25 sie 2016

"Szczęście w nieszczęściu" Izabella Frączyk


   Zacznę niestandardowo, bo od okładki. Zwykle nie zwracam na nią uwagi a jeśli zwracam to w głębi siebie i nie opowiadam wam o tym jakie zrobiła na mnie wrażenie. Tutaj jednak jest inaczej, bo jestem zauroczona trampkami pani na okładce! Tak zauroczona, że z miejsca dałam książce wielkiego plusa.
   Czy było warto?

   Klarę, główną bohaterkę poznajemy w trudnym momencie jej życia. Straciła ukochaną babcię i pracę, pozostał jej tylko weekendowy narzeczony, którego wprawdzie nie kochała, ale który zapewniał jej rozrywkę w piątkowe i sobotnie wieczory. Powiedzieć o Mirku, że był nieprzyjemnym typem mężczyzny to mało; powiedzieć o Klarze, że była głupia, pozwalając się tak traktować, to duże niedomówienie.

„- Czy ty przypadkiem czegoś nie paliłeś? - zirytowała się.
-- No pewnie, że paliłem. W końcu jestem w Holandii, ty tępa kobieto! Kto by pomyślał, że taka inteligentna, a głupa rżnie! Odebrałaś to pranie?”

- dla waszej wiedzy – nie, nie odebrała prania.

   Klara to typ kobiety całkiem odmienny niż ja; nie wstydzi się krzyczeć na swój samochód na środku zatłoczonego parkingu, płacze rzewnie i odważnie prezentując światu swoje podpuchnięte oczy i zakatarzony nos i podoba jej się układ „przyjaciele z dodatkami”, jeśli wiecie o czym mówię. Z taką dziewczyną mogłabym się zakolegować, ale na pewno nie taką kobietą chciałabym być. Ale miło jest poczytać o bohaterkach, które są całkowicie odmienne ode mnie.

   W każdym bądź razie, Klara w końcu przeciera ze zdumieniem oczy i spostrzega z kim się związała i w rezultacie rozstaje się z upalonym Mirkiem. Bez pracy, bez rodziny, bez chłopaka, z zepsutym samochodem – cóż, z takim stanem rzeczy można zrobić tylko jedno. Zacząć wszystko budować od początku.
   Tak, jest to typowo babska książka, z całym tym love-story. Tak, to taka typowa opowiastka o zakochanej niej i o zakochanym nim. Jednak co miłe i zaskakujące, romantyzm w tej książce jest iście „męski”. Brak jest tutaj patetycznych wynurzeń o wielkiej miłości, brak jest fajerwerków wybuchających na głowami zakochanych i brak jest całej tej otoczki z gołębi i czerwonych serduszek fruwających nad każdym słowem.

„Ponieważ dowiedziałem się wczoraj, że jesteś, hm, niczyj, postanowiłem wziąć sprawy we własne ręce. Jeśli tylko zechcesz, możesz być moja. Chętnie cię przygarnę.”

   Treść tej książki niesie ze sobą pewną miłą, przyjemną prawdę, o której często zapominamy – co by się nie działo, jak źle by nam w życiu było, los, Bóg, Jahwe, Latający Potwór Spaghetti, czy w kogo tam wierzycie, ma dla nas plan. Nie zostaliśmy zostawieni sami sobie, jesteśmy częścią czegoś większego i musimy pamiętać o tym, że gdyby nie my, to świat wyglądałby całkiem inaczej, chociaż trudno uwierzyć w tak absurdalne zapewnienie.

   Człowieku! Nawet jeśli masz nos tak duży, że zakrywa ci całą twarz, nawet jeśli bekasz po zjedzeniu pomidorówki, nawet jeśli jesteś humorzasta i obrażasz się za żarty o blondynkach, nawet jeśli twoją życiową ambicją jest obejrzenie całej serii „Gry o tron” - tam gdzieś w świecie czeka na ciebie druga połówka. Ktoś, kto pokocha cię bezinteresownie i kto będzie kochał twój za duży nos, będzie ze spokojem słuchać bekania przy pomidorówce, obejrzy z tobą serial i będzie całował cię po rączkach, żeby humory poszły precz.

