20 mar 2017

Jaka jest miara prawdziwej przyjaźni?


   Czytałam ostatnio książkę, w której od kobiety odszedł mąż, więc jej przyjaciółka bez zastanowienia rzuciła wszystko co robiła, zostawiła dzieci pod opieką teściowej, męża pod opieką samego siebie i wsiadła w najbliższy samolot, po czym przeleciała pół Ameryki, żeby móc potrzymać swoją przyjaciółkę za rękę. W pewnym serialu natomiast przyjaźń pomiędzy mężczyznami była tak silna, że gdy jeden z nich umierał na zdradzieckiego raka, drugi rzucił całe swoje życie – karierę, mieszkanie, związki – i wyjechał z nim w ciepłe kraje, aby mogli spokojnie się pożegnać przed nieuchronną śmiercią.  

   Co jednak wtedy, gdy nie ma żadnych katastrof, żadnych nadzwyczajnych okoliczności? Gdy brak jest otoczki dramatyzmu i toczy się zwykłe, powolne życie? Są pewnie takie pary przyjaciół, które widzą się codziennie. Które nie wyobrażają sobie dnia bez napisania do siebie chociażby jednego sms-a, zatelefonowania. Cóż, moja przyjaźń jest inna. Nie rzucamy wszystkiego, żeby się ze sobą zobaczyć co drugi dzień, nie wpadamy do siebie o północy z butelką wina, bo on powiedział, że jego była miała ładniejsze nogi. Bywa, jak teraz, że nie widzimy się przez miesiąc i tylko czasami wymienimy kilka słów. Nie oczekuję od niej, że wszystko rzuci i przybiegnie, bo nagle mam kaprys się spotkać i obejrzeć głupi babski film. Prawdę mówiąc, to my razem obejrzałyśmy tylko jeden film i była to ostatnia część Bridget Jones. Ale mimo, że odbiegamy od hollywoodzkiego wzorca to wiem, że jakbym zadzwoniła do niej kiedyś zasmarkana w środku nocy, to po tym jak by się już przebudziła, powiedziałaby mi, żebym poszła spać a rano wszystko będzie wyglądało inaczej, lepiej. I że ona to obiecuje.

   Najbardziej w przyjaźni uwielbiam to, że nie robi się z niczego problemów, wielkiej sprawy. Jestem złośliwa, lubię dogryzać a ona o tym wie i nawet się nie przejmuje, kiedy po raz kolejny powiem w żartach coś, o co ktoś inny strzeliłby focha jak stąd do samej Moskwy. Nie przeszkadza mi, że zawsze woła mnie po nazwisku, którego nie znoszę i zazwyczaj odebrałabym to jak zniewagę – ale w tym przypadku w ogóle mi to nie przeszkadza. Lubię w niej to, że nie jest mi głupio jak siedzimy i po prostu milczymy, nie staramy się na siłę wymyślać nowych tematów. Lubię to, że czasami wystarczy, że na siebie popatrzymy i już wiemy, co tej drugiej chodzi po głowie. Lubię to, że obie zaczynamy dorosłe życie i możemy sobie napisać, że mieszkanie z facetem to istne skaranie boskie, bo wszędzie walają się chipsy, kombinerki i skarpety, ale w sumie to nie mamy tak źle, że oni trafili gorzej. Lubię to, że nieważne jakie wino kupimy na babskie spotkania, każde będzie nam smakowało. Lubię to, że rozumiemy swoją indywidualność, to, że każda z nas ma swoje życie i że nas ono zajmuje. Lubię w końcu to, że ona po prostu jest i że mogę być w każdej ważnej chwili jej życia.

   Uwielbiam to, że jak spotykamy się w czwórkę, z naszymi facetami, oni próbuję coś opowiadać a my radośnie krzyczymy, że już to wiemy, już zdążyłyśmy sobie to opowiedzieć. Ostatnio jej mąż narzekał żartobliwie, że ona o wszystkim mi mówi i pewnie nie zdążyła jeszcze powiedzieć, że poprzedniego dnia kupili odkurzacz. Odpowiedziałam, że wiem, zielony, wysyłała zdjęcie.
Kiedy pracowałyśmy razem przy liczeniu towarów w nocy w markecie, była to raczej zabawa niż faktyczna praca. Jak wspólnie opiekowałyśmy się dziećmi na dmuchanych zjeżdżalniach, też traktowałam to raczej w kategoriach dobrej rozrywki, bo zawsze po pracy był czas na kilka minut głupiej zabawy.

   To do niej zadzwoniłam dwa lata temu i powiedziałam, że się cholera zakochałam i to ona pierwsza wiedziała o zaręczynach. Byłam świadkową na jej ślubie a za trzy miesiące to ona będzie pełniła tę rolę u mnie. Pewnie za kilka lat, kiedy ginekolog powie mi, że będę miała dziecko to do niej zadzwonię jako pierwszej i oznajmię, że zostanie ciocią. A dla jej dziecka będę najlepszą i najukochańszą ciotką jaką można sobie tylko wymarzyć.

   Wczoraj moja przyjaciółka miała 25 urodziny. I z całego serca, szczerze jak nigdy i nikomu, życzę jej spełnienia wszystkich marzeń, tych mądrych i tych głupich. Żeby musiała zbierać brudne skarpety męża z podłogi jak najdłużej i żeby zamieszkał z nimi ten mały mopsik, którego sobie wymarzyła. Żeby nigdy nie zabrakło jej wina i ciecierzycy, którą tak lubi.

   Justyna, kiedyś wybierzemy się we dwie nad to morze pociągiem. Obiecuję! 

40 komentarzy:

  1. Piękny wpis! Przyjaźń to piękne doświadczenie, które należy pielęgnować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i pielęgnować z rozwagą - nie można jej nadmiernie podlewać :)

      Usuń
    2. Przyjaźń to naprawdę piękne uczucie:) Bardzo spodobał mi się ten wpis:) Widzę,że cenicie u siebie przyjaźń dojrzałą, nie trzeba dzwonić do siebie codziennie cztery razy po dwa razy, ani spotykać się 3 razy w tygodniu na kawkę, a mimo wszystko każde spotkanie wygląda tak, jakbyście się nie widziały raptem 5 minut:) Też mam taką przyjaciółkę i jestem za to bardzo wdzięczna!:)

      Usuń
  2. Jak dla mnie przyjaźń jest wtedy, gdy mogę zadzwonić do kogoś i podzielić się moimi najgłębszymi myślami i wiem, że ta osoba mnie nie wyśmieje :) to również przyjemność we wspólnym spędzaniu czasu, rozmowie. I wsparcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wspólne milczenie też może być przyjemne :)

      Usuń
  3. Oj - bardzo bliski dla mnie wpis. Warto pielęgnować przyjaźnie. Te prawdziwe przetrwają wiele, nawet rozłąkę. Przyjaźń to takie pokrewieństwo dusz, lotność w rozumieniu, ale też bliskość, specyficzna relacja, którą nawet ciężko opisać słowami.
    Pozdrowionka serdeczne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to też takie zjawisko, którego specyfikę trudno racjonalnie komuś trzeciemu wytłumaczyć :)

      Usuń
  4. prawdziwa przyjaźń zdecydowanie jest warta pracy. To jedna z najpiękniejszych rzeczy na świecie:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjaźń jest wtedy, gdy w każdej sytuacji możemy liczyć na tę osobę:) Nie ocenia, po prostu jest razem z nami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Każda przyjaźń, jak i miłość jest zupełnie inna ;) Znam osoby, dla których objawem przyjaźni jest ubliżanie sobie i wyzywanie od najgorszych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są i takie :) jeśli obu stronom to pasuje to w porządku :)

      Usuń
  7. Bardzo miło czytało się o Twojej przyjaźni, trzymam kciuki, żeby przetrwała przez całe Wasze życie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawdziwa przyjaźń to skarb.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak prawdziwa przyjaźń to skarb :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Prawdziwa przyjaźń nie jest tak często spotykana jak można przypuszczać. Ale kiedy się ją ma, trzeba odpowiednio ją pielęgnować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regularnie podlewać i wyrywać chwasty czające się obok :)

      Usuń
  11. Przyjaźń to prawdziwy skarb. Szkoda, że tak rzadko się przytrafia osoba na której naprawdę można polegać. Bardzo życiowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My znałyśmy się od 1 gimnazjum, ale dopiero w czasie studiów się tak bardziej zaprzyjaźniłyśmy :)

      Usuń
  12. jak ten obrazek idealnie ukazuje przyjaźń moją i mojej ewci:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mam nadzieję, że mi Justyna też perukę przytrzyma :D

      Usuń
  13. Ja też mam przyjaciółkę jeszcze z liceum. Pomimo, że mieszkamy teraz od siebie 450 km utrzymujemy stały kontakt, dzwonimy do siebie, sms-ujemy, piszemy na facebooku i czasem spotykamy, jak przyjeżdżam do rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny wpis i piękna jest ta Wasza przyjaźń. :-)
    Życzę I Tobie i Twojej przyjaciółce aby nigdy i nic nie stanęło na drodze Waszej przyjaźni. Trzymajcie się razem, a wszystko będzie dobrze. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Prawdziwa przyjaźń wiele rozumie i potrafi wybaczyć :)
    Oby Wasza przyjaźń nadal trwała w najlepsze:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak wybieracie się nad morze, to zapraszam do mnie :)
    Przyjaźń to piękna rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny wpis o prawdziwej przyjaźni :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystkiego najlepszego dla Twojej przyjaciółki! Udanej wyprawy nad morze ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajna przyjaźń, też mam tak podobnie...

    OdpowiedzUsuń
  20. ja mam przyjaciółki dwie ze studiów. i choć nie spotykamy się często to wiem że możemy na siebie liczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Prawdziwy Przyjaciel to Skarb ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Przyjaźń w życiu jest jedną z najważniejszych uczuć. Niestety nie wszyscy mają przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
  23. Przyjaźń to piękna sprawa. Ja miałam dwie serdecznie przyjaciółki. Piszę ,,miałam'', gdyż jedna z nich po latach odwróciła się ode mnie i nawet nie wiem czemu, ale z drugą przyjaciółką nadal utrzymuję kontakt i zawsze służymy sobie wsparciem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zazdroszczę takich więzi. Sama, gdy byłam nastolatką, wokół mnie było mnóstwo znajomych, wielu z nich, pochopnie, nazywałam przyjaciółmi. Teraz, po latach, po tamtych znajomościach pozostały jedynie wspomnienia, a ja czasami czuję się, jakbym nie miała nikogo tak bliskiego, z kim mogłabym kraść przysłowiowe konie. Pielęgnuj tę więź, dobrze mieć w życiu taką prawdziwą przyjaciółkę, od serca, jak mawiała Ania z Zielonego Wzgórza.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam z moją przyjaciółką podobnie - bywa, że rozmawiamy codziennie, ale bywa też, że mamy spore przerwy w kontakcie, kiedy codzienne zajęcia dobijają i brak na cokolwiek czasu. Ale zawsze jest lekko i bez niezręczności. I to właśnie w przyjaźni uwielbiam - nieważne, ile minie czasu, my i tak będziemy miały ze sobą tyle wspólnych tekstów, powiedzonek, że na samą myśl o nich, na twarz wpada uśmiech. ;D
    Życzę Tobie (i sobie, a co mi tam!), żeby te nasze przyjaźnie trwały do końca i nadal były tak silne, jak dziś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękny wpis i też jestem złośliwa, ostatnio coraz bardziej. ;D
    A co do obrazka, świetny jest. ;)

    OdpowiedzUsuń