21 sty 2018

Poważnie o zwierzętach.



 Ostatnie kilkanaście dni sprawiło, że opadły mi witki i postanowiłam dzisiaj napisać coś o tych najmniejszych i jednocześnie najukochańszych. O zwierzętach. To znaczy, ja zawsze jestem bardzo za wszelkimi naszymi „braćmi mniejszymi”, ale dzisiaj jakoś tak bardziej. 

Na początek taki tekst trochę na złość tym, którzy twierdzą, że zwierzę to „tylko” zwierzę a przecież ono jest „aż”. I czuje i odczuwa i potrzebuje. A jak w to nie wierzycie, to ja was nie lubię. Historia jest oczywiście prawdziwa.

   Bumbelotę i Białą zabrałyśmy z mamą z domu, gdzie nawet ludziom się nie przelewało, dlatego koty musiały radzić sobie same i ich jedynym pokarmem były złapane myszy i deszczówka pita z kałuż. U nas miały michy pełne jedzenia i mleka i w ciągu kilu miesięcy wyrosły na naprawdę duże, puchate i szczęśliwe kocice. Bumbelota jednak miała pewną „wadę” - była okropnie zapominalska; całe szczęście, że pamiętała, jak trafiać do domu, bo mieszkała u mojej babci na wsi i wiadomo – kot chadza czasami po polach i do domu musi wrócić.
W każdym razie przyszedł czas, że Bumbelot urodził małe puchate, kolorowe kuleczki w liczbie sztuk trzech. Cała rodzina odetchnęła z ulgą, że miało to miejsce w kąciku kuchni, gdzie miała przygotowane miejsce. Niestety, ulga nie trwała zbyt długo, bo po kilku dniach Bumbelota wyniosła gdzieś maluchy i ślad po nich zaginął a sama kocica przez kilka godzin chodziła po całym domu i szukała kociąt – zapomniała, gdzie je podziała i nie wiedziała co się dzieje.
Szukaliśmy ich wszędzie – na strychu, w stodole, po całym domu, nawet w sadzie, ale przepadły jak kamień w wodę. Oczywiście było smutno, z godziny na godzinę coraz bardziej a następnego ranka każdy stwierdził, że kotów już nie znajdziemy i że umrą gdzieś z głodu albo zimna, mała Agatka oczywiście zalewała się łzami rozpaczy.
Bumbelota też była przygnębiona, leżała na piecu i nawet jeść nie chciała. Wtedy przyszła do niej cała zakurzona i wybrudzona Biała, której nie było przez kilka godzin, i zaczęła do niej mruczeć w kocim języku. Po chwili wyszła z kuchni, „wołając” po swojemu Bumbelotę i zaprowadziła ją na strych, gdzie schowane były maluchy.
A później zawsze, kiedy zapominalska kocia mama siedziała w kuchni i miauczała żałośnie, przychodziła Biała i prowadziła ją do kociaków.

   Zwierzęta czują i rozumieją. To, że nie potrafią mówić jak ludzie, nie oznacza, że są gorsze.
Teraz czepię się trochę relacji rodzic – zwierzę. Nie rozumiem rodziców, którzy uczą swoje dziecko nieufności do zwierzęcia; a całkowicie już mi ręce opadają, jak słyszę hasło „idź ubij kotka, pieska, krowę” czy innego futrzaka. A uwierzcie, są takie matki, które uważają, że to przezabawne jest, kiedy ich dwu-, trzyletnie dziecko tłucze kota po głowie łopatką i zanosi się śmiechem.
Zapewniam was wszystkich, że dziecko może wychowywać się z psami, kotami, królikami i nawet żabami i nic się mu nie stanie. Jestem tego najlepszym przykładem – całe życie śpi ze mną w łóżku kot, pies albo królik (w zależności od momentu w życiu) i mam się dobrze. Łapałam żaby na łące i nosiłam je w podołku, karmiłam gęsi, które były u mojej babci i głaskałam stateczną i dostojną krowę, która dawała pyszne mleko. Ba, ja się na tym jej mleku wychowałam! Może jestem trochę bardziej ironiczna i złośliwa, ale to chyba sprawa genów a nie wpływu czworonogów.

   A wracając do tematu – dbajmy o zwierzęta. Szanujmy je i traktujmy tak, jak my chcielibyśmy być traktowani na ich miejscu. Nie porzucajmy ich dlatego, że zamiast rasowym labradorem nasz milusiński okazał się kundelkiem – one też potrafią kochać i odwdzięczać się za uczucie. Nie oddawajmy kotów do schroniska, bo ma za długie pazury i drapie nimi kanapę – to tylko kanapa, na Bogów, będziecie mieli pretekst, żeby kupić nową w Ikei. Nie udawajmy, że nie zauważmy, że chomik czuje się gorzej, bo szkoda nam pieniędzy na weterynarza. I pamiętajmy o jednym – jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy. A jeśli nie jesteś na tyle dorosły, aby być odpowiedzialnym to kup sobie kaktusa, on przetrzyma więcej.

   A jakie wy macie relacje ze zwierzętami? Jakimi rodzicami wy jesteście? Wasze dzieci mają kontakt z milusińskimi, czy jednak trzymacie obie strony od siebie z daleka? I jak wy się wychowywaliście? Zasypialiście kiedyś przy akompaniamencie mruczenia? Budził was kiedyś skaczący po was pies? Piszcie, dzielcie się. Najwyżej przestaniemy się kolegować.  


"Ten dom jest pełen merdających ogonów, pocałunków mokrych nosów i miłości." 


65 komentarzy:

  1. Oj budzi mnie wskakujący do łóżka pies, zwłaszcza kiedy jeszcze chodzi i kombinuje jak się ułożyć w moich stopach żeby było mu ciepło :)
    Kocham zwierzęta, ale pieski chyba najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w domu zawsze były koty i teraz mam wrażenie, że dom bez kota to nie dom, bo strasznie mi go brakuje. Żałuję, że w tej chwili nie mam warunków, by jakiegoś przygarnąć. Na szczęście zaprzyjaźniłam się z kotką uczennicy, której udzielam korepetycji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jeszcze będziesz miała okazję mieć futrzaka :) teraz przynajmniej mile spędzasz korepetycje :)

      Usuń
  3. Kotków już nie mamy, ale animalse inne tak. Głównie zawsze pieski. Dom do psa jest jakiś smutnawy.
    Mam słabość ogólnie do zwierzątek. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój dom był i będzie otwarty na zwierzęta, które są częścią mnie. Wiele razy już interweniowałam w sprawie złego podejścia do zwierząt, czego nie potrafię znieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo Ci za to dziękuję w zwierzęcym imieniu :)

      Usuń
  5. Zwierzątko to też domownik :) Ja jestem kociara, psa nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mieszkam na wsi mam trzy psy i dwa koty. Są to zwierzaki podwórkowe. Kocham je najbardziej na świecie.😍

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładna ta historia o kociątkach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham i szanuję wszystkie zwierzęta na tyle, że ich nie jadam. Wkurza mnie podejście typu, zwierzęta nie mają duszy lub zostały stworzone po to by nam służyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham koty, lubię psy...kurcze ja do moich pupilków mówię jak do ludzi...one przynajmniej słuchają, :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz żadnego zwierzaka nie mam, bo wynajmuję mieszkanie i nie mogę, ale na swoim planuję mieć czworonoga i podejrzewam, że na jednym się nie skończy :) Na razie pozostają mi spacery od czasu do czasu ze schroniskowymi psiakami :) W dzieciństwie miałam chomiki, ale to mi nie wystarczało, więc dokarmiałam sporo osiedlowych kociaków przez co sąsiedzi nazywali mnie "Kocia mama" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie w dzieciństwie tak mówili :D cóż, teraz przyjdzie czas że - z racji nazwiska - naprawdę będę kocią mamą :D

      Usuń
  11. Ja kotki mam od zawsze, nie wyobrażam sobie domu bez nich :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dom bez zwierząt to nie dom. :) Tylko trzeba dobrać gatunek zwierzęcia tak, żeby nie męczył się w zamknięciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I do swojego czasu wolnego :) wiadomo, że zapracowane osoby, które są ciągle poza domem nie powinny mieć mega aktywnego psa, bo by było mu bardzo smutno.

      Usuń
  13. Przecież zwierzęta to też istoty rozumne i na pewno czują i rozumieją. Nie rozumiem natomiast ludzi, którzy twierdzą inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A takich ludzi niestety jest mnóstwo :/

      Usuń
  14. No to ja powiem tak - mój psiak budzi mnie codziennie rano, tak tak śpi ze mną także w łóżku, jest cały czas przy mnie. Codziennie sygnalizuje, że chce jeść - o różnych porach :-) nie wspomnę o wyjściu na spacer. Wszystko rozumie i wszystko czuję. To nie są tylko zwierzęta, to członkowie rodziny. I ja tak traktuje mojego psiaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć są dwa rodzaje ludzi - ci, którzy śpią ze zwierzakami i ci, którzy się do tego nie przyznają :D
      Pies śpi z nami w łóżku i mój mąż, który w domu nigdy nie miał zwierzaka domowego (tylko podwórkowego kota) już się do tego przyzwyczaił :D

      Usuń
  15. ja mam rybki, miałam dwa koty, ale to jak miałam dom, w bloku nie pozwalają mi warunki na duże zwierzaki, ale jak będę u siebie, to nie ma bata, będzie psiak i kociak.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam zwierzaki, a na punkcie kotów mam bzika:)

    OdpowiedzUsuń
  17. My mamy na stanie 1 kota i cztery duże pieski. I każde z nich, niczym człowiek, ma swoją własną osobowość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się kociak dogaduje z psimi kolegami? :)

      Usuń
  18. Ja na chwilę obecną nie mam żadnego zwierzaka😐
    Ale najbardziej uwielbiam psy 😘
    I krew mnie zalewa jak widzę gdy ktoś bije zwierzaka!!!
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękna ta opowieść o Twoich kotkach. Kocham zwierzęta i sama też mam zarówno koty jak i psy. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozumiem Twoje przemyślenia i zakochałam sie w tym poście. Ja całe życie zostałam wychowana ze zwierzętami. Miałam dużo psów, jeszcze więcej kotów, ale były też chomiki, królik i rybki. Przeprowadzając się do dużego miasta, nie mogłam mieć zwierząt. Psa nie miałby kto wyprowadzać (uczelnia, praca) i nigdy nikogo nie było w domu. W końcu wzięliśmy chomika. Potem wróciliśmy na wieś. Moja już 1,5 roczna córka jest zakochana w zwierzakach. Od maleńkiego woła, glaszcze, karmi swoim jedzeniem. Nie bije (choć jak była mniejsza, zdarzało jej się) ale oczywiście nikt jej na to nie pozwalał. Teraz ma w pokoju królika, więc od małego wychowujemy ją, żeby żyła w zgodzie i miłości z milusinskimi.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Od prawie 3 lat mam psa, ktorego adoptowalismy ze schroniska. To wspaniałe uczucie widzieć, ze z nieufnego psiaka zmienił się w takiego, ktory codziennie nam pokazuje jak bardzo nas kocha;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przez całe dzieciństwo miałam jakieś zwierzątka - z 7 chomików, rybki, królika, a moja siostra kota ma do tej pory :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bumbelota :D słodkie:) my mieliśmy tylko jednego zwierzaka, psa. Był z nami 9 lat, i jak zdechł to była naprawdę wielka tragedia...

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja niestety mam alergie i nie mogę sobie pozwolić na żądne zwierzątko :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Spokojnie możemy się kolegować dalej :) U mnie na stanie kot, dwa psy, i już kombinujemy z narzeczonym jak do wspólnego mieszkania upchnąć jakiegoś futrzaka :) Piękną historię przytoczyłaś, każdy, kto żyje ze zwierzętami wie, że one są mądre, wrażliwe i potrafią okazać przywiązanie. To nie są tylko zwierzęta, ale aż :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam dystans do ludzi, którzy nie lubią zwierząt. Całe życie zawsze jakiegoś zwierzaka przygarniałam do domu. Czy to był królik "szkolna maskotka", którego zabrałam na spokojną emeryturę, czy nawet jakieś zwykłe rybki, nie istotne. U mnie zawsze był zwierzęta. Np. kot przygarnięty z komórki w bloku, z pełnym pakietem pasożytów i chorób. Albo szczur kupiony w zoologicznym tuż zanim tę samą decyzję podjęło małżeństwo, chcące kupić "towarzystwo" dla ich kilkuletniego jedynaka - nie wierzę w takie układy, sorry.
    Mam jakiś taki... syndrom mesjasza wobec zwierząt.

    Niestety mąż nie toleruje zwierząt w domu, chociaż kocha je i nie jest im przeciwny, co wielokrotnie wyrażał w czynach, ale do domu nie weźmie.
    Nawet nie wiesz jaki teraz pusty mój dom.

    OdpowiedzUsuń
  27. Niesamowita opowieść o zapominalskim kotu,, aż nie chce się wierzyć...Super, że udalo się odnaleźć kocięta

    OdpowiedzUsuń
  28. w domu rodzinnym zawsze był pies, potem miałam przerwę gdy poszliśmy na swoje, a teraz od 1,5 roku mamy owczarka i tak sie czasami zastanawiam dlaczego nie wzięliśmy psa wcześnie?
    to nie zwierze, a Przyjaciel rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo mądry post,kocham zwierzaki i zgaezam sie z Tobą ☺

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem kociarą, podejrzewam, że mam to po cioci. Od dziecka w moim otoczeniu był przynajmniej jeden kot. Obecnie mam 11-letniego persa, bez którego nie wyobrażam sobie życia. To przez to, że bardzo się z nim zżyłam. Pęka mi serce na widok każdego potrąconego zwierzaka. Bardzo szkoda mi też bezdomnych zwierząt. Masz rację, za zwierzęta trzeba brać odpowiedzialność. Wymagają opieki, trzeba się też liczyć z kosztami. Ale miłość, którą nam dają, a także ciepło jakie od nich bije- bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja nie mam zaufania do ludzi, którzy nie lubią zwierząt. Szacunek dla innych żywych istot jest czymś obligatoryjnym, nie rozumiem, jak można sadzić, że zwierzęta nie czują bólu i jak można świadomie wyrządzać im krzywdę... To nie mieści się w kategoriach mojego postrzegania świata.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja kocham zwierzątka i mogłabym ich mieć wiele bardzo :D
    Zapraszam do mnie, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  33. Aż się wzruszyłam podczas czytania. Smutne jest to, że wciąż wiele osób traktuje zwierzęta jako istoty gorszej kategorii. Przemocy wobec nich nie zdzierżę.

    OdpowiedzUsuń
  34. Historia kociaków naprawdę mnie zaciekawiła. U nas też mieliśmy taką sytuację, w której kotka, którą kiedyś przygarnęliśmy pilnowała małych kociaków drugiej kotki. A ta chodziła na łowy w tym czasie i w zamian za opiekę przynosiła kociej opiekunce myszy :P

    OdpowiedzUsuń
  35. Kocham zwierzęta bardziej niż ludzi. Uczyli mnie tego rodzice odkąd pojawiłam się na świecie. Wychowałam się z psem, teraz mieszkam z psem i kotem pod jednym dachem i nie wyobrażam sobie nie mieć zwierzęcia. Są kochane, wierne i tak, czują. One też kochają.
    Dostaję padaczki, gdy widzę jak ludzie traktują zwierzęta. Nie tylko te domowe, choćby te żyjące dziko. Człowiek to najgorsze stworzenie na świecie i zdania nie zmienię :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Zakochałam się w imieniu Twojej kocicy, nie chodzi o Białą. :D W każdym razie super, że Biała jest taka ogarnięta! Bardzo się cieszę, że historia kociąt dobrze się skończyła.

    Sama uwielbiam zwierzęta i też absolutnie nie rozumiem ludzkiej agresji względem nich... Nigdy nie widziałam/nie słyszałam, żeby ktoś zachęcał dzieci do znęcania się nad zwierzakami, a jakbym była świadkiem czegoś takiego, to bym sama tej mamuśce przyłożyła łopatką w łeb. -.-

    OdpowiedzUsuń
  37. O rany ,zezłościłam się na siebie, bo jak to się stało ,że ja taki piękny wpis nie odwiedziłam ?? Przgapiłam ? Starość niestety starość wrrr...

    OdpowiedzUsuń
  38. Miałam rybki i chomiki .Chciałem mieć psa ,ale moja mama się boi i dlatego nie mam.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie ze wszystkim się zgodzę. Oczywiście zwierze czuje i ma swój rozum, nie jest to rozum człowieka, dlatego też nie zrozumie jeśli powiesz do niego: "Słuchaj Reksio, zżarłeś moje buty, to teraz kup mi nowe", jednak jeśli chodzi o temat dzieci, to mam ograniczone zaufanie do zwierząt. Nie kazałabym dziecku tłuc nikogo, ani nie wpajałabym nienawiści do zwierząt, ale ostrożność jak najbardziej. Sama w wieku 10 lat byłam pogryziona przez psa, tylko dlatego, że inne dzieciaki go biły, a ja szłam do domu i wymsknęły mi się drzwi od bloku, które huknęły i pies się przestraszył. Przeszłam piekło. Ile się słyszy, że kot potrafi się położyć się na szyi i udusić dziecko. Mój kot zrobił coś podobnego, ale z dorosłą osobą i nic się na szczęście nie stało. To, że Tobie się nic nie przytrafiło, nie oznacza, że nie może się przytrafić innym. Też łapałam żaby i spędzałam dużo czasu ze zwierzętami na gospodarce ;) Oczywiście nie pochwalam porzucania zwierząt itd. Takie osoby powinny ponieść karę.
    A o tych kotach już kiedyś u Ciebie czytałam (albo mam deja vu) :)

    OdpowiedzUsuń
  40. pretty post dear i love dogs & this point I'm crazy..
    https://clicknorder.pk online shopping in lahore

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja mam kotka i jest bardzo przyjazny :)
    Zapraszam na nowy post :)
    http://www.stylishmegg.pl/2018/01/winter-look-parka-w-kolorze-baby-blue.html

    OdpowiedzUsuń
  42. Trzeba szanować zwierzęta. Dobry post;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Wychowałam się na wsi, dom mój zawsze był i jest pełen zwierząt, zawsze, każde z osobna kochałam. Jestem typem człowieka, który przyciąga zwierzęta. Zawsze opiekowałam się jakimiś "znajdkami", które przyprowadzał np. mój kocur. Raz miałam rasowego psa - owczarka niemieckiego, uwielbiałam wydłubywać mu patykiem tuk z kości, które zostały od obiadu, a on starannie oblizywał patyczek :D Później w podzięce mnie się obrywało mokrym jęzorem. Teraz mam moją Rudą, która "dzikuje" i uwielbia bawić się w błocie i jak na rasowego kundelka kocha świat miłością ufną, no może prócz psa mojego chłopaka - tego nieznosi :D
    Do kotów mój tata był kiedyś uprzedzony, ale przeszło mu i teraz najczęściej do niego się łaszą :) Ja bywałam żywym placem zabaw dla kociąt - nie ważne, że teraz mam blizny na połowę pleców :D
    Kiedy będę mieć swój dom, na pewno nie zabraknie miejsca dla jakiegoś czworonoga. A najlepiej dwóch :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ojej! Dobrze, że miała Białą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to mnie też by się taka biała przydala

      Usuń
  45. Kocham zwierzaki i niedawno serce mi pękło na milion kawałeczków bo musiałam pożegnać swojego przyjacielka (Yorka), który był ze mną od ponad 13 lat.

    OdpowiedzUsuń
  46. Biała - prawdziwy skarb <3 Za nic w świecie nie mogę tego pojąć jak można krzywdzić zwierzęta. Kiedy czasem na internecie trafię na zdjęcie skatowanego psa czy kota, to łzy same mi z oczów lecą. No po prostu nie jestem w stanie tego zrozumieć. Tym bardziej, że zwierzęta są takie ufne i kochane. Jak można krzywdzić bezbronną istotę?

    OdpowiedzUsuń
  47. Jak byłam mała miałam chomiki. Miałam też kiedyś kota i niedawno po 14 latach odszedł mój pies. :( Kocham zwierzęta i jak kiedyś będę mogła mieć, to z chęcią przygarnę takiego futrzaka, który potrafi się odwdzięczyć za to tylko, że jesteś. :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie jestem rodzicem, ale mogę napisać z tej drugiej strony. Ja jestem zwierzęcym nadwrażliwcem. Nie wzruszam się na filmach z ludźmi, tylko ze zwierzętami i mam ochotę zabić każdego, kto czyni im krzywdę. Od dziecka w domu były zwierzęta, które traktowaliśmy jak członków rodziny, kiedy wracaliśmy z jakiegoś głupiego jednodniowego wyjazdu, zawsze padał temat "a ciekawe, co tam robi nasz kot, pewnie się nudzi, albo śpi. A jak wróci... oj, będzie obrażony!"
    Parę miesięcy temu pożegnałam moją kotkę, najlepszego przyjaciela i od tej pory jeszcze nie zdecydowałam się na kolejnego kota. Ale pewnie już niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ehhh jeśli chodzi o zwierzaki to ja jestem pewna, że one rozumieją wszystko i wiadome czują. U mnie w domu traktowane są jak członek rodziny, normalnie się z nimi rozmawia. Obcy ludzie dziwnie patrzą, ale znajomi już wiedzą co i jak. Kiedy widze krzywdę to po prostu mam wrażenie, że serce mi wypadnie. A jak już moim oczom ukazuje się post o zwierzęciu zmaltretowanym przez "człowieka", mam ochotę zrobić temu zwyrodnialcowi to samo. I zostawić bez pomocy. O

    OdpowiedzUsuń
  50. Kiedy byłam mała, zawsze po deszczu wracając z przedszkola/ szkoły, zbierałam do kubeczka żabki z drogi i odnosiłam na trawę żeby samochód ich nie przejechał. Od 5 roku życia w domu zawsze było jakieś zwierzę i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej :).

    OdpowiedzUsuń
  51. Świetny tekst, genialnie napisany. Dobrze, że wielu ludzi nie jest obojętnych na los zwierząt. Nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt. Byłby pusty i smutny.

    OdpowiedzUsuń