28 kwi 2017

Na weekend - odmowy ślubne.


   Na forach ślubnych można znaleźć masę narzekań przyszłych Panien Młodych. Niektóre są mniej absurdalne, inne bardziej, jednak ostatnio – jako że sezon ślubny ruszył pełną parą – króluje temat, dlaczego zaproszeni goście odmawiają przyjścia na wesele. Przedstawię wam dzisiaj te co bardziej smakowite. Wszystkie chyba autentyczne, bo nie wiem po co Młode miałyby wymyślać takie historie. Inna sprawa, że wymyślają je niedoszli goście…

   Nasze dziecko będzie wtedy chore – prorocy są nadal wśród nas! Dwa miesiące wcześniej rodzice wiedzą, że ich pociecha będzie chora. Ja rozumiem, że matki to mają szósty zmysł, ale nie przesadzajmy, żeby aż tak? Żeby aż z takim wyprzedzeniem?

   Nie mam zębów a na wesele musiałabym zrobić sobie całą szczękę – nie wiem nawet jak to skomentować. Naprawdę. Wcięło mi zęby.

   Nie zostawię kota samego w domu – no tak, mały futrzak nie może zostać sam a na zaproszeniu Mruczka wypisanego nie było… a może by tak warto było zorganizować i animatorkę dla kotów i psów, żeby też się mogły pobawić. Przecież to członkowie rodziny, jakby nie patrzeć.

   Gdyby wesele było u nas w mieście, to byśmy przyszli – idąc tym tropem, to wesel trzeba by było zrobić kilka, żeby każdy gość miał tam wystarczająco blisko. A najlepiej to zaraz koło ich domu, bo wtedy i kot nie czułby się samotny!

   Całą rodziną będziemy w sanatorium – nigdy nie słyszałam o grupowych, rodzinnych turnusach do sanatorium. Ale cóż, młoda jestem, niedoświadczona jeszcze.

   Nie chcę złapać welonu – bo nie wzięcie udziału w oczepinach to zbyt banalne rozwiązanie, lepiej w ogóle na wesele nie iść.

   Nie lubię wódki a na weselu trzeba pić – oczywiście! Znane są zwyczaje, kiedy to Pan Młody otwiera siłą szczęki gościa a Panna Młoda wlewa tam wódkę. A później orkiestra stoi nad delikwentem i każe mu pić litry, ba! Hektolitry wódki. I biedny gość odmówić przecież nie może…

   Nie zostawimy pustego domu, bo ktoś się włamie – czyli nigdy z domu nie wychodzą, co by się złodziej tam nie dostał. Pewnie mają rozpisany grafik, kto kiedy domu pilnuje i za żadne skarby nie opuszczają domostwa, bo złodzieje czyhają!

   Żona mi nie pozwala żona instancja wyższa, jej zawsze trzeba słuchać.

   Ukruszył mi się ząb – nie prościej iść do dentysty, lepiej zaszyć się w domu i cierpieć w samotności przez wiele tygodni. W ogóle problemy dentystyczne są często przez niedoszłych gości podejmowane. Jak ja będę chciała kiedyś odmówić to rzucę po prostu hasłem „ząb” i to będzie tłumaczyło wszystko.

   Nie znam tam wszystkich osób – o i tutaj moi drodzy warto wspomnieć o pomyśle pewnej przyszłej Panny Młodej. Otóż stwierdziła ona, że zrobi sobie przedślubek, żeby na ślubie właściwym miała już wszystko dopięte na ostatni guzik. Z fotografem oczywiście. Na takiej imprezie goście mogliby się poznać i wtedy chętniej przyszliby na samo wesele, bo jak zna się wszystkich to zawsze raźniej, prawda?

    Nie, bo będziecie mieć winietki a ja chcę sama decydować, gdzie będę siedzieć – i to akurat jest przykład, który ja usłyszałam, chociaż ciągle mam wrażenie, że to był żart a nie szczera prawda. Cóż, dowiem się tego już za miesiąc, to dam wam znać.
   
   Zapraszacie wujka Gienka, ja go nie lubię, jak go nie zaprosicie to ja przyjdę - ciągnijmy losy kogo zaprosić a kogo nie. Gienka czy może Stasię z Hameryki? A może powiedzieć obojgu, że tej drugiej strony nie będzie i niech się martwią, jak się na weselu spotkają? Jest jeszcze sytuacja w drugą stronę, kiedy przymusza się Młodych do zapraszania niektórych gości. 

   I hit Internetów, który krąży w nich od lat - Nie, bo się nam krowa cieli. Dziękuję, dobranoc, gasimy światła. 

    A jakie Wy słyszeliście lub sami wymyślaliście wymówki? Piszcie!


59 komentarzy:

  1. Hahaha, powiem Ci, że nieźle mnie to ubawiło :D W życiu nie czytałam bardziej absurdalnych wymówek :D W sumie to raz słyszałam, że znajoma odmówiła koleżance przyjścia na wesele, bo "po weselu mam egzamin na studiach i muszę się uczyć" a raz spotkałam się z wymówką "nie pójdę, bo nie mam z kim". No cóż, nie mnie oceniać - egzamin rzecz ważna, a niektórzy to może faktycznie jak mają siedzieć na weselu, nudzić się i narzekać, to lepiej żeby nie przychodzili wcale :)
    W przyszłym roku moje wesele, aż się boję jakie ja wymówki usłyszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bo Para Młoda powinna zapewnić osobę towarzyszącą w razie W :D
      O, gratuluję :) na jakim etapie przygotowań jesteś? :)

      Usuń
  2. Komentarz odnośnie pica wódki mnie rozbawił do łez :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi rodzice zawsze wymawiali się dziećmi, ciesząc się w duchu, że mają aż troje małych dzieci. Bo z jednym to jeszcze, jeszcze można przyjść, ale z trzema? Dzięki temu uniknęli wszystkich wesel w rodzinie. Niestety, kiedy byłam nastolatką wymówka przestała działać i musieliśmy zjawić się na jednym weselu, co do tej pory źle wspominam, i podejrzewam, że moi rodzice też :D
    W sumie jeżeli będę robić własne wesele to zapowiem gościom, ze nie muszą wymyślać wymówek. Ja też nie lubię takich imprez i doskonale zrozumiem, jeżeli nie przyjdą, bo nie będą mieli ochoty męczyć się z masą obcych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może lepiej wesela nie robić? :) To Twój dzień, to nie ma co się męczyć :)

      Usuń
  4. Moi znajomi odmawiali zazwyczaj wymówką,że nie mają z kim zostawić małego dziecka w domu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Japierdziele!! mój drugi koment, bo poprzedni wjeb*%^&*

    No także słuchaj. Z tym brakiem uzębienia to jest niestety coś na rzeczy. Wiesz, rodzina mojej kuzynki, a raczej jej męża. Bardzo mocno, a wręcz brutalnie objechała członka rodziny, gdy zobaczyli, że brakuje mu kilku ząbków, że jakim prawem śmiał się pokazać na weselu, że mógł sobie wstawić. Jaki to wstyd i w ogóle pośmiewisko. Ja wiem, że można wstawić, że można. Tak. Tylko mnie akurat nie interesi, czy ktoś ma te zęby czy nie. Chce może chodzić z jednym, dlaczego traktować kogoś takiego gorzej? No i tutaj rozumiem niechęć do przybycia, jeśli ma się świadomość traktowania.

    Natomiast jeśli chodzi o te nieszczęsne winietki... Moja przyjaciółka miała. Niby fajnie, tylko każdy chciał mieć chociaż jedną parę znajomą obok, no i ja niby miałam. Niestety na wprost mnie, siedział pan, typowy cham. Próbując uświadomić mnie, jakim jestem zerem z racji swej płci. Na jego nieszczęście nie żałowałam sobie procentów, które w połączeniu z moim charakterem pobudziły do dyskusji, a raczej kłótni. I znowu gdyby nie fakt, że nie chciałam rozwalić imprezy najlepszej przyjaciółki, hamowałam się by nie przypierdzielić idiocie w łeb. A spięcie zaczęło się na dzień dobry, przez głupie kartki, nie było szansy przeniesienia się w inne rejony sali. Czego uwierz mi bardzo żałowałam. Bo noc miałam spieprzoną i dałam drapaka szybciej niż powinnam;))) A dziad wylazł za mną i jeszcze na pożegnanie upierał się, że jest fajniejszy xD

    No takie mam doświadczenia z karteczkami, aczkolwiek raczej nie traktowałabym tego, jako powodu do nieprzyjścia, troszkę przesadna reakcja niektórych.

    Tyle moich własnych doświadczeń jako gościa, współczuję młodym organizacji, bo co się nie zrobi i tak nie dogodzi. Zawsze staram się nie oceniać. I tak później każdy się nachleje i ma wszystko w d... chyba, że trafi się taki upierdliwy sąsiad ścigający nawet przy pożegnaniu xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby winietek nie było to też mogłabyś trafić na tego delikwenta :) albo, co gorsza, mógłby siedzieć zaraz koło Ciebie a tak to dzielił was stół :)

      Usuń
    2. A coś Ty, ganiałabym z talerzykiem po całej sali xD

      Usuń
  6. To jest straszne, że zaprasza się na wesele osoby, których się tak naprawdę nie lubi i mało zna. A potem i tak te cioteczki tylko tyłki państwu młodym obrabiają.
    Inna sprawa, że wymyślanie głupich wymówek jest żenujące. Chyba, że tak zabawnie podanych ;) :D
    Pozdrawiam! Udanego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cioteczki tylko czekają, żeby tyłki obrobić ;D

      Usuń
  7. Haha nieźle, absurdalne powody.
    Zdjęcia super, marzy ni się taki ślub!

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam mało ślubów dlatego na każde rodzce przychodzili więc nie znam wymówek. Ta ostatnia wymówka haha :)

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą jak się zaczną znajomi żenić :)

      Usuń
  9. przy niektórych wymówkach popłakałam się ze śmiechu :D moi goście nie byli aż tak kreatywni w wymyślaniu swoich, ale kilka utkwiło mi w pamięci:
    - tego samego dnia jest impreza z okazji 25 lecia firmy, w której pracuje
    - nie wiem czy znajdę zastępstwo w pracy ( nie znalazł )
    - wykupiłam wycieczkę do Paryża ( na którą nie pojechała, bo cała wyprawa okazała się bujdą )

    to chyba te najbardziej oryginalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 25-lecie firmy to rzecz ważna :D ciekawi mnie tylko czy ta osoba pracuje tam od początku czy coś? :P

      Usuń
  10. Wszystkie odmowy równie idiotyczne i zabawne :) Może lepiej spojrzeć na to z tej strony: trochę się zaoszczędzi ;) W sumie po co chcieć kogoś na weselu, jak on nie chce do nas przyjść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej jak ktoś potwierdzi, że będzie i nie przyjdzie w ostatniej chwili :)

      Usuń
  11. Moi rodzice odmawiali zwalając na dzieci. Bo z trójką to problem jednak. Jedno małe, dwie męczące i kłótliwe ;) A jeszcze jechać przez pół kraju z trójką dzieciaków na weekend? To już woleli siedzieć w domu. No bo opiekę do jednego znaleźć można, ale do trójki w zasadzie na dwa dni? To już wyższa szkoła jazdy. A, że moja mama nie znosi wesel, to chyba specjalnie miała trójkę dzieci ;) Teraz to się robi stoły dla dzieci, kąciki, animatorów. A weź tu siedź i pilnuj swoich dzieciaków i tylko patrz jak młodzi się bawią ;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, my planujemy tylko dwójkę... może jednak troje dzieci to intratny biznes? :D

      Usuń
  12. Hehe;p Można się uśmiać. Ale aż ciężko uwierzyć, że to są prawdziwe wymówki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zabawne, czego ludzie nie wymyślą, żeby odmówić :).

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli to rzeczywiście autentyczne wymówki to ja nie mam pytań... Nie wiem co kto ma w głowie, żeby wymyślać takie rzeczy. Szczerze mówiąc, to już wolałabym usłyszeć wkurzające mnie "nie chce mi się", przynajmniej byłoby szczere ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! A takie wymyślanie to tylko żenujące jest :)

      Usuń
  15. Tekst ,,całą rodziną będziemy w sanatorium" mnie rozwalił. Co to? Wyjazdy grupowe organizują? ;)
    Tekścik : zapraszacie X to ja nie będe, b go nie lubię - słyszałam to przed moim ślubem, a że mam cięty język to odpowiedziałam, że zapraszamy go i zaprosiliśmy w pierwszej kolejności, bo my tak według listy zaczynając od tych, których lubimy najbardziej. Mina bezcenna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jakby mi się takie coś przytrafiło to powtórzę po Tobie! :D

      Usuń
  16. Niezłe te wymówki, sama nie przepadam za weselami, ale nie wpadłabym na to, żeby wymawiać się takimi rzeczami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się na wesela chodzić :) skoro mnie zapraszają to jakoś głupio jest mi odmawiać :)

      Usuń
    2. Do bliskich osób też chodzę, ale jak zaprasza mnie ktoś, kogo zupełnie nie znam to odpuszczam.

      Usuń
  17. Dobre! Najlepsza jest ta ze szczęką. A tak swoją drogą, to sama muszę znaleźć dobrą wymówkę na czerwiec. Krowy nie mam, welonu łapać nie będę, kot sobie dobrze radzi beze mnie, to już sama nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz dodać nowy post na bloga, fani czekają :P

      Usuń
  18. W przypadku zaproszenia na ślub zazwyczaj pierwsza moja myśl to: "o rany, jak mi się nie chce", ale na takie wymówki bym nie wpadła ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. ..fakt czasem wymówki są absurdalne.. Ale jedną rozumiem mając dwójkę dzieci ;) Zorganizowanie wyjazdu z nimi na wesele gdzieś kilka godzin drogi od domu to problem.. choroba lokomocyjna..nocleg.. o 20 koniec bo dzieci zmęczone. A zostawić nie ma z kim.. Już nie wspominając o weselach, na których dzieci nie są mile widziane .. a na takie też zaproszenia miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Narzekanie towarzyszy ludziom przez wieki i nigdy się to zapewne nie zmieni. Ślub to poważna decyzja i stąd tyle różnych stwierdzeń.
    Zamiast wódki można po kryjomu pić wodę. xD
    Koty i tak (podobno) chodzą własnymi ścieżkami.
    Absurdalne i zabawne.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja słyszałam tylko "nie idziemy, bo za dużo trzeba włożyć w kopertę", ale oczywiście ta szczerość nie była zarezerwowana dla Pary Młodej :D ja mam tak mało wesel, że idę na każde. I kropka, nic nie muszę zmyślać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobre:) Zwykle ludzie kombinują z wymówkami z prostego powodu - wesel do wydatek. Mnie się w życiu tylko raz zdarzyło nie pojechać na wesele z powodu anginy. Autentycznie nie byłam w stanie jechać na drugi koniec Polski do kuzyna męża na wesele.

    OdpowiedzUsuń
  23. hahah.. No nieźle! Rozbawiłaś mnie! Najczęściej spotyka się chyba tą wymówkę, że jak ktoś będzie to on nie przyjdzie " bo albo się pokłócili albo właśnie się nie lubią " Ja nie jestem taka na szczęście i nie wymyślam "głupkowatych wymówek" :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Opcja z chorym dzieckiem mnie powaliła i wygrała zestawienie. :D A patelnią bym w łeb walnęła kogoś, kto by mi zaczął wyjeżdżać z winietkami, wujkiem Gienkiem, brakiem znajomych, łapaniem welonu albo wódką. :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Uśmiałam się nie ma co :D U nas raczej nie było wymówek a zaproszeni goście się zjawili, jedyna wymówka a raczej przypadek - kuzynka urodziła parę dni wcześniej i z porodówki na ślub nie przyszła. Rzecz naturalna moim zdaniem :) Jakby mi ktoś walnął tekst o chorym dziecku, sanatorium etc. to chyba bym go wyśmiała. Lepiej chyba powiedzieć prosto z mostu "nie chce być na twoim weselu" i po sprawie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Niektóre wymówki rzeczywiście śmieszne :D Chociaż czuję się bardzo niekomfortowo na weselach, na których każą mi siadać tam, gdzie nie chcę, to jednak nie jest to powód, żeby nie przychodzić w ogóle. Dlatego najcześciej uczestniczę w takich imprezach. A za mąż nie zamierzam wychodzić, więc mogę tylko gdybać, jakie wymówki mieliby moi goście :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Całą rodziną bedziemy w sanatorium - chyba w ich domu nie za dobrze się mówiło o pannie młodej lub panu młodemu ;D Szczerze, to chyba ten hit Internetu uważam za najbardziej rozsądną wymówkę :p

    OdpowiedzUsuń
  28. Czego ludzie nie wymyślą:) Na moje wesele nie przyszły tylko dwie ciocie, ale rozumiałam ich sytuację, bo były wiekowe i miały bardzo daleko, by dojechać na wesele.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale wymówki :P
    Ja rzadko chodzę na wesela, nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  30. No ręce opadają na takie wytłumaczenia. Tacy ludzie chyba sobie nie zdają sprawy, że to jest po prostu śmieszne :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ludzie takie powody potrafią wymyślić, że aż żal, nie wiem w sumie po co. Ośmieszają się tylko :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. haha dlatego u mnie na ślubie było max 30 osób :) haha

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie no wszystko wszystkim, ale jednak krowa i jej cielaczki to poważna sprawa! ;) hahah

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja ostatnio zorientowałam się, że wesele w co niektórych rodzinach kompletnie nie ma sensu. Trzeba zapraszać osoby, z którymi w ogóle nie utrzymuje się kontaktu od wielu wielu lat. Po co to komu?

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś w ogóle kombinuje z wymówkami, to raczej nie znaczy, że mu się nie chce, a że po prostu młodych nie lubi. Bywa tak, że się zaprasza osoby, bo "tak wypada", "oni nas zaprosili do swoich dzieci" itd., a później się okazuje, że pełno obcych ludzi, lub takich, za którymi się za specjalnie nie przepada. ;/

    OdpowiedzUsuń
  36. Co akapit to się głośniej śmiechem zalewałam XD
    I dlatego mój ślub i wesele będzie dla 20-30 osób i mam w dupie reszte rodziny, o! Nie będzie problemu ze słuchaniem wymówek xd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  37. Dwa dni przed ślubem kuzyn mi powiedział, że nie przyjdzie, bo dostał wysoki rachunek za prąd...

    OdpowiedzUsuń
  38. Hahahah - faktycznie niektóre są absurdalne...
    Ale za to u mnie też padło : będę w sanatorium, oraz: nie znalazłam odpowiedniej sukienki i nie mam w czym przyjść.
    Była też para która wyszła zaraz po obiedzie - powiedzieli że syn po nich przyjedzie a potem nie będą mieli podwózki (taksa kosztowałaby ich około 20 zł).
    Olałam to.
    Tak serdecznie i z przytupem.
    Pomyślałam sobie że nie zależy mi n osobach kt mnie olewają i nie chcą spędzić ze mną TEGO dnia, albo się zmywają szybko! Nie to nie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Zgadza sie co do problemów dentystycznych i nie tylko to moim zdaniem zbyt osobiste sprawy którymi nie należy sie dzielić a już szczególnie w towarzystwie

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie wierzę, że ktoś mógłby wymyślić takie wymówki. Jestem w szoku..

    P.S: Zapraszam na konkurs na moim blogu, jeśli masz ochotę - są trzy zastawy nagród do wygrania. :-)

    Pozdrawiam,
    kosmetykiani.pl

    OdpowiedzUsuń