18 lut 2016

"Regulamin tłoczni win" John Irving - piękna książka o trudnych wyborach



   Bywają takie książki, które zachwycają do głębi i które dotykają takich rejonów duszy, o których istnieniu nie miało się pojęcia. Niestety, o takich książkach niezwykle trudno jest mówić, ponieważ wie się, że żadne słowa nie przekażą kunsztu autora ani jego słów.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością John'a Irvinga i rzec mogę, że jedynie sam autor mógłby w pełni doskonale zrecenzować swoją własną książkę; wiem, że nie podołam, ale spróbuję porwać się z motyką na słońce.

   Homer Wells od zawsze był sierotą; jako jeden z nielicznych lubił ten stan i kiedy znajdowali się dla niego rodzice adopcyjni nie tryskał zbytnią radością; jednak zawsze, gdy los z powrotem rzucał go do sierocińca w St. Cloud's, cieszył się, że wraca do domu. Do swojego miejsca i do trójki ludzi, którzy byli mu najmilsi pod słońcem.

   Ludźmi tymi były dwie siostry oddziałowe – Edna i Angela oraz doktor Wilbur Larch. Ich zadania były jasno i precyzyjnie określone – doktor Larch sprowadzał niechciane dzieci na świat a siostry nadawały im imiona, opiekowały się nimi i dawały im tyle miłości, ile tylko zdołały z siebie wykrzesać. Z imionami rzecz była dość nietypowa i groteskowa; zakochana w doktorze siostra Edna każdemu z nowonarodzonych chłopców nadawała imię, którego członem było „Larch”, Angela natomiast nazywała ich po swoich kotach, które miała w dzieciństwie. Dzień narodzin Homera przypadł na dzień, kiedy to siostra Angela nadawała imiona i w taki właśnie sposób otrzymał imię po nieżyjącym już futrzaku.

   To powieść o życiu Homera, które nie było ani łatwe ani kolorowe, lecz mimo to Homer starał się zawsze czerpać z niego tyle, ile się da. Zadowalał się i niewielkimi przejawami miłości i zrozumienia ze strony innych osób; chłonął ich sympatię i wcale nie oczekiwał więcej. Nie lubił przyrzeczeń, bo wiedział, że ich nie da się dotrzymać.
   Sierociniec w którym przyszło mu żyć był równocześnie ośrodkiem, gdzie kobiety „pozbywały” się dzieci; niektóre pozwalały przyjść im na świat a niektóre decydowały się na aborcję, by uniknąć społecznego potępienia i wstydu.

    „Regulamin tłoczni win” to kompletna, idealna, nieskończona, choć zakończona powieść. Trudno jest mi się do czegokolwiek przyczepić, grzechem byłoby zarzucić cokolwiek autorowi. Dotknął on nie jednego, ale aż dwóch kontrowersyjnych tematów i mimo to – ani nie chwilę nie oburzył mnie, nie przeraził, nie zniesmaczył. Niczego nie ukrywał przed czytelnikiem; kiedy trzeba było napisać o łyżeczkowaniu macicy i pozbyciu się „efektu zapłodnienia” po prostu to robił, nie bawiąc się w niuanse i niepotrzebne udawanie, że aborcja jest czym innym i czymś mniej brutalnym niż w rzeczywistości.

„Okres dojrzewania... czy nie wtedy po raz pierwszy w życiu stwierdzamy, że zostaliśmy dopuszczeni do strasznych sekretów, które koniecznie musimy ukryć przed tymi, którzy nas kochają?”

   Wilbur Larch jako młody lekarz przeciwny był wykonywaniu zabiegu aborcji; nie zgadzał się na to, może nie z powodu religijności i górnolotnych ideałów, ale dlatego, że etyka lekarska nie pozwalała mu na krzywdzenie żywej istoty. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy przyszła do niego kobieta z prośbą o aborcję a gdy ten odmówił, udała się do nielegalnego zakładu, gdzie okaleczono ją tak brutalnie, że zmarła w wyniku gorączki pooaborcyjnej. Wtedy właśnie Wilbur zadecydował, że kobiety chcące pozbyć się dziecka, zrobią to, bez jego pomocy czy z nią a on, jako lekarz, może ochronić je przed straszną, bolesną śmiercią. Czy jego postępowanie było dobre czy złe? Irving pozostawia osąd w rękach czytelnika; on jedynie przedstawia suche fakty, okraszone emocjami, jednak są to emocje bardzo subtelne, trzymane jakby na wodzy. One jedynie muskają czytającego, nie napierają, nie wylewają się falami; znajdują się w niepozornych słowach, w trzech kropkach stojących mężnie obok siebie i w drukowanych literach, które u Irvinga mają większe znaczenie, niż u kogokolwiek innego.

„Właśnie to odkrycie- że ośmiotygodniowy płód robi miny – uświadomiło Homerowi Wellsowi obecność duszy.”

   Homer był zapatrzonym w mistrza uczniem Wilbura i traktował go jak ojca; jednak w przeciwieństwie do niego nie rozróżniał płodu na taki, który można usunąć i na taki, którego usunąć się nie da, bo „już kopie”. Dla niego zawsze był to człowiek i Homer zdecydował się respektować jego prawo do życia już od samego początku. Jednak u Irvinga przeciwne stanowiska obu panów nie spowodowały między nimi awantur, kłótni i rozgoryczenia; dawali sobie prawo do swoich przekonań i do postępowania zgodnie ze swoim sumieniem. Dwa fronty nie spowodowały, że przestali czuć wobec siebie szacunek i coś na kształt ojcowsko-synowskich relacji.

„Homer Wells nie miał pretensji do doktora Larcha. Rozumiał, że istnieją w życiu sprawy skomplikowane, w których chodzi o coś więcej niż wskazanie winnego. Larch nie był zresztą niczemu winien: postępował zgodnie z własnym sumieniem.”

   I właśnie to u Irvinga mnie ujęło; nie tylko temat aborcji, ale także eutanazji, religii, polityki i spojrzenia na świat różnił, różni i będzie nadal różnił ludzi. Jednak trzeba pamiętać, żeby w tych odmiennych stanowiskach się nie zatracić. Każdy ma swoje zdanie, każdy ma swoje sumienie – najważniejsze jest jednak to, by o tym pamiętać i by nie karać drugiej osoby za jej poglądy. Jeśli ktoś jest za socjalizmem, to niech za nim będzie, nikt nie ma prawa karać go za to i wyzywać. Jeśli ktoś wierzy w słuszność eutanazji i chce w taki sposób odejść z tego ziemskiego padołu, zamiast cierpieć w agonii w oparach morfiny, to niech tak odejdzie. 

   Temat aborcji jest ciężki i zawsze kontrowersyjny i według mnie nikt nie ma prawa decydować czy ktoś ma prawo do życia czy też nie. Jednak nie jestem aborcji do końca przeciwna; uważam, że jeśli wiadomo jest, że dziecko urodzi się z wieloma wadami, które skazywać je będą tylko na cierpienie i wegetację to obowiązkiem matki jest te cierpienia skrócić i dać dziecku szansę przyjść na świat na nowo w przyszłości. Bo ktoś kiedyś pięknie powiedział, że dzieci, które się poroni nie są po prostu jeszcze gotowe przyjść na świat i pojawiają się kilka lat później. Ich się nie traci, one po prostu potrzebują czasu, bo świat nie jest na nie gotowy.

   Mimo naszych różnic w poglądach musimy się szanować. Nie musimy się rozumieć i nie musimy darzyć się sympatią. Jednak ważne jest, żebyśmy się szanowali. Tylko tyle i aż tyle chce nam powiedzieć Irving.

   Książkę serdecznie polecam a ja sama od dzisiaj wpisuję się w poczet fanów autora.  

103 komentarze:

  1. Twoja rekomendacja jest bardzo kompletna, z dużą przyjemnością sięgnę po te powieść. O tym autorze już dużo czytałam więc uznaję to za konieczność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Książka wywarła na mnie duże wrażenie, więc może stąd taka recenzja :)

      Usuń
  2. To jeden z ulubionych fragmentów mojej ukochanej książki: " - To dlatego, że nie możesz zajść w ciążę, Terry. Biologia chroni mężczyzn przed prawdziwymi wyborami, prawdziwymi decyzjami. Każda decyzja jaką podjąłeś dotyczyła Ciebie i nikogo więcej"

    OdpowiedzUsuń
  3. To na pewno niełatwa publikacja, zresztą temat aborcji nigdy nie jest prosty. Nie czytałam nic tego autora, ale pewnie to zmienię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze spotkanie z Irvingiem i jeśli zakochasz się w nim chociażby w połowie tak mocno jak ja, to przepadłaś :)

      Usuń
  4. Już sam tytuł przykuwa uwagę. Autora lubię i muszę przeczytać tę książkę:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. ciężki temat ... chętnie przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tę książkę.
    Uwielbiam Irvinga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście znam Świat według Garpa, także obowiązkowo mam te pozycje na liście :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam szczerze, że nie słyszałam jeszcze o tej książce, ale po twojej recenzji muszę po nią sięgnąć! :D
    Buziaki! :*
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie miałam z tym autorem do czynienia. Ale zaciekawiłaś mnie tą książką :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też długo lat na tej ziemi przeżyłam bez znajomości z Irvingiem, ale żałuję tych lat :)

      Usuń
  10. wow.. widać, że faktycznie- temat ciężki do opisania. Toć każdy z nas ma swoje myśli tematem aborcji, każdy z nas wytworzył swoje za i przeciw- a tutaj taka książką. Spodobała mi się fabuła, treść- muszę zapamiętać tytuł, bo książka 100000% warta przeczytania, chyba przez każdego z nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no ciężki i każdy ma prawo mieć na ten temat swoje zdanie :)

      Usuń
  11. Ale mnie zaintrygowała Twoja recenzja! Koniecznie muszę przeczytać tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzisiaj jest #NationalDrinkWineDay ;))))

    W trakcie czytania recenzji coś mi się skojarzyło i sprawdziłam, że na podstawie tej książki powstał film w 1999. Polski tytuł: "Wbrew regułom". Te tłumaczenia... ♥
    Autora skądś kojarzę, nie czytałam żadnej jego powieści, ale na tę na pewno się kiedyś skuszę ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooo, to już wiem co będę robiła wieczorem :D

      Fakt, jest film, ale jeszcze go nie widziałam :)

      Usuń
  13. Tematyka ciężka aczkolwiek to ten rodzaj tematów wobec, których nie powinno przechodzić się obojętnie. Muszę przyznać, że ja zdecydowanie zgadzam się z Twoim zdaniem na temat aborcji bo nikt nie ma prawa decydować o życiu innych, chyba, że są to tak wyjątkowe sytuacje. Sytuacje i wybory, które są bardzo trudne dla matki. Po takiej recenzji po książkę na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ktoś podziela moje zdanie- bałam się trochę społecznego linczu szczerze mówiąc.

      Usuń
  14. No o Irvingu słyszałam już niejedno, a jednak wciąż nie przeczytałam żadnej z jego książek. Ale widziałam ekranizację tej i naprawdę mi się podobała. Chyba najbardziej ten temat aborcji, który jak napisałaś, każdy osobiście oceni.
    Na pewno przeczytam tę książkę, ale chyba zacznę od jakichś innych Irvinga, takiej, której fabuły nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie słyszałam o nim nic do tej pory :) jakoś się mijaliśmy w świecie literatury :)

      Usuń
  15. Na pewno przeczytam, ciekawa jestem tej ksiązki i tego, jak przedstawił autor tych dwoch lekarzy o skrajnie roznych poglądach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zrobił to bardzo zręcznie i ciekawie ;)

      Usuń
  16. Oo, widać książka bardzo mocna, ale i bardzo potrzebna! Z chęcią przeczytam. Wiem,że będzie ciężko, ale przeczytam, bo temat aborcji zawsze wzbudza mnóstwo emocji.. ładny jest ten fragment, o dzieciach poronionych, że świat nie był na nie jeszcze gotowy.. piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasłyszane gdzieś dawno, dawno temu, ale utkwiło mi w pamięci :)

      Usuń
  17. Czuję się bardzo, ale to bardzo zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdzie ty wygrzebałaś tą książkę ?? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - to tyle do tematu aborcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę dostała moja mama od mojego narzeczonego na urodziny :)

      Usuń
  19. Nazwisko mi sporo mówi i zerknęłam właśnie ze zdziwieniem, że też nic tego autora nie czytałam, już wiem, że tę chętnie bym przeczytała, a jak Ty polecisz mi kolejne to pewnie też siegnę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Fascynują mnie książki lekarskie, choć do tej pory raczej, takie medyczne kryminały. A czytanie o kontrowersyjnych sprawach pozwala nie tylko wyrobić sobie własne zdanie, ale w przypadku tej książki spojrzeć na sprawy z różnych stron. I ważny jest też szacunek dla opinii innego człowieka :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten szacunek niestety czasami trudno jest otrzymać.... :) cóż, takie czasy, tacy ludzie :)

      Usuń
  21. Powiem Ci, że po tytule nigdy nie domyśliłabym się, że książka może być tak ciekawa i fascynująca. Powiem więcej - sama na pewno bym po nią nie sięgnęła. No, ale teraz dzięki Tobie już wiem czego można się po niej spodziewać i przeczuwam, że może ona niedługo wpaść w moje ręce. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł niezwykle poważny, prawda? Ale mi się podoba jego brzmienie ;)

      Usuń
  22. Zainteresowałaś mnie tą książką. Ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czasem warto czytać i te trudne książki, zaciekawiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, żeby wyrabiać sobie poglądy :)

      Usuń
  24. Noe czytałam nigdy nic tego autora. Ale Twoja recenzja jest tak.szczegółową, ze książka wydaje mi się bardzo ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że czujesz się chociaż trochę przekonana :)

      Usuń
    2. Może skuszę się kiedyś na przeczytanie. :) Ale na chwilę obecną mam jeszcze kilka książek w domu do ogarnięcia, a jakoś ciężko mi to idzie, bo książki leżą już dobre pół roku i czekają... ;)

      Usuń
    3. To ja Cię mogę jakoś zmotywować! :)

      Usuń
    4. Jeżeli Ci się to uda to proszę. :D

      Usuń
  25. Ciekawa pozycja. Choć ja muszę mieć chęć na trudniejszą literaturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to jak każdy :) rozumiem, że ochota na coś ambitniejszego musi przyjść sama z siebie :)

      Usuń
    2. Dokładnie. Obecnie mam taki czas, że nawet na coś lżejszego ochota nie chce przyjść:/

      Usuń
    3. Też tak czasami mam :) zawsze wtedy sięgam po swoją ulubioną książkę i przy niej się "odlokowuje" :)

      Usuń
    4. Ja już tak mam od dłuższego czasu. Ale czytam trochę na siłę, choć może to wina książki którą obecnie czytam.

      Usuń
    5. Tam gdzie śpiewają pawie, czyli jak poślubiłam indyjskiego księcia.

      Usuń
    6. Już sam tytuł mnie usypia :D

      Usuń
  26. Choć tematyka tej książki nie należy do łatwych, to bardzo chętnie poznałabym tę historię :)
    Po tak zachęcającej recenzji nie zostaje mi nic innego, jak lecieć do księgarni i zaopatrzyć się we własny egzemplarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał, jak ktoś chce kupić opisywaną przeze mnie książkę to już w ogóle musi być dobrze :)

      Usuń
  27. Bardzo zachęcająca recenzja chętnie przeczytam ta książkę, a okładka również przyciąga wzrok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starsze wydania niestety są brzydsze :)

      Usuń
  28. Czytałam tę książkę kilka lat temu, ale nie ujęła mnie. Pamiętam, że bohaterowie mnie drażnili i trudno było mi zrozumieć ich zachowanie i postępowanie. Może to wynikało z mojego nastoletniego wieku, że nie byłam przygotowana na powieść o takiej tematyce, ale zraziłam się do twórczości Irvinga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to właśnie wiek zawinił :) do niektórych powieści trzeba dojrzeć :) myślę, że mnie 10 lat temu ta książka by jedynie nużyła.

      Usuń
    2. Pewnie tak, ale wówczas wydawało mi się, że jestem takaaaa dojrzała, że nie będzie problemu :P

      Usuń
  29. Bardzo się cieszę, że Twoje pierwsze spotkanie z Irvingiem wypadło tak dobrze. "Regulamin..." to chyba moja ulubiona powieść tego pana, jest piękna i mądra, a zarazem momentami tak rozbrajająco zabawna, że trudno jest się nie śmiać - nie rzadko przez łzy.
    Jaką kolejną książkę Irvinga masz teraz w planach? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie zdecydowałam :) powołam się na los - przeczytam to, co mi wpadnie pierwsze w ręce w bibliotece :)

      Usuń
    2. Bardzo, ale to bardzo polecam Ci najsłynniejszą chyba książkę Irvinga - "Świat według Garpa". Jest cudowna, zwariowana i jest tam wszystko to, za co kocha się autora: genialny styl, trudne tematy i bohaterowie, których uwielbia się od samego początku :)

      Usuń
    3. Ok, to zamiast na los powołam się na Ciebie :)

      Usuń
  30. nie wiem kto, ale ktoś pięknie wypowiedział się na temat dzieci, które się poroniło, aż się wzruszyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie myślenie, że tak jest, na pewno bardzo pomaga ;)

      Usuń
  31. Irvinga teraz czytam, jego najnowszą "Aleję tajemnic". To moje pierwsze spotkanie z jego prozą, więc tak na dobrą sprawę nie wiem czego mam się spodziewać :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mimo licznych pozytywnych opinii na temat twórczości autora jakoś nigdy nie zdecydowałam się na jego książki i... chyba zaczynam żałować.

    OdpowiedzUsuń
  33. Dodałam książkę do swojej listy.
    Udanego weekendu życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Serio Irving taki dobry? Muszę bliżej przyjrzeć się temu panu, a Ty jak widać kochasz powieści, które robią wrażenie :) Podobnie jak Twój tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo, bardzo lubię książki tego autora. Nie mogę się doczekać, kiedy poznam tę ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Książka wydaje się być świetna, a Ty bardzo dobrze ją przybliżyłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Świetnie się czyta twoje recenzję, nie powinnaś zostać pisarką ?

    OdpowiedzUsuń
  38. Interesująco napisałam o tej książce- jawi się jako pozycja godna poznania: zarówno przez poruszanie takiego tematu jak aborcja, jak i o szacunku wobec innych.

    OdpowiedzUsuń
  39. Wydaje się naprawdę ciekawa, chociaż nie wiem, czy to do końca książka dla mnie. Może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ciężki temat, ale lubię takie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Po takiej recenzji już wiem, że muszę tę książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Czytałam tę powieść i tak samo jak Ty byłam pod wielkim wrażeniem. Coś mi się wydaje, że już teraz będziesz sięgać po wszystkie książki autora, tak jak to było u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Tytuł wskazuje na zupełnie inną książkę, sięgając po nią można się zdziwić ale i uraczyć jej głębią.

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie znam tego autora ale tytuł i notka na tyle okładki stanowczo mnie zachęca. Czekam niecierpliwie aż uda mi się również ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie znam tej książki,ale ciekawy ma tytuł:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Uwielbiam tego autora! Przeczytałam wiele jego książek. Ale nie wszystkie. Dawkuję je sobie jedna po drugiej co jakiś czas. Tej jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  47. temat aborcji często wywołuje żywe emocje, jest to często tragedia, dramat którego część zajadłych nie bierze pod uwagę...

    OdpowiedzUsuń
  48. Hmmm, nie wiem, czy przeczytam tę powieść, bo nie bardzo mnie zachęciła, chociaż ten "myk" z nadawaniem imion jest ciekawy! Może kiedyś ;)

    Zapraszam do siebie na nową recenzję :)
    Przerwa na książkę
    Snapchat: przerwa_ksiazke

    OdpowiedzUsuń
  49. I takie przekonujące recenzje uwielbiam. Dopisuję do swojej listy życzeń:D

    OdpowiedzUsuń
  50. Niestety nie do końca w moich klimatach. Ostatnio nie przepadam za książkami o "trudnych tematach" :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Wydaje się, że książka nie należy do łatwych, ale na pewno zasługuję na poświęcenie jej uwagi i czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Ciężka książka, ale myślę, że godna przeczytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Zaciekawiłaś mnie!

    Zapraszam do mnie! Zaobserwuj, jeśli Ci się spodoba! :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<



    OdpowiedzUsuń
  54. Lubię książki, które poruszają tematy tabu takie jak aborcja, na temat której jest tyle zdań, ile osób... Zaintrygowała mnie ta ksiązka + autor, o którym tyle dobrego słyszałam. Myślę, że sięgnę po nią w tym roku.
    Pozdrawiam :)
    http://ifeelonlyapathy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  55. Temat aborcji jest trudny i kontrowersyjny ale trzeba o nim pisać, by dawać ludziom do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  56. Czekałam na tę recenzję. Trudne, kontrowersyjne tematy zmuszające do przemyśleń - to lubię. Mam w planach zapoznać się z twórczością autora możliwe, że zacznę właśnie od tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Książki jeszcze nie czytałam, ale skoro warto, to na pewno po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń