25 wrz 2017

Mężczyźni a kobiety. Czym się różnimy?



Uwaga: tekst opiera się na stereotypach.

  Od rana miałam zamysł, że napiszę dzisiaj o czymś miłym, lekkim i przyjemnym i jak na złość tematu nie mogłam znaleźć. A to wychodziło zbyt sentymentalnie a to zbyt oklepanie a to znowu niektórzy czytający poczuliby się oburzeni.
   W końcu z pomocą – nieświadomą – przyszedł mi mąż. Wczoraj byliśmy na weselu i dzisiaj rano moja mama zapytała go jak było. Odpowiedział tylko, że „normalnie”. Nie zrozumiałam kompletnie jak po kilku godzinach zabawy, tańców i picia można nie mieć żadnych odczuć, wrażeń, nic. O czym więc dziś będzie? O różnicach damsko-męskich.

   Różnica pierwsza – wrażenia. Jeśli to ja, bądź inna posiadaczka piersi i dwóch chromosomów X spotkała po latach dawną przyjaciółkę to później, opowiadając o tym chłopakowi, mamie czy komukolwiek powiedziałaby wszystko, poczynając od koloru włosów delikwentki, poprzez jej ubiór, charyzmę, wymowę a na życiorysie kończąc. A mężczyznom wystarczy jeden równoważnik zdania, bez orzeczenia i chociażby podmiotu, by wyrazić wszystko. Jak tak można?!

   Różnica druga - pakowanie się. Gdy wybieraliśmy się w podróż poślubną, ja miałam dwie walizki i torebkę kosmetyków, mąż jeden plecak. Był taki z siebie dumny, że spakował się nie dość, że ekonomicznie, to jeszcze tak szybko i sprawnie! Jednak jego ekonomiczna radość nie trwała długo; kiedy byliśmy już w górach i od rana padał deszcz, wydało się, że mój ukochany nie wziął niczego na długi rękaw. Niczego. Null. Żadnej dresówki, kurtki, swetra, czegokolwiek co by ochroniło go przez zimnem i deszczem. Możecie sobie wyobrazić wzrok ludzi na Krupówkach, kiedy każdy był otulony kurtami, czapkami i rękawiczkami a naprzeciw nich szedł gość z bluzce na krótki rękaw. Kupiliśmy mu bluzę. Nieekonomiczną. 

 Różnica trzecia – wyłączanie się. Na tą męską umiejętność patrzę ze szczerym podziwem i zdumieniem. Zasiądą przed telewizorem czy laptopem i – zgiń, przepadnij, jego nie ma! Nie widzi, nie słyszy, nie reaguje. Można krzyczeć zaraz obok jego ucha, machać językiem i rękami na wszystkie strony, być atakowanym przez grizzly, nieważne. Faceci są wtedy w jakimś dziwnym miejscu a ich mózg ogłasza strajk, zatyka uszy, oczy i węch i relaksuje się w czaszce, obojętny na bodźce zewnętrzne. A baby? Nie znam takiej, która umiałaby się wyłączyć – przecież tyle jest do obejrzenia, posłuchania i podsłuchania, do skomentowania i obgadania!
   Wiadomo przynajmniej dlaczego to mężczyźni zazwyczaj są mnichami i mistrzami jogi.

 Różnica czwarta – jest tu jakaś pani, która nigdy się nie pokłóciła z koleżanką? Nie widzę wielu rąk podniesionych do góry. Kobiety po kłótni zazwyczaj mają do siebie taki żal i takie pretensje, że nawet dzielenie ze sobą jednej strony jezdni jest dla nich zbyt trudne i z wysoko podniesioną głową przechodzą na drugą, by tylko nie musieć mijać znienawidzonej koleżanki. Taki kobiecy spór może trwać tygodnie, miesiące, lata, aż w końcu nie będzie pamiętało się co było zaczątkiem konfliktu.
   A faceci? Oni się tym nie przejmują. Dadzą sobie po mordzie a tydzień później jak zwykle spotkają się na piwie i obejrzą razem mecz.