   Książka ta została „napisana na nowo”. Kilka lat temu pojawiła się na rynku wydawniczym pod tytułem „Pokręcone losy Klary” i autorka po latach zdecydowała się tchnąć w opowieść nowe życie i – nauczona doświadczeniem – poprawiła w niej to i owo. Nie czytałam pierwotnej wersji, więc trudno mi powiedzieć czy zmiana jest czy jej nie ma, ale ogólnie książkę oceniam na plus. Tak jak i trampki na okładce.  


68 komentarzy:

  1. Trampki na okładce - faktycznie fajny detal. Czasem też zwracam uwagę na takie szczegóły. Co do samej głównej bohaterki - też odnoszę wrażenie, że to osoba zupełnie inna ode mnie, pod względem zachowania, charakteru. Czasem jednak fajnie czytać książki o tak kompletnie odmiennych osobowościach :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam mieszane odczucia do książek, które po latach zostają poprawione przez autora i wydane na nowo. No bo jak zweryfikować te poprawki? Szukać dwóch egzemplarzy? Nie ma to sensu moim zdaniem :P
    Zgadzam się, że trampki na okładce zacne, ale powieść raczej nie dla mnie. Może to i lepiej, bo ile razy zabierałabym się za czytanie, myślałabym o tych butach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację, bo ja teraz mam ich widok ciągle w głowie :)

      Usuń
  3. Okładka zdecydowanie zachęca do przeczytania książki, trampki są boskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wzbudziły nie tylko moją sympatię :D

      Usuń
  4. haha faktycznie ,genialne trampki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka super, na pewno się skuszę, buty świetne, zwracają uwagę :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Historia wydaje się milusia i sympatyczna, ale chyba za mało charakterystyczna żeby zwrócić na nią uwagę :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka obyczajówka :) z trochę innym love-story :)

      Usuń
  7. Zapowiada się ciekawie. Myślę, że warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście Pani na okładce ma urocze trampki - nie jeden by takie chciał ;) Pięknie podsumowałaś treść książki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że książka została wydana ponownie, okładka cudna, a i do treści może mogłabym się w przyszłości przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kto wierzy w Potwora Spagetti?:p
    Masz zamiar przeczytać pierwszą wersję?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę nad tym, żeby móc zobaczyć różnice :)

      Usuń
  11. Ta okładka jest świetna, a w szczególności te trampki. Jednak nie wiem czy ją przeczytam :/ Coś czuję, że nie jest to pozycja dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro czujesz to nosem to wiesz - nosowi trzeba wierzyć :)

      Usuń
  12. aż musiałam sobie poszukać zdjęcia, by oblukać dokładniej te trampki z okładki :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje się, że to taka, jak wcześniej powiedziałaś, typowo babska książka, a niesie za sobą takie duże przesłanie! Bardzo podoba mi się ten fragment, w którym mowa jest o tym, że każdy z nas ma swoją rolę, każdy po coś się urodził. Książka jak najbardziej zachęca mnie do przeczytania. Jestem ciekawa losów tej bohaterki!

    OdpowiedzUsuń
  14. A mi trampki się nie podobają:p
    Babska książka z całym tym love story to jest to, co lubię przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię prozę autorki, więc chętnie się na nią skuszę. Okładka jest rewelacyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Poprawiona książka?Ciekawie to brzmi :)
    A trampki urocze;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawa książka, zdecydowanie w moim guście. Trampki na okładce są naprawdę świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Książka niesie miłe przesłanie i mam wrażenie, że wiele emocji. Okładka także mi się spodobała. Co prawda charakter głównej bohaterki odbiega znacznie od mojego, ale tym bardziej lektura mogłaby być ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Książka jak trampki. Na plus. Z taką recenzją jeszcze się nie spotkałam. :D

    OdpowiedzUsuń
  20. chyba klimatu tej książki bym nie zdzierżyła":D

    OdpowiedzUsuń
  21. Okładka faktycznie ładna, ale upalony Mirek, zepsuty samochód i Klara, która dopiero z czasem się ogarnia, to chyba nie dla mnie. ;/ Z tym, że autorka zrobiła poprawki i wydała książkę na nowo, to ciekawy zabieg, ale trochę dziwny jednak.

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja podczas czytania pewnie bym się denerwowała, że jedną osobę może spotkać tyle nieszczęścia. Ale z drugiej strony chciałabym ją przeczytać, aby się dowiedzieć jak Klara sobie poradziła.
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  23. mnie sie trampki nie podobaja xD jestem zua hehe ale ogolnie wydaje sie miec odbre wrazenie tylko ze jakos nie ciagnie mnie do niej. Coz i tak czasem bywa :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ewentualnie mogłaby wybrać gorszą opcję i popełnić samobójstwo. Życie lubi się sypać w najmniej oczekiwanym momencie.
    Trampki niefajne.

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja się pochwalę! Bo jestem posiadaczką dwóch nowych, pięknych trampeczek - jednych miętowych i jedynych takich a'la jeans :D Ale co do samej książki to od pewnego czasu mam ochotę na właśnie taką lekturę. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię takie obyczajówki- a życie / los ma dla nas swoje plany.

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudna recenzja! <3
    A po książkę sięgnę, bo strasznej ochoty mi na nią narobiłaś, nawet mimo tego, że to nic nadzwyczajnego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. oj jak ja dawno nie czytałam tego typu książek :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kurczę, brzmi naprawdę bardzo ciekawie! Chętnie sięgnęłabym po pierwotną wersję, a następnie po bohaterkę Twojego postu. Okładka naprawdę zachwyca! Też nie przeszłabym obok niej obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  30. ciekawa, chyba czas przeczytać coś od polskich autorów :)

    by-klaudiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Rozbawiła mnie ocena okładki :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Trampki wymiataja i faktycznie zwracają uwagę, są piękne :)
    Chciałabym przeczytać ta książkę

    OdpowiedzUsuń
  33. Kobietko odezwij się do mnie na adres czarno_bialaem@o2.pl w sprawie EM TOUR Never never :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Fajna, dobrze napisana historia. Dobrze ją wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Trampki super, sama bym takie chciała :D A co do powieści to sama nie wiem czy to taki dobry pomysł odświeżać już wcześniej wydaną książkę to takie jakby trochę odgrzewanie kotletów. Ale dla osób, które nie znają ani tej ani poprzedniej wersji może to nie problem.

    OdpowiedzUsuń
  36. Faktycznie miło czytać o bohaterach, którzy są od nas różni całkowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Wszyscy mają swoją drugą połówkę, szkoda tylko, że niektóre z nich nigdy się nie łączą.

    OdpowiedzUsuń
  38. Książka, rzecz jasna, nie dla mnie, ale co do tego patrzenia na okładki, to ja niestety zawsze zaczynam od tego. Oczywiście jak jest autor, którego lubię, albo tytuł na który czekam to i z najpaskudniejszą okładką przeczytam, ale gdy nie wiem o książce nic, to najpierw może mnie przekonać lub zniechęcić okładką :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja to chyba jestem inna, bo mieszkam 1,5 roku w Holandii i ani razu nie paliłam zioła, mimo że znajomi mówią, że "być w Holandii i nie palić, to jak być w Paryżu i nie zobaczyć wieży Eiffla"... Cóż.
    Okładki to akurat namiętnie oglądam i bardzo często na ich podstawie decyduję się przeczytać to i owo. A ta okładka jest na tyle urocza, że może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  40. Hehe, a ja jednak zwracam uwagę na okładkę, ale na trampki nie spojrzałam :D Zaglądam tez do środka książki. Ważne są dla mnie również wielkość czcionki i sposób czytania (czytam kilka zdań). Lubie też kiedy książka zawiera zdjęcia, np kucharska lub o dekoracjach. Myślę, że rozpłynęłabym się przy tej książce (w pozytywnym znaczeniu), choć moja drugą połówkę już znalazłam :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie lubię głupich, naiwnych bohaterek, które są zakochane. Naprawdę one mnie denerwują. I nieważne, że są piękne, odważne, silne. Głupie to głupie i denerwują mnie przez całą książkę. Także ze względu na motym miłości nie sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  42. A ja lubię takie historie :PP

    aanna-aanna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. Zaciekawiłaś mnie!

    Mam prośbę: mogłabyś poklikać w linki z TEGO POSTU (KLIK)
    Napisz w komentarzu jeśli klikniesz, gdyż wylosuję kilka osób i podam linki do ich blogów w następnym poście. :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<


    OdpowiedzUsuń
  44. Trampki spoko, ale ta koszula też jest super! :) Lubię książki o zaczynaniu od nowa. Nawet jeśli czasami bywają naiwne to jednak - tak, jak napisałaś - przypominają, że ktoś tam ma dla nas plan. Że nie będzie wyłącznie źle i nie wszystko stracone.

    OdpowiedzUsuń
  45. Historia rodem z wyznajemy.pl xd Trampki całkiem spoko,ale fabuła mnie jakoś nie zachęciła. Jakoś za dużo na rynku ostatnio książek o ofiarach losu,które nagle stwierdzają,że muszą coś zrobić ze swoim życiem. I tak skończy się na tym,że zjedzą lody.

    OdpowiedzUsuń
  46. Oj zaintrygowalas mnie ta recenzja! ;) Mysle, ze jak bede chciala siegnac po cos lzejszego to zdecyduje sie wlasnie na ta pozycje ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Po tak fajnej recenzji trudno mi będzie oprzeć się tej książce :)!!!
    P.S. Dziękuje za odwiedziny w moich skromnych progach :D!!!

    OdpowiedzUsuń
  48. Kurde, normalna książka do c,ytania na wakacjach xD taka na lajcie xD czytałam, ale w ten cudowny plan bóstwa nie wierzę :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Dobra recenzja! Wierzę w przeznaczenie. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  50. Mi też zdarza się wypatrzeć jakieś fajne elementy na okładce :)

    OdpowiedzUsuń
  51. A ja jestem niedowiarek :) Jednak książkę chętnie przeczytam, bo już sama okładka mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Jak to mówią, nie oceniaj książki po okładce, ale po tenisówkach nie jest zabronione :D Książkę widziałam. Chętnie sobie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Okładka od razu mnie zainteresowała, tytuł też ciekawy a treść zachęca do przeczytania. Może to będzie kolejna książka na mojej liście do przeczytania :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  54. A do mnie bohaterka dość podobna i mam wrażenie, że mogłabym się z nią polubić :) Budowanie od nowa to moja specjalność :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Bardzo dziękuję za miłą recenzję :) Korzystając z okazji serdecznie pozdrawiam wszystkie czytelniczki bloga i spieszę z wyjaśnieniem odnośnie dwóch wersji tekstu. :) "Pokręcone losy Klary" zostały wydane w takim nieco partyzanckim systemie wydawniczym i do tekstu wdało nie mnóstwo błędów redaktorskich i korektorskich. Pewnien gorliwy czytelnik naliczył ich ponad 70. Na szczęście nakład nie był duży, już dawno się wyczerpał. Stąd właśnie decyzja o wznowieniu tamtej historii o Klarze, która- no cóż- czasem zaradnością i rozumem nie grzeszy :) "Szczęście w nieszczęściu" to dokładnie ta sama książka, tylko po nowej redakcji i korekcie. Jeśli jednak, mimo tego, ktoś miałby ochotę na porównanie tekstu, to zapraszam na moją stronę autorską www.izafraczyk.pl, gdzie można przeczytać pierwszych 50 stron tamtego starego tytułu i porównać okładki. Tu tenisówki, a tam... czerwone szpilki :) Cieszę się, że się podobało i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  56. Bardzo zaciekawiłaś mnie swoją recenzją. Nie czytam raczej typowych romansów, jednak na po tą książkę z chęcią bym sięgnęła. Podoba mi się, że nie jest to typowa love story, a bohaterka jest kobietą dość oryginalną (z tego co wnioskuję, i ode mnie różni się całkowicie) :)

    OdpowiedzUsuń