6 kwi 2016

#Jeżycjada "Dziecko piątku" - o śmierci słów kilka.


   Człowiek do szczęścia potrzebuje drugiego człowieka; prawda stara jak świat, niestety jednak ciągle w codziennym biegu o tym zapominamy. Związki się kończą, relacje rozpadają a my nic z tym nie robimy, wierząc naiwnie, że kiedyś będzie czas i okazja, by wszystko nadrobić. Niestety niekiedy okazuje się, że to „kiedyś” nie nadejdzie...

   Dzisiaj środa a więc czas na Borejków. Na najsmutniejszą i najbardziej rzewną część, która porusza temat bardzo trudny – śmierć.
Aurelia Jedwabińska, zwana Gienią i Orelką, mieszka u ojca i jego partnerki, Moniki. Czuje się bardzo nieszczęśliwa, nie może odnaleźć się w nowym miejscu a ponadto nie potrafi rozmawiać z własnym ojcem, do którego ma żal, że zostawił kiedyś ją i jej mamę, która była śmiertelnie chora. Mama Aurelii umarła i dopiero wtedy pojawił się ojciec, który wziął ją do siebie i zaczęli mieszkać niby razem a jednak przejmująco osobno.

   Pewnego dnia Aurelia pod wpływem impulsu postanawia pojechać do swojej babci do Pobiedzisk i spędzić tam wakacje. A babcia Orelki jest niczym książkowy ideał – ciepła, mądra starowinka, która pysznie gotuje i która zawsze ma w zanadrzu komplement dla wnuczki. Kobieta wie, że jej jedyny syn nie sprawdził się w roli ojca i że musi jakoś pomóc tej dwójce się dotrzeć, pokochać się na nowo.

   Mało jest w tej książce rozmów pomiędzy Aurelią a jej ojcem; kontaktują się telefonicznie raz na jakiś czas a biorąc pod uwagę, że cała akcja rozgrywa się w 1993 roku, nic więc dziwnego, że trudno jest znaleźć aparat telefoniczny i móc swobodnie rozmawiać, kiedy za człowiekiem stoi kolejka spragnionych rozmów ludzi. Mimo że ich rozmowy są krótkie, zdania często urywane a słowa ich wstydzą i uwierają, to widać, że relacja pomiędzy nimi powoli się zmienia. A zmienia się dlatego, że zmieniła się sama Aurelia; pod skrzydłami babci nauczyła się wybaczać i nie wstydzić się wyciągnąć dłoń do człowieka zbyt dumnego, by przyznać się do błędu.

   W tej części dużo jest także Gabrysi, Grzesia, Pyzy i Tygrysa; i jeszcze kogoś, kto dopiero ma się pojawić, mimo że już jest. Małego nowego członka rodziny, Ignacego Grzegorza, synka Gabrysi i Grzesia, który od samego początku sprawia, że jego mama – kobieta bardzo silna i energiczna – musi bardziej o siebie zadbać i zwolnić codzienny szybki bieg. Jakże miło się o nich czyta! O ich codziennościach, o docieraniu się „macocha” z dziewczynkami, o przygodach dziewczynek, których wszędzie pełno i które sypią łacińskimi sentencjami jak z rękawa a mimo to są tak dziecięco zwyczajnie urocze.

   Przyznać muszę, że nie lubię czytać o śmierci, o przeżywaniu jej, o godzeniu się z nią. Nic dziwnego, to zjawisko, którego się okropnie boję i które jest tak absurdalne i tajemnicze, że aż nie do zniesienia. Bo co się dzieje z nami po śmierci? I dlaczego bardziej cierpią ci, którzy na świecie zostają niż ci, którzy odchodzą?
   Po raz kolejny Małgorzata Musierowicz trochę uśpiła moje lęki i demony tymi prostymi zdaniami:

„Różne nam Pan Bóg daje zadania w życiu: umieranie też jest zadaniem. A że każdy ma coś do zrobienia na tym świecie i po to się rodzi, więc trzeba się posunąć, żeby dla innych też było miejsce.”

    Skoro nie możliwym jest ucieknięcie od śmierci i każdego z nas ona dopadnie w dwojaki sposób; bo wszyscy będziemy jej biernymi i czynnymi składowymi – może po prostu, najprościej, trzeba się z nią pogodzić? Z wysoko podniesioną głową witać każdy dzień i z każdym szczerym „dziękuję” żegnać dzień miniony? Może tyle tylko możemy i na nic zdadzą się nasze walki z wiatrakami? Możemy jeszcze jedno ewentualnie – dać się światu zapamiętać, bo wierzę naiwnie w to, że póki świat o człowieku pamięta to tak, jakby on trochę żył i trochę nadal był.

   Trochę jakby smutno się zrobiło prawda? Za oknem wiosna, ptaki latają i śpiewają jak szalone, psy węszą w trawie, ludzie się szerzej uśmiechają a ja tutaj o takich trudnych tematach. Ale wiecie co? Z trudnymi tematami trzeba się oswajać, bo ich omijanie nic nie da. I może jak już oswoimy sobie to, co trudne, to, co radosne i piękne będzie mocniejsze i bardziej widoczne?  


PS- 100 000 wyświetleń! Dziękuję Wam serdecznie, teraz będę walczyć o milion! <3
W tym czasie opublikowałam 199 wpisów, z czego najchętniej czytaliście o:

Jesteście wielcy! Wasze komentarze często powodowały, że rosły mi skrzydła i później rodzina i znajomi musieli sprowadzać mnie na ziemię! Mam nadzieję, że faktycznie czytacie to, co wam polecam i że faktycznie się wam to podoba! Że moje przemyślenia, głupoty które tu opisuję a które mi rodzą się w mózgu naprawdę się wam podobają. 

Powiedzmy sobie szczerze - nie byłoby tego bloga bez was. Dlatego serdecznie dziękuję! Wszyscy macie ode mnie wielką muffinkę, jak tylko się spotkamy!

54 komentarze:

  1. Kompletnie nie pamiętam tej książki... Chyba muszę sobie odświeżyć Jeżycjadę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede wszystkim gratuluje Ci Twojego sukcesu. Będziemy z Tobą teraz wyczekiwać tego miliona i oczywiście czynnie Ci w tym pomagać. Oczywiście po polecane przez Ciebie książki ja osobiście chętnie sięgam więc na pewno dla mnie nie piszesz bez celu i doceniam szczerze Twoją pracę :)
    Co do dzisiejszej recenzji to niestety jest to bardzo smutna część, ale i z takimi tematami trzeba się zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś w okolicach 2020 roku może ten milion się pojawi :D

      A trzeba, niestety, bo te tematy nas otaczają...

      Usuń
  3. Ten tom podobał mi się troszkę mniej, ale uwielbiam Jeżycjadę, zwłaszcza te starsze części. Nowe tomy to okropieństwo, niestety. :(
    I gratuluję setki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo denerwuje postać Ignacego Grzegorza - a od kolejnych części już się pojawi w całej swej okazałości :)

      Usuń
  4. Kochana, osiągnięcie wypracowane świetnymi recenzjami. Gdyby nie Twój talent, to blog nie byłby taki popularny. Czekam aż ogłosisz, ze piszesz książkę, w sumie na to czekam :)
    Co do książki, to tej nie czytałam... aż wstyd się przyznać, bo chyba z całej serii tylko dwie mi umknęły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niewiele, skoro dwie tylko :) nadrobisz!

      Dziękuję - znowu mi przypinacie skrzydełka i będę latać :D

      Usuń
  5. Gratulacje!! Oczywiście że czytamy i że nam się podoba! :) Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  6. Też nie przepadam za tematem śmierci, ale głupio byłoby opuścić jeden tom.
    Gratuluję 100 000 i życzę miliona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłby zupełny brak profesjonalizmu :)

      Usuń
  7. Tego tomu nie pamiętam niestety.
    Gratuluję Ci tego, co osiągnęłas w blogowaniu i życzę kolejnych sukcesów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mało osiągnęłam, ale... jestem pełna nadziei :D

      Usuń
  8. Podejście pani Musierowicz do tematu śmierci bardzo mi odpowiada. Myślę, że "Jeżycjadę" powinnam szybko nadrobić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam, smutna dla mnie to była część. Taka inna...
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę C kolejnych setek wyświetleń :)
    A co do "Jeżycjady", to wiele o niej słyszę, ale nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też nie lubię czytać o śmierci, to trudny temat.
    Gratuluję sukcesu i życzę miliona :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wykonaniu Musierowicz ten temat nie jest aż tak trudny :)

      Usuń
  12. ciekawe czy ja go nie czytalam czy jednak nie pamietam.. hmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stawiam na nieczytanie, za młoda na skleprozę jesteś :P

      Usuń
  13. Czytałam tylko kawałek pierwszej książki z tej serii, reszty nie. Gratuluję wyświetleń! :)

    passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwsza książka z "Jeżycjady" jaką miałam na własność. I mam do dziś, w domu rodzinnym. Mam do niej sentyment i czytalam nieraz. Muszę odświeżyć niebawem ją i znów po nią sięgnąć. Sentyment pozostał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jako pierwszą kupiłam "Kwiat kalafiora" :)

      Usuń
  15. Aż nabrałam ochoty by ją przeczytać- wiele osób boi się śmierci swojej i bliskich, ale w jakiś sposób trzeba się z tym oswoić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prędzej czy później i tak nas dopadnie...

      Usuń
  16. Nie przekonała nas ta historia niestety aż tak bardzo aby ją przeczytać :) Gratulacje i czekamy na tą muffinkę xD

    OdpowiedzUsuń
  17. Akurat dzisiaj o śmierci? Musiałaś? Miło było spędzić środowy wieczorek. Tak więc do zobaczenia w środę za tydzien

    OdpowiedzUsuń
  18. jeeeju pamiętM JAK mi było smutno jakczytałam dziecko piątku :<< az mam cohote sobie cala jezycjade raz jeszcze przecyztac ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. czytalam jezycjade w podstawówce.... Kochałam te książki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś czytałam, ale niewiele już z niej pamiętam. Gratuluję liczny wyświetleń bloga i życzę jej podwojenia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ostatnio pytali o Jeżycjadę w jednym z teleturniejów :) dobrze, że napisałaś o tej serii bo bym się skompromitowała przed rodziną - ja, taka wielka fanka książek :p

    OdpowiedzUsuń
  22. to już środa?


    ps. Ty to potrafisz zadać pytanie;) z suchych szamponów używam tylko Batiste i najmniej zapachową będzie chyba wersja klasyczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się dziwię, że tak szybko to mija.... ;) o, to zakupię :)

      Usuń
    2. nawet mi nie mów, przecież ja za mniej niż pół roku wychodzę za mąż:P a tak niedawno co się oświadczał...

      Usuń
  23. Jeżycjada to wspomnienie czasów podstawówki, okresu dorastania. Muszę kiedyś do niej wrócić. :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj czytało się, czytało :)

    http://pathyelisia.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. ten tom zawsze wspominam z nutką nostalgi..

    OdpowiedzUsuń
  26. Znam tą historię,czytałam tą książkę i w szkole przerabiałam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochana gratulację <3 To teraz szybkiego miliona!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ostatnio zastanawiałam się czy nie sięgnąć po całą serię na nowo. Szczególnie po twoich kuszących recenzjach :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ładny cytat, nie czytałam podobnego.
    http://modoemi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Chyba nie czytałam, jakoś mnie to ominęło, albo nie pamietam

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie pamiętam czy czytałam tę książkę.
    Uwielbiam Twoje recenzje książek i często do Ciebie zaglądam. Książki, które polecasz mam zapisane do przeczytania, ale nie mam do nich dużego dostępu, bo mieszkam za granicą. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Gratuluję wyświetleń. :D
    Kurde! muszę koniecznie szybciej wybrać się do biblioteki. ;>

    OdpowiedzUsuń
  33. Pod jaki adres trzeba się zgłosić po to ciacho;p
    Gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
  34. O tej części Jeżycjady nawet nigdy chyba nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Gratuluje ilości wyświetleń! Trudne tematy no cóż racja że lepiej sie oswoić skoro ciec sie nie da...

    OdpowiedzUsuń
  36. Pamiętam kiedyś w podstawówce pani z biblioteki zabrała mnie z moją koleżankę na spotkanie z panią Musierowicz i dopiero wtedy poznałam tę serię, Kłamczuchę mam z autografem :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie przepadałam za tą serią jako dziecko, a teraz tym bardziej mówię nie

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń