31 maj 2016

PRZEDPREMIEROWO - Tarryn Fisher "Mimo moich win"


    Kilka tygodni temu pokazałam Wam tajemniczą czarną kopertę, w której znajdowały się cztery fotografie, list oraz piękna bransoletka. Z tego co pamiętam, byliście bardzo zainteresowani książką, która była wtedy zapowiadana. Dzisiaj mam zaszczyt przedstawić wam jej przedpremierową recenzję. 

   To, że ludzie się rozstają nie jest niczym dziwnym; po czasie w niektórych związkach mija data przydatności do spożycia i należy odejść, żeby nie zatruć się sfermentowaną atmosferą.

   Olivia od zawsze była zamkniętą w sobie dziewczyną; od najmłodszych lat życie boleśnie ją doświadczało, co spowodowało, że wybudowała wokół siebie mur nie do przebicia. Stroniła od chłopaków, od rozrywkowego życia i miała tylko jedną przyjaciółkę, której potrafiła zaufać. Na studiach była typową prymuską, która chciała osiągać jak największe wyniki, by w przyszłości stać się wziętym adwokatem, pławiącym się w luksusie i w brudach swoich klientów. Wszystko jednak zmieniło się w momencie, gdy – jakże banalnie to zabrzmi! - zainteresował się nią najprzystojniejszy mężczyzna na kampusie. Caleb miał wszystko – charyzmę, sławę, pieniądze, perspektywy i wygląd, który powodował, że nikt nie mógł się mu oprzeć.

   Jeżeli myślicie, że ta książka jest o tym, jak to szara myszka pokochała gwiazdę sportu i żyli razem długo i szczęśliwie, to na szczęście jesteście w błędzie. Cała akcja książki „Mimo moich win” rozpoczyna się kilka lat po rozstaniu Olivii i Caleba; rozstaniu bolesnym, które nastąpiło z winy dziewczyny. Cicha myszka w ciągu kilku lat związku tak mocno zawładnęła sercem sportowca, że po zerwaniu nie mógł się pozbierać; stał się wrakiem samego siebie, cieniem swojej dawnej charyzmy, niewolnikiem dziewczyny, która już nie była jego. Jednak później znalazł nową dziewczynę, Leah, która otoczyła go opieką i która sprawiła, że Caleb znowu stanął na nogi. I wszystko dla Leah skończyłoby się jak w Disney'owskiej bajce, bo pierścionek już był kupiony i czekał schowany w szufladzie, gdyby nie to, że Caleb w wyniku wypadku stracił pamięć. A potem przypadkowo spotkał Olivię, która wykorzystała daną od losu szansę i na nowo chciała spędzić chociaż kilka dni z dawną miłością. Przynajmniej do momentu, gdy nie odzyska on pamięci i nie dowie się, jak bardzo jej nienawidzi.

   Czy zachowanie dziewczyny było moralne? Czy można w ogóle rozpatrywać tą sytuację w istocie moralności? Przecież miłość nie jest racjonalna, nie jest moralna i nie podlega żadnym zasadom. Olivia skrzywdziła przed laty Caleba, ale – co widoczne jest w książce na pierwszy rzut oka – kochała go nadal, miłością tak wielką, że aż dusiła się od jej nadmiaru. Także on, który nie wiedział kim jest … a może wiedział, tylko udawał?

"Myślę, że po tym jak pierwszy raz ofiarujesz swoje serce, nigdy go już nie odzyskasz. Reszta twojego życia to tylko pozory, że nadal je masz."

   Być może wszystko znowu skończyłoby się jak w bajce, gdyby na scenę nie wkroczyła Leah; kobieta zakochana, kobieta bogata, kobieta zdolna do wszystkiego. Zagroziła Olivii, że jeżeli nie wyjedzie i nie zostawi ich na zawsze, powie Calebowi kim ona jest i co mu kiedyś zrobiła. Jak mocno złamała mu serce a ona będzie zmuszona znowu dostrzec wyraz rozczarowania i bólu w jego oczach. Więc Olivia wyjechała, zatarła za sobą wszelkie ślady i próbowała żyć pełnią życia, ale jak to możliwe, skoro jej serce zostało setki kilometrów za nią? Rany się zabliźniają, ale zawsze zostaje blizna, mniej lub bardziej widoczna. Patrząc na siebie w lustrze, dostrzegając pieprzyk, który był całowany przez drugą osobę, lub czesząc włosy, które on odgarniał ręką, przypominają się te chwile, kiedy serce było najszczęśliwsze.

   Jednak oczy z czasem przestają dostrzegać w pieprzyku tą drugą osobę a mózg przestaje kojarzyć dany zapach z zapachem skóry najmilszego w świecie. Olivia zaczęła żyć na nowo, zaczęła spełniać swoje pasje, została adwokatem i wspinała się po szczeblach kariery; pozwoliła nawet wejść pewnemu mężczyźnie do swojego serca i z uśmiechem patrzyła w przyszłość. A wtedy znowu Caleb się odezwał i poprosił ją, by broniła jego żony – tej znienawidzonej Leah – w sądzie. By sprawiła, że policjanci zdejmą kajdanki z jej rąk i że będą mogli być na nowo szczęśliwym małżeństwem.

   Jak widzicie ta historia nie jest prosta, łatwa i mimo że opiera się na znanych wszystkim schematach, wymyka się im i ukazuje coś całkiem innego. To kolejna książka z cyklu „co by było, gdyby nie było Walta Disney'a i jego szczęśliwych zakończeń?”

   Kogo wybierze Caleb? Swoją największą, pierwszą miłość, która wdarła się do jego serca i która w brutalny sposób je podeptała? Czy Leah, której nie kocha jakoś nadzwyczajnie, ale która jest dobra i słodka i która pomogła pomóc mu się pozbierać wtedy, gdy był potrzaskany niczym tafla szkła? Jako, że jest to pierwszy tom trylogii, można być pewnym, że ich historia będzie się jeszcze kołem toczyła a każdy czytelnik będzie mógł zweryfikować, kto w całej tej historii jest tym dobrym a kto tym złym. Po pierwszym tomie mogę stwierdzić, że „tym złym” jest Caleb, który nie potrafi zdecydować się na jedną z kobiet, zrywając definitywnie kontakt z tą drugą. Ale cóż... my, kobiety, zawsze sądzimy, że wina leży po stronie testosteronu.

   Druga część będzie miała premierę w październiku tego roku; tak więc pozostało nam tylko czekać i rozmyślać nad epilogiem, w którym to Olivia miała na sobie suknię ślubną... ale więcej wam nie powiem, musicie przeczytać sami.


„Caleb był moją niedoskonałością.” 

A już jutro zapraszam was do wszystkich polskich księgarni, gdzie można będzie kupić świeżutki, niczym poranna bułeczka, egzemplarz tej książki. 


36 komentarzy:

  1. Chyba fajne uczucie tak czytać książkę przedpremierowo. Nigdy nie miałam okazji. Ten cytat z sercem piękny, a zarazem smutny. Ciągle ostatnio czytam na Kindlu, z chęcią potrzymałabym w rękach papierową książkę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajne, a jeszcze lepsze, jak wydawnictwo wybiera mnie do takiej zaszczytnej funkcji :)

      Usuń
  2. Ja to już listę książek, które chcę przeczytać muszę zrobić. Tylko kiedy ja je wszystkie przeczytam :( Fajna recenzja :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała seria się szykuje podobno ;) Ja na razie poczekam na więcej recenzji.

    Spojrzenie EM

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam wczoraj o książce już u Miłki. Jestem ciekawa, w jaki sposób zostaną skonstruowane dwa kolejne tomy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twojej recenzji wynika, że tu się będzie działo;) ciekawe, jak ta historia będzie wyglądać w kolejnych tomach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się imię głównego bohatera. A wzmianka o sukni ślubnej - intrygująca ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. O, ależ się ciekawie zapowiada! :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się klimat tej książki. I okładka. A Twoja recenzja bardzo mnie zainteresowała. Chętnie książkę przygarnę w swoje łapki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzadko czytam takie książki, ale ta brzmi całkiem nieźle. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. woo wydaje się fajna ;D

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Może by mnie zaskoczyła ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, ale historia :D a taka szara mysz z niej była no ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ononom, czekam na dostępny e-book i już nie mogę się doczekać, aż przeczytam. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No cóż, widzę, będą silne emocji poza kontrolą i etyką- nawet ciekawi mnie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  15. I jak tu nie biec jutro od samego rana do księgarni :) Przez Ciebie, albo raczej dzięki Tobie już powoli nie wiem od czego zacząć. Podsuwasz nam tyle świetnych pozycji. Nic tylko siedzieć i czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba bym przeczytała :-) no i fajny z tego mógłby powstać film :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że jutro czerwiec :) można zakupić książki na kolejny miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Również jestem po lekturze i czekam z niecierpliwością na kolejny tom. Jestem ciekawa, jak historia będzie wyglądała z punktu widzenia pozostałych bohaterów :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem ciekawa, co wydarzy się w drugim tomie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ciekawa jestem jak ona to zrobiła ze tak owładnęła go;)

    OdpowiedzUsuń
  21. O matko, bardziej te relacje poplątane być nie mogły ;p

    OdpowiedzUsuń
  22. Książka już do mnie jedzie! Mama mi kupiła na Dzień Dziecka - a jak to fajnie mieć mamę, która czyta mojego bloga i jest moim największym dopingiem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. hm może nawet i bym czytnęła;D

    OdpowiedzUsuń
  24. Zagmatwana historia miłości ;-) Zapowiada się bardzo interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapisuję tytuł. Jak trochę nadrobię zaległości to się za nią rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ogromnie mnie kusi ta książka.
    PS. Masz rewelacyjny nagłówek!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ta historia wymyka się wszelkim ramom i to sprawia, że jest niezwykle wciągająca :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale Ci zazdroszczę! Ja już się nie załapałam na książkę od wydawnictwa, ale na pewno ją kupię. Mam na nią ogromną ochotę, w szczególności po takiej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tak zachęciłaś, że pozostaje mi tylko przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Książka zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jej, muszę to przeczytać. Prawie popłakałam się czytając samą recenzję, uwielbiam takie emocjonujące książki na przekór schematom.

    OdpowiedzUsuń