25 paź 2016

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko"


   Dziewięć lat temu mugolski świat zamarł, czytając ostatnie słowa siódmego tomu Harry'ego Pottera. „Wszystko było dobrze” zakończyło pewien etap w życiu milionów czytelników i sprawiło, że magia Hogwartu na zawsze przeszła do historii... a przynajmniej tak się nam wszystkim wtedy wydawało.

   J.K. Rowling, we współpracy z John'em Tiffany'm oraz Jackiem Thorne'm stworzyli ósmą część historii, która pozwoliła czytelnikom podpatrzyć, co dzieje się w magicznym świecie, dwadzieścia lat po bitwie o Hogwart. „Piekielne dziecko” to opowieść, która ożywia wszystkie postacie, zaklęte na peronie 9 i 3/4.

   Na początku chciałabym uprzedzić wszystkich tych, którzy książkę chcą czytać a nic o niej jeszcze nie wiedzą – nastawcie się na to, że ta książka... książką nie jest. To skrypt scenariusza z wystawianej w Londynie sztuki. Dlatego też jeśli cierpnie wam skóra na myśl o „Makbecie” a na widok dramatu „Romeo i Julia” dostajecie konwulsji, to raczej „Przeklęte dziecko” nie jest dla was.

   Cała akcja toczy się wokół dwójki bohaterów – nastoletnich Albusa Pottera i Scorpiusa Malfoy'a, którzy się przyjaźnią i którzy postanawiają razem zmienić świat. Niestety, nie do końca przemyśleli, jak ich zachowanie może wpłynąć na życie innych. Albo i na całą historię...
Mam wrażenie, że „Przeklęte dziecko” miało na celu zadowolić wszystkich potterowskich fanów; sprawić, aby każdy znalazł tam takie rozwiązanie całej historii – choćby krótkotrwałe – które najbardziej by go zadowoliło. Dlatego też zmieniając losy czarodziejskiego świata Albus i Scorpius stworzyli tyle różnych wersji rzeczywistości, ile tylko pomysłów w głowie mógłby mieć fan potterowskich opowiastek, snutych sobie do poduszki na lepszy sen. Przez to, żadna z wersji, jakie znajdują się w scenariuszu, nie zachwyca do końca, nie pokazuje spektrum swoich możliwości i pozostawia uczucie niedosytu.

„Ci, których kochamy, nigdy tak naprawdę nas nie opuszczają, Harry. Pewnych spraw śmierć nie dotyka. Farby... wspomnienia... i miłości.”

   Jako, że „Przeklęte dziecko” nie jest niczym innym, jak sztuką, wiadomym było, że liczba bohaterów nie może być zbyt duża; wszyscy muszą zmieścić się na scenie, dać sobie przestrzeń do wykreowania swojej postaci. Dlatego też ze „starego” składu jest tylko Harry, Ginny, Ron, Hermiona, Draco i profesor McGonagall, która, według mnie, jako jedyna była taka, jaką wiele lat temu wymyśliła ją Rowling – nieustępliwa, twarda, odważna i niezwykle czuła w głębi serca. Mimo że jej udział w fabule nie był powalający, to trzeba przyznać, że autorzy w kilku jej kwestiach świetnie pokazali jej złożony charakter.
   Zbytnio nie zmienił się również Draco – nadal był Malfoy'em z krwi i kości, jednak pojawiły się momenty, w których zrobił się zbyt... miękki, czuły, skory do zwierzeń.

 
   Powtórzę to, co mówi wiele osób, po przeczytaniu tej książki – Scorpius jest bohaterem nowego magicznego świata. Jest takim ulepszonym Harry'm, mimo że nie wiążą ich żadne więzy krwi. Wytykany palcami, tak jak przed laty Potter, jednak w przeciwieństwie do niego, młody Malfoy potrafił stawić czoła przeciwnościom i jest chłopcem mądrym, dojrzałym i świetnie daje sobie radę sam, bez pomocy rówieśników i starszych czarodziejów.
   Z kolei drugi bohater grający główne skrzypce – Albus Potter, był dla mnie tak irytujący, jak zapewne był dla Snape'a irytujący nastoletni Harry. Był typowym zbuntowanym, nieszczęśliwym nastolatkiem, który buntował się dla samej idei buntu. Tak, wiem, nadużywam słowa „bunt”. I gdybym mogła znaleźć się w tym magicznym świecie, to z chęcią skopałabym mu tyłek za to, jakie głupoty opowiada i jak idiotyczne podejmuje decyzje.

„Na tym właśnie polega przyjaźń, prawda? Nie wiesz czego potrzebuje twój przyjaciel, wiesz tylko, że potrzebuje.”

   Piszę tutaj o tym, co mi się nie podobało w „Przeklętym dziecku”, ale prawda jest taka, że sięgnęłabym po tę książkę jeszcze raz. I znowu. I znowu. I kolejny raz. Pomimo lekkich niedociągnięć, miło mi było na nowo zatopić się w tym magicznym świecie, oczyma wyobraźni zobaczyć znowu Wielką Salę, usłyszeć szeptane „Alohomora!” i poczuć dreszcz emocji, kiedy rzucane są zakazane zaklęcia. Mogłam na nowo spotkać się z bohaterami, którzy towarzyszyli mi przez całe dzieciństwo – zobaczyłam jak się zmienili, jak wydoroślali i było to trochę tak, jakbym po wielu latach spotkała dawno niewidzianych znajomych. Być może ich życie nie do końca odpowiadało moim wyobrażeniom, ale nie ja byłam autorką i nie ja miałam prawo kształtować ich życia.

„Hermiona: A Snape? Co robi Snape w tym innym świecie?
Snape: Zapewne jestem martwy (…) Jak?
Scorpius: Dzielnie.
Snape: Kto?
Scorpius: Voldemort.
Snape: Jakie to irytujące.”

   Jeśli macie kogoś, kto jest ześwirowany na punkcie Pottera, równie mocno jak wy, to łaskawy jest dla was los. Ja co chwilę wołałam do mojego Łukasza: a wiesz co się stało! A wiesz kim jest Ginny? Ej a wiesz co się stało, jak zmienili przyszłość? W końcu wytłumaczyli o co chodzi z portretami dyrektorów! I on naprawdę był ciekawy! Nadmienię, że nie poczyniłam mu żadnych większych spojlerów, więc spokojnie, będzie mógł to przeczytać, jak tylko przełamię się w sobie i pożyczę mu książkę. Bo ona wygląda tak pięknie na półce, razem z pozostałymi częściami!

   Jeśli „Przeklęte dziecko” zostanie kiedykolwiek wystawione w Polsce – będę stała jako pierwsza w kolejce po bilety. Jeśli na DVD pojawi się ekranizacja tej sztuki teatralnej – kupię ją bez zawahania. Nawet dwa egzemplarze! Gdy po raz kolejny sięgnę po całą sagę, żeby jeszcze raz przeżyć te magiczne przygody – nie zakończę czytania na siódmej części, bo teraz przecież jest i część ósma. Którą mimo wszystko zaliczam do całej serii. Bo to przecież Potter. Nie można go nie kochać.  


62 komentarze:

  1. ja muszę ją kupić, ale na razie nie mam możliwości. Jejku jak na nią czekam:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby coś, to można kupić w Biedronce :) A jak wiadomo - do Biedry zawsze po drodze :)

      Usuń
  2. Na razie przeczytałam dwa tomy, więc do ósmej części mam jeszcze daleko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już jakiś czas temu słyszałam o spektaklu, a ostatnio nowość - książka! Musze ją mieć :P

    Pozdrawiam cieplutko;) Tak Po Prostu BLOG Będzie mi miło jak zajrzysz do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze nie sięgnęłam po tą lekturę, ale wierzę, że nie zawodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie przeczytalam ale kurde az mnie niesie zeby w weekend po nia siegnac ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój chłopak bardzo chciał ją przeczytać. Ja jednak nigdy za Harrym Potterem nie przepadałam. Albo na dobre się nie wkręciłam... więc rzecz jasna jakoś specjalnie nie czuję się zobligowana, aby po nią sięgnąć.
    Pozdrowionka wtorkowe :) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to może chociaż Twój chłopak by się ucieszył z mojego wpisu :D

      Usuń
  7. Szczerze mówiąc nie zamierzam sięgnąć po tę lekturę. Jeśli chodzi o Harrego Pottera, to filmy są dla mnie w porządku, jednak w formie książek jeszcze nigdy nie dobrnęłam do końca... :D to chyba nie dla mnie, może zbyt późno chciałam odkryć ten magiczny świat, w który kompletnie nie umiem się wczuć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj nie.... nie jestem fanką HP i sztuka też mnie nie zachęca ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to miałam bzika na punkcie HP jako dziecko . Teraz w ogóle do mnie nie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi bzik zdecydowanie nie przeszedł :) Raczej się pogłębił :)

      Usuń
  10. Uwielbiam Harrego Pottera, ale nie wiem czy ta książka by mnie zainteresowała po pierwszej kartce przeczytanej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tylko jeden sposób, żeby się przekonać - musisz sprawdzić :)

      Usuń
  11. Lubię Pottera i przeczytałam kilka książek. Ale na razie do następnych mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Harrego Pottera, ale na razie po Przeklęte dziecko nie sięgam. Nie do końca pasuje mi forma scenariusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak na początku myślałam, ale jak zaczęłam czytać to przepadłam :)

      Usuń
  13. Chciałam kupić i jest u nas w cenie 25zł w Kauflandzie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pozwól, że przeczytam Twoją recenzję później. Dziś lub jutro mam zamiar się wziąć za lekturę i postanowiłam nie czytać na razie żadnych recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przede mną do nadrobienia cały Harry, dopiero potem będę mogła sięgnąć po najnowszą część ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę Ci zazdroszczę, że masz to wszystko przed sobą!

      Usuń
  16. Ta książka jeszcze przede mną - kupiłam w sobotę, ale jeszcze ni miałam czasu po nią sięgnąć. Jestem jej bardzo ciekawa. Dzięki za ten post, bo jak do tej pory spotykałam się raczej z niezadowolonymi czytelnikami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harry to Harry :) To jak z niegrzecznym dzieckiem - nie jest cudowne, ale i tak się je kocha :)

      Usuń
  17. Jestem jedną z niewielu które nie przeczytały HP, ale jakoś mnie nie porwał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie czytałaś, to skąd wiesz, że Cię nie porwał? :)

      Usuń
  18. Nie mogę uwierzyć, że aż 9 lat minęło od premiery ostatniej części serii :o Dałabym sobie rękę uciąć, że max z 5 lat. Oczywiście za dzieciaka należałam do miłośników Harry'ego, a jako że mój brat kupił 8 część, to oczywiście przeczytam ją, chociaż trochę rozczarowałam się, że to nie proza :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zdziwiłam jak to sprawdzałam :D Jesteśmy już stare :)

      Usuń
  19. gdyby nie był to scenariusz, stałabym po egzemplarz książki w środku nocy, a tak jakoś szkoda mi pieniędzy na kupno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie żal wydanych 25 złotych :) Było warto :)

      Usuń
  20. nie dla mnie książka choć na pewno wielu fanów historii Harrego

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie moglam sie przekonac do tej ksiazki. Jest to jedna z nielicznych lektur ktore przerwalam i nie skonczylam. W tym przypadku chyba po kilkunastu stronach.

    OdpowiedzUsuń
  22. nie pamiętam już na której części się zatrzymałam...tej ze zrozumiałych powodów na pewno jeszcze nie czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja chyba czuję zbyt duży lęk przed kupieniem tego dramatu :/ Jakoś tak obawiam się, że się zawiodę, a tego nie mogłabym Rowling wybaczyć :p Chyba zostanę na razie przy wcześniejszych tomach.

    OdpowiedzUsuń
  24. Juz się nie doczekam aby ją przeczytać . ! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jako dziecko bardzo lubiłam książki o Potterze i mam do nich sentyment, ale nie wiem czy mam ochotę zagłębiać się w kolejną część. Jakoś wolę myśleć o tym jako o zamkniętej historii, ale może kiedyś zmienię zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kiedyś byłam wielką fanką tej całej sagi. W szkole podstawowej na przerwach ciągle rzucaliśmy się zaklęciami :P Potem jakoś mi przeszło... Chociaż kiedyś z chęcią zrobiłabym sobie taki maraton filmowy wszystkich części.
    Ostatnio widziałam dużo reklam tej książki i się właśnie zastanawiałam czy to jakaś ósma cześć czy jak - sprawa się wyjaśniła :D Może nawet w wolnej chwili kiedyś po nią sięgnę. Szczególnie, że lubię książki napisane w tej formie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakoś nie mam ochoty na tę ksiązkę, wszędzie jej pełno, z każdej strony zalewa mnie okładka i mam już jej dość. może przeczytam jak ta cała euforia opadnie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Mnie jakoś nie ciągnie do tej pozycji :/ Raczej po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  29. To coś dla mojej córki bo uwielbia wszystkie części tej sagi. Mnie to zupełnie nie pociąga.

    OdpowiedzUsuń
  30. Naprawdę było mi smutno jak czytałam ostatnią część Pottera. To tak jak by człowiek skończył pewien etap w życiu - w moim przypadku dzieciństwo. Komnatę Tajemnic czytałam chyba z 5 razy bo tak mi się podobała!
    A najnowsza część już do mnie leci :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja czytam obecnie tą książkę w języku angielskim, ale mam w planach kupić ją też po polsku. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Czytałam kiedyś, ale przy której części przestałam, jak to możliwe, nie wiem... moje oczy powędrowały po innych książkach i zastałam się w kryminałach ;) Nie wiem czy bym sięgnęła po ta pozycję, ale Twoja recenzja mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  33. muszę przeczytać ! :)

    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę miłego dnia ! :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  34. Seri o Harrym wspominam bardzo ciepło, ale nie wiem czy sięgnę po najnowszy tom, jakoś nie mam przekonania.

    OdpowiedzUsuń
  35. Wiesz, że ja i Potter to bardzo złe połączenie. ;) A Przeklęte dziecko trochę odczytuję jako zbijanie kasy na popularności serii. ;/

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja Harrego nawet lubię, może i przeczytam. Teraz tajniki zgłębia mój Junior :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Wszystkie poprzednie tomy czytałam. Pora i na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Mnie niestety nowa część bardzo zawiodła... "Kamień Filozoficzny" przeczytałam w 3 klasie podstawówki, prawie 15 lat temu, moje dzieciństwo bardzo mocno było związane z serią, którą przeczytałam (łącznie z filmami) po kilka razy. Niestety "Przeklęte Dziecko" uważam za bardzo nieudaną kontynuację, napisaną kiepskim, infantylnym stylem. Albusa nie da się lubić, Harry nie jest tym samym Harrym, w ogóle nic tu nie jest takie, jak być powinno. Szczerze, to czytałam dużo lepsze fan fiction.
    Ale z sentymentu do serii nie będę się znęcać nad książką. Może kiedyś Rowling wyda jeszcze powieść o Harrym i będzie to coś wielkiego.

    OdpowiedzUsuń
  39. ja dopiero w weekend będę mieć, a tu co blog to opinie lecą już... jak żyć :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Moja przygoda z Potterem zatrzymała się na filmach. Nie czytałem wcześniejszych części, prawdopodobnie nie przeczytam takze tej :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Czytałam po angielsku jeszcze w wakacje bo nie mogłam wytrzymać. Uwielbiam <3


    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń