6 kwi 2017

Moje zwierzaki - część pierwsza z wielu.

Ryjek. 
    Nie ma innej opcji, ten temat musi być podzielony, bo całe moje 25-letnie życie pełne było futrzaków i pierzaków. Zdecydowanie wychowałam się w domu, gdzie zwierzęta traktowało się na równi z ludźmi i jestem z tego powodu dumna i szczęśliwa. Psy zawsze spały w łózku, koty wygrzewały się w kuchni na piecu kaflowym a wszelakie wróbelki i gołębie były dokarmiane na podwórku. Trudno byłoby mi opisać wszystkie cztero- i dwunogi, które towarzyszyły mi w życiu, dlatego napiszę tylko o tych najbardziej moich.

   Moim pierwszym zwierzakiem był jamnik szorstkowłosy, Pusia. Rodzice przynieśli ją do domu kilka miesięcy po moich narodzinach i mama do dzisiaj mówi, że szczeniak i niemowlak w jednym domu to zdecydowanie zły pomysł. A później dodaje, że gdyby jeszcze raz miała podjąć decyzję, czy wziąć Pusię w tym czasie, to bez zastanowienia by to zrobiła. Uczyłam się chodzić, trzymając się za Pusiny ogon, kiedy już biegałam po domu to razem z nią, na spacery też chodziłyśmy razem. Nie ma takiego wspomnienia z pierwszych pięciu lat mojego życia, w których nie byłoby tego kochanego jamnika. Do dzisiaj wypominają mi jak to wysyłałam psa w kosmos, chociaż teraz wydaje mi się to trochę okrutne, ale spokojnie – psu nic nie było, po zabawie żyła szczęśliwie jeszcze kilka lat.

   Miałam też masę kotów, jak to na wsi. Najbardziej kochałam najpierw Bongusia, którego woziłam w wózku (dla potwierdzenia zdjęcie!) a potem Ciapka, który spał ze mną w łóżku, któremu śmierdziało z pyszczka i który uwielbiał ser w plasterkach Hochland. Pewnie ser i śmierdzący pyszczek były jakoś powiązane, ale miałam pięć lat i nie rozumiałam tego związku.

Mówiłam. Kot w wózku.

   Gdzieś w okolicach moich piątych/sżóstych urodzin to naszego domu trafiła Tola – też jamnik, ale gładkowłosy. Tola była ruda, gruba i żyła ponad piętnaście lat. Jadła wszystko – raz zeżarła nawet taśmę malarską i nic jej po niej nie było. To był pies-morderca – każdy spacer równał się mysim zwłokom, które skubana wykopywała z nor a później bestialsko dusiła. A że była tłuściutka, to raz podczas spaceru utknęła w wykopanej przez siebie dziurze – wujek musiał rozkopywać wokół niej ziemię, żeby wyciągnąć grubasa.

   Pierwszym zwierzakiem po mojej przeprowadzce do bloku był królik Azor, który był dla mnie wredny i fuczał na mnie, ilekroć weszłam do pokoju rodziców. Późniejszy królik, Farbekna tym etapie mojego życia imion dla zwierząt nie wymyślałam, tylko moja mama, dlatego były takie dziwne – spał pod kołdrą, był rudy i przez pierwsze dwa lata jego życia byliśmy przekonani, że to dziewczynka. Później, po dramatycznej wizycie u weterynarza, kiedy naszemu maleństwu wyrosło coś na podbrzuszu i martwiliśmy się, że to rak i królik nam niechybnie umrze, okazało się, że… Farbek jest chłopcem. Pewnie to, że traktowaliśmy go jak babę przez dwa lata, wpłynęło na jego psychikę, bo później zaczął sypiać na stole.
Pusia i mała Tola.

   Wspomniałam wcześniej o pierzastych zwierzętach i tych miałam trzy – dwa kanarki, które nosiły jakże nowoczesne imię Wróbelek, i każdy przeżył ponad 10 lat. Teraz mam papugę Zyzia, który miał być chłopczykiem a teraz znosi jaja – u nas jest coś nie tak z postrzeganiem płci, zdecydowanie. W ogóle to narzeczony utrzymuje, że ja i moja mama zawsze bierzemy te zwierzęta, które są najbrzydsze – w sumie trochę prawda, bo Zyzio był najbrzydszą papugą w całym zoologu i stwierdziłyśmy, że jeżeli my go nie przygarniemy, to nikt tego nie zrobi… Ale kiedy narzeczony tak mówi, to zawsze odgryzam się mu, że dlatego właśnie z nim jestem, więc się niech tak nie cieszy.

Pyza.
   U mojej babci mieszka teraz piękna, wielka i siejąca strach Pyza, chociaż to najpotulniejszy i najprzytulaśniejszy pies na świecie. Pyza zna się na zegarku – codziennie o 13 przychodzi o kuchni na obiad, nawet jak czas jest przestawiony. Kiedy wątróbka z ziemniakami nie jest gotowa – Pyza nie je nic innego na obiad – to leży na środku i wyje żałośnie. Mieszka tam też przedstawiony na pierwszym zdjęciu Ryjek, którego mama zachorowała kiedy mały miał trzy tygodnie i karmiłam go mlekiem dla kociąt z pipety przez czternaście dni. Później kocica wróciła do zdrowia, Ryjek wrócił do mamy a ja mogę być dumna, że wstawanie co dwie godziny w nocy na coś się opłaciło, bo teraz jest małym, ale szczęśliwym kocurem. 

   Teraz w moim domu mieszka: pies, Tosia, o której kilka razy już wam pisałam, papuga Zyzio i… jeż, Pepa. Cztery dni temu przygarnęłam Pepę, bo jej poprzednia właścicielka nie mogła się nią już zajmować. Pepa jest paskudna, kochana i fucząca – wpisuje się w cały mój mały zwierzyniec. A biorąc pod uwagę, że za niecałe trzy miesiące będę miała na nazwisko Kot – cóż, wtedy to już w ogóle mogę otwierać mały ogród zoologiczny.

   Kocham zwierzęta; nie boję się napisać tego, że nie lubię ludzi, którzy nie lubią zwierząt – ufam też zasadzie, że zwierzę wyczuje złego człowieka i omija go szerokim łukiem.  Mam nadzieję, że będę miała mieć okazję jeszcze stworzyć dom dla wielu zwierzaków. I że będę mogła jeszcze napisać wam kolejną część, bo - jak wspomniałam na początku - przez te 25 lat mojego życia trochę tych futrzaków było. A wy? Macie jakieś zwierzęta? Piszcie!

Pepa. Najnowszy nabytek. 

118 komentarzy:

  1. Fajnie, tyle zwierząt się przewinęło...
    Kotkowi z pyszczka śmierdziało,
    bo miał pewnie problem z nerkami albo zębami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dożył spokojnej starości, więc może mu śmierdziało, bo taka jego uroda? :) Albo to ten ser! :)

      Usuń
  2. ja miałam tylko koty, dwa w swoim życiu. I rybki mam teraz. Na swoim będę mieć psiaka i kociaka:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama też kocham zwierzęta. Miałam ich wprawdzie mniej niż Ty, jednak każde z osobna kochałam z każdym mam miłe wspomnienia. Nie wyobrażam sobie życia bez zwierzaków domowych. One wnoszą do naszego domu tyle miłości, wierności, oddania.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) są cudowne, nie wyobrażam sobie domu bez nich :)

      Usuń
  4. Nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt:) Obecnie mam 2 suczki i kota. Kiedyś miałam też rybki, żółwie, świnkę morską i wiele psów i kotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybek w swoim życiorysie nie miałam ;) nie można się do nich przytulić, to może dlatego :)

      Usuń
  5. Ja nigdy nie miałam żadnego zwierzaka - no nie licząc króliczka, którego dostała moja córka, a jak wiadomo obowiązek spadł na rodziców ;)
    Kocham zwierzęta, ale nie mogę sobie pozwolić na trzymanie ich w mieszkaniu. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :( może chociaż chomik? Nie zajmuje dużo miejsca, a możecie dać mu dużo miłości i poprawić jego chomicze życie :)

      Usuń
  6. Ja jak na ten moment mam stado kotów (dwa kocury, dwie kocice) i psa :) ale jeżeli spotkam gdzieś na ulicy psa/ kota (ew. wszystko, co można głaskać i mnie nie zje), od razu muszę podejść i... wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim pierwszym zwierzakiem była świnka morska Kasia, którą ubierałam w ubranka lalek i woziłam w wózku. Miałam chyba coś około czterech lat i niestety tak ją kochałam, że ją przekarmiłam marchewką i zdechła;p Później miałam psa Miśka, który wpadł pod samochód a rodzice nie chcąc mnie martwić powiedzieli, że uciekł. Prawie pół roku chodziłam i go szukałam aż w końcu powiedzieli mi prawdę. Byłam wtedy wściekłą siedmiolatką. Następnie był chomik, jeż, kura, tak , dobrze przeczytałaś, kura:) Ukradłam ją sąsiadowi i trzymałam w domku na działce:D Miałam również kilka papug falistych, wróble japońskie, chomiki w ilościach max, królika i kilka psów. Teraz niestety nie mogę trzymać futrzaków w domu, bo moje dzieci mają alergię na sierść. Dowiedziałam się o tym w tragiczny sposób, gdy na prośbę córki wzięłam do domu kota. Mała zachorowała na zapalenie płuc, gdyż tak silnie ją uczulała jego sierść;p Mam psa na podwórku i rybki w domu. I musi wystarczyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możecie postawić na yorka, ma włosy a nie sierść, więc alergia by nie przeszkadzała :) Kury w swoim życiu jeszcze w domu nie hodowałam, ale kto wie, co przyniesie mi przyszłość :D

      Usuń
  8. Kocham zwierzęta :) Mam pieska, na kotka się raczej nie skuszę :P A Pyza jest urocza <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma na razie żadnego, niestety szkoda mi męczyć psa czy kota w mieszkaniu, ale zwierzęta uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można pokochać chomika :) jemu metraż mieszkania nie przeszkadza :)

      Usuń
  10. Uwielbiam ludzi, którzy kochają zwierzęta! ;) Można powiedzieć, że ja też zawsze miałam liczną rodzinę, chociaż nie posiadam rodzeństwa. Wychowywałam się z bokserem, który miał na imię Max i tak się zaczęło. Oprócz psów miałam też papugę, która niby była płci męskiej, ale zaczęła znosić jajka, a ponadto króliki, jeża i kanarka :) W chwili obecnej moje stado to 4 psy i kot :) Nie wyobrażam sobie, żeby u mnie w domu było inaczej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to obie pomyliłyśmy płeć papugi :D możemy sobie podać ręce :) I możemy się uwielbiać :)

      Usuń
  11. U mnie w domu zawsze był jakiś zwierzak :
    jak byłam dzieckiem - była jamniczka Astra, potem były papugi, żółw, królik, który przeżył wiele, a obecnie już 10 lat mam mojego kochane Yorka, o imieniu Wiki- pieszczoch taki, że rano ( dzisiaj np. o 2 w nocy obudziła mnie, bym wsadziła na łóżko i spała ze mną do szóstej. Mam wrażenie, że dom bez zwierząt jest pusty ( wczoraj suczka była u fryzjera przez półtorej godziny, a ja miałam wrażenie, że jest pusto w domu)/

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam yorka, Tosię :) śpi pod kołdrą, ale na łóżko wskakuje sama :)

      Usuń
  12. O zwierzakach w moim życiu również mogłabym pisać dłuuuugo. W moim rodzinnym domu od zawsze była menażeria - koty, psy, chomiki, żółwie, rybki, ptaszęta :D

    Z przyjemnością poznaję Twoich pupilów o fantastycznych imionach - Mamy potrafią ochrzcić zwierzaki. To mi nasunęło myśl o sąsiadce, która każdego swojego psiaka nazywa Perełką. Teraz ujada za płotem już chyba czwarta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perełka IV - to brzmi dumnie :D
      Dobrze, że mama nie nazywała Tosi, bo chciała ją nazwać Malaga :D

      Usuń
    2. O tak, zwłaszcza że każda Perełka to czarny podpalany piesek, zaciekły bardziej niż większość ras uwnawanych za agresywne :D

      Tosia to miękkie, ciepłe imię, kojarzące się natychmiast z futrzastą przyjaciółką-pocieszycielką. U mnie teraz z całej ferajny pozostał jamniczek Hania - piesek, na ogół spokojny, lecz bywa, że zachowuje się jak znerwicowana pani z warzywniaka w dzień dostawy, więc imię pasuje doskonale :D

      Usuń
    3. To sąsiadka gustuje w charakterystycznych psach :D

      Usuń
  13. Uwielbiam jeżyki :) Cudowne są !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochaniutkie, przekonuje się o tym od czterech dni :)

      Usuń
  14. U mnie w domu też zawsze były zwierzęta (ileż się tego przewinęło.. koty,psy chomiki, szczur, świnki morskie, króliki, papugi, rybki..) :).. a na ten moment pies, kot i chomik ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Riposta dla narzeczonego <3 Faktycznie może lepiej niech się nie odzywa ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam zwierzęta! Ale kochane są Twoje <3 ja mam jednego pieska, nigdy nie mieliśmy więcej pociech :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaki słodki jeż! Też uwielbiam zwierzaczki, mam dwa koty oraz dwa psy - również Pusię! Miałam królika, i świnkę morską i sporo chomików! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pusia to kiedyś było popularne psie imię :D

      Usuń
  18. Kocham zwierzęta. W domu nie mam już żadnego, ponieważ nie możemy sobie pozwolić aby trzymać tutaj psa, czy kota (nie mamy kotów a i tak po ogródku spacerują i wylegują się w nim koty sąsiadów) czy też chomika (sierść - a to nie odpowiada mamie), ale miałam królika Tuptusia, który przeżył 9 lat (i mama nie była zadowolone z sierści:P). Z kolei na wsi tato ma trzy pieski :) Jak będę miała swoje mieszkanie z pewnością zamieszka ze mną jakiś słodziak :)
    To że się kocha zwierzęta to nie jest wstyd - wstydem jest jeśli się ich nienawidzi. Niestety są i tacy ludzie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są i niestety znam takie osoby - gardzę nimi doszczętnie :)

      Usuń
  19. tez miałam wiele zwierzaków w domu :) urocze zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. u mnie w domu od zawsze był pies, w czasach szkolnych dołączyły chomiki :)
    obecnie mąż zgodził się tylko na kota w domu, który na noc i tak ląduję w korytarzyku, bo mąż nie znosi jak mu się zwierzę w nocy w domu kręci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego męża to ja bym wysłała do korytarzyka :D

      Usuń
  21. Nie martw się, też woziłam koty w wózku ;) Od zawsze mam w domu zwierzęta i u mnie koty zawsze rządzą domem, o psie już nie wspominając ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, to możemy sobie podać ręce :D Mama się śmieje, że niedługo będę woziła kolejne kociaki w wózku, tym razem ludzkie, ale z nazwiska będą pasować :D

      Usuń
  22. Urocze zdjęcia <3 Pamiętam,że jak byłam mała to woziłam swojego kota w wózku :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakie słodziaki! Ryjek jest prześliczny! :)

    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja głównie uwielbiam koty. Od dziecka nazywali mnie kocią mamką i zostało tak do dziś :D Kocham! Kocham głaskać, kocham przytulać, kocham je obserwować i kocham do nich gadać - ot cała ja :D niestety po ślubie zamieszkaliśmy w domu który dopiero kończymy budowac i remontować więc nie mamy jeszcze żadnych własnych zwierzaków, ale ale ale... Przyciągnęłam już pod dom dwie kocie przybłędy, które dokarmiam jak tylko mogę :D podejrzewam, że mają własny dom no ale halo, kto odmówi dodatkowego żarełka? Przecież nie kot :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, do mojej babci też przychodzą koty sąsiadów, niektóre zostały na zawsze a sąsiadom było to na rękę, bo nie musieli ich karmić :D A koty wreszcie były pokochane i wygłaskane :)

      Usuń
  25. Kot w wózku, skąd ja to znam :D Jako dziecko robiłam to samo tylko, że moje koty nie chciały spokojnie leżeć i ku mojej rozpaczy, uciekały z wózka przy najbliższej okazji :)
    Nazwisko Kot zobowiązuje, będziesz musiała mieć zwierzyniec :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też?! To już jest nas cztery :D Mój Bonguś uwielbiał być wożony, albo miał na to wywalone i po prostu sobie leżał :)

      Usuń
    2. Ja też :D Ale niestety mój kot nie był tak cierpliwy :P

      Usuń
  26. Ja również uwielbiam zwierzęta :) Miałam kilka psów i kotów (u dziadków na wsi mieszkały). W domu trzymałam koszatniczki, chomiki, a obecnie mam myszoskoczki :)
    Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to koszatniczki, chomików i myszoskoczków nie miałam :)

      Usuń
  27. Też mam słabość do zwierzaczków. Jak już trochę się ogarnę chciałabym w końcu króliczka, ale nie wiem, czy w ogóle do tego dojdzie... Pepa jest cuda!

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudne zwierzaki :)

    Ja zwykle miałam myszy i kota (i teraz mam kota) :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mój kot też z pyszczka nie pachniał, ale mu u weterynarza zrobiłam czyszczenie zębów i przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W latach 90-siątych czyszczenie ząbków kotom nie było tak znane :)

      Usuń
  30. Pepa jest prześliczny! To wspaniale, że miałaś kontakt z tyloma zwierzakami! :) Mam jednego kotka i również bardzo jestem do niego przywiązana :)
    www.moda-eny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. A ja miałam tylko jedne zwierzę, które niestety już mnie opuściło :/
    Jeż jest przecudowny, postaram się namówić rodziców na takiego :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, że jeż jest dość trudny do przytulania :) trzeba dużo cierpliwości, żeby nas zaakceptował :)

      Usuń
  32. Też kocham zwierzaki <3 A kot w wózku rozwala system :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widzę w komentarzach, to nie tylko ja woziłam kota w wózku :D

      Usuń
  33. Ja również nie wyobrażam sobie dzieciństwa bez zwierzaków, tak samo jak ty dorastałam z czworonogami. W tym,że zwierzęta wyczuwają złych ludzi jest dużo prawdy.

    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  34. Ale słodziaki:)
    ja zawsze miałam i do tej pory mam psa:),też nie wyobrażam sobie nie mieć zwierzątka:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kotek jest przecudny! ja niestety mam alergię :(

    OdpowiedzUsuń
  36. O boziu :D Jak zwykle się uśmiałam :D Moja gromadka też daje sporo radości (kot śpi w klatce świnki morskiej; świnka śpiewa piosenki po nocach; shihtzu uważa za zagrożenie puste rolki papieru i je zabija, a nasz owczarek przybłędka szczekał na samoloty, paralotniarzy i księżyc) Zwierzyniec zawsze ma piękny urok <3 Ale Twój jeż bije wszystko na głowę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, jak zabija się rolki z papieru? :D

      Usuń
    2. No jak to, zagryza się i rozszarpuje na śmierć je! I nawarczeć też trochę trzeba.

      Usuń
  37. Mój dom zawsze pełen był najróżniejszych zwierzaków, nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. :) Cudności nasze kochane. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dom bez zwierzaków byłby bardzo smutny :)

      Usuń
  38. Faktycznie, ile tych zwierząt się przewinęło przez Twój dom! I ten jeż mnie zadziwił, nie wiedziałam, że takie zwierzątka też można mieć w domu. ;)
    U mnie od kiedy pamiętam były psy i jeszcze mieliśmy epizod z kotką, ale niestety samochód nam ją potrącił. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeże pigmejskie były niedawno "na czasie" ;)

      Usuń
  39. Bo zwierzęta wyczuwają ludzi dobrych i złych. Też miałam taki zwierzyniec. Od królików, psów, kotów, chomika po papugi i kanarki. Teraz marzy mi się.. jeż, ale muszę zadowolić się dwoma psiakami. Nazwisko zobowiązuje :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć jeża i wszyscy dziwili się, dlaczego uparłam się akurat na to zwierzę. Jeża nie mam, ale w moim domu mieszka królik i kot. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będziesz miała i jeża :)

      Usuń
  41. Fajny przegląd zwierzaków swojego życia...:-) Kociak w wózku wygrywa!

    OdpowiedzUsuń
  42. jaki słodziak ten jeż :) Ogólnie zwierzęta są super ! wole zwierzaki od ludzi ;)
    I mój pieske też była Pusia a dokładnie Punia :D ale różnie się na nią wołało ;p

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie wyobrażam sobie domu bez zwierzaka :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Sporo tego. :) Ja miałam w swoim życiu raptem kilka kotów i dwa psy. I ponoć żółwia, którym bawiłam się jak samochodem-zabawką, ale to znam tylko z opowieści. :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Pepa ♥ ;D Ja miałam parę chomików , świnkę morską, dwa psy, papugę i szczura ;D obecnie nie mam nic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że Pepa wzbudza największe zachwyty :D

      Usuń
  46. Pepa to piękne imię. Skąd się bierze takiego jeża? Nie wygląda jak dziki, jest jaśniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeż pigmejski, hodowlany :) kupuje się je w hodowli, albo w zoologicznych sklepach :) ja go mam dlatego, że poprzednia właścicielka musiała go oddać i nie miała co z nim zrobić :)

      Usuń
  47. Ale jeżyk jest śliczny ! :)
    Sama mam jedynie psa kanapowca i to moje jedyne zwierzątko. W przyszłości chciałabym mieć kiedyś kota :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Uwielbiam takich ludzi jak Ty - pozytywnych, dobrych i kochających zwierzęta! Sama jestem zwierzolubem i uwielbiam wszystko, no oprócz paskudnych pająków, których się boję! Wszystkie Twoje zwierzaki i te co były kiedyś i te teraźniejsze były/są wspaniałe. Jeżyk jest cudowny, ale moje serce podbiła już wcześniej Pyza! Koniecznie przy najbliższej okazji ją ode mnie pogłaszcz po brzuszku! :D

    Ja sama mam 10-kilogramowego kundelka, którego wzięliśmy z ulicy i jest najwspanialszym psem na świecie! :D Ba, co ja mówię pies! To najlepszy przyjaciel i członek rodziny kochany przez wszystkich ;D A wabi się Toffik ;D

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze zwierząt to ja boję się tylko karaluchów - resztę kocham, pająki też :)
      Pogłaszczę, pogłaszczę :)
      A Ty ucałuj Toffika w nos :)

      Usuń
  49. Jestem uczulona na sierść więc miałam w dzieciństwie spory problem z przekonaniem mamy do zwierząt w domu. Pierwszym "moim" zwierzęciem, był bezczelnie rozpieszczony chomik o imieniu Kamila. Potem miałam szczura Fenomena, bo był fenomenalny, wyratowany biedul z połamanym w czterech miejscach ogonem odwdzięczył się masą miłości. Bliżej mu chyba było do psa, bo reagował na imię i przybiegał do nóg nawet jak wypuszczałam go na dworze. Potem miałam jeszcze dwie szczurzyce, ale obie były okrutnie głupie ;-) Kiedy zdechły, praktycznie jedna po drugiej, darowałam sobie zwierzęta na jakiś czas i zajęłam się dziećmi. Prawie dwa lata temu w przeddzień wigilii przygarnęłam kocicę nazwaną przez młodą szarańczę Miauzi - jak pokemon. Wredota plamista ma się dobrze, choć od tego czasu zwiększyła sporo swoją objętość w pasie i zdarza jej się nie trafić skokiem w parapet.
    Kocham zwierzęta. Marzy mi się jeszcze wielki pies, mastiff albo owczarek niemiecki jakiś, bo są bardzo mądre. Ale mieszkanie mam za małe :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no taki duży pies męczyłby się w mieszkaniu :( ale może kiedyś będziecie mieli dom z ogrodem i będzie miejsce na owczarka :)

      Usuń
  50. Jejku ja nie miałam ani jednego zwierzaka i jest mi smutno z tego powodu. Uwielbiam zwierzęta i w przyszłości pragnę przygarnąć jakiegos slodziaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Wow! Ile zwierząt :) i jeszcze jeż pigmejski. Ja sama mam kotkę ;).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  52. Kocham zwierzaczki i również miałam ich w życiu wiele. Widzę, że u Ciebie niezły zwierzyniec :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Fajny post! Lubię tutaj zaglądać! :)

    nicoolsblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  54. Słodziaki! :) Mówią, że kto lubi zwierzęta to musi być dobrym człowiekiem. Tak widzę jest też i z Tobą :) Sama mam małego Jack Russell Teriera, który wypełnił całe moje serce i kompletnie zwariowałam na punkcie mojej psiny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem lepszym człowiekiem dla zwierząt, niż dla ludzi :P

      Usuń
  55. Ha!!! Też wychowałam się na wsi i zwierzaczków zawsze dużo się kręciło dookoła. Uwielbiam koty. Pieski też, ale koty przebardzo :). Gdy zamieszkałam z Miśkiem, przez wiele lat mieliśmy kicię Zuzię. Niestety babulinka zmarła kilka lat temu. Teraz mamy dzieci i... rybki. Jednak coraz bardziej kusi mnie, aby w domu znów był jakiś kociak :).

    P.S. Jeżynka Pepa zrobiła na mnie ogromne wrażenie!!!

    OdpowiedzUsuń
  56. Też miałam zwierzątko o imieniu Pusia, tyle że w moim przypadku był to kotek. Taki zwykły dachowiec :3 Do dzisiaj znajomi wypominają i śmieją się z tego imienia *WRR*.
    Kanarek o imieniu "Wróbelek" :D Dzisiaj nazywa się to.. gender? Czy jakoś tak xd

    OdpowiedzUsuń
  57. Bardzo lubię zwierzęta. W rodzinnym domu na wsi zawsze mieliśmy sporo zwierząt :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Pepa jest cudowna, ja marzyłam o wiewiórce gdy byłam mała :P a teraz chcę psa

    OdpowiedzUsuń
  59. U mnie też zawsze było sporo zwierząt. Teraz mamy 5 kotów.

    OdpowiedzUsuń
  60. Ja nie jestem zwierzomaniakiem ;p Ale mam psa, który jest wściekły i rybki, którymi się zajmuję bo nie ma kto tego robić a szkoda ich ;p
    Zaś co do Twojego komentarza u mnie to wada słuchu nie ma nic wspólnego z noszeniem kartonów, więc trudno byłoby się domyślić ;)

    OdpowiedzUsuń
  61. Jeż wygrywa <3 jejciuuu jak ja kocham wszelakie zwierzaki i też przeważnie przygarniałam te sieroty poturbowane przez życie - twierdząc, że przecież i tak już ma ciężko. Moja mama jak zobaczyła mnie z transporterem zawierającym oskubane białe nieszczęscie załamała ręce. Ktoś musiał. Co poradzić...
    W ogóle to ten kot w wózku ;D rozbroił mnie, moje to śpią ze mną, dlatego powiedzenie "nie mogę wstać, kot na mnie leży" jest niebywale prawdziwe xD nie mam sumienia wstawać kiedy leżą i mruczą.

    A w ogóle prawda z tym wyczuwaniem złych ludzi przez zwierzęta, zawsze się to sprawdza, one wyczuwają prawdziwe zamiary człowieka. Dlatego mam pełno zwierzaków.

    Słucha, a kaczuszkę miałaś? xD bo ja miałam i nawet dwa prosiaczki karmiłam butelkami, też co dwie godziny ;)))

    OdpowiedzUsuń
  62. Jeżyk jest cudowny. Chyba miło się czyta książki otoczoną tak wieloma zwierzętami.
    Ja nie mam zwierząt, ale co roku organizuje w moim miejscu pracy zbiórkę dla schroniska, szkoda mi tych zwierzaków.

    OdpowiedzUsuń
  63. Wow, co za małe zoo! Musiało być super dorastać z tymi wszystkimi zwierzakami. :) Ja kocham kotki, bo psów trochę się boję - kiedyś jeden mnie pogryzł i trauma została. Uwielbiam też jeże i strasznie Ci zazdroszczę Pepy. Póki co jedyne zwierzaki, z jakimi mam do czynienia to Ares - pies teściów - i ptaki, które wiją gniazda w drzewach przed naszym blokiem. Marzy mi się jednak kiedyś ptaszek i mały piesek w domu. Na koty Luby jest uczulony. :(

    OdpowiedzUsuń
  64. Cudowny zwierzyniec, u mnie też zawsze było pełno zwierząt, a wszystkie rozpieszczone do granic wytrzymałości :P

    OdpowiedzUsuń
  65. ja miałam za całe swoje życie 4 świnki morskie, 2 psy i 2 koty. Też woziłam w dzieciństwie kotkę w wózku, do tego była tak mądra że bawiłyśmy się w chowanego (na prawdę!) ja liczyłam ona się chowała, to było coś :D Chciałabym psa, mopsika, ale to jak już będę ,,na swoim''

    OdpowiedzUsuń
  66. Zwierzęta uwielbiam, na tyle, że ich nie jadam :) W domu na chwilę obecną mam dwa psy i kota :)

    OdpowiedzUsuń