9 sie 2016

Chcecie poznać rosyjski kryminał? Proszę bardzo - "Niebiosa rozstrzygnęły inaczej."


   Na samym początku pozwolę sobie zadać wam pytanie: ile czytaliście w życiu rosyjskich kryminałów?
   Cóż, załóżmy, że niewielkie grono z was – czytających mojego bloga – miało kiedyś okazję zainteresować się takim gatunkiem rosyjskiej literatury, ale zapewne zdecydowania większość prawdopodobnie nigdy nie spotkała się z takim tworem. Bo jak kryminały to zazwyczaj angielskie, które pełne są kurtuazji i dobrych manier, bądź amerykańskie, gdzie pełno jest psychopatów i detektywów-amatorów. Poczytne są także kryminały francuskie, norweskie a ostatnio triumfy na blogach świętują nasze rodzime książki z tego gatunku. O rosyjskich morderstwach jest jakby cicho i spokojnie. A raczej było, bo właśnie teraz chcę wam przedstawić kryminał, który wstrząśnie waszym literackim życiem.

   Fimka Zawiałowa nigdy nie miała zbyt wielkich ambicji, ale ciągłe narzekanie wykształconej siostry i wymanierowanej matki sprawiły, że zdecydowała się skończyć prawo i zatrudnić w prywatnej kancelarii. Pech chciał, że zatrudniła się w końcu w kancelarii swojej własnej siostry i musiała robić wszystko to, co starsza Agata jej nakazała.
   Pewnego dnia nasza główna bohaterka została obdarowana grubymi aktami, które miały jej pomóc wybronić potencjalnego zabójcę młodej Sońki, córki znanego pisarza Smolina. Sońka – jak na córki rosyjskich bogaczy przystało – umiała się bawić i dlatego nikt się nie zdziwił, gdy do internetu dostały się jej nagie zdjęcia. Nie zdziwił się nawet prawdopodobnie jej chłopak, ale nie zmienia to faktu, że mocno się tym zdenerwował i nie chciał uwierzyć dziewczynie, że to zwykły fotomontaż. Dodatkowo Sońka poinformowała go, że jest w ciąży i młody mężczyzna szybko doszedł do wniosku, że wszyscy będą przekonani, że dziecko nie jest jego, skoro przyszła matka tak radośnie rozbierała się do zdjęć.
   Po karczemnej awanturze Turow wysadził swoją dziewczynę na środku opustoszałej drogi i odjechał. Od tamtej pory nikt nie widział Sońki a jedyne co po niej pozostało to strzęp kurtki, kilka kropel krwi i wyrwane z głowy włosy.

   Agata i jej siostra doszły do wniosku, że albo ktoś chciał pozbyć się Turowa, który – mimo że wyglądał na zwykłego „sebka” z osiedla – posiadał udziały w dobrze prosperującym biznesie albo dziewczyna sama uciekła, aranżując morderstwo, chcąc dać nieprzyjemnego pstryczka w nos swojemu chłopakowi.

    Zaczyna się mało krwawo, prawda? Cóż, nie martwcie się – po kilkunastu stronach pojawia się nie jeden a kilka trupów. I wszystkie zwłoki w jakiś sposób łączyły się z młodą dziewczyną. Jesteście ciekawi jak się to wszystko skończyło? A figa, nie powiem wam! Będziecie musieli sami przeczytać, jeśli jesteście choć trochę ciekawi.

   Niebagatelnym plusem tej książki jest narracja, prowadzona przez Fimkę. Jest to taki typ kobiety, który – cóż – przypomina mnie. Jest ironiczna, sarkastyczna, ale jak trzeba to potrafi zadać kilka sensownych pytań i wyciągnąć parę mądrych wniosków, dzięki czemu śledztwo nie stoi w miejscu. Jej uwagi i przemyślenia świetnie rozładowują napięcie a dodatkowo smaczku dodaje matka Fimki i Agaty, która przeżywa coś na kształt „babcinego ruchu jajników”i desperacko próbuje wydać swoje ponad trzydziestoletnie córki za mąż, żeby urodziły jej w końcu upragnione wnuki. W tym celu aranżuje spotkania z kolejnymi amantami, którzy są bezwzględnie odrzucani przez obie panny.

„Weekend Bóg daje, żeby człowiek miał radość w życiu.”

   Wspomnę jeszcze o okładce, na której naprawdę wiele się dzieje; jest maszyna do pisania, jest orzeł, jest czerwona sukienka, jest zachodzące słońce i są czerwone latawce. Na pierwszy rzut oka totalny misz-masz. Jednak powiem wam, że po skończonej lekturze przyjrzałam się jej raz jeszcze i - to wszystko naprawdę ma sens! I łączy się z rozwiązaniem zagadki. 

   Ta niepozorna z wyglądu książka może z powodzeniem umilić wam dwa lub trzy dni a zagadka kryminalna, w którą zostaniecie uwikłani sprawi, że Rosja zacznie wam się wydawać miejscem o wiele ciekawszym niż sam Nowy Jork z filmów akcji albo jakiś utopijny świat stworzony przez mistrza fantastyki. Jak się okazuje niedaleko nas na wschód znajdują się pisarze, którzy potrafią pisać ciekawie, inteligentnie i ironicznie. Tylko trzeba spróbować, żeby się o tym przekonać.  


54 komentarze:

  1. Chyba będę musiała gdzieś dorwać tą książkę i przeczytać, bo zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rosyjskich kryminałów jeszcze nie czytałam. Najpierw chyba sięgnę po Marininę, a potem może po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja uwielbiam rosyjskie książki, ale nie kryminały a fantastykę.
    ta książka już ląduje na półkę do przeczytania i mam nadzieję, że gdzieś ją zdobędę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo i nie ląduje, bo nawet jej nie ma na lubimyczytac:O

      Usuń
    2. Też to zauważyłam :) przed chwilą dodałam ją na bookhunter.pl, później spróbuję dodać ja i na lubimy czytać :)

      Usuń
  4. Polecam Ci książki Borysa Akunina. Mi bardzo się spodobały, mają w sobie coś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdzieś w swoich zbiorach mam jedną książkę Polakowej, ale nieprzeczytaną oczywiście. Zanim zabiorę się za powieść polecaną przez Ciebie, postaram się polubić z powieścią, którą posiadam :) Z rosyjskiej literatury kryminalnej czytałam powieść Darii Doncowej, ale zupełnie mnie nie przekonała. Za dużo humoru, a za mało zbrodni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak często mam, że książka autora stoi na półce, ale nieprzeczytana :D Muszę w końcu zabrać się za to moje nieprzeczytane tomiska :)

      A tutaj i humoru i zbrodni w odpowiednich ilościach :)

      Usuń
  6. Rosyjskie kryminały trzeba cenić! ;D Nie czytałam jeszcze żadnego, ale jeśli kiedykolwiek będę miała na to ochotę, to już wiem od czego zacząć! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, ja się skusiłam na "Sposób na morderstwo" :P

      Usuń
    2. O i jak Ci się podobało? :D

      Usuń
    3. Na tyle, że obejrzę dzisiaj drugi odcinek :)

      Usuń
    4. Czyli jednak wkręciłaś się! :D

      Usuń
  7. Bez bicia przyznaję się, że nie czytałam jeszcze kryminału rosyjskiego. Czytałam różne, ale taki okaz jeszcze nie trafił w moje ręce. Ciekawi mnie co stało się z ta dziewczyną... ☺ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Na samym początku odpowiem - ani jednego xD Chyba że "Zbrodnię i karę" można uznać za kryminał O.o Całkiem fajnie zapowiada się fabuła :) „Weekend Bóg daje, żeby człowiek miał radość w życiu.” - jakbym mojego lubego słyszała. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, teraz zabiłaś mi ćwieka, czy "Zbrodnia i kara" to kryminał :D

      Usuń
  9. Nie miałam styczności z rosyjską literaturą (chyba)... Nie wiem czy tak książka przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Królową rosyjskiego kryminału jest ponoć Aleksandra Marinina. Sięgnęłam po jej twórczość kilka lat temu i kompletnie mnie nie przekonała. O kryminałach ze wschodu można jednak usłyszeć :)
    Być może sięgnę po recenzowaną przez Ciebie książkę, ale na pewno nie w najbliższym czasie. Miałam fazę na kryminały skandynawskie i muszę ogólnie odpocząć od takich klimatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro Cię nie przekonała, to wcale królową nie jest :)
      Rozumiem, co za dużo kryminałów, to nie zdrowo ;)

      Usuń
  11. Ciekawe, ciekawe, aż mnie zainteresował ten kryminał :-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno już nie czytałam kryminału...

    OdpowiedzUsuń
  13. Rosyjska literatura, jak najbardziej. Pamiętam jak w liceum bardzo mnie zainteresowała i do dziś lubię. Kryminału typowego (rosyjskiego) nie miałam okazji dorwać. ;)Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją lubię :) ma swój specyficzny styl :)

      Usuń
  14. Uwielbiam rosyjską literaturę... ale z XIX wieku:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że mnie zaciekawiłaś. Może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja czytałam kryminały rosyjskie, zarówno Polakowej i Marininy, i polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chcę przeczytać! Koniecznie, mam nadzieję, że jest w gdzieś w bibliotece ;> Dawno mnie tak nie zainteresowała jakaś książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Intrygujący tytuł. Chętnie sięgnęłabym po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rosyjski kryminał - trzeba popróbować;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak dużo czytam rosyjskich książek tak kryminałów nigdy nie miałam okazji😊

    OdpowiedzUsuń
  21. co rosyjskie to jakoś nie fajnie mi się kojarzy :D w sumie nie wiem czy kiedykolwiek coś rosyjskiego czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z rosyjskiej literatury chyba tylko Annę Kareninę czytałam jak do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
  23. takie książki z zagadką potrafią wciągnąć

    OdpowiedzUsuń
  24. Z Rosji książkowej znam najbardziej fantastykę. :) Ale w sumie można się było spodziewać, że i kryminał jakiś tam może powstać.

    No nie wiem czy nie za późno na mnie. :D Bo sądzę, że aby być kolarzem trzeba zaczynać młodo, to znaczy mając pewnie z 10 lat maksymalnie. Bo prędkości są większe niż w normalnej jeździe, rywale też nie dają w kaszę dmuchać. Ogólnie ciężka to dyscyplina. Od samego patrzenia na te etapy się słabo robi. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak rosyjska literatura, to zdecydowanie rządzi post-apo i fantasy. :) Ale kryminałem mnie skusiłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. No nie...Kurcze...Znając wyposażenie mojej miejskiej biblioteki...No,ale cóż zaciekawiłaś mnie zamierzam jej poszukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. O, to musi być ciekawe! Zwłaszcza, że lubię rosyjski :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja jestem ogromną fanką skandynawskich kryminałów,ale nie wiem czy się na ten nie skuszę jak go gdzieś znajdę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Odpowiedź na pytanie brzmi: nigdy nie czytałam rosyjskiego kryminału. Raczej dlatego, że kryminały to nie moja bajka :]
    Ale w tamtym roku przez przypadek zabrałam się rosyjską fantastykę: Futu.re - Dmitry Glukhovsky (autor Metro 2033) i się zachwyciłam!
    Więc zgadzam się, że na wschodzie mamy świetnych pisarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda, że nie ma tej książki w pobliskiej bibliotece. Widzę, że jest w innych oddziałach, więc jest nadzieja, że i w moim się wkrótce pojawi. Wtedy z pewnością wypożyczę :) Rosyjski kryminał jakoś średnio mi się podoba (jako słowa), ale skoro twierdzisz, że warto, to spróbuję przekonać się sama :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To ja poproszę, lubię takie niezobowiązujące historie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja czytałam jeden! :D
    Przyznam, że za okładkę nie dałabym się zabić :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja nigdy nie czytałam niczego rosyjskiego autora ;)
    Pozdrawiam!
    zubrzycanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Nigdy nie czytałam rosyjskiego kryminału, no może poza "Zbrodnią i karą" i w sumie literaturę rosyjską znam tylko od strony klasyki, ale zaciekawiłaś mnie tą pozycją i naprawdę mam ochotę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ciekawa recenzja :-) Pozdrawiam serdecznie Angela

    OdpowiedzUsuń