6 lis 2015

"Moje śliczne" Karin Slaughter - thriller doskonały.


    Historia z pozoru rozpoczyna się prosto: w jednym z amerykańskich miast żyło małżeństwo z trójką dzieci. Los tak postanowił, że były to same córki, więc kłótniom i docinkom w domu nie było końca. Jednak mimo ciągłych bójek o apaszkę, krzyków o nową pomadkę i wylewanych łez „bo z niej jest małpa!” rodzinie żyło się całkiem dobrze i każdy z nich był zadowolony z tego, co dostał w przydziale od życia.
   Idealne życie popsuło się w jednej chwili, kiedy to najstarsza z córek, dziewiętnastoletnia Julia poszła na imprezę i już z niej nie wróciła. Policja przekonywała rodziców, że uciekła, dołączyła do komuny i rozpoczęła życie wędrowniczki, nie oglądają się na swoich bliskich. Z czasem młodsze siostry i matka zaakceptowały policyjną wersję i starały się żyć jak kiedyś. Jednak ojciec nie odpuszczał i szukał Julii dzień i noc, chcąc odnaleźć chociażby jej ciało, by móc się z nią pożegnać.

   Mijały lata; szczęśliwe małżeństwo się rozpadło, jedna z córek zerwała kontakt z rodzicami i zaczęła ćpać a druga znalazła mężczyznę, który kochał ją najbardziej na świecie. W końcu zdesperowany ojciec odebrał sobie życie i nikt nawet za nim nie płakał, bo wszyscy wiedzieli, że tak naprawdę odszedł razem z Julią kilka lat wcześniej. 

"Wszystko się zmieniło, kiedy poznałem twoją matkę. Dzięki niej zapragnąłem tego wszystkiego, o czym nigdy dotąd nie marzyłem; stałej pracy, porządnego samochodu, kredytu hipotecznego, rodziny. Dawno temu domyśliłaś się, że to po mnie odziedziczyłaś zamiłowanie do podróży. Chcę, abyś wiedziała, co się dzieje, kiedy spotykasz osobę, z którą masz spędzić resztę życia: ten ciągle dręczący niepokój rozpływa się jak masło." 

   Jak to już bywa, życie nie zatrzymało się na krótką chwilę, by opłakać strzępy pozostałe ze szczęśliwej, zdrowej rodziny. Lydia, starsza z pozostałych sióstr uzależniła się od narkotyków, zaszła w ciążę, pozbierała się i ułożyła sobie życie z dala od osób, które nazywała kiedyś rodziną. Claire, młodsza, wyszła za mąż za Paula, który był troskliwy, kochający i bogaty i mógł zapewnić jej wszystko, czego pokrzywdzona przez los kobieta potrzebuje.

   Spotkanie sióstr zostało sprowokowane złośliwym chichotem losu, który postanowił zamordować idealnego Paula i owdowiał biedną Claire, która, jak większość wdów, zaczęła porządkować rzeczy zmarłego męża. Wśród nich znalazła nagrania, na których mężczyzna w masce torturował, gwałcił i zabijał młode kobiety. I wtedy pojawiły się nieprzyjemne pytania: czy jej mąż był psychopatą? Był tylko widzem, czy też uczestniczył w tych torturach? I dlaczego policja twierdzi, że to jedynie fetyszowskie porno?

   Są thrillery dobre; takie, które mają szybką akcję, które mrożą krew w żyłach i które mają wyrazistych bohaterów. Są też thrillery doskonałe; które oprócz akcji opisują ludzkie życie. W których bohaterowie nie są dobrzy, bo każdy ma w sobie cząstkę prymitywnego zła. Które nie przerażają brutalnością, ale bezsilnością i niemocą. W książce „Moje śliczne” Karin Slaughter to właśnie ta bezsilność najbardziej na mnie wpłynęła; to przez nią rozpadłam się na kawałki i spędziłam bezsenną noc na zastanawianiu się „a co gdyby to przydarzyło się mnie?”.
Jak poradziłabym sobie w sytuacji, w której osoba mi najbliższa okazałaby się bestią i nikt nie chciałby mi uwierzyć, bo każdy był z nim w zmowie? Do kogo miałabym się zwrócić, wiedząc, że dookoła mnie są szpiedzy i inne bestie? Jak miałabym ratować samą siebie przed załamaniem i wariactwem, bo moje życie, to wszystko co zbudowałam na związku z drugim człowiekiem, okazałoby się jedną wielką ułudą?

„Skoro ten ślub, którego nie było, jest tylko moją fantazją, tego wyjątkowego dnia, chłopak jest porządnie ogolony, ma uczesane włosy, lekko zdenerwowany stoi koło kaznodziei i patrzy na ciebie tak, jak zawsze chciałem, żeby mężczyzna na ciebie patrzył: czule, z miłością, z dyskretnym uwielbieniem.”

   „Moje śliczne” dyskwalifikuje inne thrillery. Karin Slaughter ma przewagę nad innymi pisarzami tego gatunku, bo do swojej prozy dodała, oprócz krwi i tortur, coś jeszcze – dodała pierwiastek ludzki. Pokazała historię nie z perspektywy ofiary, mordercy czy detektywa; pokazała ją z perspektywy rozbitej i zniszczonej rodziny, która została kompletnie zniszczona przez jedno zdarzenie. Śmierć Paula, zaginięcie Julii, samobójstwo ojca – wszystko to ma jeden wspólny mianownik. Jedną osobę, która stoi za tym wszystkim. Osobę, której się nie spodziewacie na miejscu zabójcy.

   Cała akcja przeplatana jest listami, które ojciec pisał do swojej zaginionej córeczki. To manifest mężczyzny, który resztę życia poświęcił szukając córki, zaniedbując dwie pozostałe. To upadek człowieka, który w złej chwili powiedział „jest idealnie” dają losowi policzek. A los w takiej sytuacji nigdy nie odpuszcza i zabiera to, co cenne, by nauczyć człowieka pokory.

   Bezsilność. Piękno. Cierpienie. Miłość. Wszystko to znajdziecie w tej książce. I będziecie chcieli tłuc pięściami w ścianę, jeśli wejdziecie choćby na chwilę w skórę Clarie, i krzyczeć i płakać i tupać nogami, bo to wszystko to cholery, nie może przytrafić się jednemu człowiekowi.
   Cierpienie wcale nie jest takie złe. Złamane serce to pestka. Samotność to tylko samotność. Najgorsza jest bezsilność. 


„Uśmiechasz się, ściskasz moją dłoń a ja nawet we śnie rozumiem: niezależnie od tego, co się z tobą stało i przez jaki koszmar przeszłaś, kiedy cię porwano, zawsze będziesz moją małą śliczną córeczką.”  

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu

78 komentarzy:

  1. Mocna recenzja. Mam wrażenie że to świetna historia, tylko że ja się do takich nie nadaje. Chyba nerwy by mi nie wytrzymały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się, żeby była mocna :) Myślałam, że z tej bezsilności zacznę wyć :)

      Usuń
  2. Cudownie to opisalas, Agato. Jak zwykle czytalam to z ogromnym zaciekawieniem i tak bardzo mnie zachecilas, ze chcialbym ja przeczytac jak naszybciej!

    Niestety nieszczescia chodza parami, nieraz spadaja naraz na jedna osobe ! Czyzba Claire przyzwyczajona do nieszczesc, ktore spotkalo jej rodzine, prowokowala los, aby ssylal na nia nieszczescie za nieszczesciem, a moze w glebi jej podswiadomosci bylo tyle utajonego i zepchnietego na dno duszy, zla, ze wybrala podswiadomie takiego wlasnie meza?
    Domyslam sie, kto moze byc ta osoba, ale najpierw przeczytam ksiazke, aby sie upewnic...
    Dziekuje Ci za polecenie i swietna rezenzje, Agatko:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj i daj znać, czy Twoje przeczucia się sprawdziły :)

      Usuń
  3. Coś czuję,że przeczytam. Mimo, iż zarzekałam się, że tego nie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbym Cię skłoniła do zmiany decyzji? :D

      Usuń
  4. Świetna recenzja! Jestem zaintrygowana, jak wpadnie w moje łapki to przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powiem Ci, że i ja jestem z niej zadowolona :)

      Usuń
  5. Ciekawa pozycja, ja wybieram się jutro do antykwariatu po kolejny zapas lekturek:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow:)) Czuję że mi się spodoba. Koniecznie muszę przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hooo, jak thriller i to taki to coś absolutnie dla mnie, bo to mój ulubiony gatunek obok kryminałów. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zabieraj się za czytanie czym prędzej :)

      Usuń
  8. Rewelacyjna recenzja. Po jej przeczytaniu mam wielką ochotę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna recenzja :) Książka dla mnie !

    OdpowiedzUsuń
  10. Z chęcią bym przeczytała tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem Ci, że nie wiem czy sięgnęłabym po tą książkę.. chyba wywołałaby we mnie bardzo silne emocje.. wow.. mega zaskoczona jestem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropnie silne emocje :) do dziś się nie mogę otrząsnąć ;)

      Usuń
  12. Nie sposób się nie zgodzić, że bezsilność to najgorsze czego człowiek może doświadczyć.
    A czytając opis fabuły to tylko szczęka opadała mi coraz niżej z każdym zdaniem, jestem pod wrażeniem i prawdziwie zaintrygowana tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo sama z początku nie byłam do książki przekonana :) a teraz - uwielbiam tą autorkę ;)

      Usuń
  13. stawiam tezę ze za wszystkim stoi matka kobiet, pewnie się mylę ale takie rozwiązanie byłoby ciekawe, zachęcający opis, wydaje mi się, że wiem o jakiej bezsilności piszesz, kiedy chce się coś zrobić a nie ma się na coś żadnego wpływu, myślę, że książka jednak nie jest dla mnie, ciężko by mi się ją czytało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie powiem Ci jakie jest rozwiązanie :)

      Usuń
  14. No to Slaughter musi wreszcie zawitać na nasz blog :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sam tytuł jest dość przerażający. Twoja recenzja jest taka hmm... "żarliwa" i mocna, że mam ogromną ochotę sięgnąć i sprawdzić, czy to faktycznie taka dobra książka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie jest fanką tego gatunku książek, ale Twoja recenzja sprawiła, że mam wielką ochotę na ta pozycje! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!~ Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawidłowo! :) Czytaj, spodoba Ci się : )

      Usuń
  17. od kilku osób słyszałam, że Karin Slaughter piszę rewelacyjne, chociaż i bardzo brutalne thrillery. jeszcze nie miałam okazji przeczytać żadnej z książek jej autorstwa, ale postaram się to szybko nadrobić- po "Grey'u" potrzebuję czegoś naprawdę mocnego, co wymaże go z mej pamięci :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałaś "Greya"? Matko moja, kochana, ja Cię utulę, żeby pomóc Ci pokonać tą traumę!

      Usuń
    2. tulenie tuleniem, ale bez butelki wina to się raczej też nie obejdzie :P

      Usuń
  18. Dawno temu czytałam jedną powieść Slaughter i zrobiła na mnie duże wrażenie. Aż się dziwię, że nie znam innych jej książek, ale na pewno nadrobię. Po takiej recenzji nie będę mogła już ignorować pisarki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam w zanadrzu jeszcze jedną jej książkę ^^

      Usuń
  19. świetne dla mnie idealne czytadło:D

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie opisałaś fabułę, aż się poczułam zachęcona, choc nie wiem, czy to na pewno książka w moim guscie :)

    P.S. Organizuję u siebie wymiankę świąteczną z akcentem książkowym. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz do zabawy. W tamtym roku było super! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. To, co do mnie najbardziej przemawia, to jednak ta krew i tortury ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Może i bym spróbowała bo liczę się bardzo z Twoim zdaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetna recenzja, koniecznie muszę umieścić tę książkę na mojej liście do przeczytania :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. wow, wydaje się być świetną książka! D:

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Super recenzja.. chyba czuję się skuszona i sięgnę po nią :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Do takich powieści po mału staram się przekonywać, bo z jednej strony mam ochotę na jakiś świetny thriller/horror, ale z drugiej wiem, że jednak wolę poczytać jakąs dobrą fantastykę albo obyczajówkę. Widziałam Moje śliczne na wystawie w Matrasie - powieść fantastycznie się prezentuje. I jeszcze ta okładka :) Z pozoru niewinna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ale jak jej się przyjrzeć to widzi się niezwykłe detale :)

      Usuń
  27. Zdecydowanie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. To są książki, które dają mentalnego kopa. Dla takiej lektury warto zarwać nockę czy poświęcić interesujący wykład na uczelni :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeśli to thriller doskonały to zdecydowanie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Chyba warto przysiąść i zagłębić się w lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiam książki Karin S. Bez względu na ilość stron 2 dni i przeczytane- oczywiście w dniach urlopowych. Z przyjemnością przeczytałam recenzję.
    Pozdrawia Ciebie miłośniczka kryminałów, thrillerów, sensacji,...
    Z przyjemnością będę zaglądać na Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapraszam, będziesz tu zawsze mile widziana :)

      Usuń
  32. Ale mnie zaintrygowała ta książka. Ciągle mi przybywa tytułów w folderze "książki" i nie wiem, kiedy doczekam ich przeczytania. :D

    OdpowiedzUsuń
  33. To mogłoby być coś dla mnie... :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytałam już wiele recenzji tej książki. Myślę, że mogłaby mi się ona spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo lubię książki tej autorki,naprawdę są świetne, trzymają w napięciu, i potrafią przestraszyć....
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  36. Rewelacyjnie napisałaś o tym thrillerze, nie pozostaje nic innego jak go przeczytać. Br.. nie wyobrażam sobie, że można odkryć takie rzeczy o bliskim człowieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz patrzę podejrzliwie na mojego chłopaka :D

      Usuń
  37. Zdecydowanie to coś dla mnie! Na pewno się skuszę ;)
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetna recenzja! Koniecznie zapisuje w pozycjach do przeczytania, bo takie właśnie książki lubię. Wejście nie tyle w życie człowieka ale w jego głowę.
    ;)
    Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  39. No, no! Po takiej recenzji to nie pozostaje mi nic innego jak od razu dodać do listy "chcę przeczytać". Wydaje mi się, że to będzie thriller, który mi się spodoba, właśnie przez ten pierwiastek ludzki!
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. Spodobała mi się ta książka i mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać. :P

    OdpowiedzUsuń
  41. Po takiej recenzji nie pozostaje mi nic innego, jak lecieć do księgarni po tą książkę :)
    Zapowiada się naprawdę emocjonująca lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Gdybym miała porównać tą książkę do jakiejś potrawy byłby to pewnie pikantny deser albo sos słodko-kwaśny. W tej powieści wiążą się tak różnorodne historie od słodkiego rodzinnego życia i miłości po okrutne, bestialskie przykłady przemocy. To drugie jednak powoduje, że czuję pewien lęk przed sięgnięciem po tą książkę.
    Za to recenzja świetna. :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Brzmi świetnie, jak taki nietuzinkowy thriller, niezwykle mnie do tej książki zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ciekawe
    michalzlifestyleandfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  45. Slaughter czytałam tylko ,,Zaślepienie", ale ,,Moje śliczne" też czekają na półce.

    OdpowiedzUsuń
  46. No to mnie zaintrygowałaś :-) Przeczytam na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  47. Chyba nie muszę pisać, że to coś zdecydowanie dla mnie?

    OdpowiedzUsuń
  48. A mogłam mieć ją na swojej półce, po raz kolejny żałuję, że wybrałam inną książkę :( przeczytam na pewno, bo to historia idealnie trafiająca w mój gust

    OdpowiedzUsuń
  49. Poznanie twórczości tej autorki już od dawien dawna w planach, ale Twoja recenzja mega mnie zaintrygowała i czym prędzej moje zaległości muszę zadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  50. oj przeczytałabym, ale nie mam czasu bo piszę pracę. I tak w pociągu udało mi się poczytać odrobinę co nie co. A jak pracę napiszę to pewnie o niej zapomnę... Life is brutal xDD

    OdpowiedzUsuń