12 kwi 2016

Kawowy Tag - czyli ratunku, ja nie lubię kawy!


  Nie lubię kawy; jedyne co w miarę mi smakuje to „niby-kawa” rozpuszczalna, 3 w 1 a i tak dodaję do niej cukier i mleko. Jednak ostatnio mam tyle roboty, że nie mogę pozwolić swoim gałkom ocznym za całonocne opadnięcie i zmuszam się do picia zwykłej kawy. Bleh, wolałabym chyba pić wódkę duszkiem – w sumie ohyda smaku jest w mojej ocenie zbliżona.

   Żeby poprawić sobie trochę humor i wyśmiać moje cierpienia, zrobię kawowy tag – tak na dobitkę, żeby nie tylko moje kubki smakowe cierpiały, ale i dusza.

1. Czarna kawa – seria, w którą ciężko się wbić, ale ma wielu fanów

Proste! „Ogień i woda” - w to w ogóle się wbić nie da a fanów ma sporo czego nie rozumiem i chyba do końca mego życia już nie pojmę. Książka jest słabą namiastką „Igrzysk Śmierci”, gdzie z jaj wykluwają się lwy i króliki. A główna bohaterka jest tak irytująca, że przy niej Bella ze „Zmierzchu” wydaje się być równą babką.

2. Miętowa mocha – książka, która zyskała większą popularność w zimę lub inny uroczysty czas w roku.

Zaraz, zaraz – istnieje coś takiego jak miętowa kawa? O matko i prababko, dwa najgorsze dla mnie smaki połączone w jedno! Tak, nie przepadam za smakiem mięty, tak, wiem, dziwak ze mnie.
Co do książki to taką książką z pewnością jest „Noelka” Musierowicz. Nie znam bardziej świątecznej książki, możecie mi machać przed nosem „Opowieścią wigilijną” a ja i tak zdania nie zmienię. A co do Jeżycjady to jutro podwójna, długa na milion stron recenzja! No dobra, na dwie strony. 

3. Gorąca czekolada – twoja ulubiona dziecięca książka

Większość ludzkości w tym momencie powiedziałaby, że „Kubuś Puchatek”, ale jego czytała mi mama jak leżałam w szpitalu (chora nerka, bite dwa tygodnie na oddziale, operacja, pół roku siedzenia w domu) i dlatego kojarzy mi się lekko niesympatycznie.
Moją książką z dzieciństwa jest chyba „Dynastia Miziołków” - znacie?

4. Podwójne espresso – książka, która trzymała cię na krawędzi fotela od początku do końca.

Ale dlaczego na krawędzi? Może wbijała mnie w fotel raczej? W ogóle to nie czytam zwykle książek siedząc na fotelu, tylko znajduję jakiś kąt, w którym mogę się wygiąć w dziwnej i niewygodnej pozie, w której nogi mi cierpną i potem nie mogę chodzić i dopiero w takich warunkach mogę czytać. Cierpnące nogi są u mnie połączone z radością czytania (co to będzie jak apokalipsa zombie zacznie się podczas mojego czytania? Nie będę miała szans na ucieczkę!).
Książka, która mnie wbiła w metaforyczny fotel bądź jego krawędź to „Harry Potter i Insygnia Śmierci”. Wczoraj nawet z narzeczonym rozmawialiśmy o tym w jakim tempie czytaliśmy ostatnią część sagi – on pochłonął wszystko w jeden dzień, ja dawkowałam sobie po dziesięć stron, żeby przedłużyć przyjemność.

5. Starbucks – książka, którą widzisz wszędzie.

A to zależy od tego na co jest akurat BOOM! Ostatnio blogerzy „katują” Miasto Kości i Rywalki. Bez wątpienia nieśmiertelne będzie „Pięćdziesiąt twarzy Grey'a”, które co jakiś czas przewija się na blogach – miałam kiedyś chęci policzyć ilu blogerów nie recenzowało tej książki, ale zwątpiłam po czwartym blogu, na którym Anastasia i jej wewnętrzna bogini były wychwalane pod niebiosa.
Ale kocham was, mimo że wy kochacie ją. I przegryzacie razem z nią wargę.

6. Ups! Przypadkowo dostałem bezkofeinową! - książka, po której spodziewałeś się więcej.

Seria „Beta”, którą zrecenzuję w najbliższym czasie. Byłam taka ochocza do przeczytania tej książki a jak przyszło co do czego, to nawet nogi mi ścierpnąć nie chciały podczas czytania...

7. Idealne połączenie – książka lub seria, która była zarówno gorzka jak i słodka, ale ostatecznie przypadła ci do gustu.

Kurczę, chyba nie wymyślę nic lepszego niż tradycyjny, dobry, stary „Zmierzch”. Szału w tej książce nie ma, Bella potrafi człowieka zirytować, Edward niekoniecznie jest bożyszczem nastoletnich serc a Jacob powinien najpierw dorosnąć nim zaczął zamieniać się w wilkołaka, ale mam jakiś sentyment do tej serii i lubię do niej wracać. Przynajmniej raz na rok odświeżam sobie ich wilczo-wampiryczne perypetie i muszę ze wstydem przyznać – tak, lubię tą serię.

I tyle. Szybko poszło, wy dowiedzieliście się czegoś o mnie (w sumie dowiedzieliście się tylko o moim nawyku dziwnych póz podczas czytania), ja miałam radochę z dowiedzenia się, że istnieje miętowa kawa (fuj!), więc wszyscy jesteśmy usatysfakcjonowani.

Miłego wtorku! Idę pić kawę. 

84 komentarze:

  1. Jak możesz nie lubić mięty;p
    Fajny tag:)
    I mocna herbata jest lepsza od kawy, bo zawiera dużo teiny. Może na nią się przerzucisz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mięta jest do wąchania, nie do jedzenia - przynajmniej według mojej życiowej filozofii :D

      Usuń
  2. Wolę herbatę, kawę piję jedynie po koncertach, jak śpię, mam z nią wtedy miłe wspomnienia:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbata mnie nie pobudza :( usypia mnie jeszcze bardziej :)

      Usuń
  3. Z ta pozycja do czytania jestes podobna do mnie. Lecz nie tylko cztytam w dziwnej pozycji, ale tez siedze przy komputerze, jesli sie nie kontroluje! Dlatego dokladnie wiem, co oznacza wstanie po takim wykretnym dziwnym siedzeniu!
    Najlepiej jakbys sie przerzcila na ciepla wode z cytryna i imbirem z mala tylko odrobinka miodu. Rozgrzeje, orzezwi i nie zabarwi zebow na ciemno...

    Pozdrawiam Cie cieplo:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię imbiru od momentu, gdy pewna bardzo zła kobieta kazała mi zjeść na raz cały kawałek... bleh, do końca życia mam wstręt nawet do zapachu :)

      Usuń
  4. Ja też nienawidzę kawy... na sam zapach. :D bo tak ogólnie to oprócz kilku łyków kilka razy to nigdy kawy nie piłam. :P nawet tych wszystkich 3w1 i innych. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jest od razu nie dobrze. :P
      A tak apropo mięty... mój tata kiedyś kupił cole z mietą. ;D ale akurat ona była świetna.

      Usuń
    2. W Biedronce swego czasu taką widziałam :)

      Usuń
    3. A możliwe, że stamtąd była. :)

      Usuń
    4. W ogóle ostatnio szaleją ze smakami :)

      Usuń
    5. Tak?
      Ja nawet nie wiem, idę do biedronki tylko po coś, czego akurat potrzebuje, nie przeglądam `nowości`. :(

      Usuń
  5. Przegryzlam wargę czytając o Anastazji; p
    Współczuję wspomnień z Kubusiem Puchatkiem, mi tam się kojarzy z nauką samodzielnego czytania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie boli warga? :P
      A tam, było minęło, widać tak musiało być :)

      Usuń
  6. A ja uwielbiam i kawę i miętę <3
    Czytanie ostatniego tomu "Harrego Pottera" faktycznie było emocjonującym przeżyciem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hihi a ja kawę kocham. Każdą :-) i miętową także :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kawę uwielbiam, za to rozpuszczalna, albo zbożowa, to dla mnie czysta pomyłka :) Tutaj ktoś dobrze podpowiedział, jeśli nie cierpisz kawy, pij mocną herbatę - moja ciocia kardiolog kiedyś wspomniała, że teina daje większego kopa niż kofeina ;) I problem rozwiązany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie, bo mi po herbacie zawsze chce się spać :D

      Usuń
  9. Pomysłów na posty chyba nigdy Ci nie zabraknie! :) super, ja co prawda kawę ubóstwiam, ale wiadomo jak jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś chyba zabraknie :( musisz mi jakieś nowe pomysły podsunąć :)