   Różnica piąta – stres. Jeszcze za czasów narzeczeńskich jechaliśmy na premierę "Gwiezdnych wojen". Miałam kupiony bilet studencki, ale nie miałam podbitej legitymacji (kochane panie z dziekanatu!). Martwiłam się więc o to, czy mnie w ogóle wpuszczą a poza tym czy jesteśmy w dobrym kinie (rezerwowałam bilety miesiąc wcześniej i zapomniało mi się, które kino zaznaczyłam a w Rzeszowie Heliosy są aż dwa.) Ah, i jeszcze się denerwowałam czy w ogóle zdążymy na seans, bo wyjechaliśmy z domu lekko spóźnieni. A czym denerwował się mój luby? Czy „Gwiezdne wojny” będą wystarczająco dobre...

   Różnica szósta. Załatwianie spraw. Mężczyźni mają na wszystko zawsze czas; ja jestem istotą bardzo niecierpliwą, więc nadal nie mogę zrozumieć tego stoickiego spokoju męża, który dwie dni przed wyjazdem jest w stanie powiedzieć: "spokojnie, nie trzeba jeszcze rezerwować pokoju, znajdziemy coś na miejscu". Koleżanka opowiadała mi ostatnio, że - jako, że jest w stanie błogosławionym - chce kupić łóżeczko dla malucha. Żeby mieć go gdzie położyć, jak już przyjdzie na świat. Co na to jej mąż? Że spokojnie łóżeczko kupi się po porodzie, a przez pierwsze dni dziecko może przecież spać w ich łóżku. 

   Różnic jest multum i można by je wymieniać jeszcze bez końca i bez końca. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że pomimo nich wszystkich między kobietami a mężczyznami jest miłość – nietuzinkowa, magiczna i trująca. Uczucie nieznane, tajemnicze, którego nie da się rozgryźć w żadnej mierze. Bo dlaczego akurat ta dwójka ludzi jest dla siebie idealna? Dlaczego w panu X irytowałoby mnie to jego „wyłączanie się” a panu Y dodaje to uroku? Dlaczego pani A jest lepszą partią niż pani M, skoro obie są choleryczkami i w przypływie gniewu rzucają talerzami?

   Miłość to dziwna, tajemnicza substancja, której nie sposób pojąć i zrozumieć. Ale dobrze, że jest, bo dzięki temu można wypłakać się na czyimś ramieniu kiedy jest źle i przytulić się, kiedy cały świat spada nam na barki. Dobrze, że jest ktoś, kto może obiecać nam stokrotki na wiosnę i parasol w deszczu. I śniadanie do łóżka i buziaka na dobranoc. I szarą codzienność. 

56 komentarzy:

  1. Sama prawda. Jesteś świetnym obserwatorem rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze świetny tekst :)
    Uczestnicząc co jakiś czas w szkoleniach typu "Jak być dobrym handlowcem" czy "Sztuka negocjacji" bardzo często zwracana jest uwaga na różnicę funkcjonowania mózgu mężczyzny i kobiety. Więc co nieco już wiem :) Podobno facet jak myśli, to może "siedzieć" tylko w jednym pudełku :) I jak na nasze pytanie: "O czym myślisz?" odpowiada "O niczym" to on nas nie zbywa. Akurat w tym pudełku po prostu niczego nie ma:) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mózg facetów jest dla mnie niepojęty :D

      Usuń
  3. I chyba wyższej sile lub Bogu co kto woli o to chodziło byśmy się różnili i byli połówkami, które złożone razem dają efekt wspólnoty, całości.
    I to jest piękne.
    Świetnny wpis, świetnie to opisałaś, masz talent dziewczyno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebym jeszcze na tym talencie zarabiała ^^

