25 maj 2017

Jak docenić to, co minęło?


   Są takie książki, które mają w sercu czytelnika specjalne miejsce. Zazwyczaj są to książki znane, podniosłe, które zdobyły w jakiś sposób sławę; często wśród takich wyliczeń pojawia się „Mały książę”, „Alchemik” czy „Mistrz i Małgorzata”. W moim przypadku taką książką, specjalną, która sprawia, że nachodzi mnie refleksja o własnym życiu i która pokazuje, jak wiele się w nim zmienia – bezustannie, bez jakiejkolwiek pomocy z mojej strony, jest „Kilka dni z życia Alice.”

   Tak, to zwykła obyczajówka. I co więcej, jej akcja toczy się w Australii, a więc na kontynencie, gdzie wszystko chce cię zabić, nawet słodko wyglądający drzewny miś. Alice, główna bohaterka w wyniku wypadku na siłowni ubiła się w głowę i straciła pamięć – skasowała ze swoich wspomnień ostatnie 10 lat życia. Gdy obudziła się po wypadku, była przekonana, że ma 29 lat, wraz z mężem odnawiają ich nowy dom i spodziewają się pierwszego dziecka, którego po cichu nazywają Rodzynkiem. Ta dwudziestodziewięcioletnia wersja Alice jest radosna, nieco zbyt pulchna, lubi swoje długie włosy, jest zabawna i pełna nadziei na przyszłe życie. Problem w tym, że tak naprawdę kobieta ma trzydzieści dziewięć lat, trójkę dzieci, brzuch płaski jak deska, krótkie włosy i właśnie rozwodzi się ze swoim ukochanym Nickiem, który ledwo dziesięć lat temu był najważniejszą osobą w jej życiu.

   Nie tylko ona zmieniła się przez te lata; jej zachowawcza matka zaczęła chodzić na kurs salsy, jej babcia przeniosła się do domu szczęśliwej starości i zaczęła prowadzić bloga dla emerytek, a jej siostra po wielu bolesnych stratach zamknęła się w sobie i oddaliła od wszystkich.

   Oczywiście, ta dawna Alice nie chce się rozwodzić i będzie robiła wszystko, żeby posklejać swoje małżeństwo. Przecież to logiczne - kochają się, więc po co się rozwodzić? Pewnie powiedzieli sobie kilka zbyt gorzkich słów, zrobili sobie kilka razy na złość, ale wciąż musi łączyć ich równie gorące i żarliwe uczucie co kiedyś! Problem tylko w tym, że Nick nie zapomniał ostatnich lat i nie jest w stanie wybaczyć swojej żonie niektórych incydentów. 

   Jak poukładać sobie w głowie to, że zapomniało się sporej części swojego życia? Jak odnaleźć się wśród koleżanek, które kilka lat wcześniej budziłyby w Alice tylko irytację a teraz chodziła razem z nimi na siłownię, razem z nimi opiekowała się dziećmi i nawet spotykały się na babskie ploty? Jak pomóc siostrze, z którą nie miało się chyba zbyt dobrego kontaktu, bo było się zimną i podłą, cóż… suką? I jak kochać dzieci, których tak naprawdę się nie pamięta?

   Ta książka zawsze sprawia, że zaczynam się zastanawiać, jak zmieniło się moje życie przez ostatnie 10 lat i jak zmieni się przez kolejny taki okres. Dziesięć lat temu miałam 15 lat, nosiłam okulary, nie lubiłam swoich cienkich włosów a w szkole zawsze zamiast drugiego śniadania jadłam batona Mars i pojęcia nie wiem, dlaczego. Miałam wtedy trzy przyjaciółki i uważałam, że będziemy przyjaźnić się na wieki i że w wieku, w którym jesteśmy obecnie, będziemy już miały mężów, swoje domy, będziemy sławne i będziemy opiekować się swoimi dziećmi. Bo wtedy uważało się, że 25 lat to tak dużo! To już prawdziwa dorosłość!

   A co będzie za kolejne dziesięć lat? Pojęcia nie mam, ale za nic nie chciałabym być na miejscu Alice. Bo zapomnieć o swoim życiu, cofnąć się w czasie, podczas gdy cała reszta nadal wędruje w przyszłość to cholernie niesprawiedliwe. I ta książka uczy mnie tego, że jak zła byłaby przeszłość, jak złe wspomnienia by się w niej kryły, to dobrze, że ona jest. Bo nas kształtuje, uczy nas dorastania, zmienia nas a to jest dobre, bo nie można ciągle być takim samym i stać w miejscu.

   I polecam wam przeczytać historię Alice – kobiety, która zapomniała o dziesięciu latach swojego życia. Dzięki niej zaczęłam doceniać to, co minęło. Bo dzięki temu jestem w tym konkretnym miejscu, w tym konkretnym czasie z tymi konkretnymi osobami. 


41 komentarzy:

  1. Mam ochotę na taki temat, wydaje się bardzo intrygujący.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, bardzo ciekawa książka. Chętnie ją przeczytam bo lubię takie historie :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją kupiłam ostatnio w antykwariacie za 11 złotych :) szukaj więc :)

      Usuń
  3. Książkę zapisuje w pozycji do przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się z Tobą są takie książki które mają w sercu specjalne miejsce,często się do nich wraca:-)♡♡
    Musze te książke przeczytać:-)
    pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w czytelniczym sercu jest kilka takich pozycji :)

      Usuń
  5. Kusząco zaprocentowałaś powieść, chyba po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę historia wydaje się być trafiona, ale z czytaniem książek u mnie słabo ze względu na czas. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas na książki zawsze się znajdzie ;)

      Usuń
  7. Ooo, powinnam przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba sięgnę po tę książkę w najbliższym czasie! Przekonałaś mnie do niej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie książki, które dają nam do myślenia i pozwalają docenić życie. Koniecznie muszę przeczytać.
    Pozdrawiam. Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto by się spodziewał, że taka obyczajówka kryje w sobie coś więcej :)

      Usuń
  10. zaciekawiłaś mnie, zapisuję sobie tą pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoje recenzja zdecydowanie zachęciła mnie do przeczytania tej książki, dobrze jest czasem spojrzeć na życie z innej perspektywy i docenić to co mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie życzę miłej lektury! :)

      Usuń
  12. Z chęcią przeczytam jak mi wrócą chęci czytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Brzmi interesująco, ale jak dotąd nie spotkałam jej jeszcze w mojej bibliotece. ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam tej książki, ale przeczytałam dwa razy opis, bo tak mnie zaciekawiła i wiem jedno - muszę ją przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Intrygująca książka, z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Po samej okładce nie spodziewałabym się tak dobrej lektury. Jak widać - nie szata zdobi człowieka, a w tym przypadku okładka książkę. ;-) Rozejrzę się za tym tytułem na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mnie zaciekawiła fabuła, więc pewnie sięgnę po tę książkę :) Oj tak, człowiek kiedyś uważał, że 25 lat to strasznie dużo... A teraz, kiedy tyle mam, to prawie nic się nie zmieniło :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawa książka :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czuję się zaciekawiona, ale wiem, jak to wyjdzie w praktyce :p
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Też doceniam to co było, ale biorę na klatę co mi los daje i staram się uśmiachać kazdego dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak o niej napisałaś, że od razu mam ochotę przeczytać :). Po obyczajówki ostatnio sięgam często, chociaż wcześniej się przed nimi broniłam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo ciekawy temat.
    Zgadzam się z Tobą, że dobrze znać swoją przeszłość, bo te wydarzenia nad ukształtowały.

    OdpowiedzUsuń
  23. Myślę, że wszystko ma wpływ na to co dzieje się teraz w naszym życiu. Jakbyśmy coś zmienili, to może diametralnie inaczej by ono teraz wyglądało.

    OdpowiedzUsuń
  24. Chętnie bym przeczytała, lubię takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Piszesz świetne recenzje, zawsze mam ochotę przeczytać to co polecasz :-))

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie czytałam, ale zawsze ciekawi mnie wątek amnezji. Tak, jaka by nie była, przeszłość jest częścią nas.

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetna recenzja! Zapisuję tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę, bo lubię takie klimaty.
    Zgrabna recenzja!

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  29. Ta historia zapowiada się nader interesująco, aczkolwiek to nie moja czytelnicza bajka.

    Pozdrawiam serdecznie
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. Alicja? Automatycznie kojarzy mi się z Alicją w Krainie Czarów. <3
    Babcia taka nowoczesna. Pewnie najlepsza bloggerka starszego pokolenia. xD
    Mimo, ze obyczajówka to brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Twoje konkluzje towaryszące domknięciu książki zupełnie harmonizują z moimi przekonaniami na temat przeszłości :) Podobnie, jak Ty jestem zdania, że wszystko, co zaszło ukonstytuowało nas jako ludzi o takich właśnie, a nie innych skłonnościach, upodobaniach, charakterach i często powtarzam, że nie odwróciłabym żadnego z nieszczęść, którym niegdyś musiałam stawić czoła. Przeszłość rzeczywiście jest najlepszą nauczycielką doceniania wartości chwili - raz minionej, niemożliwej do odzyskania, najczęściej zaś - nie do wydobycia nawet z naszej własnej pamięci.

    "Kilka dni z życia Alice" ma i dla mnie szansę stać się okazją do zanurzenia w sobie. Dziękuję Ci za podsunięcie wartościowej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Fajny pomysł na motyw ksiażli :)
    Bardzo jestem jej ciekawa - już dodałam ją do wartych przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń