Myśleliście, że przejadę tyle
kilometrów i nie sporządzę wam z tego wyjazdu żadnej dziwnej
listy? Oczywiście, że sporządziłam – swój subiektywny poradnik
o tym, jak podróżować.
Najtrudniej jest znaleźć to, czego
się chce, więc przed podróżą należy upewnić się gdzie
znajduje się najbliższe stado owiec i McDonalds. O ile w
poszukiwaniu owiec przeszłam dwie doliny – Chochołowską i
Kościeliska, o tyle w poszukiwaniu frytek i fanty przejechałam pół
Małopolski i Podkarpacia a i tak zjedliśmy hamburgery dopiero 30
kilometrów od domu. Przynajmniej trasa szybciej mijała, gdy
szukaliśmy znaku wskazującego na to, że przybytek niezdrowego
smaku znajduje się w obrębie kilku kilometrów.
A co do owiec, to widziałam jedynie
pudla, który – jeśli zmrużyło się oczy – mógłby za owcę
uchodzić.
Jeśli tęsknisz za swoim psem,
wybieraj trasy gdzie wprowadzanie psowatych jest zabronione. Na
Dolinę Chochołowską można wchodzić z różnego rodzaju
zwierzętami, jednak wszyscy turyści uparcie szli z yorkami. Tyle
Tosiów a żadna moja! Niektóre podróżowały w torebkach, inne
gnały przed siebie z prędkością światła a jeszcze kilka z nich
dumnie kroczyło przy nodze właściciela. Moja Tosia po 200 metrach
zaczęłaby się trząść z nadmiaru obcych ludzi wokoło i
musiałabym ją dźwigać – na rękach, bo w torebce nie potrafi
jeździć.

Nim przyłożycie kartę do czytnika,
aby zapłacić za zakupy, zawsze sprawdźcie czy cena jest adekwatna
do tego co kupujecie. My za węgiel, podpałkę, maślankę, trzy
lody i sok do piwa prawie zapłaciłyśmy 90 złotych i 51 groszy.
Zakupy życia.
Także tegoroczni maturzyści – nie
martwcie się, jeśli powinie się wam noga to z chęcią przyjmą
was do zakopiańskich sklepów!
Nie wierz nigdy w prognozę pogody –
miał być deszcz, miało być pochmurno i smutno. Tak naprawdę było
słonecznie, ładnie, deszcz padał może łącznie z pół godziny,
wędrowało się miło i radośnie.
Wjeżdżając na skocznię upewnij się,
że nie masz lęku wysokości. Przez pierwsze dziesięć metrów
byłam pewna, że zaraz spadnę w dół i zginę a plamy mojej
rozbryzganej krwi będą już na zawsze elementem dekoracyjnym
zakopiańskiej skoczni. Kiedy już jako tako przyzwyczaiłam się do
tego, że moje nogi dyndają w powietrzu, mój Łukasz postanowił
porozglądać się dookoła i wiercił się niesamowicie a przed
moimi oczami pojawiła się wizja jak to spadamy razem z dół. Trzymając się oczywiście za ręce, co by było romantycznie.
Zjeżdżanie w dół jest
przyjemniejsze. Albo po prostu wtedy już się przyzwyczaiłam.
Będąc w okolicach skoczni koniecznie
spróbujcie gofrów z bitą śmietaną, truskawkami i polewą
czekoladową. Przy tym niebiańskim smaku nawet szarlotka z Doliny
Chochołowskiej się chowa. Pyszne, pyszne, pyszne!
Jeśli chcesz coś sobie kupić, to to
kup. Naprawdę – jeśli jakaś pamiątka urzekła was swoim
urokiem, wyglądem bądź zastosowaniem, to lepiej to kupić niż
potem siedzieć w domu i żałować, że się tego nie zrobiło. Do
teraz żałuję, że przeszłam obojętnie obok pięknej drewnianej
tabliczki z napisem: „Dom jest tam gdzie ludzie, choćby pod gołym
niebem, są razem.”
I nie, jak zamówię taką tabliczkę
przez internet, to nie będzie już to samo. Przed wybudowaniem domu
będę musiała wybrać się raz jeszcze na Krupówki.
Ogólnie wyjazd oceniam na plus - nie upiłam się, nie narobiłam sobie wstydu, nie złamałam nogi ani ręki a moja ósemka bolała tylko przez jeden dzień. Zaatakowałam ją tabletką i specjalną wcierką na bolące zęby i się uciszyła.
Widziałam rude krowy, jednego kota i kilka kur - pod względem zwierzęcym jestem niezaspokojona, chyba w sierpniu będę musiała wybrać się do zoo, żeby nacieszyć się żyrafami i lemurami. Spędziłam miło czas z świetnymi ludźmi i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś razem z moim wrócimy w góry.
A i wiecie co? Koleżanka ostatnio (siłą praktycznie, ale jestem jej wdzięczna) wyciągnęła mnie na mierzenie sukni ślubnych. Marzyła mi się pocięta tiulowa w kształcie litery A a okazało się, że to satyna wydobywa cały mój urok. I teraz się zastanawiam jak zmienić swoje podejście do wyobrażeń tego, jak będę wyglądała w dniu ślubu. Na szczęście mam jeszcze czas.
Na koniec - obiecuję, że już ostatnie!- moje zdjęcie z wycieczki.
najlepiej podróżować w nieznane i robić na spontanie wypady :D
OdpowiedzUsuńMuszę wypróbować :D
Usuńpolecam:D coś wspaniałego a jakie potem wspominki:)
Usuńbardzo ciekawe i na pewno się przyda. Widać, że się na tym znasz :)
UsuńWjazd na skocznie nie dla mnie, bo wysokości mnie odstraszają i sam się dziwię temu, że mieszkam na 6 piętrze, haha Ps. Zazdroszczę takiej wyprawy :)
OdpowiedzUsuńTo jak Ty patrzysz przez okno? :D
UsuńSuper porady, dzięki nim każdy wyjazd będzie udany. :-)
OdpowiedzUsuńSzczególnie punkt z owcami :)
UsuńPoradnik z pewnością mi się przyda, gdy tylko ruszę na jakąś wycieczkę. Ale mój weekend majowy nie był całkowicie wolny, więc siedziałam w domu. Więcej zdjęć z wyjazdu poproszę :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńMoże długi sierpniowy weekend Ci się uda spędzić na jakiejś wycieczce :)
Usuńa ja uwielbiam wycieczkować! bardzo często gdzieś jeździmy :-)
OdpowiedzUsuńweronikarudnicka.pl
A my niestety rzadko :) ale może się to zmieni :)
Usuńświetny poradnik :)
OdpowiedzUsuńRaczej mało podróżuję niestety. Ale chętnie gdzieś bym się wybrała :).
OdpowiedzUsuńTrzeba to zmienić ;) choćby to miała być wycieczka na jeden dzień :)
UsuńFajna taka majówka. :))
OdpowiedzUsuńBardzo fajna :) moja pierwsza niespędzona w domu :)
UsuńU mnie każda podobna - zlot albo wyścigi. :P
UsuńZ tym sprawdzeniem cen w sklepie dobre. Mimo wszystko, dobrze, że wyjazd zaliczasz na plus.
OdpowiedzUsuńBardzo miły ten poradnik i jaki praktyczny! ;>
OdpowiedzUsuńA McD był na Krupówkach, już nie ma?
A był, tyle tylko, że nie chcieliśmy się pchać w ten tłum i myśleliśmy naiwnie, że znajdziemy coś w Nowym Targu :)
UsuńNapis z tabliczki bardzo mi się spodobał, chciałabym taką mieć.
OdpowiedzUsuńPojadę na Krupówki to Ci zakupię :D
Usuńjak jechałam kolejką ku Śnieżce miliard razy żegnałam się z życiem, w drugą stronę stanowczo odmówiłam jazdy :) To dziwne, bo na górze lęku nie miałam nic a nic, swobodnie patrzyłam w dół:)
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
Aktywna majówka, nie można zaprzeczyć. Podoba mi się sposób w który piszesz, tak lekko z przymrużeniem oka :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com
czemu ostatnie zdjęcie? chętnie zobaczyłabym więcej:D
OdpowiedzUsuńJa lubię spontaniczność i nigdy nic nie planuje... dlatego też teraz, miesiąc przed wczasami, zorientowałam się, że do Świnoujścia będziemy musieli przeprawić się promem... naprawdę nie wiem co ja robiłam na geografii :O
OdpowiedzUsuńKotów co niemiara spotkałam gdy byłam w marcu w Zaopanem (ale w końcu to była marzec:D) liczę na to, że nie mniej będzie ich teraz jak pojadę :)
OdpowiedzUsuńZa to psy... hmmm my mieszkaliśmy przez ścianę z dwójką szczekaczy, to było trochę nieprzyjemne.