      Usuń
  4. ja tam na stereotypy nie patrzę, na szczęście;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, biorąc pod uwagę, że otaczają nas zewsząd ;)

      Usuń
  5. Tak, różnimy się. Teraz są takie trendy na partnerstwo, na ujednolicanie tych płci. A to takie piękne, że jesteśmy różni, że możemy się uzupełniać.
    A z tym obrazkiem o jesieni - haha! W punkt!
    Pozdrowionka poniedziałkowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jesień rządzi się swoimi prawami - na przykład oponami właśnie :)

      Usuń
  6. Ja odnoszę wrażenie, że mężczyźni ogólnie mają większego luza psychicznego jeśli chodzi o życie i z niczym się nie spinają, nie śpieszą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A statystycznie to kobiety żyją dłużej :D więc taki z tego wniosek, że spina lepiej wpływa na długość życia? :)

      Usuń
  7. Jak zwykle świetny i bardzo trafny wpis:) Mam bardzo podobne odczucia. Faceci są szczególni. Najbardziej podobało mi się z tym łóżeczkiem dla noworodka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież takie małe dziecko się w łóżku zmieści! :)

      Usuń
  8. Ja, kiedy pytam mojego chłopaka o coś i oczekuję szczegółów, zwykle słyszę podobną odpowiedź. Faceci są po prostu bardziej konkretni i nie skupiają się na szczegółach. :)
    - mój blog -

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szczegóły są przecież dla nas takie ważne! :)

      Usuń
  9. Po takich tekstach zawsze dochodzę do wniosku, że a) jestem facetem b) większość pisarzy była kobietami:D Więc jako męska czytelniczka książek pisanych przez kobiecych mężczyzn powinnam w ogóle wyjść, popędzana pełnymi pogardy spojrzeniami ,,prawdziwych" kobiet i mężczyzn. Oj, wiem że to okropne, ale lubię czytać o stereotypach, bo wtedy czuję się lepszym człowiekiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię pisać o stereotypach :D chyba się dogadamy :)

      Usuń
  10. Ciekawe spostrzeżenia, choć zdarza się, że jest zupełnie na odwrót, ale to może wyjątki potwierdzające regułę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Hihi jesteśmy tak bardzo różni :-) ale wiesz co to jest fajne :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem, która z różnic jest najlepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze wypunktowane różnice :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O tak zgadzam się w 100-procentach ;** Naprawdę super poświęcony post ;** A ja serdecznie zapraszam do mnie i do obserwacji mojego bloga https://justaahe.blogspot.com/ a z pewnością zrewanżuję się obserwacją ;***

    OdpowiedzUsuń
  15. Różnice damsko - męskie to wdzięczny temat obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń
  16. To z tym pakowaniem jest takie prawdzie :D. Już mnie denerwuje to, że kobiety są postrzegane jako te, które biorą 3 walizki, kiedy facet bierze pół. Szkoda tylko, że my pakujemy najczęściej rzeczy dla całej rodziny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ale liczy się ilość walizek przecież :D

      Usuń
  17. mój mąż jest mistrzem wyrażania się jednym zdaniem:D przykład? na moje pytanie jak minął mu dzień w pracy zawsze pada ta sama odpowiedź "dobrze" :P no szlak jasny człowieka może trafić :P ale i tak go kocham :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój odpowiada "normalnie" i weź się babo domyśl jak jest u niego w pracy "normalnie" :D

      Usuń
  18. Wychodzi an to, ze jestem trochę męska - moje wrażenia z większości wydarzeń, w których uczestniczę, też zwykle zamykam w jednym słowie :D I wyłączyć się umiem, godzę się szybko... Zostało mi jeszcze ogarniecie tego stresu i życie będzie idealne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradź mi tą tajemną wiedzę jak się wyłączyć, proszę! :D

      Usuń

  19. Wiesz z tym wyłaczniem się to coś jest na rzeczy - dowód mój tato. Ogląda telewizor, coś do niego mówisz, niby potwierdza a i tak do niego nie dociera - można krzyczeć i nic :P
    Co do załatwiania spraw to niektórzy faceci są leniwi i im się nie chce bo własnie trzeba czekać w kolejce, bo trzeba spytać, dłużej coś pozałatwiać... to już zależy od charakteru ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetnie to napisałaś. Mnie zawsze rozwala tekst, a właściwie odpowiedź na jedno pytanie. Mężuś siedzi i myśli ( chyba myśli, bo patrzy w jeden punkt i się nie odzywa ). Pytam : o czym tak myślisz, a on po dłuższej chwili : o niczym.
    Jak można myśleć o niczym :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Taka sztuka wyłączania się jest cenna.Chciałabym się jej nauczyć.
    A co do nieangażowania się w spory, to taka umiejętność jest cenna w pracy, bo kobiety strasznie robią zamieszanie. Mam wrażenie, że politycy są trochę jak kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  22. Z tym komputerem, grami cxy tv to cała prawda. Mój też się wyłącza CAŁKOWICIE i czasami mam go ochotę palnąć, tak dla pocxucia rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajne spostrzeżenia, z większością w pełni się zgadzam i nie ukrywam, że zazdroszczę mężczyznom niektórych cech.

    OdpowiedzUsuń
  24. Hahahha, bardzo fajny post, dobrze napisany, ciekawy temat, bardzo przyjemnie się czytało :) I wiele z tych rzeczy jest takich prawdziwych...

    OdpowiedzUsuń
  25. Gdyby nie miłość, to mężczyzna i kobieta chyba mieszkaliby na osobnych planetach :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Szczerze, dobre to i prawdziwe.
    Jednak dopowiem, że nie do końca tak jest np. z pakowaniem bo mój father ma tak, że jak wie że w niedzielę wyjeżdża to już od poniedziałku się pakuje i cała sterta ciuchów jest gotowa na tydzień przed.... ale i tak zawsze czegoś zapomni w tym wszystkim.

    pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  27. Skąd ja to znam :D Haha! :) Świetnie napisany tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Między nami jest wiele różnic, raz nawet miałam o tym zajęcia na studiach. :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Może my kobiety też powinnyśmy dawać sobie z liścia - może będzie mniej nieporozumień i zerwanych kontaktów ;p
    Znam to wyłączanie się facetów - sama chciałabym tak umieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetny tekst i 100% racji. Jednocześnie uwielbiam i nienawidzę, kiedy ja panikuję, a mój egzemplarz mężczyzny kręci głową, z wypisanym na twarzy pytaniem "Z kim ja jestem?" :D Ale i tak go Kocham miłością niepojętą ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ojeju, jak pięknie napisałaś:) Zakończenie rozłożyło mnie na łopatki:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak ja nie znoszę tego, że mój ma zawsze na wszystko czas xD Wszystko na ostatnią chwilę, dosłownie! Stałoby się coś jakby zrobił coś wcześniej... Najlepsze jest to, że potem ja się muszę martwić, że coś mu przez to nie pójdzie xD

    OdpowiedzUsuń
  33. Jakie to prawdziwe :) Całkowicie zgadzam się z tym stresem (mój mąż sprawia wrażenie w ogóle nieprzejętego, kiedy ja mam ochotę obgryzać paznokcie) i co do pakowania także. Jakbym widziała nas :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Heh, podobał mi się ten tekst! Nie był wymuszony i przede wszystkim nudny. ha z tym pakowaniem to coś jest chyba na rzeczy. Mój narzeczony kompletnie nie potrafi się pakować i to ja muszę o wszystkim myśleć ;p ja z kolei wolę mieć wszystko zaplanowane, a on, że na miejscu się ogarnie ;p Masakra!

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetny tekst:) Mnie czasem trudno pojąć naturę mężczyzn :)

    OdpowiedzUsuń