22 sty 2016

Wielkie potknięcie Tess Gerritsen



   Dzisiaj krótko i na temat. W dodatku trochę spojlerów w "recenzji" się znajduje, ale książka jest tak zła, że możecie sobie na spojlery pozwolić. 

   Książki Tess Gerritsen biją rekordy popularności na całym świecie i nie ma chyba czytelnika, który nie słyszałby jej nazwiska – w końcu to królowa medycznych thrillerów. Szanowni Państwo oto ogłaszam – i królowej zdarzyło się potknąć.

   Nina została porzucona przed ołtarzem w dniu własnego ślubu. Rzecz niestety dość spotykana, że niedoszły pan młody wystraszył się i wziął nogi za pas, pozostawiając kobiecie rzeszę gości w kościele i górę prezentów, które trzeba będzie niestety oddać. Jako, że los kobiecy nigdy nie należał do łatwych i przyjemnych, tak i tym razem nie dane było Ninie w spokoju lizać rany i rzucać talerzami o ścianę, bo ledwo wygoniła z kościoła gości, wybuchła bomba.
Nie towarzyska tym razem, ale bomba prawdziwa, dosłowna.

   Na miejscu zdarzenia zjawił się Sam, policjant, który specjalizuje się w ładunkach wybuchowych. I w tym momencie zaczyna się farsa, które Tess nie przerwała do ostatniej strony książki.

   Po pierwsze – gdy policja odwozi Ninę do domu po wybuchu bomby, który miał miejsce kilka metrów od niej, jej matka – zamiast dziękować Bogu, że jej dziecko przeżyło – zaczęła na głos zastanawiać się, co też Nina może zrobić, by narzeczony do niej wrócił. W końcu był lekarzem, niezłą partią i szkoda byłoby burzyć cały związek tylko dlatego, że nie zjawił się na własnym ślubie...

   Po drugie – po owym wybuchu jasne jest, że Nina jest śledzona i ktoś ewidentnie chce ją zamordować. Sam przenosi ją z miejsca na miejsce, by uniknąć zabójcy a co w tym czasie robi amerykańska policja? Zarzuca mu, że za bardzo interesuje się poszkodowaną i że powinien sobie odpuścić. Halo? Kobieta jest prześladowana, ktoś czyha na jej życie a policja ma to daleko w pączku?

   Po trzecie – w sobotę narzeczony zostawił Ninę przed ołtarzem a już koło wtorku ona radośnie oznajmia Samowi, policjantowi, że się w nim zakochała. Tak, poprzedniej nocy się przespali. Tak, ciągle boją się złego zabójcy i ukrywają się jak tylko mogą, ale przynajmniej nie ukrywają się biernie.

   Po czwarte – wspominałam, że po trzech dniach powiedziała zupełnie obcemu człowiekowi, że się w nim zakochała? Rozumiem, adrenalina robi swoje, endorfiny wtedy buzują, mogła być nieco rozchwiana emocjonalnie po burzliwym weekendzie, ale droga pani Tess – nie przesadzajmy.

   Po piąte – zabójca. Matko moja, już ja miałabym więcej powodów, żeby zabić połowę osiedla, niż zabójca, by zabić Ninę. Ten wątek jest tak niedopracowany, że zaczynam mieć podejrzenia, że autorka musiała na szybcika napisać jakąkolwiek książkę, bo zbliżał jej się termin w wydawnictwie. A że nazwisko znane to i tekst przeszedł.

   Podsumowując – mimo że Tess Gerritsen uważana jest za jedną z lepszych autorek, jak się okazuje, nie zawsze potrafi dobrze pisać. To pocieszające dla tych wszystkich, którym czasami coś się nie udaje – nie jesteśmy w tym sami.

   Książki oczywiście nie polecam. 


   PS – byłam dzisiaj u ginekologa. Baby jak to baby, czekając na swoją kolej plotkują. W pewnym momencie z gabinetu wyszła jedna kobiecina i zaczęła narzekać, że już trzeci tydzień czeka na poronienie i dalej nic! I ileż można czekać, przecież ona musi do pracy wrócić! Wszystkim w kolejce gęba opadła do ziemi i nikt nie wiedział co na to powiedzieć. Jakoś tak niesmacznie się zrobiło …  

61 komentarzy:

  1. A ja choć thrillery medyczne lubię o autorce nie słyszałam nawet, a nie mowa, aby czytać coś co napisała. I chyba szybko po nią nie sięgnę.

    Przy czytaniu PS. szczęka tak mi opadła, że jeszcze nie mogę jej zamknąć, szok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zajęło z pięć minut, żeby się otrząsnąć z szoku ;)

      Usuń
  2. i takie baby zachodzą w ciążę, rodzą dzieci, a kobiety, które naprawdę byłyby dobrymi matkami i marzą o dziecku, latami się o nie starają... no nie ma sprawiedliwości na tym świecie...

    co do książki Tess, to o ile się nie mylę jest to jedna z jej pierwszych powieści, więc mogła popełnić kilka błędów. a to wyznanie miłosne po trzech dniach, to tak trochę Harlequinem zajeżdża :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sęk w tym, że ta raczej tego dziecka nie urodzi...

      a weź, odechciało mi się czytać romansów na dobre :D Kto po trzech dniach się zakochuje na śmierć i życie? Oprócz Julii :D

      Usuń
    2. i to lepiej, bo szkoda by było tylko tego dziecka.

      bohaterki harlequinów potrafią się zakochać już na pierwszej stronie książki:P

      Usuń
  3. Nie wiem w jakiej kolejności czytać książki Gerritsen, wiec jakoś tak naturalnie odpuszczam je sobie, ale jakaś tam przymiarka kiedyś była, nawet całkiem udana. "Z zimną krwią" to faktycznie porażka, chyba autorka nie była w formie pisząc tę powieść, bo takich baboli nie wypada robić profesjonalistce.

    Sytuacja u ginekologa mało przyjemna, jak widać nie każdy wie jak się zachować i co powiedzieć. Nie wnikam w zasady moralne niektórych osobników, ale czasami lepiej ugryźć się w język niż powiedzieć coś, co zrujnuje nasz wizerunek w oczach innych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką książkę to mogła napisać pierwsza lepsza romantyczka z liceum :) żeby było mało na okładce pisze, że jest to książka bestsellerowej autorki New York Timesa :D

      Usuń
  4. A ja o tej autorce jeszcze nie słyszałam, ale to pewnie dlatego, że nie jestem miłośniczką thrillerów medycznych ;) Z pewnością jednak by się do nich przekonać nie będę sięgała po tę pozycję skoro tyle w niej niedociągnięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej sięgnij po inne książki Tess :)

      Usuń
  5. Jakoś nie Kojarzę tej autorki, ale może dlatego że mało ostatnio czytam.
    A ta kobieta od ginekologa - jakaś masakra. Nawet nie wiem co tu napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumiałabym gdyby powiedziała to jakoś tak... normalnie, żeby się pożalić, że z medycznych powodów musi to zrobić. A ona była zirytowana, że tyle czasu się to ciągnie...

      Usuń
  6. Nie wiem czy sięgniemy...
    A ta kobieta? Brak słów... Pozostawimy to bez komentarza.

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki a przynajmniej nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie pamiętam dokładnie, dlaczego ktoś czyhał na jej życie, ale mi książka się podobała. Może nie jest to rewelacyjna pozycja, ale ja liczyłam na lekkie czytadło i to dostałam.
    Odnośnie Pani od ginekologa - brak słów...

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam powieści Geritsen, tę pewnie też kiedyś poznam, ale się obawiam. Ale to przecież tylko jedno potknięcie. ;)
    Historia u ginekologa, o rety, rety, rety! Nie mam słów...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki temu wiadomo, że każdy może się potknąć i nadal zarabiać miliony :)

      Usuń
  10. Nie wiem czy jestem jakaś urwana z choinki czy co, ale nigdy nie słyszałam o tej pisarce :D
    Może dlatego że nie interesują mnie medyczne thrillery.
    Potknięcia się zdarzają każdemu, ale.. historia u ginekologa?
    P.S. Endorfiny chyba nie mogą buzować, są one wydzielane między innymi z potem, jako taki nasz zapach. A zapach chyba nie buzuje :)
    http://tuniemanicciekawego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ale tak się mówi, że endorfiny buzują :) Taka... metafora :)

      Usuń
  11. A miałam w planach ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to faktycznie dziś było krótko i na temat. Ale z tej Niny dziarska babka nie traci czasu cwana lisica :) A na temat ginekologa powstrzymam się od głosu... bp mnie wkurzają takie głupie babole przepraszam za babole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co będzie się przejmować narzeczonym? Przecież jest policjant!

      Usuń
    2. Głupia Nina mogła wziąć się za księdza i mama była by zadowolona :)

      Usuń
  13. To ja odpuszczę książkę, ale sytuacja z dzisiaj mnie zabiła. Frajerka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Może Tess chce zacząć pisać harlequiny i sobie ćwiczy. A tak na poważnie, to Tess uwielbiam :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie czytałam nic tej autorki. Moim zdaniem książka byłaby fajna po zmianach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie ma to jak fabuła i zdarzenia z "kosmosu"- nawet najlepszych pisarzom zdarzają się buble.

    OdpowiedzUsuń
  17. No to faktycznie poszła po bandzie z tym zakochaniem ;) Jak widać każdemu zdarzają się wpadki, nawet najlepszym :)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszałam o tej autorce wiele dobrego, może kiedyś po jakąś jej książkę sięgnę, ale nie koniecznie po tą ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę sięgnąć w końcu po jakąś książkę :) Wieczory długie czas poczytać dla relaksu:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie słyszałam o tej autorce a co do ginekologa, to faktycznie dziwne stwierdzenie...

    OdpowiedzUsuń
  21. Książka faktycznie brzmi bardzo zniechęcająco. Nawet najbardziej popularnym i cenionym autorom zdarzy się popełnić takiego gniota ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Autorka chciała dodać grozy, ale faktycznie wyszło na nielogiczną niekonsekwencję :P
    A u ginekologa byłaś po jakieś wieści? :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam, taka sobie. Tess ma dużo lepsze książki w kolekcji :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Masakra! Słysząc takie historię jak ta u ginekologa to ja mam ochotę od razu wykreślić takich delikwentów z rejestru ludzi -,- Bo taka suuu... nie powinna nazywać się człowiekiem ;/

    A za książę podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda, że akurat ta książka autorki jest taka słaba. Czasami tak bywa.

    OdpowiedzUsuń
  26. PORONIENIE? moze sie przejezyczyla? Przeciez nie moze chodzic po ulicy z martwym plodem... to straszne

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak na razie trzymam się książek Gerritsen należących do cyklu Isles i Rizzoli. Nie są wybitne, ale na pewno lepsze niż ta, którą miałaś nieprzyjemność przeczytać :P Tyle nielogiczności, że aż głowa pęka i nie wiem co jest bardziej naiwne - policjanci olewający bohaterkę czy bohaterka szybko zapominająca o starej miłości.

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda wielka, bo autorka przeważnie radzi sobie w mniej wymagających lekturach :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Heheh cóż za akcja :) Tak wiele się dzieję, tak szybko i tak bardzo to wszystko do siebie nie pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Uwielbiam Tess, właśnie czytam: ,,Bez skrupułów". :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zapamiętam, a co do tej kobiety ... brak słów :<

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie mój klimat ;]

    A tyle ludzi stara się o dziecko i nie może go mieć...

    OdpowiedzUsuń
  33. To faktycznie nic ciekawego. U ginekologa..hmm... zwykle kobieta się modli o to żeby nie poronić.

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytałam raz książkę Gerritsen i byłam zadowolona, ale po tę pozycję raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ni czytałam ;/
    Ta kobieta od ginekologa... matko, jak można być takim człowiekiem! ;/

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. Jeju, skoro taka katastrofa, to a fe i gudbaj! :D

    Zapraszam do siebie na nowy post - unboxing!
    Przerwa na książkę

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie kusi mnie po twojej recenzji ta książka...

    OdpowiedzUsuń
  38. ło jej.. ja czytałam na razie dwie jej książki i spodobały mi się, choć fakt- jedna mega długo się rozwijała nim mnie zaciekawiła..
    to co opisujesz jest typowe kiedy autor się spiesz- zaraz zakochanie, miłość, dramat etc.. No szkoda, że spaściła sobie zdanie :(

    Ło matko.. może ta kobieta miała na myśli urodzenie? co za ludzie... :O

    OdpowiedzUsuń
  39. O Boże, zdecydowanie nie chcę się denerwowac podczas czytania xd a co do kobiety... Cóż... Zostawię to bez komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  40. Tytuł ciekawy, szkoda, że zawartość taka słaba.

    OdpowiedzUsuń
  41. Wszystkie książki Gerritsen wydane przez wydawnictwo Harlequn są tandetne. Sprawdzone! A tak po za ty uwielbiam tą autorkę :D

    OdpowiedzUsuń
  42. to nie kobieta, to potwór... To bardzo przykre :< Książki nie przeczytam skoro nie polecasz, choć okładka uwodzi

    OdpowiedzUsuń
  43. Dokładnie TESS nie wychodzą romanse, uwielbiam tylko serię z isles/rizzoli, pozostałe książki są tragiczne, tak jak stwierdziłaś, zapewne pisane na kolanie.

    OdpowiedzUsuń