      Usuń
  10. Rewelacyjny tag! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Dynastia Miziołków jest świetna ;) Jak zwykle skutecznie zaskakujesz swoją kreatywnością i wcale nie przygryzam wargi pisząc te słowa mimo, że jestem tak zachwycona dzisiejszym wpisem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oż Ty, ja to bym chciała, żebyś przegryzała wargę z powodu mojej kreatywności :D

      Usuń
  12. Jak można nie lubić mięty?! :)
    Ależ kreatywna z Ciebie osóbka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, jakoś tak mnie odpycha :) to coś z DNA :)

      Usuń
  13. Ciekawie zrobiony post. Ja nie lubię kawy, po prostu mi nie podchodzi...

    http://justdaaria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ej! Nie kocham Anastasi i jej wargi czy tam Bogini wewnętrznej :D Ta postać była dziwna. Choć Graya czytałam, był to mój pierwszy w życiu romans z nutką erotyzmu (bo raczej nie jest to dzieło erotyczne) wtedy mi się podobało, ale nie wiem, czy dziś po setkach innych lepszych romansów, również spodobała mi się ta książka... pewnie nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jest cała symfonie erotyzmu i to nie koniecznie w dobrym guście :D

      Usuń
  15. Aż mi się kawy zachciało :) I przyznam się (w tajemnicy, oczywiście)że ja też kocham Zmierzch :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja uważam, że Zmierzch jest znośny:) to taka dobra powieść na rozluźnienie po bardziej absorbujących lekturach:)
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam tylko Tea Tag :D Kawowy to była dla mnie nowość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O a ja z kolei chyba nie widziałam herbacianego :)

      Usuń
  18. Pamiętam jak w gimnazjum zaczytywałam się w sadze "Zmierzchu". To były czasy. Ja z kolei z Kubusiem Puchatkiem mam same dobre skojarzenia. Nie lubić kawy - rozumiem, sama nie lubię i nie piję. Ale miętę za to bardzo lubię. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś w liceum czytałam Zmierzch, ale ja starsza jestem, stąd ta różnica ;)

      Usuń
  19. Haha,świetnie to wymyśliłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana "Zmierzch" leżakuje - oryginał DVD - książki są! Też mam fazę wracania do pewnych staroci. Taka sentymentalna jestem :) Kawa tylko czarna dwa razy dziennie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starocie są fajne - dzięki nim człowiek czuje się stabilnie w tym wszystkim :)

      Usuń
  21. W życiu nie widziałam takiego tagu ale nieźle się uśmiałam haha ^ ^ Świetne!

    http://stylbycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja kocham kawę :) jeśli nie lubisz to... zrezygnuj i z tej rozpuszczalnej... proces jej powstania od ziarenka do proszku który się rozpuszcza nie wróży nic dobrego. Też kiedyś piłam ale zdecydowanie przeszłam na 100 % natury i ziarna :) a może yerba mate...? Daje kopa :) Wpis świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba będzie spróbować co to ja yerba :)

      Usuń
  23. Lepszego książkowego postu już dawno nie czytałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkowy, ale trochę nie książkowy :)

      Usuń
  24. Ja kocham kawę :) jeśli nie lubisz to... zrezygnuj i z tej rozpuszczalnej... proces jej powstania od ziarenka do proszku który się rozpuszcza nie wróży nic dobrego. Też kiedyś piłam ale zdecydowanie przeszłam na 100 % natury i ziarna :) a może yerba mate...? Daje kopa :) Wpis świetny!

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny pomysł z tagiem :D
    Kawa (fuj), ale z takim postem to sama przyjemność ;)
    Pozdrawiam, kochana :*

    blogtylkodlamnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja lubię kawe tylko z biedronki w tych dziwnych kubeczkach haha :D super tag :)
    http://jestem-folta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Widziałam już podobny tag, ale z innymi rodzajami kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. fajny tag, świetne odpowiedzi. Kradę. To znaczy tag, nie odpowiedzi :D
    Co do kaw - rozpuszczlne są spoko, ale wolę czarną herbatę. Albo białą

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja piję tylko cappuccino
    Ale pomysł na post :)

    OdpowiedzUsuń
  30. O ile uwielbiam kawę (kocham :)) to wśród propozycji nie znalazłam nic dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Właśnie wypiłam kawę, a już mam ochotę na kolejną :) Fajny tag!

    OdpowiedzUsuń
  32. serię Zmierzchu też lubię, ale wracać do niej co roku? Harrego Pottera lubię jeszcze bardziej, a raz przeczytany mi wystarczy:P

    OdpowiedzUsuń
  33. Czekam w takim razie na wpisy o Beta, bo ciekawi mnie ta seria.

    OdpowiedzUsuń
  34. A ja ostatnio wszędzie wdziałam "Wioskę morderców" i to ona mnie śledziła :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  35. Ostatnio mam takie same podejście do kawy! Nienawidzę ze szczerego serca, ale piję, bo nie mogę sobie pozwolić na spanie czy brak energii.. I też jestem skrytą fanką Zmierzchu, chociaż z wiekiem Edward coraz bardziej mnie irytuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Znam "Dynastię Niziołków", ale czytałam ją już sama, tak w 5 klasie podstawówki i nadal do niej wracam ! Ja tam lubię kawę, ale taką, którą ktoś umie zaparzyć. Dla mnie to rytuał, dla którego jestem w stanie wstać 15 minut wcześniej. Ja wszędzie widzę "Chłopak, który stracił głowę" :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja kawę - lubię, nawet bardzo... chociaż dobrą zieloną herbatą też nie pogardzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Powiem szczerze, że bez kawy nie wyobrażam sobie życia ^^
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. A ja lubię kawę ;p Ale tylko z mlekiem ;p Chociaż ostatnio jak brakło mleka to piłam bez, ale tylko rozpuszczalną ;p

    OdpowiedzUsuń
  40. Oj a ja piję kawę w ilościach masowych :D Ale mega słodka i rozpuszczalną.
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  41. jak nigdy kawy nie piłam tak zaczęłam... codziennie...jutro chyba też...

    OdpowiedzUsuń
  42. Co do kawy nie pijam jej zbyt często. Jak już to wybieram tę z domowego ekspresu na kapsułki, jak dla mnie (kawowego ignoranta) najlepsza w okolicy. A na poważnie wolę herbatę lub Yerba Mate.

    Co do książek ostatnio przeczytałem kilka powiązanych mniej lub bardziej z muzykami znanych zespołów. Obecnie kończę biografię Syda Barretta z Pink FLoyd. Jak dla mnie rewelacja. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  43. Kiedyś lubiłam kawę, ale mi się odmieniło po tym jak schudłam :P Widocznie zmiana nawyków żywieniowych spowodowała, że mój organizm buntuje się przed kawą, a ja cóż, muszę to zaakceptować :P
    Co do tagu to bardzo fajnie go zrealizowałaś :) Jeśli jeszcze kiedyś przyjdzie Ci na myśl liczenie blogerów, którzy nie czytali Greya, możesz śmiało zacząć ode mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  44. ja kiedyś też nie lubiłam kawy. ale jak zaczęłam ją pić tak pokochałam;D

    OdpowiedzUsuń
  45. Opowieść wigilijna - tylko zimą! Ten klimat jest niezastąpiony :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Świetny tak!
    Co do jedynki to dla mnie była to seria ,,Niezgodnej". :-) Starbucks - Wszędzie ostatnio widzę książki Mroza i chociaż nie czytam polskiej literatury - kuszą! Czekolada i dziecięca - Harry Potter, a z takich totalnie za dzieciaka - Dzieci z Bullerbyn. :-)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja to tak zależy, ale raczej preferuję herbatę :)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  48. Oj, ja bez kawy jestem prawie jak trup, coś w stylu zombi :D

    OdpowiedzUsuń
  49. O rany! Genialny pomysł na post! :DDD
    Co do ,,Bety" - czekam na recenzję, podejrzewam, mam bardzo podobne odczucia co do niej. ;/

    Przy HP - ja połykałam te książki wręcz. :D Niby chciałam, tak jak Ty, przedłużać przyjemność z czytania, ale nie dawałam rady, musiałam jak najszybciej. XD

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja codziennie startuje z kubkiem kawy! I to czarnej, mocnej i bez cukru ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Czy wspominałam,że Cię kocham? :D Ejjj!!! Ja nie przeczytałam i NIE recenzowałam Greya :d I też nie lubię kawy, tylko te mieszanki, które również chrzczę innymi dodatkami :D

    OdpowiedzUsuń