to ukraść, wydrukować i powiesić na ścianie.

    OdpowiedzUsuń
  51. Wydaje mi się że miłość nie istnieje, zauroczymy sie kimś spędzamy czas, a potem jestesmy z nim z przyzwyczajenia, ale co ja tam wiem za dużo praktyk w tym temacie nie mam :D pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  52. Miłość przychodzi, gdy najmniej się tego spodziewamy, przynajmniej u mnie tak jest:)

    OdpowiedzUsuń
  53. Świetny tekst. Mój mąż czasami podkreśla, że nie kocha się za coś, ale mimo wszystko. :)

    OdpowiedzUsuń
  54. No właśnie! Kocha się za nic...tak po prostu...bez powodu... :)

    OdpowiedzUsuń
  55. tekst z lekką złośliwością, humorem, ale bardzo dobry tekst :)
    Piątka z plusem dla ciebie!
    Uwielbiam Cię czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Jaki piękny post :D Jestem zaczarowana :))))
    Cudowna definicja miłości :) a historia prawdziwa?

    OdpowiedzUsuń
  57. cudowny cytat, az sobie zapisz e;)

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  58. W sumie w połowie chciałam napisać w komentarzu mniej więcej to co zawarłaś w końcowym cytacie ;). Bo jeśli znajdziemy powód do miłości... to czy to ciągle miłość? Czy to już kalkulacja?

    PS i tak nie lubię Coelho!

    Pozdrowienia z Po drugiej stronie książki od Książniczki!

    OdpowiedzUsuń
  59. Ogólnie miłość jest dziwna... Kochamy za wszystko i za nic..

    OdpowiedzUsuń
  60. Wybacz, ale mnie nie ruszyło. Trochę "przelukrowałaś" miłość, nie da się spędzić całego życia ze sobą nie dbając o szczegóły, nie kocha się za nic! Jak by tak było, nie byłoby tak wiele rozwodów po kilku miesiącach :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Trochę zgadzam się z hrabiną... Kocha się kogoś z jakiegoś powodu... W miłości jest trochę ekonomii, trochę szaleństwa, trochę pożądania j trochę magii... Może trwać wiecznie ale może i wyparować w jednej chwili...

    OdpowiedzUsuń
  62. Fajnie, wszystko super brzmi, ale wolę zawsze uzasadnić. Serio, samo uczucie jak dla mnie to za mało. Od początku znajomości ustaliłam wraz z moim chłopakiem, co nam się w nas najbardziej podoba, dlaczego w ogóle zwróciliśmy na siebie uwagę. Bo najpierw była przyjaźń i jak dla mnie jest ona nawet ważniejsza od miłości. Dzięki temu w chwilach załamania mogę spokojnie powiedzieć sobie, że pokochałam go za coś, więc nie jest to byle jakie uczucie, przypadkowe. I cały czas słyszę od przyjaciół, że jestem jedyną osoba która byłaby w stanie z nim wytrzymać i świetnie się dobraliśmy charakterami :D

    OdpowiedzUsuń
  63. Fajnie, wszystko super brzmi, ale wolę zawsze uzasadnić. Serio, samo uczucie jak dla mnie to za mało. Od początku znajomości ustaliłam wraz z moim chłopakiem, co nam się w nas najbardziej podoba, dlaczego w ogóle zwróciliśmy na siebie uwagę. Bo najpierw była przyjaźń i jak dla mnie jest ona nawet ważniejsza od miłości. Dzięki temu w chwilach załamania mogę spokojnie powiedzieć sobie, że pokochałam go za coś, więc nie jest to byle jakie uczucie, przypadkowe. I cały czas słyszę od przyjaciół, że jestem jedyną osoba która byłaby w stanie z nim wytrzymać i świetnie się dobraliśmy charakterami :D

    OdpowiedzUsuń
  64. O ja cieee!!Ależ ten tekst wyszedł Ci przepięknie! No cudownie, Ty na pewno chcesz kończyć to prawo? :D może wybierzesz taki bardziej terapeutyczny kierunek;):)

    OdpowiedzUsuń
  65. Pięknie to opisałaś, aż się wzruszyłam. Nic tu nie trzeba dodawać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  66. Cudowna opowieść, chciałabym być kochana i pokochać kogoś, bo jak na razie jestem na początkowym etapie :(

    OdpowiedzUsuń