16 wrz 2015

Nie mam gustu, nie znam się - "Ogień i woda" Victoria Scott


   Coraz częściej dochodzę do wniosku, że różnię się od innych blogerów książkowych. Zaczęło się już przy okazji wielkiego BUM! na „Pięćdziesiąt twarzy Grey'a”; każdy się zachwycał a ja ledwo powstrzymywałam się przed wyrzuceniem książki przez okno ilekroć czytałam o „wewnętrznej bogini” i o przegryzaniu wargi. Do dzisiaj mam uraz jak widzę kogoś, kto zagryza swoją wargę – oto co zrobiła ze mną E.L. James.
   Ale, spokojnie, pomyślałam, że to tylko wyjątek, który nie oznacza od razu, że mam spaczony gust. Później jednak przyszła moda na „Hopeless”, której uległam i ja i pobiegłam do księgarni po swój egzemplarz. Przeczytałam i … nic. Nie poczułam, jak większość z was, ogromu miłości do tej książki, nie zachwyciłam się, nie powaliła mnie na kolana. Nie była zła, ale i nie była dla mnie wybitnie dobra, ot, zwykła książka, która opowiada smutną historię.
    Teraz przyszedł czas na kolejną pozycję, którą zachwyca się cała blogosfera a ja przechodzę obok niej dość obojętnie i z dystansem - „Ogień i woda” autorstwa Victorii Scott.

   Zaczyna się nieźle – nastoletnia Tella ma śmiertelnie chorego brata i dwoje nadopiekuńczych rodziców. Razem z nimi mieszka na wsi, odciętej od reszty świata kilometrami pustych dróg, bez internetu i telewizji. Tella, która tęskni za wielkim miastem, w którym kiedyś mieszkali, źle znosi towarzystwo jedynie rodziny i książek i próbuje chociaż w najmniejszym stopniu odzyskać kontakt ze światem. Kiedy więc na swoim łóżku odnajduje niewielką kostkę, która wygląda na elektroniczny cud techniki, jest niepomiernie szczęśliwa i nawet nie ujmuje nic z tej radości fakt, że kostka przemawia ludzkim głosem i mówi coś o tajemniczym Piekielnym Wyścigu.

   Później następuje seria wydarzeń, które mają zapewne wzbudzić w czytelniku niepokój, kiedy to rodzice szepczą zawzięcie między sobą i próbują zniszczyć kostkę, jednak od początku jakoś tak już przeczuwałam, że Tella wyrwie się z domu i pojedzie w stronę zachodzącego słońca, by wziąć udział w grze. Do wygrania bowiem jest lekarstwo na każdą chorobę a warto pamiętać o jej umierającym bracie.

   Wiele kilometrów dalej, w muzeum, musi wybrać jajko, z którego później wykluje się jej pandora, która pomoże jej w wyścigu (nie ogarniam.) Następnie, znowu po szybkiej akcji ulotnienia się z muzeum i wylądowaniu w pociągu, gdzie tajemnicza kobieta podaje jej środki nasenne, Tella ląduje na skraju dżungli, skąd ma zacząć swój pierwszy etap wyścigu. Etapów bowiem ma być cztery; w dżungli, na pustyni, w górach i na morzu. Zwycięzca może być tylko jeden.

   Rozumiem, że to książka z pogranicza fantastyki. Nie rozumiem jednak tego, jak szesnastoletnia dziewczyna bez żadnego sprawdzenia poznanych informacji, pakuje się do auta i nie mówiąc nic nikomu, jedzie Bóg wie gdzie i staje na skraju dżungli, by zdobyć lekarstwo, które na zdrowy rozsądek, w ogóle nie istnieje. A razem z nią do tego wyścigu staje ponad sto innych osób. W „Igrzyskach śmierci” rzeczywistość była tak wykreowana, że sam zamysł umieszczenia nastolatków w lesie nie był szokujący, tak po prostu wyglądał tamten świat. Tutaj jednak autorka przedstawiła nam codzienność, która nas otacza, bez żadnej utopii i nagle w to wszystko wsadza Piekielny Wyścig i lisa wykluwającego się z jajka (zapomniałam dodać, że z jajka Telli wykluł się lis. Taki samodzielny lis. Żywy. Z jajka.)

   „Igrzyska...” czy „Endgame” były skonstruowane w taki sposób, że cały ich świat był utopią, przeszłością wykreowaną przez zjawiska, które dzisiaj są nam jeszcze nieznane, więc dziwaczne tradycje i pomysły nie były niczym, co spowodowałoby u mnie niedowierzanie i szok. Tutaj jednak Victoria Scott zapomniała chyba o utopii, co sprawiło, że cały pomysł na książkę wydaje mi się niedopracowany i wszystko to, co stworzyła, nie trzyma się kupy.

   Żeby nie było, że nic mi się nie podobało i mam ochotę wyrzucić tą pozycję do kosza - bo nie mam - to muszę wymienić kilka plusów. Pierwszy, za dobrą akcję, która się nie wlecze i powoduje, że książkę czyta się szybko. Druga, za styl, bo nie jest zły i nie mogę się do niego przyczepić. Trzeci plus za owego lisa, którego narodzin nie ogarniam, ale był słodki jak marzenie i automatycznie się uśmiechałam jak tylko widziałam wzmiankę o nim. I czwarty, ostatni plus, za główną bohaterkę, która większość z was irytuje i denerwuje, ale ja rozumiem jej problemy! - no bo jak ma umyć włosy w dżungli? Jak ma przeżyć bez tuszu do rzęs i porządnej kąpieli? Gdybyśmy rzeczywiście wylądowały w takim miejscu to te problemy nie byłyby takie groteskowe, jak się nam teraz wydaje. 

   Jak dla mnie „Ogień i woda” to historia stworzona na kanwie wcześniejszych, znanych wszystkim powieści, z tą jednak różnicą, że tamte książki miały w sobie „to coś”, co zaskakiwało i zapierało dech w piersi. W tym przypadku dech mi zapiera, ale ze śmiechu nad całym tym „nierealnym realizmem”.


   Prawdopodobnie się nie znam i możecie za to na mnie krzyczeć i uparcie twierdzić, że to dobra książka. Ja chyba jednak jestem na nią za stara i po prostu nie mogę przestać się czepiać tego, że lis wykluwa się z jajka.  

Za egzemplarz dziękuję serdecznie wydawnictwu

88 komentarzy:

  1. Gdyby każdemu podobało się to samo, to byłoby nudno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A byłoby, chociaż trochę przeraża mnie to, że mam całkiem odmienny gust :)

      Usuń
  2. Mnie również zdarza się, że nie rozumiem, co większość blogerów widzi w danej pozycji, chyba nie da się tego uniknąć. Jeśli książka mnie nie przekonuje, to się za nią nie zabieram, a jak mnie nudzi, to zostawiam w którymś momencie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie do tej byłam bardzo pozytywnie nastawiona, przez te wszystkie pochlebne opinie ;) i pupa :)

      Usuń
  3. Oho, pierwsza negatywna recenzja tej książki, którą widzę. I tak mam ochotę ją przeczytać, ale będę już uprzedzona, że arcydziełem nie jest. Choć nie ukrywam - mam nadzieję, że spodoba mi się bardziej niż Tobie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego czekam na społeczny lincz :D Czytaj, czytaj, może Ci się spodoba :)

      Usuń
  4. Słyszałam same pozytywne opinie o książce. Osobiście nigdy nie uważałam jej za coś wartego uwagi :) Nie sądzę, abym sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie lekka odmiana i brak pozytywnej opinii :)

      Usuń
  5. mam podobnie - nie zachwyca mnie Grey, choćby miał nawet 150 twarzy... Podobnie i ta pozycja nie przekonuje mnie, bym po nią sięgnęła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najmilej by było, jakby Grey w ogóle nie miał twarzy :)

      Usuń
  6. Taki niedopracowany, nie wiadomo skąd świat przedstawiony może tylko irytować. Albo była to próba, chyba nieudana, wyrwania się z mody na antyutopie. Dobrze by było gdyby autorce wyszło, bo osobiście nie cierpię tego typu książek, ale widać to nie takie łatwe ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może myślała, że skoro jest bum na takie książki to nie musi się zbytnio starać i czytelnicy sami sobie dopowiedzą to, czego nie napisała :)

      Usuń
  7. Choć nie czytałam żadnej z tych książek o których wspomniałaś, to myślę, że ja też jestem inna, bo mnie po prostu do takich książek nie ciągnie :P To chyba nie moja tematyka, i w ogóle się dziwiłam na ten szał na 50 twarzy Greya :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie tylko dziwiłam, ja wręcz nie mogłam wyjść z podziwu jak ludzie wariują na punkcie tej kakofonii literackiej :)

      Usuń
  8. Nie tylko Ty masz inne zdania na temat bestsellerów. Po "50 twary Grey'a" nie sięgnęłam i nie mam zamiaru ale tak popularne "Gwiazd naszych wina" nie zachwyciło mnie i nie wiem co wszyscy widzą w tej ksiące.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie przejmuj się, do wielu dość popularnych książek podchodzę podobnie - mam ochotę wywalić daleko i zapomnieć. z drugiej strony gdyby każdemu podobało się to samo, to strasznie nudno byłoby na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami zastanawiam się czy niektóre książki nie są sławne tylko i wyłącznie dlatego, że mają dobry marketing...?

      Usuń
  10. CZytałam same pochlebne komentarze co do tej książki. Miewam również często inne zdanie na temat literackich bestsellerów. Na d tym tytułem więc jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz moja recenzja jest wyjątkiem w blogosferze :)

      Usuń
  11. Kochana są gusta i guściki. Grunt że jesteś szczera :-)))) stwierdzam że to nie moja bajka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za szczerość można niekiedy dostać po tyłku :)

      Usuń
  12. Na razie nie planuję książki... ale nie martw się - nie wszystko dla każdego :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Fabuła wydaje się dość pokręcona ale może mieć swój urok. Czasem niektórych rzeczy lepiej nie ogarniać xD a "50 twarzy..." nie doczytałyśmy nawet... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. doczytałam do 1/3 i stwierdziłam, że Grey mnie wpędzi do grobu :D

      Usuń
  14. Jeszcze nie czytałam, ale mam w planach, może mnie akurat się spodoba :) Lubię dziwne, czasem pokręcone historie. Generalnie do większości podchodzę z humorem, przynajmniej się staram, więc i lis z jajka mi nie straszny ;)
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Cóż, ja też się chyba nie znam.... nie moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam tej książki, i nie mam jej na razie w planach.Fabuła wydaje mi się dość ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam jej jeszcze nigdy, ale 50 twarzy greya też nie przypadła mi do gustu <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie bestsellery mogą nie istnieć, bo zazwyczaj razi mnie w nich wszystko: styl, płytka fabuła itp. Wolę starocie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre starocie też stały się sławne przez wielki bum na nie :)

      Usuń
  19. haha poplątane xD ale książka nie dla mnie całkowicie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hihihihi, nie bądź taka pewna.
    To JA mam wypaczony gust, w dodatku skrajnie, specyficzność w kwestii 'podobania się' czegokolwiek to zdecydowania działka mojej dziwnej osoby :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra, nie będę się z Tobą w tej kwestii kłócić :)

      Usuń
  21. Hej, miło, że pamiętasz ale ja też krytykowałam 50 twarzy Greya :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, jesteś po mojej stronie :D

      Usuń
    2. Za to nie zgadzam się z Tobą w kwestii Zmierzchu :D Ale sobie właśnie narobiłam ochoty na przeczytanie tej książki znów :D Tylko nie mam trzeciej i czwartej części... :/ Masz może do odsprzedania po promocyjnej cenie? :D

      Usuń
    3. Mam całą serię, ale kurczę, mimo wszystko mam do niej jakiś sentyment i nie oddam :D będę czytała córce na dobranoc o Belli i Edwardzie :D jak się córki dorobię :)

      Usuń
  22. Nie no, Grejem to się chyba nikt już nie zachwyca xD.
    "Hopeless" też ma swoich zwolenników i przeciwników, osobiście jeszcze nie czytałam ;).
    "Ogień i woda" dla mnie brzmi jak połączenie IŚ i "Wyścigu śmierci". Chciałabym książkę przeczytać, ale raczej jako czytadło, które mnie wciągnie. No ale szkoda, że autorka nie dopracowała tego pomysłu :(.
    A lis w jajku... Czemu nie xD.
    W dżungli ja bym na pewno nie przeżyła :P. Umiejętności przetrwania mam zerowe, a bez kąpieli chyba bym ze sobą i swoim zapachem nie wytrzymała. :P
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są jednak jeszcze tacy co się Grejek zachwycają :D Ba, niektórzy dalej czczą Edwarda ze "Zmierzchu" :)

      Usuń
  23. Książka nie w moim stylu, ja wolę coś pokroju Anity Blake :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Mnie generalnie nie ciągnęło do Greya, a jak już zaczęłam czytać to nie przebrnęłam do końca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja kupiłam od razu całą serię a potem musiałam szukać na nią kupca :D

      Usuń
  25. Rozumiem, że mogła Ci się nie spodobać, bo jest specyficznie napisana. Ja ją bardzo lubię, ale dostrzegam też wady, które się w niej znalazły ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Moja droga- odnośnie wstępu- bycie innym ma same zalety! Jesteś oryginalnym i niepowtarzalnym człowiekiem z własnym zdaniem. I tego się trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mi książka się podobała, ale też często tak mam, że inni zachwycają się nad daną pozycją, a do mnie kompletnie nie przemawia. Czasami tak już jest. Dzięki temu nigdy nie jest nudno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I można sobie kulturalnie podyskutować o różnicach :)

      Usuń
  28. od kiedy lisy wykluwają się z jajka:P? czyżbym opuściła jakąś lekcję biologii w szkole:P?

    OdpowiedzUsuń
  29. Nawet nie słyszałam o tej książce, ale skoro wzbudziła takie emocje to chętnie bym przeczytała. :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. O rany, to chyba je też się wyróżniam, bo nie czytałam ani Greya ani "Hopeless" i jakoś nie mam ochoty na razie :P Natomiast co do tej książki to przeczytałabym, ale nie jest to lektura pierwszej potrzeby :P Sądzę, że ten lis z jajka też by mnie irytował, ale czy to na pewno jest taki zwyczajny lis? Bo w kilku recenzjach mignęło mi, że te zwierzęta to jakieś pandory czy coś, to może wykluwają się z jajek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pandory i owszem, ale nie jest wyjaśnione dlaczego z jajka i dlaczego po wykluciu są już dorosłe... Pokręcona książka :)

      Usuń
  31. Muszę przeczytać by się przekonać, czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kochana! Nie jesteś sama! :D Ja mam to samo, że jak wszyscy mówią ochy i achy nad książką, to po poznaniu się z daną lekturą stwierdzam, że jestem dziwna bo wszystkim się podoba tylko nie mi! :D

    OdpowiedzUsuń
  33. a to odpuszczę ją bez żalu:)

    OdpowiedzUsuń
  34. To co ja mam powiedzieć, jak nie ciągnie mnie do Greena ani Hoover. Książkę Scott mam ochotę przeczyta, bo kocham fantasy, ale nie mam dużych oczekiwań ^^

    OdpowiedzUsuń
  35. ja też chyba odpuszcze, chociaz nie wykluczam jej w dalekiej przyszłości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty lepiej powiedz kochana jak się czujesz po ślubie? :)

      Usuń
  36. Ja nigdy nie czytam tych książek 'na topie', tylko zawsze wybieram jakieś mało znane, które zachęcą mnie opisem z tyłu :)

    HELLO-WONDERFUL - klik

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytałam o tej książce dużo pochwalnych recenzji, ale widzę, że Ty masz na jej temat nieco odmienne zdanie. Zatem zastanowię się jeszcze czy czytać czy nie czytać.

    OdpowiedzUsuń
  38. A mi się podobała. I ciągle wypatruję kontynuacji ;)

    Spojrzenie Em

    OdpowiedzUsuń
  39. hehe, a jo je stara i mi się książka nawet podobała...nie zrobiłam wielkiego ŁAŁ, ale czytało mi się lekko i dałam się wciągnąć w historie Victori Scott- chętnie przeczytam kolejne części !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie tam stara jesteś, co Ty opowiadasz :P młódka z Ciebie :)

      Usuń
  40. Szczerze mówiąc, ja przez Grey'a nawet nie przebrnęłam, choć baaardzo się starałam. Mimo to nie wyszło, a ja zniesmaczona do dziś się zastanawiam, skąd te zachwyty nad nim? A Hopeless wciąż na mnie czeka i chyba za Twoją sprawą jeszcze trochę poczeka ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Mnie ta książka się spodobała, ale wiadomo, że nie każdemu może przypaść do gustu, więc nie będę Cię przekonywać do zmiany opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ciekawa książka :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie czytałam, ale jak zaczęłaś opowiadać o jej początku to ja się zastanawiałam skąd ja to znam ;) Wydaje mi się, że to kolejna dość schematyczna opowieść...raczej nie poświęcę czasu na zagłębienie się w nią...może dlatego, że mi tez nie podobało się "50 twarzy..." poddałam się po kilku stronach :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie gustuję w takich książkach, nie są w stanie mnie wciągnąć, nigdy też takich nie wybiera, a co do Twojej postawy czytelniczej, to rozumiem Cię doskonale. Ja mam chyba ze sobą jeszcze dziwniej - im bardziej książka jest zachwalana, tym mniej mam ochotę ją przeczytać. Słowo "bestseller" to straszak na mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  45. Jakoś mnie ta książka nie kusi...

    OdpowiedzUsuń
  46. Faktycznie trochę lichutko... Tylko co do tej utopii - to kraina idealna, więc raczej ani świat w Igrzyskach, ani tego typu książkach nie jest utopią :p

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja tez jestem inna, bo rzeczy, które podobają się wszystkim mnie niekoniecznie, no nie wszystkie, ale jest ich sporo. Ta książka, niestety nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  48. Heheh a ja jestem jedną z niewielu osób które postanowiły nie przeczytać „Pięćdziesiąt twarzy Grey'a” jak i nie obejrzeć tego filmy, nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Daj mi troszkę czasu na czytanie :D :)

    OdpowiedzUsuń
  50. „Pięćdziesiąt twarzy Grey'a” nie czytałam ale obejrzałam film, o którym słyszałam wiele złego, jednak przyznam, że film mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  51. Faktycznie z tym lisem to trochę naciągana historia:)

    OdpowiedzUsuń