28 lis 2016

"Mimo twoich łez" - wspaniała, nieźle pokręcona książka.


   Żaden początek związku nie jest łatwy. No, chyba że mówimy o licealnej miłości, bo wtedy nie ma żadnych byłych, żadnych zobowiązań, żadnej przeszłości. Jednak w przypadku dorosłych ludzi najczęściej jest tak, że za każdym partnerem stoi szereg dziewczyn i facetów, którzy kiedyś byli dla nich ważni. I prędzej czy później, te byłe postacie wyjdą na światło dzienne. I albo się o tym po prostu porozmawia i zaakceptuje, albo… albo staniecie się tacy, jak bohaterowie trylogii Tarryn Fisher. Czyli nieźle pokręceni.

   Caleb i Olivia byli szczęśliwą parą. Przynajmniej do momentu zdrady chłopaka. Cicha myszka w ciągu kilku lat związku tak mocno zawładnęła sercem sportowca, że po zerwaniu nie mógł się pozbierać; stał się wrakiem samego siebie, cieniem swojej dawnej charyzmy, niewolnikiem dziewczyny, która już nie była jego. Jednak później znalazł nową dziewczynę, Leah, która otoczyła go opieką i która sprawiła, że Caleb znowu stanął na nogi. I wszystko dla Leah skończyłoby się jak w Disney'owskiej bajce, bo pierścionek już był kupiony i czekał schowany w szufladzie, gdyby nie to, że Caleb w wyniku wypadku stracił pamięć. A potem przypadkowo spotkał Olivię, która wykorzystała daną od losu szansę i na nowo chciała spędzić chociaż kilka dni z dawną miłością.

   Czytając poprzednią część, współczułam Leah. Była tą „zastępczą” ukochaną, musiała ciągle starać się zainteresować sobą Caleba, sprawić, że pokocha ją równie mocno, jak kochał Olivię. Nie ma chyba niczego gorszego, niż usłyszeć od miłości swojego życia, że jest nadal zakochany w dawnym partnerze. Trzeba mieć wiele odwagi i wiele samozaparcia, żeby wytrwać w takim związku i walczyć o to trudne uczucie. O znalezienie czynnika, który sprawi, że to co było przestanie mieć tak wielkie znaczenie, że ważne się stanie to, co jest teraz.



   Leah była dla mnie kobietą skrzywdzą. I nawet nie potrafiłam ocenić jej negatywnie, kiedy w pierwszej części pojechała do Olivii i zagroziła jej, że jeśli nie wyjedzie gdzieś daleko, powie prawdę Calebowi. Rozumiałam – walczyła o swoje. Moje zdanie zmieniło się po lekturze drugiej części trylogii. Zdecydowanie.
   Kiedy urodziło im się dziecko - mała, cudowna, idealna dziewczynka – pierwszym uczuciem, jakie poczuła Leah była … zazdrość. Zazdrościła swojej córce tego, że Caleb bierze ją na ręce i patrzy na nią z troską i miłością. I już wtedy pomyślałam jakim trzeba być człowiekiem, żeby czuć się zazdrosną o własne, kilkugodzinne dziecko?!
Później było już tylko gorzej; kiedy jej mąż wyjechał w delegację a ona została sama z małą Estellą, postanowiła … wysłać ją do żłobka. Nic to, że dziecko nie skończyło nawet tygodnia, Leah poinformowała opiekunki, że mała ma kilka miesięcy i tylko wygląda bardzo drobno a później wybrała się na lunch z przyjaciółkami. Mocno zakrapiany lunch, żeby była jasność. Bo przecież urodziła dziecko i się jej to należy!

„Miłość jest niedorzeczna. Wpadasz jak śliwka w kompot i nie możesz się wycofać. Prędzej umrzesz z miłości niż będziesz nią żył.”

   Później na scenę wkroczyła znowu Olivia. I Leah na nowo zaczęła walczyć, tyle tylko, że teraz już bez mojej aprobaty. Obserwowałam tą walkę o mężczyznę z lekkim niesmakiem. Ale i zaciekawieniem – wiecie, to tak jakby oglądać zapasy w kisielu. Niby wiesz, że to poniżające dla kobiet, ale ciekawi cię, kto w rezultacie wygra. I jak w ogóle można wygrać walkę w kisielu – wcierając go w oczy rywalki?

   Obserwując tę rywalizację z perspektywy Leah można dostrzec jej perfidię w całej okazałości; znam naprawdę dużo osób, ale nawet tym najbardziej podłym, daleko jeszcze do bohaterki „Mimo twoich łez.”

   Książka ciekawi. Intryguje. Styl autorki jest tak dobry, że wciąga niczym tornado i trudno jest odłożyć powieść przed zakończeniem historii. Wzbudza emocje, chociaż niekoniecznie te dobre. Irytację. Gniew. Niezrozumienie. Ale jednocześnie sprawia, że czytając o tych wrednych kobietach, jakoś bardziej się ceni samą siebie – bo wiecie, my, porządne kobiety, nigdy byśmy się nie posunęły do czegoś takiego. A wzrost samooceny jest zawsze mile widziany.
I muszę stwierdzić, że książka, cała trylogia, diablo mi się podoba. I trochę mnie to niepokoi, bo bohaterowie są tak pochrzanieni, cała ich historia jest tak dziwna i niepokojąca, że i u mnie nie wszystko musi być równo pod sufitem, skoro mi się to podoba. I skoro chcę więcej! To jak z tym kisielem.

   Jak to się skończy? Kogo wybierze Caleb? I czy on w tym wszystkim jest bez winy? Przeczytajcie. 


44 komentarze:

  1. Mnie ta ruda cholera od początku nie pasowała:p

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno warto przeczytać, chociaż póki co moja lista książek jest ogromna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też, nie martw się, nie jesteś sama :D

      Usuń
    2. dokładnie, nie jesteś sama:D

      Usuń
  3. Nie znam tej serii, ale nie chcę raczej poznać. Nie ciągnie mnie do niej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę całą serię, nie znałam tego, może się skuszę? :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś, skuś, bo warto :) jak mi się podoba, to znaczy, że dobre to musi być :)

      Usuń
  5. Pierwszy raz widzę tą serię, a szkoda, bo książka w moim ulubionym stylu :) Ale jak na razie mam za dużo kupionych i nie przeczytanych książek... oj za dużo... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, no, no! Lubię takie historyjki! :D Skuszę się :D

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas 😍
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam autorki, ale może się skuszę, coś przeczytam z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś mi ta recenzja przypomina, ale nie wiem co :> Zanotuję tytuły i autorkę, i pewnie kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może recenzję pierwszej części książki? :)

      Usuń
  9. Zapowiada się fajna seria. Muszę jednak najpierw wrócić do pierwszej części. Wcześniej jakoś mnie nie kusiła, ale po Twojej recenzji czuje się zachęcona ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wypożyczę wszystkie te książki :) Uwielbiam takie historie. Świetnie, że je polecasz :D
    Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdy przeczytałam tytuł Twojej notki pomyślałam "jak książka może być jednocześnie pokręcona i wspaniała?". I z każdym kolejnym zdaniem Twojej recenzji czułam że muszę poznać tę historię, chociaż jeszcze jakiś czas temu nie byłam do niej przekonana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem jednocześnie pokręcona i wspaniała :D

      Usuń
  12. Ta książka z pewnością jest ciekawa. Cytat o tym, że miłość jest niedorzeczna ma w sobie troszkę prawdy. Ale żeby od razu umierać z miłości? Hmmm. Troszkę to przejaskrawione.
    Pozdrowionka cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego ten cytat wspaniale pasuje do książki :D Bo ona jest przejaskrawiona, ale chyba przez to taka wspaniała :)

      Usuń
  13. Zazdroszczę! Ja się tak nakręciłam na serię, że nawet mimo mieszanych recenzji, bardzo chcę ją przeczytać. I coś czuję, że spodoba mi się ona, tak jak Tobie, bo czasami lubię takich pochrzanionych bohaterów. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem takie pokręcone historie czyta się z największym zaciekawieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakbym tylko znalazła czas na tę serię, to bym się nawet z chęcią z nią zapoznała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham to <3 W ogóle uwielbiam czytać książki!!
    Pozdrawiam Niecoinna

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku kiedy ja to przeczytam :-) fajnie się zapowiada :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale się napaliłam czytając tą recenzję. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tą książkę, żeby nie było. :D

      Usuń
  19. Nie byłam zainteresowaną tą trylogią, ale właśnie zmieniłam zdanie. Dobrze od czasu do czasu zanurzyć się w świat bohaterów tak pokręconych i dziwacznych, że aż interesujących. Związki między postaciami wyglądają na patologiczne wręcz, ale jestem niezdrowo ciekawa, jak to wszystko się rozwinie, a potem zakończy :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy ja te wszystkie książki przeczytam, muszę pojechać na bezludną wyspę, zabrać wszystkie z listy i czytać, a męża zostawić w domu z dziećmi he :-))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  21. chyba nie;p póki co mam fazę na skandynawskie kryminały ;p

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam pierwszy tom u siebie, ale chyba zdecyduję się poczekać aż będę miała całą trylogię, bo jak mnie wciągnie, to będę żałowała, że nie mogę kontynuować ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakiś czas temu wpadła mi w oko ta seria i z przyjemnością się za nią zabiorę jak tylko znajdę trochę czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dopisuję tę serię do mojej książkowej listy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie znam na razie tej trylogii, ale mam coraz na nią większą ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Od kiedy tylko zobaczyłam to poluję na tą serię, ale jakoś zawsze coś mi wypada i ta schodzi na drugi plan ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Muszę koniecznie przeczytać,zapowiada się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń