25 cze 2016

Zanim się pojawiłeś – każdy o tym pisze, piszę i ja. Każdy się zachwyca.... a ja?


   Nie da się zaprzeczyć, że blogosfera ostatnio bardzo przeżyła pojawienie się w kinach filmu „Zanim się pojawiłeś.” Zachęcona waszymi recenzjami, pochlebnymi komentarzami i zapewnieniem, że będę rzewnie płakać ze wzruszenia, razem z koleżankami wybrałam się na ten film.
   Aby babski wieczór był faktycznie wieczorem dopełnionym, film poprzedziłyśmy zjedzeniem pysznej sałatki (czy jest coś lepszego niż połączenie kurczaka, fety, suszonych pomidorów, ogórka i sosu czosnkowego?) i popiciem jej orzeźwiającym mohito, bo przy trzydziestu stopniach upału ciężko było raczyć się innym trunkiem.

   Na wstępie zaznaczę, że wszystkie mamy lat 24, więc gdy weszłyśmy do mojego małomiasteczkowego kina z jedną tylko salą do wyświetlania filmu i zobaczyłyśmy tłum dziewczyn z wieku 13-14 lat, z miejsca pomyślałyśmy, że pomyliłyśmy dni seansu i wybrałyśmy się na film o rybce Dory. Jak się okazało – byłyśmy prawie najstarszymi osobami na sali, ale wmówiłyśmy sobie, że i tak wyglądamy młodo i wpasowujemy się w całe towarzystwo.
   Zanim przejdę jeszcze do opisu filmu, muszę wam powiedzieć jaką mamy w Polsce ambitną młodzież. Wszyscy narzekają, że gimnazjaliści tylko piją, biją i się awanturują a to nieprawda o czym przekonałam się wczoraj. W rzędzie za nami siedziała grupa dziewczyn i o czym rozmawiały? O tym, że koniecznie muszą w przyszłym roku zrobić projekt, który będzie obejmował ich wszystkie zainteresowania! Ha. Młodzież ambitna jest.


   Film się rozpoczął i od samego początku poczułam przypływ irytacji, bo skądś tego głównego aktora kojarzyłam, ale nie wiedziałam skąd. Znacie to uczucie, kiedy chcecie sobie coś przypomnieć i się nie da? Dopiero dzisiaj rano odszukałam w czeluściach Internetu, że to ten sam aktor, który grał w Finnicka w „Igrzyskach Śmierci” i stwierdzam, że gdybym wiedziała o tym od początku filmu, to może lepiej bym go przyjęła. Ale płyńmy dalej.

    Młody, wysportowany, odnoszący sukcesy w pracy i w miłości mężczyzna, widocznie czym obraził samego Boga, bo ten postanowił postawić na jego drodze motocykl, który w spektakularny sposób zniszczył mu rdzeń kręgowy. Tym sposobem z wesołego i pełnego życia faceta, Will stał się ironicznym, sarkastycznym (i nadal przystojnym) więźniem własnego wózka inwalidzkiego. W pełni zautomatyzowanego, bo jego rodzina oprócz zamku miała sporo pieniędzy, ale cóż mu było po tej fortunie, skoro nie mógł poruszyć żadną częścią ciała poza szyją? A i to z wielkim trudem.
   Dlatego Will postanowił poddać się eutanazji, przy wielkim sprzeciwie matki i za milczącą zgodą ojca, który rozumiał jak ciężkie stało się życie jego jedynego potomka. Ze względu na mamę (która miała imponujący wprost wzrost) zgodził się pożyć jeszcze przez pół roku a później – witaj Szwajcario!

   Lou, młoda, dwudziestosześcioletnia dziewczyna, która przez agencję pracy trafiła do posiadłości rodziców Willa, została jego opiekunką, nieświadoma faktu, że opiekuje się osobą, która odlicza z radością dni do swojej śmierci. Lou była tak ekscentryczna jak tylko ekscentrycznym można być w angielskim filmie – nosiła kolorowe ubrania, czesała się w dwa warkocze i paplała ciągle o herbacie, która ponoć jest dobra na wszystko.
   Praca Lou nie była niestety łatwa – Will z początku nie chciał z nią rozmawiać a kiedy już nawiązali nić porozumienia, dziewczyna dowiedziała się co on planuje. Postanowiła pokazać mu, że życie na wózku może być piękne i że nie warto go tracić. I cały szkopuł filmu polegał na tym, czy Will zmieni dzięki niej zdanie, czy jednak ostanie przy swoim wyborze. Czy miłość do kobiety przezwycięży ból fizyczny i psychiczny? Czy miłość jest faktycznie lekarstwem na wszystko?

   Książki nie czytałam, ale z licznych recenzji wiem, że było tam napisane dokładnie dlaczego Will chce umrzeć; nie dlatego – jak przedstawiono to w filmie – nie może biegać, skakać ze spadochronu i kochać się z kobietami, ale dlatego, że ciągle odczuwał ból fizyczny, spowodowany nawracającymi infekcjami, zanikami mięśni i innymi medycznymi sprawami, na których się nie znam, więc nie będę się wypowiadać. W filmie niestety większy nacisk postawili na tym, że Will nie może samodzielnie jeść posiłku, niż na tym bólu, który wyjaśniałby jego decyzję.


   Po tym filmie z pewnością mam ochotę założyć pasiaste rajtuzy i zdobywać w nich świat. I jeszcze bardziej jestem zauroczona angielskim akcentem, który wprost zniewala moją malutką, polską duszyczkę. Nie jestem jednak jakoś specjalnie zachwycona i nie będę go pokazywać mojej przyszłej córce, gdy będzie już na tyle duża, by zrozumieć o co chodzi w tej całej miłości. Jak dla mnie, to za mało było w tym filmie głębi, przekonania aktorów do tego co grają. A w niektórych momentach czułam się niestety tak, jakbym oglądałam parodię o komediach romantycznych, bo wszystko było niestety zbyt przesadzone. Jak na przykład scena nocą na plaży - dla tych, którzy oglądali. Lou była tak mało przekonująca, tak przerysowanie dramatyczna, że płakać mi się chciało, ale ze śmiechu.
   Potencjał świetny, główny bohater znakomity, brwi głównej bohaterki także, jednak brakło mi tego czegoś. Tej iskry, po której widać że reżyser i aktorzy czuli, że film ma sens. Że coś zmieni. Niestety, u mnie zmienił tylko chęć posiadania rajtek w paski.

   Ah i nigdy nie widziałam bardziej namiętnej sceny golenia brody. I chyba nie chcę widzieć tego powtórnie. 
   

PS - Nagrodę niespodziankę otrzymuje Pani Komoda! :) Pięknie to poleciłaś, tak smakowicie. A wszystkim Wam dziękuję, teraz zasób seriali nigdy mi się nie skończy ^^

125 komentarzy:

  1. Po tych wszystkich pochlebnych opiniach, i ja skusiłam się na ten film. Bardzo mi się podobał, nie znalazłam w nim przesady. Teraz książka przede mną :)
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co się komu podoba :) Ja miałam chyba za duże oczekiwania :)

      Usuń
  2. Ten aktor wart jest mimo wszystko obejrzenia filmu jak dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja film mam w planach, i owszem, ale dopiero po tym jak książkę przeczytam. I ze względu na otaczające mnie zachwyty mam do niej duże oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Patrzyłam na opis tego filmu ostatnio, no i do mnie nie przemówił. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I może całe szczęście :)

      Usuń
    2. Do mnie też nie ale czasem i tak warto zerknąć tak z ciekawości :)

      Usuń
    3. Zwiastun chyba też widziałam.
      Ale skoro.nie truje A. o obejrzenie tego filmu to zwiastun tez mi się musiał nie podobać. :)

      Usuń
    4. Faceci raczej na ten film by się nie wybrali :) za dużo miłości :)

      Usuń
    5. Mój A. lubi takie, więc może jemu by się spodobał. :D

      Usuń
  5. Mogę nałożyć różowe okulary i obejrzeć ten film. Aktora rzucę na soczewki, a pozostałe postacie na ramki od okularów :) jesteś wredna, że piszesz o moim ulubionym trunku, a ja nie mogę pić! Lemoniada mi wystarczy na seans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra myśl ;) A czemu to pić nie możesz? :) spodziewasz się kogoś? :)

      Usuń
    2. Wiesz, jak to jest... Trzeba się poświęcić, aby doczekać się"ktosia" obym się doczekała:)

      Usuń
    3. Jestem pewna, że się doczekasz :) będzie kolejny mały bloger :)

      Usuń
  6. Widziałam zwiastun tego filmu i spodobał mi się :) Ciekawe czy mi przypadnie cały film do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o tym filmie, ale ja bardzo rzadko chodzę do kina ;). Ten film mógłby mi się nie spodobać, bo wolę inną tematykę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak go reklamowali a Ty się uchowałaś i o nim nie słyszałaś? :)

      Usuń
  8. nie słyszałem o tym filmie, może dlatego, ze jestem facetem, ale zapowiada się ciekawie, przypomina mi jeden francuski film z ostatnich lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Francuskiego kina niestety za dobrze nie znam :(

      Usuń
  9. Zdecydowanie nie dla mnie, choć czasem najdzie mnie ochota na film polukrowany do granic możliwości. A potem cierpię:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zbyt polukrowany nie jest :) co więcej - nie zauważyłam żeby padło tam słowo "kochać" :)

      Usuń
  10. Musze obejrzeć ten film :) Może ktoś zaprosi mnie do kina ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym Cię zaprosiła, ale tego nie zniosę po raz drugi :D

      Usuń
    2. To najwyżej innym razem pójdziemy :P

      Usuń
  11. Książka nie bardzo mnie ciekawi fabularnie, a o filmie czytam raczej średnie opinie, wiec się nie skuszę. Szkoda mi pieniędzy na bilet do kina na coś średniego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja płaciłam tylko 14 złotych, więc jakoś to przebolałam :D

      Usuń
  12. Mam ochotę na ten film, a z tego co wiem jest tez książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest i mam nadzieję, że jest o niebo lepsza ;)

      Usuń
  13. Ja wolę zacząć od książki, a później porównam ją z filmem. :) Ten film od razu skojarzył mi się z Nietykalnymi, podobny motyw. Na Zanim się pojawiłeś pójdę chyba tylko ze względu na Emilię, którą uwielbiam przez GoT.

    lady-aria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda i zachowuje się totalnie inaczej niż w serialu :) czyli jest dobrą aktorką :)

      Usuń
  14. Hi Dear, I see you have a very nice blog. Very nice post ! It keeps my eye. I wish you all the best and keep working! Wish you success ! Anyway,I want to invite you on my blog Vamos Papear , maybe you would like to follow each other ? If yes, just follow me and let me know quickly, i ll do the same asap. Best wishes

    Vamos Papear 

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja po fali recenzji tak filmu jak i książki domyśliłam się zakończenia, poszłam do Empiku przeczytałam kilka ostatnich stron i stwierdziłam, że o tak przewidywalnym czymś dawno nie słyszałam ;>

    Ale kurczę obsada tak kusi ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Główni bohaterowie faktycznie niczego sobie :) ale niestety to jedyny plus ;) i rajtki w paski :)

      Usuń
  16. Wszyscy zachwalają :)
    Będę musiała też go oglądnąć !

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas tego nie grają :( A szkoda bo uwielbiam angielskie filmy, dla zainteresowanych niedawno była premiera kolejnej ekranizacji Austen ^^

    http://niby-polski.blogspot.com/2016/06/wydarzenia-jane-austen-znowu-podbija.html

    Jak znajdziesz te rajtki w paski to daj znać !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w Polsce kino, w którym tego nie grają? Nie wierzę :D

      Hahah, ok :)

      Usuń
    2. Niestety jest :( ale to prawie kraniec świata :D

      Usuń
  18. Wszyscy chwalą film a mnie totalnie do niego nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. świetna recenzja!!! pozdrawiamy ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam na razie tylko książkę, która mnie zachwyciła, ale z zakończeniem się nie pogodzę. Co do filmu- pewnie obejrzę z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja ni słyszałam tym filmie. Ale skojarzył mi się z filmem "Nietykalni", który jak dla mnie był genialny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o nim, ba! mam go na DVD ale nie oglądałam :)

      Usuń
    2. To koniecznie musisz sobie oglądnąć :-)

      Usuń
    3. Może dzisiaj wieczorem go sobie włączę :)

      Usuń
  22. Gratuluję Pani Komodzie! ;)
    A co do filmu, to nadal nie miałam okazji wybrać się do kina (jakiś pech do takich wycieczek mnie ostatnio prześladuje, bo już tyle razy planowałam wyjście na ten film, a się nie udało), ale mimo wad, które wytknęłaś, sądzę, że pewnie będę oglądała jak zaczarowana, bo mocno się nakręciłam na tę historię.
    A co do powodów decyzji Willa, to pewnie chodzi o scenę na plaży - tam faktycznie on bardziej prezentuje zdanie takie, jakie jest i w filmie, dopiero czytając całość książki zyskujemy obraz cierpień, jakie musi znosić mężczyzna, kiedy Lou poznaje już wszystkie delikatne grymasy twarzy Willa i już wie, jakie jest danego dnia natężenie bólu, jak wiele znosi, ile zagrożeń daje zwykłe przeziębienie, infekcje itd.
    Książka przejęła mnie na tyle, że jak zaczęłam płakać koło 123 strony, tak już do końca gdzieś te łzy co chwilę wracały.
    Szkoda, że jednak Ciebie aż tak film nie zachwycił - no ale wiadomo, każdy inaczej reaguje i co innego do niego trafia ;)
    Pozdrawiam serdecznie ;)
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie muszę książkę przeczytać - bo tak się zastanawiam, czy faktycznie jest o tyle lepsza niż film :)

      Usuń
    2. Książka na pewno rozwinie wiele wątków, których z tego co słyszałam nie ma w filmie, a sądzę, że powinny być. Podobno pominięto bardzo ważne wydarzenie z przeszłości Lou, które sprawiło, że była taka zamknięta w tym swoim miasteczku. Spłycono też podobno wątki poboczne - relacje z siostrą, rodzicami i Patrickiem. Więc sądzę, że lektura będzie dobrym uzupełnieniem całej historii ;)

      Usuń
    3. Jej relacja z siostrą była najgłębsza w tym filmie :) między aktorkami było czuć jakąś iskrę :)

      Usuń
  23. Super recenzja! Dużo słyszałam o tym filmie, może kiedyś się skuszę, ale... Chyba jeszcze nie teraz. Ja uwielbiam głównego aktora - jego zdolności aktorskie są na szóstkę, a poza tym jest bardzo przystojny. :D Najbardziej spodobał mi się Twój komentarz: "Niestety, u mnie zmienił tylko chęć posiadania rajtek w paski." Hahaha. :D Omal nie spadłam przez Ciebie z krzesła! <3
    Super czytało mi się Twoją recenzję. Oceniam ją na trzy razy na TAK. :D
    swiat-zwariowaneej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam go tylko z dwóch filmów, ale z pewnością obejrzę więcej :) ma coś w sobie :)
      Haha, cieszę się, że poprawiłam Ci humor :D

      Usuń
  24. Ja jeszcze nie czytałam książki, więc wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zmieniłam kolejność i trochę żałuję :)

      Usuń
  25. Książkę uwielbiam, a co do filmów to jeszcze wypowiedzieć się nie mogę. Idę do kina dopiero w środę :))
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!~ Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to w środę dasz mi znać jak Ci się podobało :P

