11 paź 2016

Ile kosztuje ślub? Czyli porozmawiajmy o tym, o czym rozmawiać nie wypada.


   Dzisiaj teoretycznie wpis powinien być recenzencki, ale muszę czekać aż pojawi się najpierw na portalu a dopiero później będę mogła umieścić go tutaj. Żebyście za bardzo nie tęsknili, wygrzebałam z czeluści plików niepublikowany wcześniej post o tym, ile kosztuje zamążpójście. Tak, wiem, kulturalni ludzie nie rozmawiają o finansach.

   Dawno już wiadomo było, że na ślubie się zarabia – przy czym nie zarabiają Młodzi a wszelkie instytucje, które pomagają w organizacji tego wyjątkowego dnia. Historie obrazujące ten proceder będą po trochu z moich własnych doświadczeń, po trochu zasłyszane z Internetu i ciut opowiedziane przez bliższych i dalszych znajomych.

   Jedzenie. Przy wpisie z okazji Sylwestra wspominałam wam, że dziwi mnie jakim cudem w ten jeden dzień w roku kawałek mięsa, sałatka i ziemniaki z lampką wina osiąga niebagatelną cenę 150 złotych, kiedy w dzień powszedni ten sam zestaw kosztuje jedynie 35,50. Magia fajerwerków zostaje jednak przebita przez magię sukni ślubnej i garnituru, ponieważ lokale się cenią. I naprawdę, kiedy słyszałam cenę „150 złotych za osobę” to miałam ochotę całować właściciela sali po stopach, bo jest to jedna z lepszych ofert, jakie można otrzymać. A jeśli do tego nie trzeba płacić „korkowego” i opłaty za salę – to już jest coś.
   W mojej okolicy jest sala, w której płaci się 5 tysięcy za sam wstęp do niej + oczywiście za talerzyk, w kwocie 320 złotych za osobę. Bajecznie!

   Fryzjer/kosmetyczka. Dobra kosmetyczka to skarb; tak samo jak dobry fryzjer. Razu pewnego byłam na weselu, gdzie pewna pani opowiadała mi, że od lat czesze się u jednej fryzjerki i zawsze na wszystkie wesela znajomych i rodziny robiła tą samą fryzurę – lekko podkręcone loki. I zawsze za tą usługę płaciła 80 złotych. Kiedy poszła TAK SAMO uczesać się do tej pani na swój ślub (o czym niestety wspomniała) zapłaciła 180 złotych. Bo to przecież fryzura ślubna i nie ważne, że zrobiona identycznie jak każda poprzednia. Nie, żadnych kosmetyków utrwalających nowoczesnych na włosach rozpylanych nie było. Specjalnie zapytałam.

   O sukni to ja wspominać nie będę, bo w swojej jestem zakochana i zdecydowanie mogłabym za nią zapłacić i dwa razy więcej, mimo że to tylko trochę białego materiału.

   O, teraz to będzie kontrowersyjnie. Kościół. Wiadomo – sakrament powinien być darmowy, jednak za ślub się płaci. Dobra, nie za ślub, ale za mszę, podczas której zostanie on udzielony. Ceny są naprawdę różne i po tym, co się naczytałam na pewnym forum, muszę przyznać, że my trafiliśmy na wspaniałego księdza, który jak mówi „co łaska”, to nie dodaje „ale nie mniej niż...” Naprawdę, niektóre kościoły mają swój cennik za ślub. Plus osoby cennik ma organista i kościelny i z bólem serca przyznaję, że ich stawka godzinowa przewyższa wszelkie budżetowe pensje. Bo 200 złotych za 45 minut posługi to naprawdę niezły zarobek i tak się nawet przez chwilę zastanawiałam, czy by nie posłać mojego narzeczonego na kościelnego, żeby w soboty trochę dorobił. Na organistę się nie nadaje, bo grałby wszystkim utwory Black Sabath zamiast marszu Mendelsona.
   Jedna z moich koleżanek wymarzyła sobie ślub w Katedrze i za tą przyjemność zapłaciła tysiąc złotych; oczywiście w cenę nie wchodziły żadne dekoracje, brak było też dywanu – to już musiała załatwiać we własnym zakresie.

   Ale wiecie – mnie zawsze najbardziej bawią koszty ukryte. Czyli takie, które nagle wyskakują niczym królik z kapelusza i straszą swoją wysokością. Na przykład udekorowanie kościoła przez florystkę może kosztować 400 złotych, co przyciąga klientów jak wabik – później niestety okazuje się, że trzeba zapłacić do tego jeszcze za każdego kwiatka i nagle zwykła margerytka kosztuje 6 złotych, bo to specjalna odmiana, która więdnie dopiero po 5 godzinach a nie po 4, jak taka zwykła.
   Raz na uczelni usłyszałam historię, jak to panna młoda malowała się na swój własny, osobisty ślub i musiała makijażystce dopłacić 30 złotych, żeby ta zechciała ją psiknąć utrwalaczem. Niby mało, ale gdyby tak zebrać wszystkie te ukryte koszty, to nagle się okazuje, że trochę pieniędzy nieplanowanych poszło.
   Co do kruczków ukrytych, to opowiem wam o niedawnym ślubie, na którym była moja koleżanka. Otóż, wszystko co mogło się przed ślubem posypać – posypało się. Makijażystka odmówiła młodej malowania z dnia na dzień, fotograf się rozchorował a suknia była źle uszyta. Co by jednak nie mówić, fotograf znalazł za siebie zastępstwo, niestety – kamerzyści, gdy dowiedzieli się o tej zamianie strzelili focha niczym dwunastolatka, która nie mogła pojechać na koncert Biebera i odmówili kamerowania. A w umowie nie było żadnych zapisów o tym, że mają obowiązek pracować z osobą której nie lubią, albo chociaż wyznaczyć zastępstwo. W rezultacie zaliczka przepadła, kamerzystów było brak a fotograf-zastępca robił zdjęcia głównie jedzeniu.
Tyle dobrego, ponoć suknia była piękna.

   Ale jak źle, pod górkę i drogo by nie było – ślub ma się raz w życiu i jeśli ma się możliwość, to można się pokusić na ten wydatek. Jak do tej pory nie żałuję żadnego wydanego grosza i mam nadzieję, że nie pożałuję kolejnych, które w międzyczasie przyjdzie mi wydać.
   Ma być wyjątkowo, bajecznie, cudownie – żebym miała o czym opowiadać wnukom, jak już znudzi im się słuchanie jak to babcia była sławną blogerką książkową, którą zapraszali do telewizji i przeprowadzali z nią wywiady.


70 komentarzy:

  1. Kiedyś to liczyliśmy z gościem od przedsiębiorczości w liceum, pamiętam! Już wtedy wyszły nam jakieś horrendalnie wysokie kwoty. Jednak jak się chce, warto odkładać na ten szczególny dzień. Wspomnienia zostaną z nami na długo :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajne mieliście zajęcia! :) My na przedsiębiorczości uczyliśmy się... o kulturze antycznej -,-

      Usuń
    2. ja miałam przedmiot o nazwie "funkcjonowanie przedsiębiorstwa w warunkach gospodarki rynkowej" i uczyłam się na nim, gdzie w markecie leży jaki produkt i dlaczego ;p

      Usuń
    3. To też ciekawie :) przynajmniej wiesz jak działają markety :)

      Usuń
  2. No tak.. wesele, ślub to wydatek do którego dochodzi jeszcze cena obrączek. Jak mój brat brał ślub to właściciel miejsca gdzie miało odbywać się wesele dodatkowo chciał 100zł za to, ze na krzesło narzuci jakąś osłonkę.. mój bart coś tam utargował ale te ozdobne "osłonki" i tak były ściągane przez napitych gości ;P A tak w ogóle to wydaje mi się, ze to jest najwspanialszy dzień w życiu, który chce się pamiętać do końca swojego życia, więc nie ma co tak patrzec na te koszta.. wiadomo nie ma co być rozrzutnym ale skąpić też nie ma co i patrzeć by było tanio bo licyz się też jakość (co nie oznacza, że jak coś jest drogie to jest rewelacyjne bo może być też inaczej) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mogliśmy takie osłonki założyć - 5 złotych za sztukę a mi się to nawet nie podoba :)
      A nie ma co oszczędzać, nie ma co wydziwiać - trzeba zrobić tak, żeby się młodym podobało :)

      Usuń
    2. My mieliśmy pokrowce na siedzenia za 2 zł od sztuki. Wyglądały estetyczniej niż "łyse" krzesła i nikt ich nie ściągał ;p

      Usuń
    3. No właśnie ;) To państwo młodzi mają być zadowoleni no i też goście nie mogą potem plotkować :)

      Usuń
    4. Gąska, zależy co kto lubi :) Ja tych białych płacht nie znoszę :) a krzesła w naszej sali są akurat ładne i z obiciami więc łyso nie będzie :)
      Ervisha - goście to chyba zawsze temat do plotek znajdą :D

      Usuń
    5. Gąska, to miałaś niedrogie te pokrowce, my płaciliśmy 5 zł

      Usuń
  3. Mnie wesele kosztowało 52146,99. Serio ;) Przez cały okres przygotowań prowadziłam kalkulacje w excelu ;) Zawsze wychodzą jakieś dodatkowe koszty, o których nie pomyśleliśmy na początku lub które wynikły niespodziewanie np. z tytułu je***ętej kosmetyczki, która mi poraniła ręce i doprowadziła paznokcie do takiego stanu, że gdzie indziej ledwo mi je odratowali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i dodam jeszcze, że to nie jest tak, że goście dostają trochę sałatki i kawałek mięsa. Jedzenia jest dużo i musi być dużo, bo od ok, 17 do 6 + poprawiny 14-21 (u mnie były mniej więcej takie godziny na sali) goście trochę zjedzą.
      W swojej sukni też byłam zakochana, ale nawet nie pytaj co było z nią w dniu ślubu. Czar prysł.

      Usuń
    2. Też zapisuję co i ile kosztuje ;D
      Wiem, że nie, ale chodziło o to, żeby pokazać, że niektóre lokale naprawdę sobie dodają marżę ogromną za wesele - bo 320 złotych za osobę to już jest sporo, nawet jak jedzenie jest co godzinę i to w porcjach ogromnych :)

      Pisałaś na blogu co się z suknią działo i mam nadzieję, że u mnie takiej sytuacji nie było!

      Usuń
  4. moja przyjaciółka poszła do kwiaciarni i powiedziała,że chce bukiecik,pokazała jaki,ale słowem nie mówiła,że śluby-zapłaciła trzy razy taniej:) tak samo z fryzjerką,zero informacji,że fryzura ślubna i kolejna oszczędnosć:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba siedzieć cicho, dla własnego dobra :D bo słowo "wesele" magicznie zawyża :)

      Usuń
  5. 320 zł za osobę?! powariowali czy co?! my płaciliśmy 175 zł od talerzyka, a wybraliśmy najdroższy pakiet i nasi goście raczyli się 7 ciepłymi posiłkami, szarlotką z lodami i kawałkiem torta.

    na miejscu wspomnianej panny młodej, która sama się malowała, kupiłabym sobie utrwalacz w rossmannie za tą cenę i miała na zaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są takie miejsca i wcale wtedy więcej ciepłych dań nie ma :D

      Tyle tylko, że ta panna młoda dowiedziała się o cenie utrwalacza już w dniu ślubu ;)

      Usuń
  6. Ceny zachodnie, zarobki wschodnie, ale jak tu oszczędzać na ślubie skoro ma się w życiu :D
    http://luksusowezycie.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem zdania, że każdy robi, jak mu się tam podoba, jedni wydają fortuny na mega śluby, ja wolę małe uroczystości, skromne, ale z sercem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z fryzurą miałam identyczną sytuację. Siedzę sobie cichutko, pani mnie czesze i wpina mi we włosy to co przyniosłam z zachwytem "że wyglądam jak do ślubu". Mama moja z boku zabija ja wzrokiem że przecież to ślubna fryzura. Więc przy kasie dwie fryzjerki ustaliły, że choć czesala jak normalnie, to skoro do ślubu to marża musi być:D a było siedzieć cicho ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Straszne że makijażystka odwołała wizytę w dniu ślubu

    OdpowiedzUsuń
  10. Ślub to może różnie kosztować :D zależnie od tego, czy ktoś ma pieniądze i od tego, czy ktoś chce szaleć, odstawić wielką imprezę, czy nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami ktoś pieniędzy nie ma a odstawia wielką imprezę :D

      Usuń
  11. racja,ślub to mega wydatek i czasem zastanawiam się czy warto... ok, tradycja, piękny dzień, wspomnienia... pół biedy jak się na to odkłada, ale nie wyobrażam sobie brać kredytu na wesele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że warto, warto :) Jak najbardziej :P Ale odkładać a nie kredyt brać :)

      Usuń
  12. Ostatnio nasłuchałam się od znajomej ile kasy kosztował ją ślub. Masakra! Trochę musieli na to przeznaczyć. Najgorsze są chyba te ukryte koszty, o których piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje wesele było "wieki' temu więc koszty były inne niż teraz - ale też było drogo - bo te "wieki" to nie aż tak dawno :) Teraz wszystko jest drogie - niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż strach pomyśleć ile będą kosztować śluby naszych dzieci :D

      Usuń
  14. Moje wesele było dawno - ale popłynęliśmy nie źle;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha ta historia z fryzjerem jest komiczna, a jednak milczenie to złoto :D Te ceny są z kosmosu, ja pewnie makijaż zrobiłabym sobie sama bo do siebie mam największe zaufanie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz talent do malowania, to pewnie że tak :) Ja niestety takowego nie posiadam :D

      Usuń
  16. ja w tym roku brałam ślub i coś o tym wiem, ech.. a to był tylko cywilny! :D
    działo się, oj działo :)
    pozdrawiam, tysiatestuje.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie bardzo irytowała kwestia przyozdabiania Kościoła w kwiaty, ciężko się było dogadać z babskiem. Organista nieźle sobie liczył za godzinę pracy. Stawka godzinowa chyba większa aniżeli prawnika tudzież lekarza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszak wiadomo, że kościelny to funkcja ważniejsza niż jakiś tam lekarz :D

      Usuń
  18. my wydalismy naprawde malo ale to byla kameralna impreza dla 15 osob

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to u nas gości będzie jednak trochę więcej :)

      Usuń
  19. Różni ludzie różnie uważają czy opłaca się brać ślub czy nie. Ja myślę podobnie do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Padłam gdy przeczytałam tysiąc złotych za ślub w katedrze WOW
    A faktycznie o tych ukrytych kosztach ślubu ciężko gdzieś przeczytać, mam nadzieję, że odkryjesz ich jeszcze więcej i oświecisz kolejne pokolenie panien młodych ;>

    OdpowiedzUsuń
  21. dziś właśnie usłyszałam, że wesele kosztuje mniej więcej po 40 tysięcy każdą ze stron, nie wiem jak się do tego odnieść, bo nie mam porównania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nas wesele będzie w sumie kosztować ok. 45 tysięcy :D więc oszczędnie ;)

      Usuń
  22. 200 zł????? To chyba na Północy Polski, bo u nas na Wschodzie wstyd z taką sumą iść...... A zapomnałaś napisać o kosztach strojenia kościoła i sali. Moi znajomi zapłacili 1200 zł za fajerwerki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kościelny gdzieś bierze jeszcze więcej?! Ja jestem z południowego-wschodu i tyle się mu daje, więcej nie dam za nic ;)

      Usuń
    2. To te 200 zł dla kościelnego? Chyba żartujesz?!
      Według mnie nie należy przesadzać, żeby nie zrobiono z nas dojnych krów. Po weselu też jest życie.

      Usuń
  23. U mnie w parafii rodzinnej ksiądz nie mówi nawet "co łaska", ale przyszli małżonkowie sami tę formę wybierają :) Takich księży jest jednak mało, a wydatek "kościelny" jest kosztowny tak samo, jak i inne wydatki. Niestety, za ten najważniejszy w życiu dzień trzeba się nieźle wykosztować :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich księży to faktycznie ze świecą szukać ;)

      Usuń
  24. Jak się patrzy na takie ceny to się nie ma ochoty wychodzić za mąż... Ja na pewno nie będę miała takiego typowego, dużego wesela.. raczej jakiś skromny obiad i deser dla najbliższych..

    OdpowiedzUsuń
  25. Moje dawno było, ale teraz moja siostra załatwia wszystko na swój ślub, to jestem w temacie i rzeczywiście ceny są trochę wygórowane niestety :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z roku na rok jest coraz gorzej :) ech i jak tu zakładać podstawowe komórki społeczeństwa?

      Usuń
  26. Właśnie dlatego nie chcę takiego ślubu - nie chcę florystek, kościołów, sukienki za 3,5 tysiąca, ani niewygodnych białych butów ;) Chyba bym tego nie ogarnęła, za bardzo się stresowała... A można przecież bez tego. Pod warunkiem że tego chcesz.

    OdpowiedzUsuń
  27. Masakra! Ślub czeka mnie za dwa lata, wstępnie już porezerwowaliśmy salę, fotografa itd ale po prostu wesela to jeden wielki mafijny biznes! Wszystko co ma w nazwie ślubne jest trzy razy droższe...

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj, Agata ! A pudełka na gościniec... a pokrowce na krzesła na sali weselnej, które też mają dodatkową cenę... A przystrojenie sali weselnej kwiatami, też dodatkowa zapłata... A stół wiejski jeśli ktoś taki chce... A ciasta i desery nie są wliczone w cenę uczty weselnej, trzeba dopłacać, bądź samemu skądś skombinować lub upiec... A Pani, która śpiewa w kościele...
    Z tym przystrojeniem kościoła to w ogóle jest masakra, bo na przykład jest kilka ślubów tego dnia, trzeba uzgadniać z innymi parami ten wystrój. Ja się żarłam strasznie z laską, która brała ślub przede mną, bo chciała wszystko przykryć białym tiulem i ogromnymi liliami... Napiżdżone tak, jakby tam ktoś zmasakrował stado cherubinów i przyniósł na ich pogrzeb lilie. Takie ogromne bukiety lilii, większe ode mnie, w złotych wazonach... Nie mogłam, no po prostu nie mogłam tego znieść.

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja kurczę jakoś zawsze byłam zwolenniczką braku wesel, albo robieniu takich malutkich, bardzo kameralnych ślubów, bo właśnie te wszystkie koszty, to jakiś żart. Wszystko nagle ma cenę dwa razy większą, gdy ktoś tylko usłyszy słowo "ślub", "wesele". ;/ Wydasz tyle pieniędzy, a potem stryjeczna ciotka brata szwagra drugiego męża babki wujka ze strony ojca, którą na ślubie widzi się drugi raz w życiu, ale "wypadało zaprosić" i tak powie, że coś było nie tak i objedzie od góry do dołu wszystko po kolei, siedząc parę metrów od ciebie... ;/

    OdpowiedzUsuń
  30. U mnie było naprawdę skromnie, a i tak poszło pieniędzy... Niby ślub tylko dla 40 osób, do tego cywilny, ale co z tego jak za tyle rzeczy trzeba zapłacić, żeby nie powiedzieć, że przepłacić :) A i tak nie miałam jakichś fajerwerków i wiele rzeczy było po taniości, bo zwyczajnie nie chciało mi się szukać, kalkulować i dobierać cudów ;)
    I, choć podoba mi się moja suknia, to nie zapłaciłabym za nią dwa razy więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  31. 200 zł za mszę ślubną to niedużo, u nas księża liczą sobie po 1000 zł.

    OdpowiedzUsuń
  32. Niestety na ślubach każdy po drodze zarabia, począwszy od kościoła (parafia), fotograf, krawcowa, makijażystka a kończąc na lokalu. Ale czasem warto machnąć ręką, to w końcu raz w życiu :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo fajny post! Wiele moich koleżanek właśnie bierze śluby i jak słucham o kosztach to zaczyna mnie to coraz bardziej przerażać. Ślub chyba nie jest dla mnie, a właściwie dla Nas.

    OdpowiedzUsuń
  34. Powiem Ci szczerze, że ja już od tych cenników, rozpisywania co i ile dostanę zaraz kręćka! Jestem w tym momencie teraz i chciałabym się w końcu zająć czymś przyjemniejszym:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Lubie te Twoje wpisy
    :-D tak mnie zawsze doluja xD ale i tak masz racje...ehhhh slub <3

    OdpowiedzUsuń