6 maj 2016

"Ostatnie pięć dni" - książka o trudnym wyborze. I o odwadze.


   Co zrobilibyście, gdybyście mieli świadomość, że czeka was ostatnie pięć dni życia? Jak pożegnalibyście się z tymi, którzy zostają, których zostawiacie za sobą, wędrując w stronę tandetnego zachodzącego słońca?

   Mara jest żoną i adopcyjną matką Lakshmi -popełniła w życiu wiele dobrych uczynków, pomogła wielu ludziom, była dobra, miła i nigdy nie złamała prawa. Jednak los stwierdził, że mimo wszystkich tych zalet, Mara nie zasługuje na to, aby dożyć spokojnej starości i aby tańczyć z posiwiałym najukochańszym mężem na weselu swojej córki. Mara ma chorobę Huningtona, która powoli kaleczy jej ciało i umysł; gibka i inteligentna niegdyś kobieta, zaatakowana przez chorobę, o którą się nie prosiła, staje się osobnym zbiorem mięśni i ścięgien, które nie potrafią ze sobą współpracować.
   Zaraz po postawieniu diagnozy Mara zdecydowała, że zakończy swoje życie w momencie, gdy Hunington będzie na tyle zaawansowany, że tylko dni będą dzieliły ją od zostania rośliną. Taki moment nadszedł po czterech latach w okolicach jej kwietniowych urodzin. Miała wszystko przygotowane – wódkę, tabletki i i tlenek węgla; brakowało jej tylko odwagi, by zostawić męża, córkę i rodziców.
   Oczywiście w umyśle kobiety pojawiał się pomysł, by jednak zostać i stawić czoła nadchodzącej katastrofie. By pozwolić, by jej ukochany mąż do końca jej dni karmił ją papkami, zmieniał jej pieluchy i opiekował się nią; w zamian za to mogła dłużej patrzeć jak jej córka dorasta, jak mąż z godnością się starzeje, jak jej mama i tata powoli odchodzą na drugą stronę, nadal szczęśliwi i zakochani. Jednak wiedziała też, że gdyby egoistycznie została na tym świecie, to ani jej ukochany ani jej bliscy nie zaznaliby nigdy szczęścia; bo ciągle musieliby patrzeć jak gaśnie, jak z kobiety którą kochali i podziwiali został sam cień, bardziej marny niż najsłabsze wspomnienie.

„I dziękuję ci, że wtedy w foyer Morrice Hall zachwyciłeś mnie tak, że straciłam dech w piersi.
I od tamtej chwili zachwycałeś mnie codziennie tak samo.”

   Drugą historią, która przeplata się w „Ostatnich pięciu dniach” jest opowieść o mężczyźnie i chłopcu, którzy musieli rozstać się nie przez śmierć, ale przez system prawny. Scott jest zdrowym mężczyzną. Ma żonę, która jest w szóstym miesiącu ciąży, jednak on nie potrafi cieszyć się z tego, że niedługo powita na świecie swoją małą córeczkę. A to dlatego, że musi pożegnać się z chłopcem, który mieszkał u nich przez rok i który wracał do swojej biologicznej matki; kobiety, która nigdy nie upiekła mu tortu na urodziny, która nie przykrywała go kołdrą na dobranoc i która wolała narkotyki niż własne dziecko. Mężczyzna prosił nie raz swoją żonę, żeby zaadoptowali chłopca, żeby stworzyli mu prawdziwy dom nie na rok, ale na zawsze. Jednak ona wolała wizję ich małżeństwa z jednym, biologicznym dzieckiem, które nie będzie napiętnowane przeszłością i złymi wspomnieniami.

   To książka o pożegnaniach; trudnych, takich, które rozrywają serca i zostawiają człowieka z grymasem cierpienia na twarzy. Pożegnania na całe życie i na chwile; takie, które zapamiętujemy do samego końca, które bolą nawet po latach.
Ktoś mądry powiedział kiedyś, że pożegnania muszą istnieć, aby móc później cieszyć się powtórnym powitaniem. Czasami do powtórnego powitania dochodzi dopiero po drugiej stronie i trzeba czekać na to przez całe lata.

   Na samym końcu książki znajdują się pytania do dyskusji. Ostatnie z nich brzmi: „Co byście zrobili na miejscu Mary?”. Szczerze? Szczerze to teraz napisałabym wam górnolotnie, że bez wahania postanowiłabym odejść, póki mogę sama decydować o swoim życiu, póki nikt nie musi poświęcać swojego życia dla mnie, póki wiem, że moich bliskich nie czeka ciężka walka o każdy dzień wegetowania warzywa, którym kiedyś byłam a po którym została jednie skorupa. Powiedziałabym, że postąpiłabym jak Mara, dając swojemu mężowi i dziecku szansę na dobre, spokojne życie przy boku innej kobiety i innej matki a swoim rodzicom szansę na cieszenie się ostatnimi dniami. Tak bym napisała. Ale wiem, że gdyby przyszło co do czego to chwytałabym się każdego dnia, że ciągle za bardzo bym się bała co jest „później” i że zostałabym pewnie tym warzywem, przeklinając swoje tchórzostwo.

   A wy? Jakbyście postąpili?

„Nie ma lepszego powodu niż Ty.”


56 komentarzy:

  1. Czytałam. Płakałam. Straszna historia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie płakałam wprawdzie, ale ostatnio ja płaczę z dziwnych powodów :)

      Usuń
  2. Na pewno sięgnę! Uwielbiam takie książki.

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko, co za wybory... Chciałabym mieć odwagę zrobić to, co bohaterka ale czy bym się na to zdobyła? Nie wiem. Druga historia też bardzo smutna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne wybory, ale po co mówić o tych łatwych jak na przykład "co zjeść na śniadanie?" :)

      Usuń
  4. Jestem w pracy. Padam z nudów. Przeczytałam Twoja recenzje i chce mi się płakać... Hormony? Chyba tak. Nie to życie wymusza na Nas pewne decyzje. Zmusiłaś mnie do osobistej refleksji. Ja nie zdążyłam się pożegnać z bliska mi osobą, choć czekała nie dążyłam... Życie. Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Mogę mówić, że wolałabym umrzeć, ale jak by przyszło co do czego, to nie wiem, jak bym postąpiła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam parę miesięcy temu, wielkie wrażenie zrobiła na mnie ta historia...
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim umyśle też pewnie ta książka zostanie na długo... :)

      Usuń
  7. wydaje mi się, że mega wzruszająca książka... uwielbiam takie poruszające tytuły...

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję, że łez przy tej historii łatwo nie powstrzymam... Przeczytam z dużą przyjemnością. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie zakończenia, które pomagają także w naszym życiu. Pozwalają na refleksję. Pozdrawiam serdecznie! Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo cenię sobie każdy tytuł z tej serii, zaś opisem tej fabuły i swoją recenzją w ogóle, zainteresowałaś mnie książką szczególnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię takie typowo babskie, ale mądre książki :)

      Usuń
  11. Lubię takie książki, a dawno żadnej nie czytałam, takiej filozoficzno-przemyśleniowej. A co do odpowiedzi mogę się obiema łapkami podpisać pod Twoją, bo byłaby taka sama :>

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuję, że ta książka wywołałaby we mnie wiele emocji :)

    OdpowiedzUsuń
  13. może dodala by mi motywacji :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka fajna, jeśli w najbliższym czasie na nią trafię to przeczytam :)
    Może wzajemna obserwacja?

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pewnie głupio to zabrzmi, ale lubię książki z takimi fabułami :)
    >foxydiet<

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaje się ciekawa i na pewno skłania do przemyśleń.

    OdpowiedzUsuń
  17. nie wiem jak postąpiłabym na miejscu bohaterki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I obyś nie musiała się dowiadywać :)

      Usuń
  18. Ciężka decyzja, wręcz bym powiedziała, że bardzo ciężko. Nie mam pojęcia jak bym postąpiła... teraz mogę myśleć tak, a przyszło by co do czego to być może zrobiłabym inaczej. Nie wiem, nie lubię gdybać...
    A książka musiała być fajna...tzn. musi być.

    OdpowiedzUsuń
  19. coś dla mojej koleżanki w sam raz:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mega trudny temat, który w mojej rodzinie już przedyskutowaliśmy, gdyby zdarzyła się choroba, która sprawia, że życie tej osoby staje się koszmarem a bliskich udręczeniem to wybór tej osoby, jej dobro jest najważniejsze. Tak podjęliśmy decyzję, że gdyby coś to ... dajemy sobie przyzwolenie na śmierć.
    Kontrowersyjny temat, ale warto to sobie uświadomić.
    Szkoda, że nie potrafią uświadomić sobie tego Ci, którzy mądrują się nad ustawami by ratować życie bezbronnych, nieporadnych, chorych, cierpiących i wegetujących dzieci, które nigdy nie powiedzą "mamo" i które nigdy nie uśmiechną się, bo ten gest zasłaniać będą im łzy - łzy cierpienia przez ustawę antyaborcyją.

    OdpowiedzUsuń
  21. nie dla mnie... bym się denerwowała podczas lektury

    OdpowiedzUsuń
  22. Książki z tej serii są niesamowicie emocjonalne. Może nie zawsze idealne, ale uważam, że i tak warte poznania :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jej, muszę ją przeczytać! Książki z klubu "kobiety to czytają" są wspaniałe! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawa propozycja :-) z chęcią przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Przeżywamy takie książki czasem nawet za bardzo wiec staramy się po nie nie sięgać zbyt często. Jednak tak bardzo nas zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  26. interesująca ta książka :) może się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Trudny wybór, nie wiem czy w tym momencie byłabym w stanie podjąć jakąkolwiek decyzję. Wiadomo, że jak się jest zdrowym to łatwo gdybać, inaczej jest gdy los stawia przed nami trudne wybory.

    OdpowiedzUsuń
  28. Te 'pytania do dyskusji' to ciekawy element wpleciony w książkę :)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Z pewnością jest to książka, która jest potężną dawką zawirowań emocjonalnych. Dwie smutne historie. Historie, których z pewnością nikt z nas nie chciałby doświadczyć. Po książkę na pewno sięgnę, ale wiem, że na chwile obecną nie jestem w stanie powiedzieć co ja bym w takiej sytuacji zrobiła, jakbym postąpiła. Myślę, że trzeba się znaleźć w obliczu choroby i trudnych wyborów by móc się wypowiedzieć w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Spojrzałam na okładkę, tytuł i pomyslałam,że na pewno nie dla mnie. Zaczęłam czytać Twoją recenzję i ojejku! nie mam pojęcia co bym zrobiła, nie chcę o tym myśleć. Nie teraz.. Jeżeli kiedykolwiek nastąpi taki dzień bedę się martwiła, ale teraz.. trudno jest odpowiedzieć. Cóż to musi być za książka.

    OdpowiedzUsuń
  32. Po maturach na pewno zabiorę się za tą książke :)
    zachęcam do wzięcia udziału w konkursie, do wygrania dwie pomadki golden rose! http://mluucyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie wiem co bym zrobiła, ale książkę chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  34. NIe wiem czy sięgnę, bo powyję się jak bóbr pewnie :D
    https://lone-gunmens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Trudny temat. Książka z pewnością wzruszająca :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Książka godna przeczytania w takim razie c;

    OFFICIAL PATTY (klik)

    OdpowiedzUsuń
  37. Pewnie nigdy się nie dowiemy co byśmy zrobili jeśli nie przyjdzie nam się z tym zmierzyć. Oby nigdy nie przyszło..

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak to się mówi, dopiero w sytuacjach kryzysowych podejmujemy takie a nie inne decyzje, a nasze wcześniejsze gdybanie ma z tym często mało wspólnego, więc chyba lepiej się nie zastanawiać.
    Lubię takie smutne klimaty, więc książka wydaje się, że jest pisana wprost dla mnie ;p

    OdpowiedzUsuń
  39. Koniecznie chcę i muszę to przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Chociaż staram się omijać smutnych historii, jednak sięgnę po ta książkę.

    OdpowiedzUsuń
  41. Muszę ją mieć!!! Zawsze zastanawiam się nad tym!

    OdpowiedzUsuń
  42. To pytanie delikatnej natury. Trudno byłby mi odebrać sobie życie, to nieetyczne. Wspaniała, poruszająca recenzja. Książkę zapisuję, z chęcią ją przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  43. I to jest zdecydowanie książka dla mnie. Mogłabyś jeszcze napisać jakie uczucia w Tobie wywołała, bo to ciekawi mnie szczególnie. Wzruszałaś się, płakałaś, uśmiechałaś? Jestem ciekawa emocji, które wywołuje ta powieść.

    OdpowiedzUsuń