3 lut 2017

Pośmiejmy się na weekend - ślubny kociokwik.



   Istnieje pewne niezdiagnozowane medycznie schorzenie, które dotyka co trzecią kobietę w przedziale wiekowym 20-30 lat. Powinnam zostać nominowana do Nobla, bo właśnie odkryłam nowe zaburzenie psychiczne „kociokwik ślubny”. Należę do wielu grup ślubnych i o ile na początku faktycznie chciałam się czegoś z nich dowiedzieć, o tyle teraz bawię się raczej w obserwatora tych komicznych i zabawnych awantur, które mają tam miejsce. Chcecie się trochę odprężyć i posłuchać jakie ludzie mają problemy?

   Kolor zaproszeń jest trzy tony jaśniejszy niż kolor muszki mojego wybranka! – tak, bo ktokolwiek będzie pamiętał, jak wyglądały zaproszenia… przyznaję, że sama dość długo je wybierałam, ale co do tonu koloru to nie zwracałam na niego zbyt dużej uwagi. Jak się okazuje – to błąd. Skazałam swoje wesele na porażkę, bo mam zbyt rozpiętą gamę kolorystyczną.

   Mam wesele w październiku a nie rozdałam jeszcze wszystkich zaproszeń! – mam wesele pierwszego lipca i rozdałam jedno zaproszenie, bo kuzyn mojego wybranka wyjeżdża za granicę i chcieliśmy zdążyć, póki był na miejscu. Prawdopodobnie nikt się u nas nie zjawi, bo nie uprzedzamy ludzi wystarczająco prędko…

   Kupiłam suknię trzy lata za prędko, wydałam na nią osiem tysięcy a teraz mi się nie podoba! – nawet nie wiem, jak to skomentować. Tutaj powinien być wstawiony dźwięk świerszcza. Wyobraźcie to sobie.

   Siostra ciotecznej trzeciej żony wujka Gienka nie chce przyjść na wesele, bo krowa jej się cieli! – wymówki co do powodów, dla których się nie przyjdzie na wesele są doprawdy komiczne. Cieląca się krowa to już klasyk, oprócz tego można spotkać się z tym, że akurat w sąsiedztwie jest osiemnastka i muszą pilnować swojego domu, albo że mają zaplanowane wyrywanie zęba (trzy miesiące przed) i w żadnym razie nie da się tego przesunąć.

   Siostra ciotecznej trzeciej żony wujka Gienka chce przyjść na wesele, a zaprosiliśmy ją tylko dlatego, że wypada! – kupcie jej krowę, może się będzie cielić.

   Mój narzeczony nie rozumie, że do ślubu zostały nam już TYLKO trzy lata i należy już drukować winietki! – w ogóle ci narzeczeni to są jacyś upośledzeni; większość z nich w ogóle nie przejmuje się ślubem, nie reaguje na ekscytację partnerki i nie rozumie, dlaczego na obiad nie może być rosołu, bo takie rzeczy to tylko w remizie. Biedni mężczyźni nie wiedzieli na co się piszą klękając przed wybranką…

   Moja teściowa nie płaci za wesele, czy muszę dawać jej zaproszenie? – naprawdę, tam są poruszane takie tematy. Nic to, że te grupy są praktycznie dostępne dla każdego, bo wystarczy tylko się tam zapisać i pół miasteczka może potem czytać o tym, jak to nienawidzisz kuzynki przyszłego męża albo że tęsknisz za swoim byłym… Kwestia finansów jest – jak dla mnie – na tyle osobistą sprawą, że nie powinno się tego w Internetach poruszać.

   Na obiad kurczak czy schab? – może po prostu to, co bardziej lubicie?

   Na wesele zaproszonych jest 30 osób, czy 200 butelek wódki na pewno wystarczy? – jak zauważyłam, wódki powinno być około trzy razy więcej niż gości weselnych. I ze wstydem przyznaję, że w pewnym momencie i ja zaczęłam się zastanawiać, czy nie mam tego gorzkiego napoju zbyt mało, ale na szczęście w porę się opanowałam i nie dokupiłam kolejnej partii.

   Czy osiemnaście ciepłych dań, dwadzieścia przystawek i osiem sałatek to wystarczająco? Zaznaczę, że mamy też wiejski stół… - jeżeli twoi goście nie będą jedli tydzień przed weselem, to być może masz za mało jedzenia… Dla mnie, jako gościa, zwykle obiad + 3 kolacje to było już za dużo i nie dawałam rady tego przejeść. Gdzie tu jeszcze przystawki, sałatki, wiejski stół i tort?

   Moja koleżanka zaręczyła się zaraz po mnie, chce zabrać mi całą magię tego dnia! – a zaraz po tym następuje wyliczenie, że ona z narzeczonym są razem 658 dni a koleżanka ze swoim tydzień krócej i jak ona śmiała! I wiecie co? Komentujące przyznają jej rację! I radzą, żeby podsuwała koleżance fałszywe pomysły, żeby ta ją zmałpowała i zrobiła z siebie pośmiewisko. Gdzie ja żyję?!

   Kuzynka PM bierze ślub miesiąc przed nami! Co robić, jak żyć?! – pewnie nie wiedziała, że istnieje zasada, że nie wolno brać ślubu w tym samym roku co niezadowolona przyszła panna młoda. Cały świat powinien stanąć w miejscu, bo oto ona, gwiazda nad gwiazdami, stanie na ślubnym kobiercu!

   Zostało mi 600 dni do ślubu a nie mam wybranych serwetek! Czy zdążę? – to na weselu są potrzebne serwetki?

   Wiem, że trzeba odmieniać nazwiska, ale ja nie chcę i zaproszę Szanowną Panią Anię i Jana Kowalski – o, w tych postach zawsze zabieram głos i sama się kłócę. Nic mnie tak nie razi jak zdanie „ja wiem, że nazwiska się odmienia, ale u mnie w rodzinie się tego nie robi.” Zrozumiałabym jeszcze błąd z niewiedzy, ale zrobiony umyślnie? To tak jakbym wiedziała, że nie wolno przechodzić na czerwonym świetle, ale i tak bym przechodziła, bo u mnie w rodzinie się tak robi.
   I naprawdę, i profesor Miodek i inni znawcy języka polskiego grzmią o tym, że nazwiska się odmienia, nawet jak śmiesznie brzmią. A wspomniany Miodek podaje świetny przykład: „Jak idzie się na kawę to do Janka i Anki Kowalskich a na zaproszeniu ślubnym zaprasza się już Janka i Ankę Kowalski”. Jeżeli jesteście za nieodmienianiem to lepiej o tym nie wspominajcie, bo to na mnie działa jak płachta jak byka.

   Byliśmy na weselu sąsiadki mojego PM i młoda miała taką suknię jak ja! Co robić?! – ja bym odwołała wesele, bo to już nie ma sensu…

   Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Wiadomo, ile bab, tyle zdań. Tam, jeżeli ktoś z kimś się nie zgadza to wybucha ósma wojna światowa, obelgi sypią się strumieniami i obrywa się nawet prababkom i wujkom z Ameryki. Kociokwik ślubny…. Czy istnieje na to jakiekolwiek lekarstwo? Prawdopodobnie jedynie ślub. Może wtedy na kobiety spływa spokój i wraca rozsądek. Przynajmniej mam taką nadzieję. 

108 komentarzy:

  1. Ale się pośmiałam:D Ludzie to naprawdę mają "problemy".

    OdpowiedzUsuń
  2. Od razu ta rozpięta gama kolorystyczna poprawiła mi humor, a przyznam się, że przez cały dzień chodzę ,,najeżona" :D Nawet po tym tygodniu niejedzenia, nie dałabym rady zjeść tylu potraw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja dzisiaj też jestem najeżona :) Musiałam się trochę rozładować :)

      Usuń
  3. Nieśmieszne. Troszkę mnie załamuje myśl, że one tak na poważnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie zawsze denerwuje komentarz na temat osoby, która nie chce przyjść na wesele. Rany, przecież może nie ma pieniędzy, może ma jakieś inne motywy, przez które nie może przyjść, ale przecież nie musi robić tego złośliwie. Nie znam się na gorączce przedślubnej, ale wiele w życiu wesel odwiedziłam i głupota ludzka po prostu czasami powala na łopatki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież trzeba taką osobę obgadać od A do Z ;) najlepiej publicznie, z obcymi ludźmi :)

      Usuń
  5. Ej, jak będę organizować swoje wesele to też dołączę do masy grup o tej tematyce i będę je sabotować, wypisując różne głupoty :D I oczywiście wszystkie baby w to uwierzą, bo mają kociokwik. Swoja drogą, to bardzo piękne słowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już teraz możesz dołączyć i sabotować :D Ej a może one faktycznie tylko sabotują?

      Usuń
  6. Ty się śmiej, ale problem z sukienką poważna sprawa. Ja bym chyba odwołała ślub i zaręczyny. I zaczynała wszystko od początku. Na szczęście ślub mi ie grozi.
    A zaproszenia to trzeba pod kolor czegoś? Jestem ignorantką, mnie wystarczy zaproszenie ustne xD i tak przyje się... popatrzyć oczywiście, na szczęście młodych rzecz jasna!;)

    Nie ma pytań jakie zupy? Albo ziemniaki czy kluski śląskie? Ja na przykład nie lubię kurczaka, mam nadzieje, że na weselu u kuzyna nie będzie ptaka - no dobra żartuje, żre jak leci. Wszak dieta miesięczna jakiś miała cel;)))))))))))

    Szajba jest, pamiętam przygotowania mojej kuzynki, tak mnie drażniła,ze odechciałam iść na wesele. W końcu poszłam, na złość wszystkim w rażącej różowej sukience xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze nowego partnera trzeba by znaleźć, bo jak to tak...
      Są pytania jakie zupy, jakie talerze, jakie desery... Ludzie nie potrafią chyba sami podejmować decyzji :)
      Oh, i pewnie Twoja sukienka gryzła się z jej kolorem przewodnim :D

      Usuń
    2. Tak było, ponieważ kolorem przewodnim było biel ze złotem. No cóż... tak wyszło:)

      Usuń
  7. Nie spodziewałam się, że przed ślubem niektórzy mają aż takie dylematy :)
    No cóż, jak widać zły wybór serwetek może zniszczyć całe wesele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie serwetek nie będzie w ogóle :D Katastrofa!

      Usuń
  8. Ja przed ślubem się naczytałam na tych wszystkich grupach na facebooku takich rzeczy, że głowa mała :D Do dziś pamiętam jak zostałam zjechana za to, że chciałam być miła i poinformowałam, że w Kauflandzie jest promocja na pepsi, 7-up i mirindę ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mogłaś! :D Ha, cała rodzina została przeklęta pięć pokoleń wstecz? :)

      Usuń
  9. O matuchno jak dobrze, że mi do ślubu nieśpieszno, bo to tyle problemów! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Padłam i wstać nie mogę! ;-)
    Tekst z krową jest najlepszy. :-)
    Ludzie to jednak są durni, ale bez nich smutno na świecie by było. :-D
    Teraz mi się przypomniało, że kolor tapicerki w moim samochodzie ślubnym nie pasował kolorystycznie do bukietu ślubnego. O matko jedyna!!! Mam nadzieję, że z tego powodu nie unieważnią nam ślubu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz a o tapicerce tam jeszcze nie pisali! :D Chyba nie wiedzą, że i tapicerka musi się zgadzać z kolorem paznokci u stóp :)

      Usuń
    2. :-D Może podrzuć im temat, będziesz miała niezły ubaw. :-)

      Usuń
    3. Boję się, że mnie zlinczują :D

      Usuń
  11. O nieee, hahaha, jakie to wszystko durne i mocno przesadzone! Co się dzieje z tymi przyszłymi pannami młodymi...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ej, mojego nazwiska się nie odmienia ;) Także jakbyś chciała mnie zaprosić to kochana nie odmieniaj w żaden sposób, bo strzelę focha i nie przyjdę ;) Albo przyjdę ponarzekać na kolor serwetek i brak 46 przystawki ;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W liczbie pojedynczej może się nie odmieniać, są wyjątki, ale w mnogiej to się odmienia :P

      Usuń
    2. Nie, nie ;) Nazwisko jeżeli jest obce,nie musi być odmieniane,jeżeli końcówka jest akcentowana-akcent na ostatnią literę. U mnie tak jest, więc zawsze jeżeli mówi się o mnie i rodzeństwie-to nieodmiennie, w liczbie pojedynczej. Tak samo rodzice, jak dostawali nagrody za nasze wyniki w nauce, też mieli tylko formę pojedynczą,chociaż nagroda była mnoga ;)

      Usuń
  13. Od dziecka lubię wszystko co związane ze ślubem. Oglądam suknie ślubne kiedy tylko się nudzę, choć pewnie do tego dnia jeszcze parę lat mi zostało!
    Twój wpis mnie bardzo rozbawił. Nie wiedziałam, że można mieć takie problemy. Kurcze, chyba sama dołączę do takiej grupki i poczytam, bo trochę się nudzę :D

    Pozdrawiam!
    http://niepoprawnymakijaz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że też kiedyś oglądałam a jak przyszło do realnego ślubu to zapał mi się skończył :D

      Usuń
  14. Ja bym chyba od tego wszystkiego zwariowała, gdyby mi to przyszło organizować ;)
    A co do ciotki, co się jej krowa cieli... może lepiej, że nie przyjdzie... I tak by pewnie wszystkich obsmarowała ;)
    Pozdrawiam. Życzę miłego wieczoru i dobrego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak się znajdzie ktoś, kto obgada :D

      Usuń
  15. To do dorosłe kobiety czy dziewczynki z podstawówki? :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Widziałam film z miniaturki (nawet w azjatyckiej wersji) ale za nic nie mogę przypomnieć obu tytułów :D

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zwykle genialnie z poczuciem humoru! Udanego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja, żeby się pośmiać zapisałam się do jakiejś grupy antyszczepionkowej :)
    Jak to czytam, to stwierdzam, że moje, wróć nasze wesele było totalną porażką. Winietki, to były raczej zwykłe kartki pocięte na gilotynie, wesele planowane dwa miesiące przed, kwiaty zamówione w czwartek, tj. dwa dni przed... A jednak na ponad osiemdziesiąt osób nie przyszła tylko jedna, bo wylądowała w szpitalu i to tak na serio. Wszyscy świetnie się bawili i obyło się bez problemów. Laski chyba za bardzo się spinają. Haha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dostałabym padaczki zapisując się do grupy antyszczepionkowej :D

      Usuń
    2. Tam to się zapiszę, jak będę dziecko miała :) rozerwę się trochę ;D

      Usuń
  19. O mój boże :D Dźwięk świerszcza powinien być podsumowaniem na samym końcu tego postu.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mogłam w sumie wstawić takowy :D

      Usuń
  20. Ja na zaproszeniach odmieniałam nazwiska, bo tak trzeba, ale byłam świadoma tego, że wszyscy się zdziwią. Potem dostawałam zaproszenia od koleżanek i one nie odmieniały. Moda na odmienianie się rozplenia jak chwast.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, odmiana jest wspaniała :)

      Usuń
    2. Przecież nawet w mowie potocznej się odmieniało nazwiska. Tylko teraz taka głupia moda nastała.

      Usuń
  21. Widać ludzie nie mają większych problemów niż kolory serwetek i inne takie. Natomiast co do nazwisk, ja mam nieodmienne :P W wersji żeńskiej oczywiście, bo kończy się na "ko", coś jak Tymoszenko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wtedy tak :) Ale parę to Tymoszenków :)

      Usuń
    2. PWN mówi wyraźnie, że nazwisko zakończone na =ko odmienia się z żeńską deklinacją. Tymoszenki, Tymoszence. Chyba że obcojęzyczne, to wtedy zostawiamy.

      Usuń
  22. I od razu mam lepszy humor z rana! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się na przyszłość, jak produkty z Biedronki :)

      Usuń
  23. Świetny post, na lepszy poranek.Pozdrawiam cieplutko<3

    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  24. Mnie już nic nie zdziwi..
    Aczkolwiek trochę mnie rozbawiłaś :D
    Ale sama zobaczysz, że stres przed ślubem będzie. Bo jednak to ważna uroczystość i każdy (chyba) chce żeby wesele było piękne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stres trochę jest, ale nie obarczam tym obcych ludzi na forum :D

      Usuń
  25. Ah, wesela. No jest z czego się śmiać, ale co zrobić? Każdy jednak powinien zadbać o swoją ceremonię i zignorować "przeciwności" :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja biorę ślub za ponad 2 lata i jak na razie nie martwię się, że nie zdążymy z czymś. Mamy już wybrany loka, zespół i kamerzystę. Na resztę przyjdzie pora potem.
    Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulację kuzyneczko ;* 2 lata szybko zleci ;-)

      Usuń
    2. O, rodziny się na moim blogu spotykają :D
      To masz sporo czasu :)

      Usuń
  27. Z humorem przez życie przede wszystkim :) :D
    Tekst z krową najlepszy ! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. nie mogę sie przestać śmiać :P

    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dobrze, śmiech wydłuża życie :)

      Usuń
  29. Dobre!! :D Mnie już niedługo też to zapewne będzie czekało :)

    www.wkrotkichzdaniach.pl - zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ha ha ha :D Nooo i to dopiero są problemy :D Krowa, serwetki i stara suknia ślubna :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo wydumane problemy. Po co sobie tak życie komplikować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wiem, trzeba o to zapytać tych dziewczyn, które to sobie dumają :)

      Usuń
  32. HAHAHA, DOBRE! SUPER POST :))

    Zapraszam do mnie: www.roxyolsen.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Wielu zachowań nie rozumiem i nie pojmę. Wymówki to przykra sprawa ale ok gdy informuje sie na tyle wcześnie by problemu nie było.
    Jednak ciotka moja w ostatnim momencie sie wycofała bo... Państwo Młodzi nie chcieli przyjechać po nią i zawieść do kościoła osobiście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta, bo Państwo Młodzi nie mają w tym dniu nic innego do roboty :D

      Usuń
  34. Aż głowa boli od tych PROBLEMÓW! :P Ciekawe rzeczy wyszukujesz :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ależ się uśmiałam! Większość tych problemów jest po prostu absurdalna i niestety po swoim otoczeniu również widzę, że takie dylematy to nie tylko przypadłość anonimowych panien z internetu, ale też całkiem normalnych osobistych moich koleżanek. ;) Ciekawe, jak będzie ze mną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie popadniesz na ślubny kociokwik :D

      Usuń
  36. "Moja koleżanka zaręczyła się zaraz po mnie, chce zabrać mi całą magię tego dnia!" - to już dla mnie szczyt. Nie mówią o nieodmienianiu nazwisk... :D Jakim debilem trzeba być? No przepraszam, ale nazywajmy rzeczy po imieniu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A takich "pretensji" na przyjaciółki to jest tam wiele :)

      Usuń
  37. Byliśmy na weselu sąsiadki mojego PM i młoda miała taką suknię jak ja! Co robić?! - od takich zdań specjalnych jest moja mama :D Byliśmy na weselu u kuzynki (tydzień później było wesele drugiej - z tej samej rodziny) i pech chciał ta sama suknia, kuzynka nr 2 przyjechała do mojej mamy i przekonały panią w sklepie, że trzeba suknie wymienić :)
    a odmiana nazwisk trochę bym się kłóciła z ta odmianą ;) tzn. jeśli chodzi o kowalskich i inne nazwiska z taka końcówką nie ma problemu, ale weź moje drugie nazwisko (Schab) dodaj do niego imię męski, i powiedz mi, że to nie brzmi śmiesznie ;) np. zapraszam Leona Schaba - ubaw mam po pachy jak tylko to czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pana Schaba, Państwa Schabów - brzmi śmiesznie, ale prawidłowo :P

      Usuń
    2. Przepraszam, że się wtrącam, ale nie widzę w tym nic śmiesznego. Schab to nazwisko panieńskie mojej sąsiadki. Często słyszę je odmienione. Normalnie brzmi. Takie nazwisko. Niech się pan Schab cieszy, że nie ma na nazwisko tak jak mój fotograf ślubny. Ten to miał ubaw po pachy.

      Usuń
  38. Świetny post - humor pierwsza klasa. :)
    Ja w najbliższym czasie nie planuję tak szczególnego wydarzenia w moim życiu (po przeczytani tego postu może to i lepiej). Takimi bzdurami ludzie tylko psują sobie nastroje i sprawiają, że cała magia ulatnia się w mgnieniu oka.:)

    Pozdrawiam cieplutko. :)

    Kalamira92 blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślub to bardzo miłe doświadczenie :) jeśli podchodzi się do niego z rozsądkiem :)

      Usuń
  39. Ale się uśmiałam z tych przykładów. Ale tak właściwie to nie jest śmieszne, gdy się pomyśli z jakich błahostek ludzie robią problemy.

    OdpowiedzUsuń
  40. ja nie wierzę, że ludzie mają takie problemy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisz się do jednej z grup, to uwierzysz :D

      Usuń
    2. przed ślubem należałam do jednej czy dwóch grup, ale tam takich przebojów nie było:P

      Usuń
    3. To ja Ci napiszę do których trzeba :D Dzisiaj na jednej z grup jest hejt na teściową, bo stwierdziła, że czerwone szpilki na platformie są nie do końca idealne na ślub :)

      Usuń
  41. Obrazek na końcu idealnie podsumował całe te "problemy" przyszłych panien młodych. I wiesz co jest najgorsze? Że nie tylko te panny młode, które mają takie poglądy, są głupie, ale i towarzystwo wokół, bo potem ocenia, że ktoś dostał kotleta innego niż lubi, że był rosół, a on woli pieczarkową czy inne wymysły. Że panna młoda wyglądała grubo (pewnie w ciąży!), muzyka za głośna, z sala jakaś uboga. Zamiast cieszyć się szczęściem ludzi, którzy zakładają nową rodzinę, to nadają nawet kolorom zaproszeń takiej wagi, jakby od tego miało zależeć ich dalsze życie. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupa pieczarkowa? Fuj, nawet ja bym narzekała :D

      Usuń
  42. Ostatni obrazek idealny.
    Haha 30 osób, 200 butelek wódki :D a potem każdy pod stołem :) uroki wesel.
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 200 butelek wódki, osiem litrów wina i jeszcze piwo :D

      Usuń
  43. Czyli lepiej żyć na kocią łapę:p Niektóre kobiety to lubią sobie komplikować życie i wymyślają problemy z dup...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, lepiej podchodzić do ślubu z rozsądkiem :)

      Usuń
  44. O nie, wybór serwetek to najważniejszy wybór! W 600 dni się nie da! Ale się uśmiałam. :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja przed ślubem nie uczestniczyłam w żadnych grupach, raz byłam na targach ślubnych a wszystko i tak zrobiłam po swojemu, w dupie mając obyczaje.
    Tydzień przede mną był ślub w rodzinie mojego PM i co? W czasie trwania naszego wesela zapytałam czy chcieliby zatańczyć jeszcze raz swój taniec ślubny. Wcale nie poczułam, że ktoś zabrał mi wieczór :]
    Ciesze się, że Ty też używasz głowy, nie tylko jako element ozdobny ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ludzie chyba nie mają innych spraw na głowie i po prostu muszą zajmować się takimi głupotami :) śmieszne to wszystko, ale najgorsze, że prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
  47. Do tematu wybrałaś dobry kadr z filmu :) Pomimo całego szaleństwa, na szczęście tam wszystko skończyło się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  48. moja kumpela ma wesele w maju ma 200 osób nie ma żadnej zaproszonej:D

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja nie rozumiem tego zgiełku. Przede wszystkim jak można planować ślub kilka lat do przodu - głupota ludzka nie zna granic. Ja w jednym roku się zaręczyłam, w drugim ślub. Wszystko przebiegło bez wariacji, pomyłek, omyłek, szaleństw. No może oprócz tego, że tak wszyscy zwariowali na moim punkcie, że na oczepinach rozerwali mi suknię ślubną :D ale była kupa śmiechu :D

    OdpowiedzUsuń
  50. No tak, my kobiety uwielbiamy sobie stwarzać nieistniejące właściwie problemy :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ale "problemy"... ;) Kociokwik, fakt :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Słońce! Tracisz swój wspaniały czas narzeczeństwa na czytanie takich pierdół? :D

    OdpowiedzUsuń