      Usuń
  26. Scena na plaży faktycznie nieco przesadzona, ale i tak, film dla mnie byl przecudowny. Może troszkę dlatego, że Lou przypomina mi nieco mnie? Głównie przez to optymistyczne podejście do życia. :D Emilia, która grała Lou - ogólnie jest cudowna. :D Ale do obejrzenia filmu przekonał mnie na samym początku fakt, że w trailerze została użyta piosenka Imagine Dragons (dzięki temu w ogóle, dowiedziałam się, że ten film będzie :D). W trailerze się niemal zakochałam, a jak zobaczyłam, że występuje tam Sam, to O! Bardzo lubię tego aktora. :> Teraz mam zamiar zapolować na książkę, to znaczy… jak nieco zwolni mi się miejsca w kolejce do czytania…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś taka jak Lou? Oooo, to musimy się poznać w realu, bo jesteś bardzo pozytywną osobą :)

      Usuń
  27. Filmy już takie niestety są. Książka jest naprawdę dobra, więc mimo wszystko będę trzymać się papierowej wersji ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wieeeem. Niemalże recenzje tego filmu wyłażą z lodówki. A ja piekielnie nie znoszę choćby najdrobniejszych spoilerów przed przystąpieniem do filmu. A jeszcze go nie widziałam ;) Także opinie po raz pierwszy u Ciebie czytałam z lekką obawą. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spojlera żadnego tam nie ma, więc nie wiesz jak się to wszystko zakończyło :)

      Usuń
  29. słyszałam o filmie i o książce, ale jakoś nie mam parcia na obejrzenie czy przeczytanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę ja przeczytać chcę bo jestem ciekawa czy faktycznie jest lepsza niż film :)

      Usuń
  30. Ale ta młodzież ambitna! Szkoda, że zabrakło tego czegoś, ale z chęcią i tak ten film obejrzę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że ja takich projektów nigdy nie robiłam :(

      Usuń
  31. Przyznam szczerze, że nie doszły mnie słuchy o tym filmie ale ciekawie się czytało Twoją recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wydaje mnie sie, ze Twoja rezenzja jest o wiele ciekawsza niz sam film, choc rzeczywiscie tematyka miala wielki potencjal. Chociaz dobrze, ze po obejrzeniu tego filmu zainspirowalas sie do noszenia rajtek w paski...

    serdecznie pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) cieszę się, że tak uważasz :)
      Jak mi narzeczony takie kupi to będę w nich chodzić :)

      Usuń
  33. ja na razie trafiłam tylko na odczucia i recenzje pod pewnym kątem zbliżone do Twojej, sama nie miałam okazji oglądać filmu ani niestety czytać książki :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz więcej właśnie tych negatywnych głosów słychać :)

      Usuń
  34. mnie nie pasjonuje taka tematyka;D

    OdpowiedzUsuń
  35. również byłam zachwycona niektórymi scenami. obiektywnie rzecz biorąc był niezły, ale nie na 10tkę :) może na 8,5 :)

    ps. Nie odzywasz się do mnie, a chciałam Ci złożyć propozycję, bo to co piszesz komuś się spodobało :) odezwij się do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nic mi nie dochodzi :( napisz ma maila- tosia.antonina@o2.pl

      Usuń
  36. Na razie i do książki i do filmu podchodzę jak pies do jeża. Nie wiem, czy się spotkamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeże są miłe! :) ale chyba bardziej polecam książkę, mimo że jej nie czytałam :)

      Usuń
  37. nie zachwycają mnie tego typu filmy, ale twoja recenzja jest ciekawa
    Zapraszam do mnie:
    http://nesiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Wooow, to film nakręcili? Jak dotąd czytałam tylko o książce. I przy papierowej wersji tej historii pozostanę. Na pewno będzie miała na mnie lepsze, mocniejsze działanie niż ekranizacja. Zawsze tak mam ;)
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakręcili i go reklamują jak szaleni :)

      Usuń
  39. Kiedy zobaczyłam, że napisałaś o tym filmie to szybko pojawiłam się u Ciebie. O filmie dowiedziałam się przez przypadek - znalazłam zwiastun na youtube. Sama nie wiem jeszcze czy go obejrzę, ale dziękuję, że o nim napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę bardzo :) staram się dodawać w miesiącu przynajmniej jedną filmową recenzję :)

