8 kwi 2016

Ciocia Agatka rozwiewa wątpliwości - ślubne przesądy


   Jutrzejszej nocy będę bawiła się pysznie na wieczorze panieńskim a tydzień później „wydawać” będę moją studencką kumpelę. Na szczęście trafiła w dobre, opiekuńcze męskie ręce, więc nie będę musiała siłą odciągać ją od ołtarza. Miesiąc później „wydaję” moją najlepszą przyjaciółkę i ta trafiła w jeszcze lepsze męskie ręce, więc i tutaj będę im kibicowała. I to z pierwszego rzędu.

   Jako, że w drugim przypadku dzierżyć będę ciężkie zadanie bycia świadkową, poczyniłam badania terenu, polegające na tym, aby sprawdzić jakie są ślubne przesądy. Naiwnie myślałam, że wszystko zamyka się w „coś niebieskiego, coś pożyczonego i coś starego”. Ha, nic bardziej mylnego. Jeśli martwicie się, bo nie znacie więcej niż pięciu przesądów to spokojnie – ciocia Agatka zaraz wam wszystko ładnie opisze.
 
   (Mam dziwne przeczucie, że "Ciocia Agatka rozwiewa wątpliwości - ..." stanie się nowym cyklem na blogu.)

   Przede wszystkim – w nazwie miesiąca musi być litera R. Moja koleżanka, która ślub ma w kwietniu próbowała ostatnio mi wmówić, że tam „r” jest, ale mimo że wierzyła w to z całej siły, na mnie to nie podziałało. Pech chce, że żadna z moich koleżanek życiowych ani ja sama nie bierzemy ślubów w miesiącach z literką R. Cóż, spotkamy się wszyscy na sali sądowej.

    Najlepiej jeśli ślub ma miejsce w kościele, w której chrzczona była panna młoda – pech chce, że od momentu moich chrzcin to momentu obecnego, miasto moje wybudowało mi nową parafię, zaraz pod samym blokiem. Kurdę a jeśli ściągnę tutaj księdza, który mnie chrzcił, to przesąd będzie zachowany? 

   Nie zaleca się ślubu w czasie adwentu, Wielkiego Postu oraz w Prima Aprilis – ha, co do tego ostatniego to się zgodzę. Pierwsza kłótnia a małżonek wypomni, że skoro ślub był 1 kwietnia to on żartował z całą tą przysięgą. I po ptokoch, jak to mówi sąsiadka moja.

   Osoba, która zakłada młodej welon, musi być panną – ha! Przez rok mogę jeszcze zakładać welony komu popadnie. Później sorry, nie dotknę się do żadnego, choćby się waliło i paliło!

   Tradycyjne coś białego, niebieskiego, starego, pożyczonego i nowego – coś białego (jak na przykład suknia) oznacza czystość (haha, nie oszukujmy się dziewczęta!) i wierność. Niebieski zapewnia potomstwo i wierność małżonka (widzicie? Nie miałam o tym pojęcia a podświadomie już zdecydowałam, że u mnie kolorem przewodni będzie niebieski.) Coś pożyczonego nie może być tylko pożyczone – musi być pożyczone od osoby szczęśliwej w małżeństwie – i tutaj się zaczynają schody, bo takich osób to ze świecą szukać. Coś nowego gwarantuje bogactwo – ciekawe czy o ile droższa nowa rzecz, tym większe bogactwo?

   Panna Młoda nie może mieć nic różowego, to przynosi pecha. Więc przykro mi kochane, ale różowa suknia ślubna odpada, bo z nieba zaczną lecieć żaby. A szarańcza zeżre cały wiejski stół.

   Nie należy przymierzać obrączek przed ślubem, przynosi to pecha – czyli trzeba żyć w strachu czy aby na pewno pasują. Ale co tam, przynajmniej lekka adrenalina będzie stała z wami pod ołtarzem. Obrączka na środkowym placu wróży zdradę – nie zostało niestety sprecyzowane czyją. Może jakieś dalekiej ciotki?

   Dobrym znakiem jest zobaczenie sroki lub gołębia latającego na niebie w czasie drogi do kościoła – kurde, chyba będę musiała zrobić rundkę po mieście, bo że do kościoła mam 3 minuty drogi, to ciężko będzie wypatrzyć ptactwo. Majowa koleżanka też ma dość blisko i może nie zauważyć gołębi. Ale od czego ma mnie? Będę rzucała ziarno pod kościołem, co by się zleciało całe stado. Pech, że kruki i wrony przynoszą pecha, więc będę musiała jakoś je eliminować. Jakieś pomysły?

   Jeśli czegoś się zapomniało, nie można wracać po to samemu – należy wysłać kogoś z rodziny. To mi się podoba, że będę mogła się innymi wyręczać. Gorzej jak tata będzie musiał wracać po tampony czy coś równie dla tatów wstydliwego.

   W sukni ślubnej powinny zaszyte być: kryształek cukru i okruszek chleba a w bucie powinien znaleźć się pieniążek włożony przez przyszłego męża, co ma zapewnić dostatek – nie dość, że znalezienie wygodnych butów graniczy z cudem, to w dodatku jeszcze dobrowolnie mam tam wsadzić pieniądz – a znając mojego narzeczonego to najchętniej włożyłby tam pięciozłotówkę, co by ten dostatek był spory.

   Łzy Panny Młodej podczas ślubu oznaczają szczęśliwe życie – płaczcie ile się da! Jak nie wzruszy was ceremonie to pomyślcie o bezdomnych kotkach czy osieroconych wiewiórkach.

   Jeżeli rąbek sukni przykryje podczas ceremonii but Młodego, to oznacza to, że rządzić w domu będzie Młoda – czyli inaczej mówiąc: „żegnaj sukienko w typu rybki, witaj princesko!”

   Osoba, która pierwsza wstanie z klęczek przy ołtarzu będzie w związku dominować – o, to będzie taka dodatkowa gimnastyka przed ołtarzem, żeby wyprzedzić swojego partnera!

   Osoba, która zbierze więcej monet rzuconych przez gości, będzie zajmowała się domowym budżetem – ha, co tam goście, trzeba upaść na kolana i zbierać, zbierać! Gorzej jak chce się wspólnie zajmować budżetem – będziecie musieli liczyć czy macie równą uzbieraną kwotę.

   Życzenia złożone przez przypadkową osobę zapewniają szczęście i gwarantują powodzenie w życiu – mogę się zatrudnić jako „przypadkowy gość” i za opłatą 9,99 złotych netto składać młodym przypadkowe życzenia. Znalazłam niszę w biznesie!

   Rzucanie w młodych ryżem gwarantuje szybkie rodzicielstwo – w sumie nic dziwnego, wystarczy spojrzeć ilu chińczyków jest na świecie.

   Plątające się nogi podczas pierwszego tańca Młodych oznaczać będą to, że nie będą zgodni w małżeństwie – kursie tańca, przybywamy! Bo inaczej już teraz możemy drukować papiery rozwodowe, jako że mamy wspólnie cztery lewe odnóża. Przy czym ja mam zgrabniejsze.

   W czasie wesela nie można zdejmować obrączek, bo „można je zdjąć na zawsze” - czyli nie wolno reagować na nawoływania „pokaż, pokaż, pokaż jaki masz grawer!” Ni cholery, pocałuj się w piętkę, nie wolno, wara od mojego serdecznego palucha!



   Kobietki, idę nakładać odżywki, maseczki i co się da, żeby jutro prezentować się pięknie. A Wam życzę jak najmilszego weekendu! :*

117 komentarzy:

  1. Haha, zabawne, zwłaszcza, ze ten mój Wielki Dzień już jutro:P A ze srokami koło kościoła nie będe mieć problemu, bo pełno ich tam siedzi, i gołębie też:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? O proszę, to ja czekam na relację po :D I wszystkiego dobrego :*

      Usuń
  2. O większości nie slyszalam. :D
    Ale fajnie to wszystko opisałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie napisany post! Gratulacje :) Nie wiedziałam o większości przesądów, fajnie było o tym poczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W razie czego będziesz mogła pochwalić się swoją wiedzą na rodzinnym obiedzie :D

      Usuń
  4. W sukni ślubnej powinny zaszyte być: kryształek cukru i okruszek chleba a w bucie powinien znaleźć się pieniążek włożony przez przyszłego męża, co ma zapewnić dostatek - pierwszy raz o tym słyszę, a już zanoszę się ze śmiechu. Jak z tym pieniążkiem chodzić ja się pytam? :) Ach te przesądy. Dobrze, że młodsze pokolenia już tak bardzo w nie nie wierzą. Miłej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę niewygodnie, fakt, ale za to dostatek później by nas czekał :D i jak zaszyć kryształek cukru, żeby nie wypadł?

      Usuń
  5. Najlepsza nisza w biznesie, w sezonie mogłabys się nieźle oblowic;) o niektórych przesadach nie miałam pojęcia, może to i lepiej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zacznę dawać swoje ogłoszenia w internecie :) dziennie bym z pięć ślubów obskoczyła :D

      Usuń
  6. To ja nie wiem, czy będę mogła kiedykolwiek wyjść za mąż, bo jak nie spełnię jakiegoś przesądu, to na pewno szybko się rozwiedziemy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, ja spełnię najwyżej dwa, ale do rozwodu się nie szykuję :D

      Usuń
  7. Całkiem sporo tych przesądów faktycznie. Najbardziej podoba mi sie uwaga dotycząca ryżu to bardzo ciekawa konkluzja ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. O niektórych przesądach nie wiedziałam :) Ja już od wielu, lat jestem mężatką - czy sprawdzają się pewne rzeczy - Chyba coś w tym jest :) życzę udanego wesela i szczęśliwego małżeństwa koleżance :)

    OdpowiedzUsuń
  9. he he .. nie wiedziałam, że aż tyle ich jest ;) może dobrze, jeszcze bym sobie lata temu do serca wzięła :P

    OdpowiedzUsuń
  10. moi rodzice brali ślub w lutym, są małżeństwem 30 lat :) Do tego był post :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Moi rodzice też brali ślub w lutym i są ze sobą 26 lat;p
    Co do kościoła - to mi się podoba;p Organista w moim parafialny kościele umarlaka by postawił na nogi, a tam gdzie byłam chrzczona - piękny kościół, cudowny głos organisty, tylko ksiądz kiepskie kazania daje.
    Princesska rządzi;p Już się nie dziwię, że tak chętnie ją kobiety wybierają;p
    O większości rzeczach nie miałam pojęcia;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, czyi wychodzi na to, że luty przynosi szczęście :D
      Wczoraj z koleżanką byłyśmy pooglądać moją przyszłą ewentualną suknię i wszędzie tylko princeski ;/

      Usuń
    2. Albo że miesiąc nie musi mieć R;p
      A jaką byś chciała suknię?

      Usuń
  12. O la la la...! Ile tego jest :) U mnie teściowa jest specem od przesądów i zakazała mi zakładać cokolwiek z perłami na ślub :) Cóż... A ja miałam perłowe kolczyki i się zaparłam :P Przymierzaliśmy też obrączki przed ślubem przez 1 weekend w nich chodziliśmy, żeby sprawdzić, czy dobrze leżą... To jak widać też nam dobrze nie wróży :) Akurat w miesiacy mieliśmy "r", ale to czysty przypadek, bo chcieliśmy brać ślyb w lipcu, ale terminy ksiedza i restauracji się nie zgarzały - uf ! Chociaż jedno dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A perły też! Zapomniałam o nich napisać, pecha ponoć przynoszą.
      Może obrączki i perły zostały zniwelowane przez to R :D

      Usuń
  13. Ojacie. :D O niektórych słyszałam, np. o tej literce R w miesiącu, bo często moja babcia to powtarza. :D
    Dobrej zabawy na panieńskim kumpeli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy powtarza a ja i tak nie posłuchałam :D
      Dzięki, właśnie rozchadzam szpilki :D

      Usuń
  14. Skąd Ty to wszystko wzięłaś ?! Powiem Ci że według tych przesądów już dawno powinnam się rozwieść :P A to już 11 rok się męczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z internetów :D A widzisz, czyli jest dla mnie iskra nadziei :D

      Usuń
  15. Te pare przesądów słyszę pierwszy raz :D

    OFFICIAL PATTY (klik)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeju przypomniałaś mi jak , to sześć lat temu wychodziłam za mąż! Młoda i głupia koza byłam:) Zaręczyliśmy się,a bo akurat przechodziliśmy koło jubilera - zamiast na wykłady szlajaliśmy się po mieście. W maju pojechałam do siostry na komunię i objawienie jaka piękna sala. To bym maj,a w sierpniu juz byłam żonką Krisa!!! Ojej jako to był spontan... Nic nie planowaliśmy-zaręczyny-ślub-wesele z marszu..To były czasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szaleni jesteście :D Ale żeby zaręczać się na wagarach to pierwsze słyszę :D

      Usuń
    2. Żebyś widziała minę mojego taty! haha to było dobre. Wracam z wykładów z narzeczonym .

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Biedny musiał być lekko zaskoczony :D i pewnie myślał co te studia robią z człowiekiem :D

      Usuń
  17. Ja miałam ślub w kwietniu czyli rozwód gwarantowanym,
    Z kolei słyszałam że jak w maju ślub to szybki grób
    dyed-blonde.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, to może powiem przyjaciółce, żeby się wstrzymała do czerwca? W sumie to tylko dwa tygodnie...

      Usuń
  18. kurczę, a mi welon będzie zakładać mężatka! no cóż, przynajmniej będę miała na kogo zgonić, jak mi małżeństwo nie wypali:P
    po obrączki jedziemy jutro, będziemy mierzyć ile się da, dopóki ekspedientka nie będzie próbować zabijać nas wzrokiem:P
    ja Panu Młodemu całe buty całą kiecką przykryję:D
    przesądy przesądami, ja mam większy problem, bo na stare lata zrobiłam się chyba bardzo wybredna, przez co nie mogę znaleźć żadnej makijażystki i fryzjerki:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Przynajmniej Ty sumienie będziesz miała czyste :)
      Zdjęcia obrączek tradycyjnie się domagam - albo je załóżcie do Zakopanego, pooglądam na żywo :D

      Ja mam dwa w jednym, ale wczoraj się dowiedziałam, że makijażystka planuje się przeprowadzić do miasta oddalonego o 40 kilometrów :/

      Usuń
    2. moja rodzicielka zapisała mnie do kosmetyczki mieszkającej 40 km od mojego miasta:P i wszystko było by ok, gdyby nie to, ze fryzjerkę mam 20 km dalej, tylko w drugą stronę :P

      obrączek nie wybraliśmy, ale za to zamówiłam dziś buty ślubne :D wybrałam jeszcze inne niż Ci pokazywałam lub na blogu, wygodniejsze :D

      Usuń
  19. a ja ślub biorę w sierpniu i nie miałam pojęcia o połowie tych rzeczy....

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytam te przesądy z uśmiechem i tak się zastanawiam, skąd się niektóre wzięły :D Sporo tego, o niektórych już słyszałam, reszta to totalna nowość.
    Udanej zabawy na panieńskich i weselach :)

    OdpowiedzUsuń
  21. O kurde, sporo tego, a ja słyszałam wyłącznie o miesiącu z literką R i tymi trzema rzeczami. No ale do ślubu się nie szykuję, także na razie nie mam potrzeb wyszukiwania takich rzeczy ;p
    Udanego panieńskiego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nic nie wiadomo :P koleżanka parę komentarzy wyżej się na wagarach zaręczyła, także nie znasz dnia ni godziny :D

      Usuń
  22. My swoje obrączki przymierzaliśmy przed ślubem. W kilka przesądów uwierzyłam, ale nie można się dać zwariować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie :) ale pośmiać się z tego można ;)

      Usuń
  23. Hahah, o niektórych przesądach jeszcze nie słyszałam. xD
    Miłej zabawy życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję, bo jeszcze obcasa złamię ;D

      Usuń
  24. Świetnej zabawy życzę więc, a przesądów to nawet 2/3 nie słyszałam hahha

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  25. Tia, można się tylko pośmiać, wazne że jest z czego :)) duży śmiechu w końcu śmiech jest zdrowy!

    OdpowiedzUsuń
  26. No nieźle, troszku tego uzbierałaś :-) hihi ja już 16 latek jestem mężatką i na razie nic się z tych przesądów nie zgadza :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Powiem szczerze, że chyba nie przywiązywałabym wagi do takich przesądów. No może z wyjątkiem wychodzenia za mąż w Wielki Post lub Adwent ;) A swoją drogą ślub w Prima Aprilis to mógłby być niezły pomysł :D Znam wiele par, które przestrzegały zabobonów i są już po rozwodzie i sporo takich, które pomimo "r" w miesiącu i wielu innych porad przesądowych żyją szczęśliwie jako małżeństwo do dziś ;) Ale pośmiać się z przesądów warto! Baw się dobrze na panieńskim i weselach :) Pozdrowionka i miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się dobrze bawić, ale nie obiecuję :D

      Usuń
  28. Większość- miałaś rację, nie kojarzę. Jednak chyba z tą literką "R" to jest najpopularniejszy i najbardziej znany przesąd! :)


    www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam, że lipiec po albańsku to KORRIK, więc jednak mam dwa R :)

      Usuń
  29. Haha, świetny post! Muszę Ci powiedzieć, że się mega uśmiałam, szczególnie z tym tatą, który miałby się wracać po tampony! :D
    Mój blog♥

    OdpowiedzUsuń
  30. Tych przesądów istnieje tyle że jedne przeczą już drugim ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, tutaj żaden żadnemu nie przeczy przecież :)

      Usuń
    2. Bo miałam na myśli wszystkie przesądy ogółem ;p Ale bo chyba nie wierzysz w to, że udało Ci się w tym poście zebrać wszystkie zabobony dotyczące ślubów jakie istnieją? xD

      Usuń
  31. Też jutro bawię się na panieńskim :D I straszysz tymi przesądami, a mój ślub już niedługo :P Zapamiętam najważniejsze, ryczeć na ślubie, co by mi się makijaż na pandę rozmazał :P O przesądzie z kolorem różowym dowiedziałam się trochę późno, bo właśnie w takim kolorze mam buty :P W sumie zależnie od światła są cieliste albo różowe, więc będę stawać w dobrym świetle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurdę, może my idziemy na ten sam panieński? :D Bo tam ma być dziewczyna, co też niedługo ślub bierze :D

      Usuń
    2. hmm, chyba nie, bo panna młoda już nie studiuje. A we Wrocławiu idziesz na panieński?Zresztą przekonamy się na miejscu :P Udanej zabawy!

      Usuń
  32. Świetne! Najbardziej się uśmiałam przy myśleniu o bezdomnych kotkach jeśli ceremonia nie jest wzruszająca. :D No i jeżeli pożyczać należy tylko od osób szczęśliwych w małżeństwie, to coś czuję, że kolejka do Twoich przyjaciółek będzie 24 na dobę do końca ich życia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. tak pragniemy szczęścia że próbujemy zaczarować rzeczywistość szarą czasem trudną.... magia to nie to samo co ciężka praca, żmudny wysiłek nad związkiem

    OdpowiedzUsuń
  34. Uwielbiam Twój styl pisania! Uśmiałam się przednio! Wiele przesądów znałam ale część jest kompletnie nowa... :D Pozdrawiam, melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Co prawda do mojego wesela jeszcze bardzo bardzo daleko, ale moja bliska kuzynka niedawno brała ślub - nie przejmowała się żadnymi tradycjami, na luzie - może i dobrze dla niej... Z drugiej strony bardzo ciekawie sie czyat takie rzeczy i na pewno fajnie wnieść trochę tradycji ( i zabawy!) w tak ważny dzień :D

    OdpowiedzUsuń
  36. A tom sobie poczytała :) Bo ja za 3 miesiące.... No to już przymierzałam obrączki kilkakrotnie, świadkową będzie mężatka, ale zwyczaje z tymi nogami i z rąbkiem sukni - podobają mi się. Ślubów w Adwencie, tudzież Wielkim Poście raczej nie ma?
    W ogóle to miło mi się czytało tego posta, a wszystkich przesądów nie podołam spełnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to już szybko :P A świadkiem będzie mąż świadkowej? :P Bo jest też przesąd, że jak świadkuje małżeństwo to młodzi zabierają ich szczęście, i tamtym przestaje się układać.

      Usuń
  37. No to szalonej nocy życzę :) O większości z nich czytałam po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  38. Agata, kobieto, kocham Cię :D padłam :D
    kurka, to muszę spalić moją suknię, mam na niej różowe różyczki...

    OdpowiedzUsuń
  39. Śmieszą mnie te przesądy. A przed własnym ślubem nie słyszałam nawet o połowie z nich i dobrze :D
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  40. Jak już zebrałaś wszystkie przesądy w jeden wpis, to dopiero widać ich liczbę. Większość z nich znam, jak chociażby to o sypaniu ryżu, czy pieniążku w bucie. Ale, że kostka cukru i okruchy chleba??? :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Jak jak lubię, jak ktoś ma takie mądre podejście do ślubnych tradycji! ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. genialne są te twoje komentarze :D osobiście znałam tylko kilka z tych przesądów i przyznam, że są one bardzo ciekawe
    nahumanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. haha fajnie to napisałaś ;)

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  44. Hahaha jejku wspaniały post! Z pewnością będę pamiętała o tym, aby welon zakładała mi panna i wszędzie znajdował się kolor niebieski :'D
    Z tym pieniądzem w bucie to nie ukrywam, że się aż zaśmiałam xd
    A wylewanie łez podczas ceremonii to nigdy nie jest moja bajka, nawet jak myślę o czymś bardzo smutnym. Także z tym w przyszłości mogę mieć problem :'D Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  45. Ciekawe te przesądy, nie wiedziałam że tego tak dużo, a szkoda :/

    OdpowiedzUsuń
  46. o niektórych w ogóle nie słyszałam :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Rewelacyjny post! :D Dawno się tak nie uśmiałam. Nie znałam nawet połowy tych przesądów. Ale co tam przesądy, lepsze są Twoje komentarze do nich, he he he.

    OdpowiedzUsuń
  48. Hehe a ja zapewne póję pod ołtarz i tak zapominając, że nie należy robić tego i tamtego do czasu aż jakaś wredna ciotkaa wysyczy "To przyniesie pecha"

    OdpowiedzUsuń
  49. Podoba mi się pomysł na cykl! :D O części przesądów kiedyś słyszałam, inne są dla mnie całkiem nowe. Ale przede wszystkim nie spodziewałam się, że coś różowego przynosi pecha pannie młodej, bo przecież róż to taki wdzięczny, dziewczęcy kolor...

    OdpowiedzUsuń
  50. Jako iż mam niedługo dwa wesela to chętnie przeczytałam ten post i chętnie coś ciekawego poczytam! Ja jeszcze słyszałam, że nie powinno ubierać sie białych sukienek aby nie przyćmić panny młodej i czarnego też nie powinno się ubierac, ale już nie pamietam dlaczego :)

    Zapraszam do siebie i zachęcam do komentowania i obserwowania :) by-klaudiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  51. Może nie doczytałam ale u nas jest taki przesąd że panna młoda powinna mieć coś niebieskiego, coś nowego i coś pozyczonego. Welon i białą suknie mogła założyć tylko dziewica. Teraz to już białe suknie zakładają wszystkie. Nawet te co już mają kilkoro dzieci :) A i jeszcze sobie przypomniałam. Nie zakłada sie czarnej sukienki ani białej. Oraz ta która złapie kwiaty będzie brała ślub następna. Ja jeszcze nie złapałam i może dlatego jeszcze jestem panną :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie miałam pojęcia, że jest aż tyle tych przesądów! Co prawda, ja jeszcze nie planuję ślubu, ale kiedyś na pewno to wszystko mi się przyda! :D
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  53. Po pietwsze super wpis! Po drugie duuuuużo tego :) cóż ja chyba jednak nie wierzę w przesądy: ślub w kwietniu, obrączki mierzone no bo jak inaczej (?) naszyjnik z pereł na szyji... hmmm pewnie gdyby się zastanowić byłoby tego więcej. Pamiętam jedno,kwiecień -plecień,, i akurat tego dnia padało ale... nam zaświeciło piękne słońce :) a i staż małżeński też już spory, odpukać (?) :D

    OdpowiedzUsuń
  54. Po pietwsze super wpis! Po drugie duuuuużo tego :) cóż ja chyba jednak nie wierzę w przesądy: ślub w kwietniu, obrączki mierzone no bo jak inaczej (?) naszyjnik z pereł na szyji... hmmm pewnie gdyby się zastanowić byłoby tego więcej. Pamiętam jedno,kwiecień -plecień,, i akurat tego dnia padało ale... nam zaświeciło piękne słońce :) a i staż małżeński też już spory, odpukać (?) :D

    OdpowiedzUsuń
  55. O tym pieniążku, cukrze i chlebie to po raz pierwszy słyszę :D Ale ten przesąd przeczytałam to stwierdziłam, że walę to najwyżej będę wiecznie przeklęta :D

    OdpowiedzUsuń
  56. Ach te przesądy :D najlepiej schować się pod łóżkiem i zostać starą panną :D

    OdpowiedzUsuń
  57. o kurczę ale tych przesądów dużo, u mnie jeszcze 5 miesięcy to tego dnia a ja się nic nie znam na przesądach

    OdpowiedzUsuń
  58. rozbawiłaś mnie tym punktem o ryżu ;p eh, sporo tych przesądów, na wsi to w sumie więcej bo dochodzą te z korony... ale po co się tym przejmować:)

    OdpowiedzUsuń
  59. Niektóre są super zabawne! Ja tam w nie nie wierzę ale... pewnie sama będę ich przestrzegać. :D

    OdpowiedzUsuń
  60. Hehah, fajne przesądy :) Nigdy nie wierzyłam w przesądy, ale fajnie czasem poczytać takie rzeczy :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  61. Dużo tych przesądów i jak tu się nie pomylić?

    OdpowiedzUsuń
  62. O rany, kto by to wszystko spamiętał :D
    Kochana oby u Ciebie wszystko poszło po Twojej myśli!

    OdpowiedzUsuń
  63. Rozwaliłaś mnie z tym ryżem i chińczykami xd. Ale nie wiedziałam, że jest tyle przesądów co do ślubu! według mnie to w to, co się wierzy, to się spełni. Więc nie zawsze przesądy i nie stosowanie się do nich zadziała

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  64. Ile przesądów, tego się nie spodziewałam! :D

    *Na pierogi zapraszam na Pomorze, do Gdańska! :D

    OdpowiedzUsuń
  65. Tym ryżem to mnie rozwaliłaś <3 Piękne!
    Moja siostra cioteczna ma wesele w lipcu, więc muszę pokazać jej te przesądy, a może właśnie nie, już R zaczyna się kłopot. ;) Czekam na kolejne posty z cyklu :D

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  66. Dobrze, że nie wierzę w przesądy choć niektóre na korzyść oddziałują;>
    Zazdroszczę tylu imprez. Jestem co prawda typem nietańczącym, ale lubię tak sobie w akompaniamenci muzyki posiedzieć;-)

    OdpowiedzUsuń
  67. Ja to nie wierzę w takie przesądy, jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, jeśli wyjdziesz za nieodpowiedniego partnera, to nawet i łzy na weselu, nie dadzą ci gwarancji dobrego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Słyszałam o niektórych przesądach, aczkolwiek nie o wszystkich,a Twoje komentarze pod nimi są świetne :D

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  69. Haha nie spodziewalam sie ze jest tak wiele przesadow w związku ze slubem :-D :-D. Swoj musze chyba powtórzyć :-D

    OdpowiedzUsuń
  70. hehe serio sroka albo gołąb na niebie? :D Eh.. ja mam dwa wesela we wrześniu i panieńskie w sierpniu. U kuzynki również jestem świadkową..

    OdpowiedzUsuń
  71. Patent na biznes jak się patrzy :D Swoją drogą to zaskakujące, że wśród tych wszystkich oferm umysłowych nie znalazł się jeszcze nikt, kto rzuciłby rozgotowanym ryżem :p A co do monetli w butach, to trzeba by włożyć go pod wkładkę albo zakładkę :)

    OdpowiedzUsuń