1 cze 2016

Planujemy wesele! Część pierwsza - poszukiwanie sali weselnej.


   Jak zapewne większość z was wie – bo chwalę się tym nieprzerwanie – za 13 równych miesięcy biorę ślub (fanfary i oklaski). Wiecie też, że jestem istotą raczej ironiczną i sarkastyczną, dlatego też w mojej głowie narodziła się myśl, aby przedstawiać wam – od czasu do czasu – jak wyglądają nasze przygotowania do tego wielkiego dnia (z którego i tak mało co będziemy pamiętać.) Czym będzie się to różnić od tysiąca innych blogerskich historii o wybieraniu sali i dodatków? Cóż, nie każdy ma w sobie tyle pokładów ironizmu co ja, więc będzie to pewnego rodzaju powiew świeżości.

   Kiedy więc ten chwalebny dzień zaręczyn nadszedł i minął (jak ładnie poprosicie to i o tym wam kiedyś opowiem), kiedy emocje już opadły a wzrok przestał co chwilę kierować się na pierścionek błyszczący się dumnie na palcu, przyszedł czas, aby wziąć się za organizację całego przedsięwzięcia. Mieliśmy o tyle dobrze, że szybko i bez przeszkód wybraliśmy datę (ja wybrałam). Niestety usługodawcy nie czekali z tą akurat datą specjalnie dla nas i żeby wybrać salę, musieliśmy się nieźle natrudzić. I o tym właśnie dzisiaj będzie – wybór sali.
   Na potrzeby dalszej części wpisu muszę dodać, że w naszych okolicach cena „za talerzyk”, czyli jedzenie na weselu za jedną osobę, wynosi średnio 150 złotych.

   Wiadomo, że na początku dzwoni się tam, gdzie jest najładniej, dlatego i my chwyciliśmy za słuchawkę i zadzwoniliśmy do lokalu, który zachwyca wszystkich swoim wyglądem i kolorystyką wnętrza – beż i lekka szarość, przy której można pokusić się na wszelkie szaleństwa dekoracyjne. Niestety, nie tylko nam podobała się ta sala i najbliższy wolny termin mieli na listopad 2017 lub na wrześniową niedzielę tego samego roku. Poradzili nam też, że możemy ewentualnie poczekać, aż ktoś zrezygnuje i miejsce się zwolni, tyle tylko, że żadnej gwarancji na to nie było.
Trudno, niewypał, szukamy dalej.
   Sala numer dwa. Duża, przestronna, położona niedaleko od mojego miasta, cena za talerzyk przystępna. Terminy – równie odległe jak w sali nr 1, więc bez zbędnych formalności przeszliśmy dalej.

   Sala numer trzy, czyli mój faworyt tego wpisu. Otóż sala położona jest jakieś 15 kilometrów od mojego miasta, na wsi, droga do niego jest kręta i wąska a wokoło sali same pola. No i kilka domów, już nie przesadzajmy, że pustkowie totalne (ale krowę po drodze uraczyć można bez trudu). Cena za talerzyk 190 złotych, czyli nieco więcej niż w naszych okolicach, ale co tam, raz w życiu ślub bierzemy, to możemy zaszaleć. Umówiliśmy się z panią, która miała nas po sali oprowadzić i powiedzieć co i jak. Przyszliśmy, przyszła i pani, salę nam pokazała, ale miejsca do tańczenia za dużo nie było, co nas szczerze zmartwiło. Jednak pani nas zaraz pocieszyła, że w momencie, gdy na weselu jest około 130 osób (jak planowo u nas) to za salą, na dworze dostawiany jest grzybek do tańczenia. Odetchnęliśmy z ulgą, ale było to odetchnięcie chwilowe, bo zaraz pani dodała, że jest to usługa dodatkowo płatna sic!
   Nie zraziliśmy się jednak, bo sala faktycznie ładna, przeszliśmy więc do omawiania menu. Pani powiedziała, że przykładowego menu podać nam nie może, dopiero jak podpiszemy z nią umowę, bo nie chce, żeby ktoś im ukradł pomysły. Zapytałam, czy może mnie chociaż zapewnić, że na pierwsze danie będzie rosół do wyboru, bo bez rosołu ani rusz. Nie mogła mnie o tym zapewnić, dopiero po podpisaniu umowy, bo tajemnica, no wiecie... Zapytałam w takim razie co jest w cenie talerzyka i usłyszałam, że obiad, deser, dwie sałatki, trzy gorące kolacje i ciasta. Naiwnie zapytałam ile tych ciast i usłyszałam, że tyle, żeby starczyło (pani widocznie robi wcześniej wywiad ze wszystkimi gośćmi i pyta ile zjedzą. Albo wróży sobie ze szklanej kuli.) Kwestia „szyszek”, czyli ciast dawanych gościom na odchodne też nie była ciekawa, bo cena szyszki to 17 złotych za „trudno-powiedzieć-ile-deka-bo-to-ciężko-zważyć.”. Czyli ta naprawdę w opakowaniu mogły być trzy liche kawałki ciasta i nic by się z tym nie dało zrobić.
   Pani zaproponowała nam także bar z drinkami. Tu się ucieszyłam, lokal nagle zyskał w moich oczach, ale pani dodała, że alkohol i barmana musimy zamówić i opłacić sami ona nam udostępni tylko za cenę 500 złotych ladę i szklanki. Zapał upadł.
   W ostatnim podrygu zapytaliśmy o kwestię zaliczki; otóż zaliczka wynosiła 50% końcowej ceny. Narzeczony zapytał czy mogłaby nam dać czas na przemyślenie i zarezerwować nam wstępnie termin, który nas interesował. Otóż nie mogła, bo taka polityka firmy. I pewnie oknami i drzwiami do nich pukają, żeby tylko tam wesele robić...

   Sala numer cztery była wściekle pomarańczowa, ale poza tym nie można było się do niej przyczepić w żaden sposób. Terminu naszego nie było, ale mogliśmy pogrymasić pomiędzy 13 maja a 23 września, gdybyśmy chcieli. Teraz sobie uświadomiłam, że miałam do tygodnia czasu dać panu znać czy się decydujemy, ale zapomniałam... cóż, może jakoś to przełknął i przestał czekać.

   Ostatnia sala, numer pięć, to ta, którą wybraliśmy. Niestety trzeba do niej kawałek jechać (według mnie pół godziny, według narzeczonego 15 minut), ale ma wszystko to, co chcieliśmy – osobną salę do tańczenia i jedzenia (bo nie cierpię jak w całej sali, gdzie się je, czuć ludzki pot), przystępną cenę za dużą ilość jedzenia (150 złotych/osoba za dwudaniowy obiad, deser, półmisek mięs pieczystych, dwie sałatki, trzy ciepłe kolacje i cztery zimne przystawki), pokoje na górze, piękny ogród z placem zabaw dla dzieci i dużo miejsca do tańczenia (grzybek połączony jest drzwiami z salą, gdzie się je, więc daleko chodzić nie trzeba). Dodatkowo w cenie mamy dekorację sali weselnej, przywitanie szampanem, chlebem i solą i inne takie typowe „gratisy”.

   Ah, zapomniałabym. Była jeszcze jedna sala, ale o niej nawet wspominać nie chcę... na podłodze trzy rodzaje parkietu (każdy położony w inną stronę), na wprost wejściowych drzwi ziała wielka dziura w ścianie (która miała być chyba drzwiami, ale zabrakło framugi) i gdzie łazienka była tak wąska i tak masakryczna, że w spokoju wytrzymałabym całe wesele, byleby tylko z niej nie korzystać. Spuśćmy na to zasłonę milczenia.


   A teraz, kiedy już się uzewnętrzniłam, macie mi napisać, czy takie wywody z przedślubnych przygotowań, pisane od czasu do czasu (raz w miesiącu na przykład) przypadłyby wam do gustu? Bo jak nie to po prostu was dodam do znajomych na Facebooku a potem usunę, żeby było wam smutno i źle. Taki żart, nie bierzcie tego na poważnie. Chyba....  

   I pochwalę się raz jeszcze moim prześlicznym pierścionkiem. Stwierdzam, że skoro po pół roku nadal mi się podoba, to musi być naprawdę wyjątkowy. Bo mało co tak długo wzbudza we mnie zachwyt. 

124 komentarze:

  1. Pierścionek zaręczynowy naprawdę śliczny :) Zupełnie nie znam się i nie odnajduję w klimatach organizacji wesela, wyboru sali i tym podobne. To na pewno ogromne przedsięwzięcie. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromne, ale ponoć warte tego nawału pracy :)

      Usuń
  2. Pierścionek bardzo ładny :-)
    Jak dla mnie pisz takie posty:-) Może, jak się kiedyś zdecyduje na takie wesele będę wiedziała co i jak załatwić ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dzięki temu będzie Ci trochę łatwiej :) ale ja miałam wrażenie, że Ty jesteś zaręczona? :)

      Usuń
    2. Jestem, ale póki co nie planuję wielkiego ślubu z jeszcze większy weselem;p W sumie to na razie niczego nie planuję;p

      Usuń
  3. Pierścionek śliczny;)
    Ale usunięcie z fb? Zgroza;p
    Polityka firmy z nieprzedstawieniem menu z pewnością świetnie się sprawdza;p swoją drogą ciekawe, jakich to pomysłów obawiała się kradzieży ta Pani, może te krowy co sie tam pasły koło drogi zamiast pieczonego swiniaka serwowali?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, może faktycznie o te krowy chodziło... :D Całe szczęście, że się nie zdecydowaliśmy na tą salę :)

      Usuń
  4. O Boże! Gratuluje z całego serducha kochana! Pierścionek po prostu powala na kolana.. :-D Haha. Przepiękny jest...
    Obserwuję i zostaję na dłużej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fanfary, fanfary!! :D
    Koniecznie zapisuj te wszystkie myśli i przygotowania - później będziesz miała z tego piękne wspomnienia - i ile śmiechu, kiedy będzie już po! :D

    Ten pierścionek jest prześliczny! Oj, ma coś w sobie <3
    Coś czuję, że Pan Narzeczony bardzo się postarał! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, że potem będę miała co wspominać :) ba, może książkę ktoś z tego wyda :D

      A postarał się, udało mu się :)

      Usuń
  6. Doprawdy z życia wzięte, też niedługo mnie to czeka, ale ja nawet nie znam tych terminologii typu "szyszka" :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak fajnie czytało mnie się ten wpis. No wiesz, mnie to interesuje :P Aż zaczęłam myśleć, żeby tu salę już zacząć zamawiać już teraz :P Niby mój chłopak jeszcze pierścionka nie dał, ale chwali się każdemu, że za dwa lata wesele chce ;D Coś niedługo pewnie będzie narzeczy. Zastanawiam się więc nad tym ile sal będę ja odwiedzać. Mam taką jedną na oku, i mój ukochany też ją bardzo lubi. No ale czas pokaże. Jeszcze mnie ciekawi jeden temat. Jak u Ciebie zarezerwowanie zespołu wygląda? Koniecznie zrób o tym wpis. Częściej rób wpisy i o :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak chce wesele z dwa lata w letnich miesiącach, to lepiej już się rozglądajcie :)
      Będę robić, chociaż z zespołem nie mieliśmy takich przejść :)

      Usuń
  8. A moje wesele... już za moment! 13 sierpnia :) U mnie wszystko jest "na opak" - data, zamiast białej sukni czerwona, zamiast rosołu - chłodnik, zamiast walca jako pierwszy taniec to jest broadway :) i długo by wymieniać :)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawie że już! :) W takim razie wasz taniec chciałabym zobaczyć :) u mnie bez rosołu by nie przeszło, bo za dużo osób go lubi :)

      Usuń
  9. Może udostępnić ladę i szklanki <3 Popłakałam się ze śmiechu.
    O tak pisz koniecznie! I zaręczyny też opisz, szczególnie, że pierścionek jest totalnie i absolutnie przepiękny *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi wtedy płakać się chciało, ale nie ze śmiechu xD
      Opiszę, obiecuję :) A pierścionek taki, jaki sobie wymarzyłam :) tanzanit! <3

      Usuń
  10. Przede wzszystkich nie wiem czy Ci już gratulowałam, a że lepiej zrobić to dwa razy niż wcale to powiem: GRATULUJĘ!

    Świetny wpis, czytałam z zainteresowaniem zarówno ze względu na tematykę jak i sposób prezentacji, więc zdecydowanie się nie obrażę, jak będziesz się tak dalej uzewnętrzniać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co kojarzę to gratulowałaś, ale dziękuję raz jeszcze :*

      Dobra, w takim razie co jakiś czas będę wywalała swoje emocje na zewnątrz :)

      Usuń
  11. A pisz pewnie, zawsze coś do pośmiania będzie z Waszych przygód przygotowań weselnych :P
    A pierścionek śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z chęcią poczytam takie notki. :) Chociaż typowego wesela przenigdy nie chce to rodzinny obiad wiem na jakiej sali bym chciała. :P Nawet datę ślubu byłabym w stanie zmienić, żeby ten rodzinny obiad odbył się na tej sali. :)

    Śliczny pierścionek. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A datę już macie? :) Co kto lubi, mi się zawsze wesele marzyło :)

      Usuń
    2. Jaką datę. :P nie. :D
      Ja po prostu sobie ubzdurałam, że kiedykolwiek będzie ten ślub to obiad po ma być właśnie na tej sali i koniec, kropka. :P

      Usuń
    3. To ja myślałam, że Wy już po słowie :D

      Usuń
  13. 50% zaliczki?! skąd ona spadła, z Jowisza?! gdy my zdecydowaliśmy się na salę i poszliśmy podpisać umowę i dać zaliczkę w wysokości 1000 zł ( słownie: tysiąc złotych ), to Pani się nas zapytała co tak dużo.

    my będziemy mieć wesele w nowej sali w naszym miasteczku, gdzie pośrodku stoją czerwone słupy ( dla podtrzymania stropu, co by gościom na głowę się nie zwalił ) i czerwono-złote krzesełka, a ja wybrałam kolorystykę w tonacji różu z dodatkiem błękitu- na krzesełka już załatwiłam białe pokrowce, teraz główkuję nad tym jak ukryć te diabelne słupy :P

    nie wiem czy wiesz, ale drugi raz przygotowuję się do wyjścia za mąż ( pierwsze zaręczyny zerwałam pół roku przed ) i trafiłam do hotelu, w którym można było zorganizować wesele i tam menadżerka zastrzeliła mnie tym, że u nich wódkę gościom polewa kelner, za którego mam zabulić 1000 zł ( znów słownie: TYSIĄC! ). na moje pytanie "what?" odpowiedziała, że oni reprezentują wyższy poziom niż inne lokale, na co ja jej powiedziałam, żeby ten wyższy standard wsadziła sobie w buty :P

    Tobie pozostało 13 miesięcy, a mnie już tylko 4! CZTERY! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha i to w dodatku na końcu świata lokal xD Może chciała taką zaliczkę, żeby mieć pewność, że nie zrezygnujemy :) My w naszej sali też tysiąc płaciliśmy :)

      Słupy zostaw, powiedz, że chciałaś przełamać przez to swoje pastelowe barwy i że to ostatni krzyk mody :D

      Ooo, to musieli naprawdę ekskluzywnie tą wódkę roznosić, jak za takie pieniądze :D Ale cóż... są pary, co za to faktycznie płacą. A co do zerwanych zaręczyn, to nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :)

      9 miesięcy różnicy, czyli starajcie się w noc poślubną o potomka i akurat na mój termin urodzisz :D

      Usuń
    2. nie nie nie, nie zostawię tych słupów, bo są be:P

      pewnie, że tak. teraz wie, że ten mój przyszły małżonek, to ten, na którego czekałam :)

      a o potomka to już powoli zaczynamy starania:P

      Usuń
    3. W takim razie życzę szybkich efektów tych starań :*

      Usuń
  14. Śliczny pierścionek i bukiecik ze zdjęcia, mój też miał niebieskie kwiatki, wymarzyłam sobie taki jakby polny, romantyczny bukiet i był cudowny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, Ty niedawno ślub brałaś :) dopraszam się zdjęć! :) Też będę mieć niebieskie kwiaty :) hortensje ^^

      Usuń
  15. Jestem za, co prawda ślubu nie planuję. Baa przez 100 najbliżych lat mi się na to nie zanosi, ale lubię Twój styl więc pisz <3 buziaki

    OdpowiedzUsuń
  16. My akurat z tym, uporaliśmy się błyskawicznie. Szybko znaleźliśmy salę, która jak się okazało, była idealna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mieliście szczęście :) Ale i mniej ciekawych historii macie z przygotowań :)

      Usuń
  17. Oj tak jest z tymi salami :( Kochana piękny pierścionek zaręczynowy <3 Białe oczko i czerwone to takie oklepane a fioletowe taki cudne !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ono jest takie niebiesko-fioletowe :) Tanzanit :)

      Usuń
  18. Żarty żartami, ale 200 zł na pewno bym za gościa nie dała, nie patrząc już na inne niesprzyjające okoliczności. Dobrze, że udało Wam się znaleźć salę spełniającą Wasze oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierścionek naprawdę piękny. Narzeczony ma dobry gust ;) Co do sali to sama pamiętam nasze przeżycia z poszukiwania idealnego miejsca na wesele. Menadżerowie restauracji czasami potrafili zaskoczyć swoimi pomysłami ;) Wprawdzie ja cała organizację ślubu i wesela mam już za sobą, ale chętnie poczytam o Twoich przygotowaniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wy już długo po ślubie? :) I najważniejsze - jak było? :) oprócz tego, że cudownie :)

      Usuń
  20. właśnie się zastanawiałam, czy przygotowania do ślubu potrafią zniechęcić, aby ten ślub brać :D i chyba się nie pomyliłam? :D
    Ło matko.. to ja nie wiem, czy ja ten ślub chce brać :O
    Ale fajny wpis, można się dowiedzieć o co pytać, jakie mogą być podpuchy- dla mnie dobre wpisy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, nie zniechęcają :)
      Ślub jest fajny w gruncie rzeczy :)

      Usuń
  21. Pomimo tego że na razie nie zamierzam wychodzić za mąż lubię czytać takie posty.Ładny pierścionek.

    OdpowiedzUsuń
  22. Śliczny pierścionek :) Cieszę się,że salę udało Wam się wybrać i jesteście zadowoleni:)
    Ja w swoich przedślubnych przygotowań utknęłam co prawda na poszukiwaniach narzeczonego, ale co tam, chętnie poczytam co dalej się dzieje:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, może Ci przygotowania ruszą i znajdziesz narzeczonego :)

      Usuń
  23. Robiłam wielkie oczy, gdy czytałam o perypetiach z salą, niektórzy mają dziwne podejście do klienta. Powodzenia w dalszych załatwieniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie wszystko już prawie jest załatwione :) został wybór sukni i zakup wódki :)

      Usuń
  24. Pieścionek zachwyca, skromny z klasą. Nie znam się na organizacji ślubach, ale zawsze wydawało mi się, że znalezienie sali to już pół biedy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie z salą poszło gładko, chociaż gratisów nie mamy i sami załatwiamy i dodatkowo płacimy za dekoracje sali. Dobra rada: załatwiają ie od razu orkiestrę i fotografa bo z tym ciężko i tez trzeba dużo wcześniej. Reszta to mały pikuś do dnia.... usadzenia gości przy stolikach. Straciłam na to dwa dni, nie jadłam, nie piłam, glowkowalam i na pewno osiwialam, cociaz mam blond włosy i tego nie widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy i fotografa i orkiestrę i to już od stycznia :) ale dopiero dzisiaj się zabrałam do opisania całych tych przygód z szukaniem sali :) ba, my nawet dekoratorkę już mamy a ja makijażystkę i fryzjera :)

      Co do winietek, to wychodzę z założenia, że to mój dzień i jak komuś miejsce nie pasuje, to może wyjść :)

      Usuń
  26. Wydaje mi się że znalezienie sali to najcięższa część planowania :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Myślę, ze takie posty to świetny pomysł i chętnie będę je dawać do czytania mojemu chłopakowi :D Bo mu się wydaje, że jak teraz się zaręczymy, to za pół roku ślub i po sprawie! Pomijając to, że mamy po 20 lat i znikome własne dochody,a le on stanowczo zbyt idealistycznie podchodzi do sprawy i chyba nie zdaje sobie sprawy, ile z tym jest użerania... Twoje posty są bardzo pomocne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tylko zachęciły one Twoje chłopaka do szybszego stania się narzeczonym :)
      Ta da się i po pół roku, jak moja przyjaciółka, trzeba mieć tylko fundusze i szczęście :)

      Usuń
  28. Znalezienie sali to najważniejsze a resztę dobiera się do niej :) Piękny pierścionek.
    U mnie do ślubu to hohohoho, jeszcze nie jestem nawet zaręczona :)
    http://www.aleksandramakota.pl/

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak to przeczytałam chyba nieco opadło mi marzenie każdej dziewczynki, czyli "ubranie białej sukni i zabawa do rana" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko małe, zabawne w gruncie rzeczy, przeszkody :)

      Usuń
  30. Śliczny ^^ Pewnie nawet z nim śpisz (ja bym spała ;) ). Hm...No cóż zawsze chyba z salą jest największy problem. Nie wiem czy mieszkasz w mieście czy na wsi,bo u nas na wsi to jest duży problem. Jak jest sala wiejska to brzydka,a jak w mieście to cena kosmiczna. Przynajmniej tyle wiem ze ślubów na których byłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, na noc odkładam go do pudełeczka :)
      Mieszkam w małym mieście, ale sal u nas za wiele nie ma i dlatego szukaliśmy poza miastem :)

      Usuń
  31. Rany, ja tak strasznie nienawidzę wesel, że własnego nie chciałam za żadne skarby. Zorganizowaliśmy tylko obiad dla najbliższej rodziny w naszej ulubionej knajpce. Takie przygotowania - zgroza! Trzymam kciuki i chętnie będę czytać jak się u Was sytuacja rozwija. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wesela lubię średnio, ale mój uwielbia, więc... :)

      Usuń
  32. Ślubu nie planuję, ale Twój ironiczny wywód przeczytałam w całości. Przyznaję, że tajemnicza Pani, której język zawiązany jest do czasów podpisania umowy, rozbraja ślubny system. Widać, że Wasz wybór był rozsądny, a przy okazji, zgodny z oczekiwaniami :) Czekam na kolejny tematyczny wpis :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby jeszcze sala była niewiadomo jaka, żeby trzymać te wszystkie tajemnice... :)

      Usuń
  33. Całe szczęście, że mam już to za sobą, no...chyba, że wyjdę drugi raz za maż ;P. A swój zaręczynowy zgubiłam, ktoś go znalazł i nie oddał. Cham jeden! :( Dobrze, że był tylko srebrny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie płakałaś? Ja bym się załamała :( mój na srebrny wygląda, ale to białe złoto, więc byłoby mi szkoda :)

      Usuń
    2. No nie powiem, że nie było mi smutno, ale czasu nie cofnę. Pierścionek był prześliczny :)

      Usuń
  34. Przed moim weselem jeszcze pewnie ładnych kilka lat (miejmy tylko nadzieję, że w ogóle kiedyś wezmę ślub :D), ale uwielbiam czytać takie rzeczy i oglądać suknie/dekoracje itd. :D Liczę na to, że kiedy już mój ukochany padnie na kolana i zaczniemy myśleć o organizacji ślubu, to będę miała w miarę wszystko ułożone i nie będę musiała przebierać i sprawdzać wszystkich opcji, tylko będę już miała pewien zamysł na ślub :D Więc czekam na więcej takich postów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że po zaręczynach magicznie odechciewa się oglądać inspiracji ślubnych :D

      Usuń
  35. ahhhhh ja dziś tak wzdychałam czy w końcu na mojej drodze pojawi sie w końcu ten Pan odpowiedni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pojawi :) mój pojawił się całkiem niespodziewanie :)

      Usuń
  36. My zamówiliśmy sobie salę w mojej miejscowości. I ślub jest za miesiąc. Choroba, Twój post przypomniał mi o stresie.

    OdpowiedzUsuń
  37. u nas w mieście sale są o wiele droższe... od 230 zł za osobę ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę, że mieszam w mojej małej mieścinie :D

      Usuń
  38. Ja nie mogę, ta wiejska sala to masakra. Wychodzi na to, że nic nie można, a potem goście siedzą i chleb z jakąś zupą wcinają plus kawałek ciasta, bo tajemnica firmy była ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tajemniczą zupą :D może z żółwia? :)

      Usuń
  39. O rany, nie zazdroszczę Ci tego wszystkiego. Można zwariować. Ale pocieszę Cię - to dopiero początek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Salę wybraliśmy pół roku temu a resztę mniej więcej wszystko już ogarnęliśmy :) suknie została, wódka, winietki, zaproszenia... takie sprawy :)

      Usuń
  40. Ja też zaczynam niedługo szukać sali weselnej ;) wiem jaki to problem ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. u mnie sezon ślbniaków się zaczął i sporo makijaży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama z chęcią wykonałabym u Ciebie makijaż :)

      Usuń
  42. ulalala mnie to czeka... zaręczyny były w sumie 'dopiero' 2 miesiące temu, ale nei wiem keidy zaczne planować i ogarniac, ale trochę się obawiam ahaha ldatgeo chce takie posty chcę :D

    OdpowiedzUsuń
  43. ach, te wszystkie przygotowania do ślubu i wesela.... ;-) mam to już wszystko dawno za sobą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  44. Pierścionek cudny :)) Dobrze, że mam to wszystko już za sobą :))

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie mam kompletnie żadnego pojęcia w sprawach organizacji wesela, ale wiem że kiedyś i mnie będzie czekała ta uroczysta chwila. Tak naprawdę już nawet trochę to planuję ;) pierścionek cudowny!
    pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, planuj planuj, potem będzie Ci łatwiej :)

      Usuń
  46. Ja już sprawy z przygotowaniem wesela i samym weselem mam za sobą. Jednak chętnie poczytam takie posty.

    OdpowiedzUsuń
  47. Gratulacje! Pierścionek jest naprawdę piękny *.*
    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  48. śliczny masz ten pierścionek :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Mówią ze to datę się wybiera w pierwszej kolejności a tak Naprawdę data teraz zależy od zgrania zespołu i sali ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my jednak akurat najpierw datę wybraliśmy :) Bo taka ładna :D

      Usuń
  50. Piękny pierścionek! Aż zaczęłam wspominać wszystkie te przygotowania które były przed moim ślubem ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Gratulacje!!! Pierścionek wyjatkowy i piękny!
    Chętnie będę czytać twoje wpisy dotyczące tego wielkiego dnia. Bardzo lubie takie ślubne klimaty:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co miesiąc 1 dnia będą się takowe pojawiały :)

      Usuń
  52. Oczywiście, proszę o więcej wpisów na temat przygotowań do weselicha. Przydadzą mi się, może, jeśli i ja kiedyś otrzymam pierścionek... :) A Twój - piękny!! <3

    OdpowiedzUsuń
  53. Nie sądziłam, ze z weselem jest tylko spraw do załątwiania!!!
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  54. U mnie ślubu chyba nigdy nie bedzie...:P Pierścionek jest cudowny ♥

    OdpowiedzUsuń
  55. Lubię czytać na temat Twoich przygotowań :). Zawsze można się uśmiechnąć.

    OdpowiedzUsuń
  56. Serio tacy ludzie, jak ta pani z trzeciej sali istnieją? To chyba ta firma długo nie pociągnie, bo nie ważne jak sala byłaby piękna, to pierwsze wrażenie o pani wypadło bardzo słabo... pierścionek prześliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są i firma istnieje dopiero jakieś 5 lat :)

      Usuń
  57. Ja poproszę więcej takich wywodów na temat przygotowania ślubu! Pani numer trzy to niezły numer! Ja wróże jej co najwyżej rok w biznesie i koniec. Przecież to ona jest dla klienta a nie odwrotnie!

    OdpowiedzUsuń
  58. oczywiscie gratuluje zareczyn bo nie mialam okazji :D te cale plany nie sa dla mnie xD

    OdpowiedzUsuń
  59. Będę czytała wszystko co napiszesz! Zawsze! Do końca świata i te kilka dni później. Nawet jak mnie zabiorą do piekła to wywalczę możliwość zaglądania na Twoją stronę :) pierścionek z niebieskim oczkiem (chyba akwamaryn? ) śliczny :) Suknia już wybrana??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tanzanit :) akwamaryn by mi się nie spodobał ;D
      Nie, ale przymierzałam co nie co i kompletnie zmieniłam zdanie co do swojego typu "tej wymarzonej" :)

      Usuń
    2. oo widzisz, aż tak się na kamieniach to ja nie znam:) Strzelałam :D Co do sukienek, ponoć ta wymarzona ulega zmianie po przymiarkach, ale podejrzewam, że co nie wybierzesz będziesz śliczną panną młodą:) Tylko weź coś śmiesznego odstaw w tym dniu xD niech nie wieje nudą i powagą;))

      Usuń
  60. Piękny pierścionek :) a Twój ironizm bywa zabawny.
    Pozdrawiam i zapraszam Cię do mnie http://subiektywnymokiem7.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  61. Śliczny pierścionek, a tak przy okazji gratuluję zaręczyn! Takie wpisy jak najbardziej do mnie przemawiają. O zaręczynach także chętnie poczytam. Nie pomyślałabym,że w niektórych miejscach tak długo trzeba czekać na wolną salę . Może już coś zajmę, chociaż nie mam nawet chłopaka :D

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie wiem czy jakaś siła kiedykolwiek zmusi mnie do robienia wesela (mam nadzieję, że nie :P), więc póki co wybieranie sali, sukienek i inne takie rzeczy są dla mnie abstrakcją :D

    OdpowiedzUsuń
  63. Co prawda ślubu nie planuję, ale takie posty czyta mi się z ogromną przyjemnością :) Piękny pierścionek

    OdpowiedzUsuń
  64. Pierścionek, lub jak ja to mówię, pierdzielonek - pierwsza klasa :)
    u nas z salą było na innej zasadzie. Sama nas znalazła :D

    OdpowiedzUsuń
  65. Gratulacje, pierścionek śliczny!
    Wprawdzie ślubu nie planuję, ale tego typu posty są ciekawą odskocznią, więc pisz jak najbardziej :)
    "Bo jak nie to po prostu was dodam do znajomych na Facebooku a potem usunę, żeby było wam smutno i źle." - uwielbiam ludzi z takim poczucie humoru <3

    OdpowiedzUsuń
  66. O :) Czy to tanzanit i białe złoto? :) Mam bardzo podobny (ładniejszy :D haha), ale też jestem już po ślubie :) nie potrafiłabym tak ganiać i przygotowywać, my mieliśmy skromny ślub ale taki jaki sobie wymarzyliśmy, to cudowny dzień, ale po ślubie jest jeszcze cudowniej :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Pierścionek - bajka! Przygotowania do ślubu - tor przeszkód z serii szkoła przetrwania. Podziwiam osoby, które mają czas, energię i ochotę na roczne przygotowania do jednego dnia, serio. Mam nadzieję, że wszystko uda Wam się załatwić pomyślnie:)

    OdpowiedzUsuń
  68. Przyjemnie poczytać o takich perypetiach :) Mi będzie na pewno ciężko cokolwiek wybrać, bo zbyt dużo pomysłów będę miała jednocześnie, a jeszcze pogodzić to jakoś z rzeczywistością - będzie ciężko :)

    OdpowiedzUsuń