      Usuń
  40. Lubię tego typu historyjki, ale muszę przyznać, że aktorsko strasznie irytuje mnie Clarke i chociażby z jej powodu ten film jakoś mnie nie interesuje

    OdpowiedzUsuń
  41. Widziałam zwiastun i był ok, ale do kina się nie wybieram :)

    OdpowiedzUsuń
  42. szczerze to pierwsze słyszę o tym filmie ale już wiem co będę wieczorem oglądała :D

    wooho11.blogspot.com - zapraszam :) Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :* na pewno się odwdzięczę <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Filmu jeszcze nie widziałam, ale w książce jestem absolutnie zakochana, więc już od dłuższego czasu marudzę przyjaciółce, żeby poszła ze mną do kina ;)
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka chyba niestety jest o niebo lepsza niż film :)

      Usuń
  44. Właśnie słyszałam, że film nie oddał tego wszystkiego, no ale już chyba przywykłam, że co najważniejsze zostaje pominięte. Szkoda, że nie przeczytałaś wcześniej, no szkoda. Bo właśnie film byłby tylko uzupełnieniem jak, ja to nazywam "wizji" :) Rajtki to był niewielki epizod, tak naprawdę od nich zaczęła się cała ta relacja pozytywna między nimi, no ale jak widać postanowiono zbudować na tym główny filar filmu. Z goleniem brody też troszkę przesadzili, chociaż fakt coś tam się działo w głowie dziewczyny jak to robiła, ale bez przesady.Mnie książka poturbowała, ale tu chodzi o całość, nie sam fakt, że on umiera. Ogólnie to nie poradziłam sobie z tym faktem bo z jednej strony rozumiałam jak było mu ciężko i jedzenia to najmniejszy problem, ale właśnie te infekcje, choroby pęcherza czy płuc, wizja, że z każdym dniem będzie nie lepiej a gorzej. I razem z Lou chce się mieć nadzieje, że cud się zdarzy, że wynajdą jakieś lekarstwo, albo odwiedzie od tej decyzji. A później... później to sama zobaczysz. Powiem jedno, filmy zawsze spłycają, a książka naprawdę porusza wiele innych tematów, nie tylko Willa i jego chorobę, ale relacji Lou z siostrą, tego jaką rolę pełni w domu i cała reszta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę na pewno przeczytam i mam nadzieję, że się zachwycę mimo wszystko :)

      Usuń
  45. Chyba jestem ignorantką, bo chociaż wiem, że książka jest hitem blogosfery od jakiegoś roku, a teraz film bardzo często jest opisywany na blogach, ale dopiero teraz dowiedziałam się o czym to właściwie jest xD I chyba nie chcę się zapoznawać z "Zanim się pojawiłeś" w żadnej wersji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet w tak zachwalanej wersji papierowej? :)

      Usuń
  46. ostatnio nic nie oglądam :D nawet takich "perełek" wokół których jest BUM nie widziałam :D
    jakoś mnie nic nie przekonuje...

    OdpowiedzUsuń
  47. Hej tam gra Emily Clark,która gra też Danaerys w ,,Grze o Tron'' ^^ A ten gość grał też Alexa w ,,Love,Rosie''.
    Nie widziałam filmu niestety czekam aż pojawi się legalnie w internecie albo jak w końcu będzie można go kupić ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ją skojarzyłam po brwiach, jego już nie :)

      Usuń
  48. Zwiastun widziałam już z 3 razy, bardzo mnie kusi :)

    Twisted Mouse

    OdpowiedzUsuń
  49. Przeczytałam/obejrzałam na temat tego filmu i książki tyle różnych recenzji, że już sama nie wiem, co myśleć. Kusi, ale nie chcę się zawieść... :P

    OdpowiedzUsuń
  50. Jeden dzień mnie nie było a tu takie NEWSY!!!!
    EXTRA!
    JEEEEEE :)
    Bardzo się cieszę i co teraz???
    Pisać Ci maila??
    oh już się nie mogę doczekać :) !!!!!!!!

    PS książke czytałam a potem się dowiedziałam o filmie. Chętnie go obejrzę i porównam z książką :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Nono rzeczywiście ambitna ta młodzież z Twojego miasta ;D Takie recenzje to ja rozumiem, od razu wiem czego dokładnie spodziewać się po filmie. Żyję chyba w innym świecie, nigdy jeszcze nie słyszałam o ,,Zanim się pojawiłeś" ! Lubię tę głębię w filmach/serialach - kiedy jej nie ma oglądanie traci dla mnie sens. Dlatego raczej nie skuszę się na obejrzenie tej perełki ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Zaciekawiłaś nas tym filmem a raczej książką z tą historią :D A jak odebrały go Twoje koleżanki? :)

    OdpowiedzUsuń
  53. W pierwszej kolejności chcę zabrać się za książkę, ale później na pewno obejrzę film. :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Najgorsze uczucie na świecie jest wtedy, gdy kojarzysz kogoś, ale nie możesz sobie przypomnieć skąd. To mnie potrafi totalnie wkurzyć i sprawia, że nie mogę skupić się na czymkolwiek, bo ciągle chodzi mi po głowie jakaś twarz.
    Słyszałam coś o tym filmie, głównie same dobre rzeczy, ale to chyba nie pora na filmy o miłości. Serce mnie wciaż boli i nie mam zamiaru rzucać się na głęboką wodę. Poza tym przeczuwam, że miałabym podobne odczucia jak Ty i wyszłabym z kina nieusatysfakcjonowana.

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja mam w planach książkę i film :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Mówisz, że średnia wieku na tym filmie pozwoli mi się poczuć jak stare babsko! :D Ale jestem ogólnie bardzo ciekawa i książki i ekranizacji, którą mimo wszystko obejrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  57. Oglądałam i też mnie nie porwał, jako 19-latki z koleżanką też byłyśmy najstarsze.... No cóż. Było zabawnie, ładnie nawiązana relacja, ale jego decyzja nie wywołała u mnie potoku łez(u dziewczynek obok też nie, choć wyciągały chusteczki już w połowie seansu). A te rajstopki też chcę. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  58. Ja w końcu nie poszłam na ten film tylko na "Kochaj" no i też był dla mnie średni. =/

    OdpowiedzUsuń
  59. Nie rozumiem zbytnio ostatniego parcia na tę książkę. Nie wspominając o recenzjach, które widzę niemalże na każdym blogu. Książki nie czytałam, więc możliwe że nie rozumiem jej fenomenu. Nie wykluczam jednak opcji, że może kiedyś się to nie zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Miałam iść na ten film do kina, ale jednak jakoś tak wyszło, że nie miałam czasu i nie poszłam. Myślę, że książkę chętnie przeczytam, bo od czasu do czasu lubię poczytać jakieś romansidło ;).

    OdpowiedzUsuń
  61. Nie czytałam wcześniej o nim żadnej recenzji, ale dzisiaj miałam iść na ten film do kina. Jednak nie poszłam, bo coś pokrzyżowało nasze plany... Być może jutro to nadrobię.
    Ja płakałam na samym zwiastunie filmu, a co to dopiero będzie w kinie :D
    Mam nadzieję jednak, że nie będę nim tak "zawiedzona" jak Ty i będę mogła przyznać, że mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  62. Filmu nie widziałam, ale to może i dobrze, ja byłabym już pewnie w podeszłym wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Książka była ok, ale zbyt przerysowana i zachwytów nie czuję,a film wiernie odwzorował książkę, tak, popłakałam się, ale nadal uważam, że zakończenie jest napisane dla kasy :D

    OdpowiedzUsuń
  64. Mam w planach przeczytać książkę na podstawie której został nakręcony ten film. Zobaczymy jaka będzie, bo na nią też jest szał obecnie ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  65. Ja co prawda ani filmu ani książki nie widziałam, natomiast słyszałam same pozytywne westchnienia, opinie itp. na temat tego filmu, także jak zobaczyłam post, że ktoś negatywnie go ocenia to musiałam wejść :)

    OdpowiedzUsuń