16 sie 2015

"Gniew aniołów" Sideny Sheldon


   Czasami jeden błąd może sprawić, że to, na co pracowaliśmy przez lata, sypie się jak domek z kart. Taka sytuacja spotkała 24- letnią Jennifer Parker, młodą panią adwokat, która miała zaszczyt zacząć zaraz po studiach staż u jednego z głównych prokuratorów stanu Nowy Jork - Roberta Di Silvy. Pełna entuzjazmu i wiary w siebie złożyła przyrzeczenie, że będzie służyła prawu i stała na jego straży. Niestety już pierwszego dnia przez swoją młodzieńczą naiwność została zamieszana w zastraszenie świadka koronnego, co skutkowało spektakularnym wręcz wyrzuceniem jej ze stażu prokuratora Di Silvy.

   Po medialnym biczowaniu Jen starała się znaleźć jakąkolwiek pracę, niestety, zła sława podążała za nią jak cień. Zdana tylko na siebie, bez rodziny i przyjaciół, postanowiła za ostatnie pieniądze wynająć biuro w nieciekawej dzielnicy i czekać na łut szczęścia, który pojawił się w postaci dwóch mężczyzn wynajmujących biura obok. Obaj sprawili, że Jen, niczym księżniczka z baśni dla dzieci, odzyskała dobre imię i zaczęła odnosić sukcesy, wygrywając sprawę za sprawą. I nawet Di Silva, który poprzysiągł, że zniszczy młodziutką kobietę, nie mógł wygrać z nią na sali sądowej.

   Jednak Sidney Sheldon, autor, doskonale widział, że pisanie książki sensacyjnej nie może obyć się bez złego charakteru, który naruszy spokój i harmonię naszej bohaterki. Tym złym w "Gniewie aniołów" jest Michael Moretti, zięć szefa mafii, który ma aspiracje by zająć kiedyś jego miejsce i stać się najpotężniejszym człowiekiem podziemnego świata,
   Miał też aspiracje, żeby zdobyć młodziutką prawniczkę. Dodatkowo podniecał go fakt, że Jen, jako jedyna kobieta potrafiła mu odmówić i nie chciała mieć z nim niczego wspólnego.
Niestety, nadchodzi moment, kiedy niewzruszona kobieta musi poprosić Michaela o pomoc, by ratować osobę, która jest dla niej najcenniejsza i którą skrzętnie ukrywała przed światem...

   Czytając wcześniej recenzje tej książki u innych blogerów i blogerek spotykałam się z reakcją, że jest to średni thriller, któremu zabrakło "tego czegoś". Mi książka się szalenie spodobała, autor to doświadczony pisarz, który potrafi świetnie stopniować napięcie a akcja jest płynna i spójna. Czytając "Gniew aniołów" ma się wrażenie jakby płynęło się po spokojnym morzu i nagle dostrzegłoby się w oddali burzowe chmury; z jednej strony wiadomo, że jest się bezpiecznym, bo niebezpieczeństwo jest daleko, z drugiej natomiast czuje się niepokój, strach.

   Miałam problem z główną bohaterką; podobało mi się to, że jest niezależna i daje sobie radę w tym wielkim świecie, jednak jej butność i "samosiowatość" lekko irytowały. Co najważniejsze jednak, dzięki jej postaci wierzę w to, że może i mi kiedyś uda się brylować na salach sądowych i prostymi słowami pokonywać tych, którzy uważają, że można wszystko kupić. Nawet sprawiedliwość.

   Książka ta powstała w 1980 roku, nic więc dziwnego, że akcja książki dzieje się w tamtych latach. Ale co niezwykłe, nie czuje się w ogóle różnicy między stylem Sheldona i współczesnych pisarzy; wyprzedzał swoją epokę i naprawdę żałuję, że dopiero teraz trafiłam na jego prozę.

   Zawsze czytając książki pisarzy, którzy już nie żyją, czuję jakbym z powrotem sprowadzała ich cząstkę na świat, odkurzała pamięć o nich i dawała im okazję, by pokazali, jakimi cudownymi ludźmi byli. W książkach to właśnie jest najcudowniejsze - mimo, że twórca odejdzie, jego dzieło zostanie na zawsze. Niekiedy może pałętać się w najciemniejszych kątach biblioteki, ale w końcu znajdzie się ktoś, kto sięgnie po tą właśnie książkę i da szansę raz jeszcze odżyć historii, która kiedyś powstała z myśli i uczuć człowieka, którego już nie ma.

   Podsumowując, książkę polecam. Dajcie szansę Jen, wspaniałej opowieści z lat osiemdziesiątych i dajcie szansę Sidney'owi Sheldonowi, którego już nie ma, ale pozostawił po sobie historie, które warto poznać.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu

45 komentarzy:

  1. Lubię książki sensacyjne, ale po przeczytaniu Twojej recenzji jedynym słowem jakie przyszło mi do głowy na jej określenie to dziwna. Nie wiem dlaczego, ale czuję, że podzieliłabym zdanie innych blogerów dotyczące "brakującego czegoś"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się nie popisałam recenzją w takim razie :)

      Usuń
  2. Brzmi bardzo ciekawie, więc czemu nie? Chętnie przeczytam :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu nie, zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu nie, zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W takim razie chętnie dam szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej autorki czytałam "Kobiety rządzą światem", która była rewelacyjna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autora :) wbrew brzmieniu imienia to był mężczyzna :)

      Usuń
  7. Może kiedyś w wolnym czasie dam szansę Jen :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może jednak "to coś" się odnajdzie :) Dam szansę tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z ciekawości bym przeczytała, lubię taką tematykę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się zdawało, że trafię w Twój gust :)

      Usuń
  10. Pewnie, że dałabym jej szansę. Nie znam jeszcze książek tego autora, więc warto je poznać.

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedyś rozczytywałam się z powieściach Sheldona, jednak dawno nie czytałam nic co wyszło spod jego pióra

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam okazji czytać tej książki, ale Twoja recenzja bardzo mi się spodobała. Możliwe, że w niedługim czasie zabiorę się za tę pozycję :)
    Pozdrawiam, Dakota // 97books

    OdpowiedzUsuń
  13. Też uwielbiam czytać książki autorów, którzy już odeszli... ale moja ulubiona epoka literacka to XIX wiek, wiem czytam prawie tylko takie ksiązki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nic dziwnego, że Twoi autorzy już poodchodzili :)

      Usuń
  14. Zapowiada się dość ciekawie, może spróbuję. Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili do mnie :)
    http://sara-wawrzak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety nie znam tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem co sądzić o tej powieści. No zapewne ciekawa ale też nie jakaś wyjątkowa. No ale w końcu to nie fantastyka więc może się powtarzać. Nie specjalnie mam na nią ochotę.
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie książki mogą być wyjątkowe :)

      Usuń
  17. Zachęcający opis, ciekawa historia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Początkowo wydała mi się banalna, ale im bardziej wczytywałam się w Twoją recenzję, tym bardziej ciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  19. Książkę czytałam i bardzo mi się podobało, chociaż zakończenie mogłoby być odrobinę bardziej optymistyczne.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dawno temu czytałam jedną powieść autora i chociaż nie pamiętam już tytułu, to wydaje mi się, że byłam z niej zadowolona :) Chętnie wrócę do jego książek, bo coś czuję, że ta pozycja będzie mi się podobać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. jestem bardzo ciekawa jak zakończyła się historia tej bohaterki. Nie wiedząc czemu, ale z Twojej recenzji stała się ona bliska memu sercu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. nie przepadam za takimi książkami:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię thrillery. jak będę miała okazję to przeczytam oczywiście! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie mogę pojąć, ile Ty pochłaniasz książek :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Myślę, że książka wciągnęłaby mnie ;)
    Ja teraz czytam kolejną kryminalną pozycję S.J Bolton ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Może być ciekawa, chociaż trochę banalnie brzmi.

    OdpowiedzUsuń
  27. Książka o prawie... Coś dla mnie. W przyszłości chciałabym zostać sędzią, dlatego myślę, że "Gniew aniołów" bardzo by mnie zaciekawił, zwłaszcza, że jest tajemniczą sensacją... Super!

    Zapraszam, nowa recenzja ;)
    www.przerwa-na-ksiazke.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem bardzo ciekawa wątku mafii w tej książce. Na pewno się za nią rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Osobiście lubię tego typu bohaterki, które są "samosiowiate". Dodatkowo historia wydaje się być ciekawa, więc myślę, że to pozycja jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Czytałam, ale nie porwała mnie ta książka. Bohaterka irytowała mnie bardzo. A jej cudowna kariera sądownicza była na prawdę bardzo naiwnie wykreowana.
    Bardzo za to mną wstrząsnęła jej osobista tragedia.

    OdpowiedzUsuń