Najlepsze wycieczki są: wstajesz rano, szybka kawa, kasa na karcie, bo w portfelu, to już różnie bywa:) Pakujesz towarzyszy w auto i przed siebie! Ładnie Ci w tym rudym.
OdpowiedzUsuńuwielbiam wyjazdy! <3 nigdy chyba nie wróciłam jeszcze zła, że pojechałam, bo każdą złą sytuację wynagradzała dobra :)
OdpowiedzUsuńŚwietne miejsce jak na majówkę! :)
mnie osobiście czasem wkurzają zwierzęta na szlaku, bo właściciele je tak traktują, że matko..;/
Ja sobie nie zapomnę jak chodziłam po górach w trampkach, bo lepsiejsze buty zostawiłam w bagażniku;p Cała ja;p
OdpowiedzUsuńNiemożliwe, że nie znaleźliście Maca;p Jak Wy go szukaliście;p
Chcesz to Ci kupię tabliczkę ;) Chyba, że chcesz mieć pretekst na kolejną podróż:)
Ale fajnie, uwielbiam podróżować :-) mogłabym tak jeździć bez końca :-)
OdpowiedzUsuńJa ostatnio wolę podróżować pociągiem. :D Bo wiesz, na każdej dużej stacji PKP jest MCdolnald's xD
OdpowiedzUsuńJa też kiedyś żalowałam, że nie kupilam drewnianej tabliczki z napisem, którego już nie pamiętam :D, ale miała być dla mamy. I to bardzo słuszna rada, jeśli się komuś coś spodoba, zwłaszcza drewniana tabliczka z uroczym napisem, koniecznie trzeba ją kupić!!! :)
OdpowiedzUsuńA dla mnie im wyżej - tym lepiej! Ten punkt z owcami jest świetny
OdpowiedzUsuńBuziaki, Lunatyczka
Taką tabliczką również bym nie pogardziła:) Miło Cię zobaczyć!
OdpowiedzUsuńHah. :D Poradnik idealny. :D Z tymi psami to prawda, co rusz na jakiejś wycieczce trafia mnie, że nie ma ze mną mojego psa. > . <
OdpowiedzUsuńZ kupowaniem rzeczy, które się podobają - moja mama tak zawsze ma, coś jej się baardzo podoba, ale jednak odpuszcza i mówi, że ,,No nie… niepotrzebne mi", tata wie, co się święci i najczęściej sam idzie z tym czymś do kasy, bo inaczej będziemy się po tę rzecz wracać kolejnego dnia. :D
A wiesz co ja robię? Podejmuję spontaniczną decyzję, pakuję się i jadę :) Ale Twój poradnik jest naprawdę bardzo intrygujący ;d
OdpowiedzUsuńLubię wycieczki i nawet planuję jedną na ten weekend. :P
OdpowiedzUsuńBardzo fajny wpis. :-)
Pozdrawiam,
www.kosmetykiani.pl
Też bym się chyba bała wyjazdu na skocznię.
OdpowiedzUsuńJa to lubię spontaniczne, niezaplanowane wypady z aparatem :)
OdpowiedzUsuńHahahah, te zakupy ♥
OdpowiedzUsuńA czy aby na pewno kolory szlaków są adekwatne do ich trudności? Bo tam mi się zawsze wydawało, a kolega mnie zgasił i powiedział, że to tylko dla rozróżnienia szlaków. I mu uwierzyłam. Nie wiem, czy to był dobry pomysł :/
oj jak ja bym chętnie choć na kilka dni sobie gdzieś pojechała,,,
OdpowiedzUsuńOgromnie mi się spodobał Twój subiektywny poradnik. :D Ja zdecydowanie nie zdobyłabym się na czarny szlak. ;) Rozumiem, co masz na myśli pisząc o lęku wysokości. Kiedyś wchodziliśmy z mężem na skocznię narciarską i wchodziło się świetnie, gorzej było w drodze powrotnej, gdy przez dziury w metalowych schodach, daleko pod nami, widzieliśmy ziemię. Dzielnie szliśmy, żeby dodać otuchy sześcio, czy 7-letniej córci, ale byliśmy w nie lada strachu wyobrażając sobie, jak moglibyśmy runąć w dół i zespolić się z leśnym podłożem. ;)
OdpowiedzUsuń