14 wrz 2017

Z kim umówiłabym się na randkę?

   Może tytuł postu was zadziwił, bo jestem już mężatką i nie wypada mi już na randki się umawiać, ale pomarzyć zawsze można, prawda? Poza tym jestem przekonana, że z niektórymi z tych postaci mój mąż sam chętnie by się wybrał na piwo.
   Edit: Dziewczyny, post jest humorystyczny i nie mam ochoty chodzić z innymi na randki! Potraktujcie to lekko, jak żart - wtedy człowiek jest o wiele zdrowszy, jak nie bierze wszystkiego na poważnie.

10. Alexander Campbell "Bez mojej zgody"

   W filmie jego historia została zdecydowanie za bardzo zredukowana i pozbawiona wspaniałej otoczki, która przedstawiona jest w książce. Na pierwszy rzut oka niezwykle wytrzymały psychicznie, w gruncie rzeczy zaś słaby człowiek, który przez lata tęsknił za swoją wielką miłością. Taki słodko-kwaśny typ faceta, który za sarkazmem ukrywa to, co go boli.
   A dodatkowo miał psa, takiego kochanego, dużego, przytulastego i jeśli umówiłabym się z nim na randkę - z nim to tylko w eleganckiej restauracji, oczywiście - to musiałby go przyprowadzić ze sobą. Inaczej bym wyszła zaraz po przystawkach (i tak byłabym już najedzona.)

9. Arthur Hastings - cykl książek o Herkulesie Poirot

Czyli człowiek, który swoją nieporadnością rozśmieszał mnie do łez. Jeśli nie czytaliście żadnej książki Christie to powiem wam tylko, że jeżeli Hastings typował kogoś na mordercę, to zdecydowanie osoba ta zabójcą nie była. Dodatkowo, jeśli miał zachowywać się jak zwykle i nie wzbudzać podejrzeń to bez przerwy wlepiał oczy w osobę, która według niego była podejrzana. Mógłby pracować w FBI jako poszósty szpieg - wtedy to już nikt by nie wiedział o co chodzi.
   Mam nieodparte wrażenie, że wziąłby mnie na romantyczny spacer w typową angielską pogodę i non stop wypatrywałby jakiegoś nieszczęścia.

8. Byron Sully "Dr Quinn"

Oglądaliście ten serial w dzieciństwie? Jeśli nie, to straciliście dwie rzeczy - naukę przyjmowania porodu w domowych warunkach (kluczem do sukcesu są gorące ręczniki!) i Sully'ego, który był ideałem mężczyzny w latach dziewięćdziesiątych. W argentyńskich telenowelach panowali wąsaci bądź długowłosi, ale ulizani kochasie, a tam mieliśmy Indianina, który nie dość, że umiał jeździć na koniu to w dodatku był tak uroczy w swoim zakochaniu do pani doktor, że nawet ja, pięciolatka, rozumiałam, że to ideał faceta.
   Randka z nim? Tylko i wyłącznie przejażdżka konno. Lub wspólne odbieranie porodu w domowych warunkach.

7. Jack Sparrow "Piraci z Karaibów"

  Oczywiście, że nie mogło go zabraknąć w tym zestawieniu! Toż to była moja pierwsza filmowa miłostka! Chyba to od niego zaczęło się moje zamiłowanie do facetów z brodą. Chociaż te warkoczyki nie przypadły mi do gustu.
   W sumie, to do eleganckiej restauracji bym się z nim nie wybrała, bo upiłby się i narobiłby mi tylko wstydu (poza tym nie wiem czy Jack dysponuje jakimkolwiek garniturem.) Ale rejs na Czarnej Perle brzmi zachęcająco, o ile mają tam łazienkę. Mają, prawda?

6. Syriusz Black "Harry Potter"

   Mój ukochany Huncwot, po którego śmierci płakałam rzewnie przez kolejny rozdział książki. Ideał ojca chrzestnego, mimo, że przez trzynaście lat życia chrześniaka go nie było a później, jak już wrócił, to dał się zabić. No ale! Nie liczy się ilość, ale jakość a z jakością nie ma co dyskutować.
   Tylko, że w jego świecie nigdzie bym z nim nie wyszła, bo był poszukiwany, chyba, że zamieniłby się w psa. Ale wtedy słaba by to była randka.

5. Henry Morgan "Forever"

Pamiętacie ten serial? Oglądałam go jakieś dwa lata temu i mój wtedy jeszcze-nie-mąż i mąż mojej przyjaciółki śmiali się, że w tym serialu zasadniczo chodzi o to, że "facet umiera i się odradza goły w wodzie". Coś w tym jest, ale spłycili fabułę jak tylko się dało i zapomnieli dodać najważniejszego - Henry ma piękny, cudowny, idealny angielski akcent! Nie wiem jak wy, ale mi miękną kolana, kiedy go słyszę, nawet w wykonaniu paskudnego Hugh Granta, który, gdy mówi, wydaje się mniej paskudny.
   Wracając do Henry'ego, to mogłabym z nim siedzieć i w ciemnej piwnicy, byleby tylko do mnie mówił i mówił i mówił...

4. Herkules Poirot

Kto by się spodziewał, że ten niski, jajogłowy starszy pan ma swoją psychofankę! Parafrazując znaną większości sentencję Anny Muchy, u Poirota najseksowniejszą częścią ciała jest jego mózg. I to nie byle jaki, bo Poirot potrafi wyjaśnić wszystko i robi to zawsze na spokojnie, bez pośpiechu i zbędnych ceregieli. Źródło spokoju i opanowania. Wszystkie seriale o agentach FBI, CSI i innych tym podobnych drukowanych literkach, chowają się głęboko - tam, by rozwiązać zagadkę, trzeba się nabiegać, nazbierać dowodów, ustalić tożsamość ofiary i kognacje do czwartego pokolenia wstecz.
A Poirot na spokojnie wysłuchuje świadków, zasiada w fotelu, wytęża szare komórki i już wie!
   Ja to bym z nim chętnie poszperała w aktach niewyjaśnionych spraw i popatrzyła, jak pracuje.

3. Crowley "Supernatural"

Naczelny diabeł, cynik, erotoman i fan dobrze skrojonych angielskich garniturów. Crowley przejawia niekiedy ludzkie emocje, ba! jestem w stanie powiedzieć, że on lubi naszych głównych bohaterów, w zasadzie jednak to szatan idealny. Pojawił się dopiero w piątym sezonie Supernatural i w kolejnych uratował fabułę, która po spektakularnym finale sezonu piątego, zaczęła nie tyle lecieć na łeb na szyję, co po prostu zaczęła być przeciętna.
   Crowley i jego ośli upór są tacy uroczy, że jeśli szef diabłów naprawdę jest taki, jak w tym serialu, to ja się nawet piekła nie boję. Szczególnie, że Crowley, podobnie jak i Henry, ma cudowny angielski akcent.
   Co trzeba mu przyznać, to jest diabelnie uczciwy, w swojej nieuczciwości. Jeśli zawiera z kimś pakt o duszę, to dotrzymuje słowa i nie używa żadnych kruczków prawnych zapisanych małym drukiem. Już wolałabym brać kredyt u niego niż w naszych rodzimych bankach, bo Crowley przynajmniej byłby w porządku.

2. Tony Stark "Iron man"

  Kolejny cynik, zakochany bez pamięci. Tony jest taki uroczy w tym swoim odpyskowywaniu się innym. I w dodatku to spojrzenie, które mówi: "matko moja, naprawdę chcesz się ze mną bić? Przecież wiadomo, że mam świecący okrąg na piersi i bez problemu dam ci manto, sieroto."
   Był też niezwykle uroczy w "Avengers" kiedy próbował zamienić Bannera w Hulka i dźgał go szpilką, żeby go rozzłościć.

1. Dean "Supernatural"

Pogromca wampirów, zakochany w swojej Impali (raz ktoś nie zakochany w kobiecie!), ideał starszego brata. Był i w pieklem i w niebie i w czyśćcu (i zdecydowanie to ostatnie miejsce jest tym najbardziej przerażającym.) Spotkał się z każdym z kim warto się spotkać, wykluczając jedynie papieża i Chucka Norrisa, chociaż kto wie co działo się w czyśćcu? Za nic ma anielskie zasady, ich prośby i groźby, podobni zresztą jest z piekielną stroną. Jemu chodzi tylko o to, żeby w miarę bezpieczny sposób dotachać swojego brata do wieku starczego, żeby umarł w spokoju grając w szachy z innymi emerytami.
   Nie poddaje się nigdy, nawet kiedy dusza jego brata zostaje zamknięta w tajemniczej klatce, razem z samym Lucyferem i Michałem, Dean pruje do samej Śmierci, by ten wyciągnął stamtąd resztę Sama (ciało sobie funkcjonowało, tylko bez duszy). Śmierć oczywiście jest silniejsza niż wszystkie diabły i anioły razem wzięte - a ta przedstawiona w serialu jest takim uroczym staruszkiem, że naprawdę warto to zobaczyć - i spełnia prośbę Deana, w zamian oczekując, że ten zastąpi go na jeden dzień. Więc i Śmiercią był, co daje mu dodatkowy plus!
   Z Dean'em chętnie wybrałabym się na przejażdżkę jego Impalą. Problem tylko w tym, że to on wybierałby muzykę, bo pasażer ma siedzieć i się nie odzywać. W sumie to samo mam teraz jeżdżąc autem z mężem.

   Podsumowując moją listę – facet musi być przystojnym Indianinem, który potrafi jeździć konno, mieć Impalę i/lub Czarną Perłę, pić rum bez oporu, mieć w poważaniu samą Śmierć, powinien być odważny, mieć spojrzenie cocker spaniela na tabletkach przeczyszczających, mówić z angielskim akcentem, mieć poczucie humoru, wytrzymywać mój sarkazm, być zakochanym bez pamięci i czasami, tylko czasami, zaszaleć i zrobić coś romantycznego.   
   Lub musi być po prostu moim mężem, który może nie ma Impali, tylko Astrę i nie patrzy na mnie jak cocker spaniel na tabsach, ale ma dwie wielkie zalety - jest jak najbardziej realny i jest mój.

64 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się takie gdybanie co do randki z którymś z nich.
    Jasne, że umówiłabym się z nich z Jackiem Sparrowem :D
    Dreszczyk adrenaliny musi być! :D
    Pozdrawiam czwartkowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogdybać zawsze miło :D

      Usuń
    2. z Jackiem Sparrowem i ja bym poszła na randkę:D

      Usuń
    3. Angelika, możemy iść w trójkę :)

      Usuń
    4. Myślę, że nasze grono byłoby zdecydowania większe;)

      Usuń
  2. "Spojrzenie cocker spaniela na tabletkach przeczyszczających" - rozwaliłaś mnie na łopatki :D
    Z serialowych (rzecz w tym, że tylko jeden oglądałam dość regularnie, ale też do pewnego momentu) to chętnie porozmawiałabym z Tobym ze Słodkich Kłamstewek ;) Z książek, ciekawy wydaje się Cal z Czerwonej Królowej. Gdy byłam młodsza wzdychałam do Jaspera S. Meyer ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, mnie Toby okropnie irytował! Caleb był o niebo lepszy :D

      Usuń
  3. ja to na randki nie chodzę. Nie, jeden facet by mnie wyciągnął. I nic nie musiałby robić specjalnego bym się roztopiła. Ale on mnie olewa 15 lat;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pogdybać zawsze można, ale... świeżo upieczona mężatka nie powinna ;) Ty Agatko to jeszcze powinnaś być na etapie pisania poematów na temat zalet Twego męża i cały czas powinnaś być pod wrażeniem nocy poślubnej ;) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja pisze poematy o mężu, ale prywatnie :D A na blogu można się pośmiać, nikomu od tego nie ubędzie :D

      Usuń
  5. Syriusz <3 Dlaczego Rowling musiała go zabić? :/
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajnie piszesz, tak lekko. Potrafisz wciągnąć w swój post. Chyba moja wielka miłość do męża sprawia że z żadnym z panów powyżej bym się nie umówiła. Jedynie z Poirot ale tak jak Ty, tylko po to, żeby poszperać z nim w aktach śledztwa i towarzyszyć mu przy rozwiązywaniu zagadek :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo :)
      Miłość wielką do męża mam i ja, ale oboje lubimy sobie pogdybać na temat fikcyjnych postaci :D

      Usuń
  7. Z Deanem, to i ja bym poszła na randkę ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha ha ha 😜 Jak zawsze cudownie 😜 A swoją droga nie wszystkie buzie kojarzę, Ups chyba coś przegapiłam. Chętnie nadrobię moje zaległości 😜

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedynki lepiej bym nie wytypowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne podsumowanie <3 Ja chyba z żadnym z tych panów na randkę bym się nie wybrała, bo są dla mnie za starzy :p Ale moją wielką miłością z Harrego Pottera od zawsze był Draco, więc z nich z lat szkolnych z chęcią bym na randkę poszła ;) Bo przecież tak kocham Hogwart, że muszę być czarodziejem czystej krwi :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej niestety nie mój typ mężczyzny, ale na prawdę fajny opis i chwalę twoją szczerość.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bym się umówiła z Damonem Salvatore z "Pamiętników wampirów" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o Damonie! Wyrzucam zdecydowanie Sully'ego :D

      Usuń
    2. Mojej siostrze Damon się podobał xD
      A gdybyś Sully-ego nie wyrzuciła to gdzie wsadziłabyś Damona?xD

      Usuń
  13. Pamiętam jak oglądałam "Dr Quinn" byłam wówczas w szkole podstawowej - ale już wzdychałam do Sully`ego...teraz gusta mi się trochę zmieniały, aczkolwiek nie wiem czy w moim mężu nie ma coś z przylepionego Indianina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim mężu jest sporo z Iron Mena :D

      Usuń
  14. W sumie niewielu z tych panów znam, ale również mam słabość do drani jak Ty ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Ej, naprawdę ktoś to wziął na serio? :D Bo ten edit aż mnie przestraszył.
    Jako dzieciak byłam szalenie zakochana w jednym z bohaterów literackich, ale teraz stanowczo nie chciałabym go zobaczyć jako człowieka... Znaczy zobaczyć jeszcze jako tako, ale porozmawiać to już nie, zanudziłabym się :D Zresztą chyba z żadnym z moich ulubionych bohaterów nie chciałabym się spotkać, bo czułabym się strasznie głupiutka. Może nie byli szalonymi Indianinami, ale zazwyczaj byli aż nadmiernie inteligentni, niesamowici, wrażliwi i uczuciowi, eh, ja bym przy nich była tępą siekierą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawiły się komentarze, że powinnam mężem się zachwycać, a nie fikcyjnymi facetami :P
      E tam, może byś przy nich zabłysła!

      Usuń
  16. Hastings mnie zdziwił, ale w sumie to romantyczny facet, który podziwiał kobiety, więc na randkę przyniósłby kwiaty i czekoladki.
    A Sully z Dr Queen był przystojny ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Serialu "Forever" nie znam ale kto nie oglądał legendarnej "Dr. Quinn"i Sullego. Opisując Jego charakter i wygląd zapomniałaś o jednym: może i był przylizany ale i też nieco "flejowaty"... taki co przez tygodnie chodzi w tych samych ciuchach.... naturalny męski zapach, chyba, że wpadł do rzeki to się wykąpał xP

    Jack Sparrow - Kochana to pirat... pomyśl jaki zapaszek od niego by się uwalniał :P Ale jeśli poszłabyś z Jackiem to chyba nie z ostatniej cześci piratów? xD

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny ranking, z przyjemnością zjadłabym kolację z większością wybranych przez Ciebie mężczyzn :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ze Sparrowem poszlabym wszędzie :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Pan z Forever jak najbardziej, szkoda, że serial skasowali po jednym sezonie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam Roberta nie tylko za rolę Iron Mana ale również Sherlocka Holmesa :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uuu, zrobiło się gorąco. :D Fajne zestawienie, ale zakończenie najlepsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Widać samych gwiazdorów masz na celowniku :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Przyznam szczerze, że nikogo z nich nie kojarzę zbytnio. Jednakże gdybym miała wybierać to chyba postawiłabym na numer 5 xD Pozdrawiam i dziękuję bardzo za odwiedziny ♥ wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Wybieram Herkulesa, uwielbiałam te filmy, gdy byłam młodsza. :) Miłego dnia. Jestem tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  26. Pogromca wampirów - o tak! Z nim chętnie umówiłabym się na randkę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetna analiza bohaterów. Również mam swoje typy w tej kwestii :)
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeśli mąż czyta Twojego bloga, to po przeczytaniu ostatniego zdania pewnie się uśmiechnie ;) Znam tyko Jacka Sparrowa, ale i bez znajomości reszty bohaterów, muszę przyznać, że masz ciekawe i oryginalne typy ;D

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiem, może to dziwne ale gdybym miała zrobić taką listę to nie wiem kogo bym wybrała heheh hmm może Peter Sagan :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Na piwo z "dwójka " i "szóstka" chętnie się zabiorę xD

    OdpowiedzUsuń
  31. Rany, po tym edytowaniu spodziewałam się jakichś strasznych rzeczy, a tu tylko takie drobne miłości :D Sully był moją pierwszą, a przez panią doktor długo chciałam być lekarzem :P Może nawet bym była, gdybym później nie poznała Aragorna, Syriusza i wielu innych, po których szukałam zapomnienia w kolejnych książkach. Zamiast zapomnienia znalazłam kolejne miłości i gdzie tu znaleźć czas na jakąś naukę medycyny? Oni czekają, jeszcze jakaś by mi poderwała takie ideały...

    OdpowiedzUsuń
  32. Uwielbiam takie Twoje luźne posty, bo zawsze się można pouśmiechać! Z takim kapitanem to i ja poszłabym w tango! :D

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetny wpis:) Ja wybrałabym chyba Sully'ego z dr. Quinn. Uwielbiałam ten serial.

    OdpowiedzUsuń
  34. Takie posty od razu podnoszą humor:) Najchętniej umówiłabym się na taką randkę z Tomem Ellisem z serialu ,,Lucyfer".

    OdpowiedzUsuń
  35. Dr Quinn teraz oglądam powtórki i powiem Ci, że o ile Sully, był moim ideałem za dziecka, tak teraz jeśli chodzi o wygląd, doszłam do wniosku, że Henk z saloonu jest mega przystojny, pomijając jego czarny charakterek, to gadzina ma coś w sobie ;D także no;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetny pomysł na post :D Oczywiście, że humorystyczny, a ktoś twierdzi inaczej? :D
    Myślałam, że nikogo ci nie podkradnę, a patrz, trzech się znalazło :D
    Syriusz, Tony oraz Jack <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Oj tu nie ma żadnego z moich ulubieńców...

    OdpowiedzUsuń
  38. Ale świetny post mam podobne typy jeżeli chodzi o aktorów. https://klaudiaonelive.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń