27 kwi 2015

"Maminsynek" - najbardziej irytujący bohater wszech czasów.

UWAGA!: Przed przeczytaniem zaparz sobie melisę bądź łyknij coś na uspokojenie. 

   Jest nieomylna. Idealna. Wie jak pocałować paluszek, żeby przestał boleć i co powiedzieć, żeby podnieść na duchu. Nigdy się nie myli i nie popełnia błędów. Nie ma dla niej spraw niemożliwych; jeśli trzeba to poruszy niebo i ziemię, i zawsze dostaje to, czego chce. Niczego się nie boi, za to wszyscy boją się jej. Pachnie świeżym chlebem i mieszanką najpiękniejszych kwiatów. Gotuje lepiej niż najznakomitszy szef kuchni i nie używa gotowych półproduktów. Jest dobra, kochana i wyrozumiała. Jedyna. Mamusia. 

 Z pewnością każdy z nas przynajmniej raz w życiu spotkał się z Nim. Uwielbianym, stawianym na piedestale, jedynym i wyjątkowym chłopcem. Który jest zbyt inteligentny, zbyt przystojny i zbyt wartościowy, by spotykać się z byle jaką dziewczyną. Jeśli coś mu się nie udaje, to jest to tylko i wyłącznie wina niesprawiedliwego systemu i wrednych ludzi. On się nie myli, on myśli nieszablonowo. Nie popełnia błędów, to inni go do nich zmuszają. Nie rani, jest po prostu szczery i prawy. Gdyby tylko chciał, mógłby wszystko, ale jest zbyt skromny, bo startować na prezydenta i/lub modela. Wyjątkowy on.   Maminsynek. 

   Głęboki wdech. I wydech. Naprawdę dawno żadna książka nie wyprowadziła mnie tak z równowagi. I jest to komplement dla autorki, Nataszy Sochy, bo napisała ją świetnie. Genialnie przedstawiła toksyczną relację jaka niekiedy łączy matkę z synem. Całą tą irytację budził we mnie główny bohater - Leander - zapatrzony w mamusię jak w święty obrazek. Zasłużył na miano najbardziej irytującej postaci wszech czasów. A teraz trochę szczegółów.

   Leander i Matka od zawsze byli razem. W gruncie rzeczy reszta ludzkości tylko im przeszkadzała. Ich historia zaczęła się od porodu, kiedy to bezimienna Matka powiła małego Leandra na poddaszu własnego domu, przekonana, że w szpitalu wyrządzą mu krzywdę. Od chwili gdy wzięła go w ramiona wiedziała, że jest kimś wyjątkowym - chłopcem, na którego czekał świat. Tyle tylko, że ona nie zamierzała się nim dzielić. Chuchała i dmuchała na niego na każdym kroku a mały Leander dorastał w otoczeniu zapachu świeżo upieczonego chleba i smaku galaretek, które Matka przygotowywała mu ilekroć był smutny. Ojciec chłopca przestał nim być już w zasadzie wtedy, gdy Matka dowiedziała się, że jest w ciąży i podziękowała mu krótkim "dziękuję". Nie wiadomo czy dziękowała za cały związek, który przeżyli czy za to, że uczynił z niej Matkę, w każdym razie niedługo po narodzinach syna, ojciec spakował się i odszedł, uciekając przed niezwykle silną relacją łączącą jego żonę z ich dzieckiem. 

   Oczywiście w życiu Leandra przyszedł i czas na kobiety i związki. Niestety, te nie mogły zrozumieć relacji jakie łączyły go z Matką i czepiały się naturalnego przecież! faktu, że od 23 grudnia do 3 stycznia ich facet był niedostępny dla świata, bo był to czas zarezerwowany na pieczenie pierników z Matką, wspólne ubieranie choinki i picie wina przed kominkiem w sylwestrowy wieczór. 
   Próbowały odciągnąć go od matczynej piersi prośbą, groźbą, podstępem i podlizywaniem się. Niestety jedna po drugiej się poddawały, podkulając ogon i odchodząc do innego mężczyzny, który być może nie miał romantycznego imienia, ale za to potrafił myśleć samodzielnie.

"Podała gotowy ryż z torebki polany śmietanowym sosem i niedoprawione warzywa. Matka spróbowała odrobinę, następnie wytarła usta serwetką i bez słowa wyszła z mieszkania. Natychmiast za nią pobiegłem."

     Książka podzielona jest na dwie części; w pierwszej z nich narratorem jest sam Leander, który opisuje swoje sielankowe dzieciństwo i naprawdę zastanawia się nad tym dlaczego rówieśnicy nie pałali do niego zbytnią sympatią. Punktem kulminacyjnym mojej cierpliwości względem tegoż osobnika był moment kiedy Matka przyjechała do niego zaraz po jego pierwszym razie z dziewczyną:

"- Mama?
Spojrzała na mnie z rozczuleniem.
- Przepraszam, po prostu nie mogłam usiedzieć na miejscu. Poza tym to ważny dzień w twoim życiu, więc chciałam być blisko - pogładziła mnie po policzku.
- Nie musisz przepraszać. Trochę się wystraszyłem, że coś się stało - przytuliłem ją. - A gdzie spałaś?
- W samochodzie.
Ależ musiało być jej niewygodnie!"

   Biedna Matka! Musiało być jej niewygodnie, czekając w samochodzie pięćdziesiąt metrów od namiotu, gdzie jej syn tracił dziewictwo. Gdyby dziewczyna Leandra była tak miła to osobiście rozbiłaby obok namiot dla mamusi, co by jej niewygodnie nie było. Wcale się nie dziwię, że ich związek nie wypalił - wredna była ta dziewoja i tyle. W ogóle nie dbała o wygodę Matki.
    
   Oddychaj spokojnie. To tylko książka. Druga część opowiadana jest z perspektywy Amelii; ostatniej z dziewczyn naszego wspaniałego głównego bohatera, która zaparła się w sobie i zdecydowała, że zdobędzie go za wszelką cenę, z Matką czy też bez niej. A czy się jej to udało to musicie już sprawdzić sami, moje postrzępione nerwy nie mogą już pisać o tym dziwnym męskim osobniku z dziwnym imieniem, które zapewne źle odmieniam.

"Niektóre kobiety zarzucały mi, że je nieustannie porównuję ze swoją Matką. To nieprawda. Te porównania niejako narzucały się same, bez mojego udziału."

  Moje kochane! Niech nas Bóg chroni przed maminsynkami i stawia na naszej drodze tylko normalnych facetów, którzy mają zdrową relację ze swoimi mamami. Na szczęście wiem, że są i tacy. A i niektóre Mamy są bardzo miłe i takich przyszłych Pań Mam sobie życzmy.

122 komentarze:

  1. Świetna recenzja! Ja powiem tak, żal mi go i żal mi ludzi, którym rodzice zniszczyli życie w taki sposób. Dzieci nie rodzi się dla siebie. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A potem takie dzieci mają swoje dzieci i spirala się nakręca... :)

      Usuń
  2. Taka "negatywna" recenzja a całkowicie mnie zainteresowała! Muszę poszukać tej książki przy najbliższej okazji, bo coś czuję że mogę mieć dobrą zabawę przy czytaniu jej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Już mam zapisane od jakiegoś czasu, że muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jej szukaj w bibliotece :) ciśnienie Ci trochę przy niej skoczy :)

      Usuń
  4. Chcę przeczytać... nie, muszę przeczytać! Jak tylko usłyszałam o tej książce, pochorowałam się na nią. A to dlatego, że znam kilka przypadków, w których tak to właśnie wygląda, ba! mam nawet taki w rodzinie. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ciekawa tej książki, chociaż zaczynam podejrzewać, że może być zbyt przerysowana dla mnie. Po prostu nie chce mi się wierzyć, że są tacy ludzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, uwierz, że są :) jesteś szczęściarą, że na nich nie trafiłaś :)

      Usuń
  6. od razu widać, że książka napisana przez kobietę, od razu czuję przerysowanie i przedstawienie sprawy z punktu widzenia potencjalnej dziewczyny faceta, owszem są przypadki gdy relacja syn - matka są przerysowane ale takie rzeczy się nie dzieją, horror dla kobiet przekonanych o jedynie swoich słusznych racjach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście zaręczam, że tacy faceci istnieją ;) Znam przypadki :P

      Usuń
  7. hahah ta książka może być genialna:) Fajnie ,ze o niej wspomniałaś ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest genialna :) a taka niepozorna się wydaje :)

      Usuń
  8. No to mnie bardzo zaciekawiłaś tą książką. Bardzo lubię jak książka wywołuje emocje :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo emocjonalna recenzja, sprawiła że zaciekawiłam się tą książką choć zastanawiam się też, czy zdzierżyłabym takiego bohatera (i jego matkę). Na pewno nie mówię "nie", może nadarzy się okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bym nie zdzierżyła bohatera serio xd

    OdpowiedzUsuń
  11. Co jak co, ale tę książkę muszę przeczytać. :) masz talent, uwielbiam czytać Twoje recenzje!

    OdpowiedzUsuń
  12. Koniecznie muszę przeczytać, a to dlatego, że sama miałam kiedyś do czynienia z takim facetem, więc wyobrażam sobie jak mnie będzie śmieszyć ta lektura. Zapisuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwała za to, że "miałaś" styczność :) toast za czas przeszły! :)

      Usuń
  13. O matko, szlag by mnie chyba trafił podczas czytania tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie trafiał :D nawet klnęłam pod nosem :D

      Usuń
  14. Doskonała recenzja ;) Pięknie ujęłaś to co w książce najważniejsze, a z tą melisą masz słuszność, przyda się łyczek podczas lektury.Wiesz co jest najgorsze? Tacy faceci istnieją i takie Matki też...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba cały dzban, nie łyczek :D wiem, że tacy są, miałam styczność :P nie polecam :)

      Usuń
  15. Ileż krwi napsuło mi zachowanie Leandra. Ja bym 5 minut z takim maminsynkiem nie wytrzymała. Ogólnie książkę wspominam dość dobrze, choć liczyłam na coś znacznie więcej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zabawne są te fragmenty. Po przeczytaniu tytułu wpisu myślałam, ze będzie denerwujący, ale jest po prostu komiczny :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj ksiązka zdecydowanie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No i proszę! Zaintrygowałaś mnie i aż sprawdzę, czy nie mam tej pozycji na swoim czytniku. Zapowiada się ciekawa, aczkolwiek mocno irytująca przygoda.

    OdpowiedzUsuń
  19. Już sam tytuł mnie odstrasza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety takie osobniki istnieją w przyrodzie :P

      Usuń
  20. fragment o tym jak czekała w samochodzie, gdy jej synuś tracił dziewictwo mnie po prostu rozwalił na łopatki... mimo to narobiłaś mi dużej ochoty na przeczytanie tej książki:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragiczne, nie? Szczegolnie, że było jej niewygodnie : D

      Usuń
  21. Już gdzieś czytałam o tej książce i jestem jej bardzo ciekawa. Wiem, że takie przypadki istnieją...;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę się psychicznie odpowiednio nastawić przed przeczytaniem tej książki, by zbytnio się nie irytować :). Z chęcią jednak ją poznam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem wdzięczna w takim razie, że nie miałam okazji spotkać w swoim życiu takiego kobiecego mężczyzny :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zastanawiałam się nad tym tytułem, ale chyba bym za bardzo kręciła głową z irytacji na zachowanie bohatera i mamusi, więc raczej sobie daruję lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ma Cię zbytnio irytować to faktycznie szkoda się męczyć :)

      Usuń
  25. Dobrze, że mój przyszły mąż nie jest maminsynkiem. Po prostu bym nie wytrzymała z takim osobnikiem. A książkę chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i dla mnie się znajdzie taki egzemplarz na męża :D

      Usuń
  26. Bardzo udana recenzja :D
    Książkę bym przeczytała chociażby z tego powodu, by móc odnieść się do własnych przeżyć po lekturze :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Hah, zapowiada się śmiesznie :P

    OdpowiedzUsuń
  28. Chętnie bym przeczytała taką książkę. Najlepsze jak mamusia chce zrobić z syna maminsynka, a ten się nie daje, bo wybrał dziewczynę. :D Dziękuję Bogu za takiego faceta!

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajnie że wspomniałaś o tej książce:D Super recenzja!:)

    OdpowiedzUsuń
  30. haha :D a mnie ta książka chyba poprawiłaby humor.. :D śmieszne to, ale istnieją tacy faceci, oj istnieją!

    OdpowiedzUsuń
  31. oo musi być super i muszę znaleźć na nią czas! ;D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz, musisz ;) młoda jesteś jeszcze to musisz się przygotować jacy są niektórzy faceci :P

      Usuń
  32. Osobiście znam pewnego mężczyznę, który ma niezdrową relację ze swoja Matką. I to Matka nie pozwala mu się usamodzielnić.

    OdpowiedzUsuń
  33. Akurat ja pewnie bym się przy niej więcej uśmiała, ale Tobie pewnie pomogła i utwierdziła w przekonaniu że dobrze zrobiłaś, co? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami takie niepozorne książki bardzo podnoszą na duchu... ;)

      Usuń
    2. Mi pomogła książka o zołzie :D

      Usuń
  34. Jestem strasznie ciekawa tej książki. Już dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie takich emocji jak u Ciebie, więc chętnie po nią sięgnę. Chociaż nie wiem czy zniosę zachowanie Leandra :))

    OdpowiedzUsuń
  35. Hahaha bajera! Padłam i zbieram się z podłogi! Muszę, muszę, muszę ją mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Przeczytam! Zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Świetna recenzja, muszę koniecznie przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Temat intrygujący, ale jestem pewna, że bohater dałby mi się we znaki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej jakbyś spotkała takiego na żywo :)

      Usuń
  39. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale wyobrażam sobie życie z maminsynkiem. Tak się składa, że moja znajoma ma podobny "problem".
    Twoja opinia zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem lepiej sobie odpuścić takich maminsynków :)

      Usuń
  40. Świetna recenzja. Nie lubię takich książek, ale zaciekawiłaś mnie nią.

    OdpowiedzUsuń
  41. świetna recenzja :) skusiłaś mnie i przeczytam ją! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakim cudem ja mam dorównać kolejną recenzją tej? :D

      Usuń
  42. Tak sobie myślę i myślę, ale w swoim życiu nie spotkałam jeszcze maminsynka, a wręcz przeciwnie- raczej gości, którzy mieli niezbyt ciekawe relacje z rodzicami :D cóż, pewnie wszystko przede mną, ale żeby mnie Bozia chroniła od takiego typa! Wyobrażam sobie, jak musiała Cię krew zalewać podczas czytania :) nie ma to jak zdrowa irytacja :D a co! Ja też się chętnie poirytuję, więc sięgnę z pewnością! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miałaś wiele szczęścia, że takich nie spotykałaś :P Może Bozia poratuje a jak nie to będziesz wiedziała, że lepiej uciekać gdzie pieprz rośnie :)

      Usuń
  43. ojej chyba bym zwariowała gdybym ją przeczytała :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwariowałabyś gdybyś takiego chłopa w domu miała :D

      Usuń
  44. chyba muszę przeczytać! te fragmenty są tak głupie, że aż śmieszne. I cieszę się, że nie trafiłam na faceta "w pakiecie z mamusią", to musiałoby być okropne!

    OdpowiedzUsuń
  45. no ciekawie ciekawie ,muszę przeczytać ;)

    Buziaki

    xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
  46. Wybacz, ale nie przeczytam... Momentami jakbym czytała o swojej byłe teściowej. Zaczęło mnie trząść już przy pierwszym akapicie, więc to książka zdecydowanie nie dla mnie haha :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna! Czy to trochę z tego powodu jest ona 'byłą' teściową? :)

      Usuń
  47. Muszę kupić i czytać, gdy mój chłopak patrzy. Bardzo lubiłam jego mamę na początku, ale ostatnio widzę, że ,,co mama powie, tak musi być". Strasznie męczący temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może niech Twój chłopak przeczyta tą książkę ku przestrodze :)

      Usuń
  48. Haha, dobrze, że nie mam takiego problemu z moim narzeczonym i jego mamą:)

    OdpowiedzUsuń
  49. Mnie w ogóle taka sytuacja nie dotyczy, całe szczęście... ale podejrzewam że życie z maminsynkiem musi być koszmarem :P

    OdpowiedzUsuń
  50. Naprawę biedna mamusia, nie mogła uczestniczyć w traceniu cnoty syna, to musiał być ból, ból okrutny. Czekać w samochodzie?? A gdzie pokój w hotelu, najlepiej z oknem na widok aktu.. .achh jakże tu musiały być trudne sceny,,, achhh :D Boże nie zniesłabym takie faceta, Boże a oni naprawdę istnieją, TACY ?? :P

    OdpowiedzUsuń
  51. To nie zaskoczyłaś :D to musi być super książka! :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Agata, kocham Cię za tę recenzję :D muszę przeczytać tę książkę. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  53. Matko, jak ja nienawidzę maminsynków!! Akysz z takimi dziwadłami! :P Mnie pewnie też by ta książka wyprowadziła z równowagi, bo nie czaje takich ludzi :P

    OdpowiedzUsuń
  54. To dość ciekawy temat na książkę! Autorce na pewno zależało na TAKIM przedstawieniu osoby :)

    OdpowiedzUsuń
  55. To nie do końca mój typ książki, ale po Twojej recenzji wiem, że muszę ją przeczytać. Skoro wywołuje aż tak silne emocje. Poza tym po cytatach, które dodałaś już widać co to za typ bohatera i chyba jedna melisa nie wystarczy ^^

    OdpowiedzUsuń
  56. świetna recenzja ;D

    Zapraszam: http://velina-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  57. Książka nie w moim typie, ale z chęcią sięgnęłabym po nią. :D
    Na szczęście w życiu realnym nie znam maminsynka, uff! :D

    OdpowiedzUsuń
  58. oh zchęci bym kupiła ale byłaby dopiero 12 książką w kolejce :) Lista wydłuża mi się coraz bardziej

    OdpowiedzUsuń
  59. Lubie takie książki. Ostatnio czytałam o podonej tematyce i gdy dowiedziałam się o Mamnisynku to stwierdziłam, że bardzoc chcę mieć na swojej półce ! :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Bo to zły pan był :) Na razie nie ma jej w moich planach czytelniczych, może później :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Ciekawie sie zapowiada ;)

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na nowy post.

    OdpowiedzUsuń
  62. Ciekawa książka :) Takich mamin synków jest trochę niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  63. Podziękuję za takiego bohatera...i taką książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Przeżyłam to na własnej skórze. Chyba żadna kobieta nie lubi być tą drugą, ja nie miałam ochoty być ciągle porównywana na niekorzyść. Teraz żyje bez niego i bez jego mamy, która wciąż unosiła się w powietrzu.

    OdpowiedzUsuń
  65. Zaciekawiłaś mnie! :)

    Wróciłam do blogowania, więc zapraszam do siebie! :) Miło będzie, gdy skomentujesz lub zaobserwujesz, jeśli Ci się spodoba. :)
    alexandrak-blog.blogspot.com





    OdpowiedzUsuń
  66. Świetny blog, napewno będę tu wpadać częściej!
    Konkursy internetowe

    OdpowiedzUsuń
  67. Ja nawet nie lubię półmamisynków, którzy może i nie stawiają mam na piedestale ale ona wyręcza ich w ważnych sprawach i wszystko za nich załatwia. Jak jest problem to pierwsze co robią to jest to telefon do mamy.

    OdpowiedzUsuń
  68. lubię czytać takie książki na odstresowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  69. Taki opis potrafi zachęcić! ujełaś to wszystko w świetny, przezabawny opis!:) chętnie bym sobie przeczytała.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  70. wiele słyszałam o tej książce.
    Nienawidzę maminsynków, ale książki jestem ogromnie ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  71. Ym... nie... nie mogłabym tego czytać.... :|

    OdpowiedzUsuń
  72. Już myślałam, że nie dobrnę do końca, żeby skomentować :) Uff, udało się.
    Czytałam dwie poprzednie książki tej autorki i muszę przyznać, że uwielbiam przerysowany i absurdalny humor Nataszy Sochy, dlatego tez nie mogę się doczekać, aż przeczytam "Maminsynka" :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Czytając samą recenzję, bohater nieźle mnie irytował ;) a co dopiero gdybym przeczytała całą książkę
    adgam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  74. też pomyślałam, że nie wiem czy czytając za bardzo irytowałby mnie "maminsynek". Zawsze takich synków unikałam :)

    OdpowiedzUsuń