22 paź 2015

Typy czytelników, czyli Agata w swoim żywiole

Jeszcze nie tak dawno temu pokutował stereotyp, że osoba oczytana nosi okulary, ma pryszcze na twarzy, przerzedzone włosy i w ogóle jest jakaś taka brzydka i antyspołeczna. Dzisiaj, trochę za sprawą kultury, ale przede wszystkim za sprawą nas, blogerów (bo przecież jesteśmy piękni, mamy lśniące włosy, nosimy soczewki zamiast okularów i nie mamy pryszczy [zamiast tego mamy wągry])stereotyp umarł śmiercią naturalną.
    Jednak ludzie lubią stereotypy, bo dzięki nim możemy zapuszkować w nie osobę, za którą nie przepadamy i mamy święty spokój, nie musimy przejmować się uprzejmością i tym podobnymi bzdetami. Uwiodła chłopaka dziewczyny? Hop, do worka „kobieta, która rozbija małżeństwa”. Nie ważne, że małżeństwem nie byli, nie ważne, że już się nawet nie kochali, tylko kłócili, uwodzicielka już do końca życia będzie siedziała w worku ze stereotypem. 


   Dzisiaj jednak nie o uwodzicielkach męskich serc a o … typach czytelników. I pamiętajcie, żeby patrzeć na to z przymrużeniem oka. A, i mam dziś dość parszywy humor, więc wiecie... nie ponoszę odpowiedzialności za zgryźliwości wobec osób trzecich.


OWCA - „Wszyscy to czytają, czytam więc i ja!” - i nie ważne, czy jest to romans, horror czy thriller, którego nie cierpi od zawsze. Ważne, że to bestseller, że wszyscy o tym mówią. A co by było, gdyby rozmowa zeszła nagle na „Niezgodną” i delikwent nie wiedziałby co ma odpowiedzieć? Żenua. Lepiej więc czytać wszystko to, co czytają inni. Dla bezpieczeństwa.

SPRINTER - „Byle jak najwięcej, byle jak najszybciej” - i tutaj są dwa podtypy; sprinter, który czyta szybko, bo jest tylko książek wartych przeczytania, że aż żal, że nie zdąży się przeczytać wszystkich (ha! to ja, dlatego się usprawiedliwiam) i taki, który czyta dla samej liczby. Wiecie, żeby móc się później pochwalić, że „w tym roku przeczytałam czterysta książek, w międzyczasie urodziłam dziecko, zrobiłam awans zawodowy, pomalowałam cały dom, nauczyłam się gotować potrawy azjatyckie i obejrzałam cały serial 'Gotowe na wszystko'”. Heloł! Ktoś wierzy w takie gadanie? Bo ja znam osoby, które tak mówią.

KLASYKARZ - „Nowości są be, liczą się tylko klasyki” - gdyby Rowling liczyła sobie dwieście lat, to z pewnością skusiłby się na „Harry'ego Pottera”, ale w tej sytuacji szkoda jego czasu. Książka musi dojrzeć, żeby nabrać mocy, podobnie jak wino. Dlatego klasykarz jest zwykle odseparowany od reszty moli książkowych, bo mole mogą co najwyżej pogadać o Tołstoju albo Mickiewiczu a klasykarz zna takie nazwiska, które dla nas są tajemnicą.

CHOMIK - „Najważniejsze to książkę mieć. Czytanie jej jest opcjonalne” - biblioteka. Własna biblioteka. Taka wielka, przestronna, z pięknie ułożonymi książkami. Zachwycająca gości, wzbudzająca ochy i achy! Szkoda tylko, że chomiki zazwyczaj nie czytają. Oni książki mają dla ich posiadania.

ZAANGAŻOWANY - „ Płaczę razem z bohaterem, razem z nim się śmieję, umieram i przeżywam orgazm” - niekiedy zdarza się, że taki delikwent przeżywa wszystko publicznie, na przykład w autobusie. I nie oszukujmy się, większości z nas zdarzyło się przy ludziach uronić łezkę podczas czytania, czy zaśmiać się w głos w poczekalni pełnej ludzi. To naturalne u osób, które lubią czytać i czytają z zaangażowaniem. Jednak czasami, niektórzy, angażują się tak bardzo, że robi się to komiczne.

NAŁOGOWIEC - „Czytam wszystko, nawet etykietę z Domestosa” - tak, przyznaję się bez bicia, że wiem jaki skład ma Domestos. Ale co ma robić człowiek pozostawiony sam sobie w zamkniętym aucie, bez książki ani nawet malutkiej ulotki, którą można by przeanalizować? Cóż, czasami los wymaga od nas poświęcenia i trzeba wtedy czytać etykiety na zakupach. A że akurat było się w sklepie przemysłowym to wiecie... Ale poczytajcie, etykieta jest całkiem pomysłowa.

TRONOWIEC - „Czyta tylko tam, gdzie król piechotą chodzi” - czyli spora część zapracowanego społeczeństwa, która ma mało czasu na czytanie i wykorzystuje ku temu każdą okazję. Nawet dość śmierdzącą.

MĘCZENNIK - „Przeczytam, choćby mnie krwią zalewało i oczy wypływały na wierzch od tych głupot” - tej grupy nie rozumiem i chyba już nigdy nie zrozumiem. Jak książka jest słaba/głupia/denerwująca, to ją odkładam i spokój, widać nie moja liga. Czytanie na siłę, bo czytać się zaczęło jakoś do mnie nie przemawia. To jak być z kimś na siłę, kogo nawet nie lubimy, bo się z kimś zaczęło być przez przypadek. Nie ogarniam.

MYŚLICIEL - „Czyli każda książka, nawet „50 twarzy Grey'a” ma ukryty sens” - nie, nie ma. Niektóre książki są po prostu tym, czym widać – dobrą rozrywką, która zajmuje czas i tyle. Nie mają drugiego dnia, ukrytego znaczenia i patetycznego przesłania. Wiem, że są tacy, którzy by zanalizowali głębię charakteru Belli ze „Zmierzchu” (Anelise, znowu się Belli czepiam i wybacz!) i udowodnili, że była cierpiętnicą opętaną przez miłość, ale … nie. Po prostu nie.

MOJA MAMA - „Najpierw zakończenie, potem fabuła” - moja mama, kiedy zaczyna czytać książkę, zawsze najpierw patrzy jak się skończy. I nie, nie wiem jaki jest w tym sens i co ma się potem z czytania, ale jak sama mówi, czyta jej się później spokojniej, bo nie musi martwić się, że coś ją zakończy na końcu.
Jak widzicie, nie mogę być do końca zrównoważona. Takie geny.


A wy jakim typem jesteście? A może dopisalibyście do tej listy jeszcze jakiś typ czytelnika? Piszcie. 

114 komentarzy:

  1. Zdecydowanie nie jestem większością z tych typów, ale lubię się angażować, choć jedynie w swoich czterech ścianach. I w sumie to tylko ten typ do mnie pasuje, chociaż książki też lubię chomikować, ale i czytać oczywiście jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tych wszystkich typów czytelnika, rozwaliła mnie najbardziej Twoja Mama ;-) A do mnie najbardziej pasuje chyba chomik, z tym, że ja książki czytam, a nie kupuje po to by leżały...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że tego po niej nie odziedziczyłam i czytam jak Bóg przykazał :P

      Usuń
  3. Świetne opisy! A wynika z nich tyle, że jestem wyjątkowo zaangażowaną i nałogową owcą biegającą sprintem, mam też chomiczą naturę, jestem myślicielką i męczennicą, z czego tą ostatnią na szczęście rzadko. Aaaa i kiedyś byłam Twoją mamą (?) ale mi już minęło :) . Cieszę się, że nie podlegam dwóm kategoriom, bycie tronowcem i klasykarzem pozostawiam innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, jak byłaś kiedyś moją mamą i się tego oduczyłaś, to gratuluję :D

      Usuń
  4. Świetne opisy! A wynika z nich tyle, że jestem wyjątkowo zaangażowaną i nałogową owcą biegającą sprintem, mam też chomiczą naturę, jestem myślicielką i męczennicą, z czego tą ostatnią na szczęście rzadko. Aaaa i kiedyś byłam Twoją mamą (?) ale mi już minęło :) . Cieszę się, że nie podlegam dwóm kategoriom, bycie tronowcem i klasykarzem pozostawiam innym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha genialne są te typy. Nieźle się uśmiałam. :D Ja czytam po prostu to co lubię, chociaż sięgam po różne gatunki. :-) Zgrałyśmy się idealnie, bo u mnie dzisiaj też wpis książkowy o podobnym kliamacie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to już patrzę co tam dziś u Ciebie słychać :)

      Usuń
  6. Nie wiem, którym typem jestem, ale bardzo przeżywam książki. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Do mnie chyba ten zaangażowany najbardziej pasuje, choć w granicach przyzwoitości.
    Fajny post:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. mam coś z Twojej mamy, bo ja zaczynając nową książkę, najpierw czytam jej ostatnie zdanie bądź ostatni akapit :P czemu? zabij mnie, ale nie powiem, bo nie wiem, tak już mam i koniec kropka :P
    ja mam trochę z owcy, trochę z sprintera i co nieco z nałogowca :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Taka dogłębna :D zmieni oblicze literatury :)

      Usuń
  10. Ha ha na pewno jestem nałogowcem, myślicielem i oczywiście chomikiem, Niezła mieszanka z tego wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja nie wiem jakim jestem typem. Coś pomiędzy chyba :p Bo ja albo czytam nałogowo albo wcale bo nie mam czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę Ci dużo czasu na czytanie :*

      Usuń
    2. Dziękuję :* bo powoli zmieniam się w chomika :p

      Usuń
  12. haha, mam czasami jak Twoja mama :D Żeby mnie zaciekawiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny post! Tronowiec mnie najbardziej rozbawił :D
    Co do mnie to raczej nie pasuję to żadnego typu. Nie czytam tylko tego co wszyscy, bo wiem, że są książki, które mi się nie spodobają. Nie czytam dużo. Nie czytam wiele klasyki (choć lubię). Biblioteka domowa pokaźna nie jest, raczej wypożyczam książki, itp. itd :)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mój chłop mówił, żeby Tronowca przeinaczyła na Króla :D

      Usuń
  14. Hehe, masz medal ode mnie za ten tekst! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Będę go dumnie nosić na mej piersi :D

      Usuń
  15. Ze mnie jest zaangażowany chomik nałogowiec. Co gorsza - w okularach! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ja mysle, ze naleze do grupy zaangazowanych czytelnikow, jesli juz cos czytam to tlko cos co wciaga mnie do tego stopnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jestem zaangażowana, ale w niektórych innych punktach także się odnajduję :>
    Kiedyś, przez pewien czas miałam tak, że czytałam ostanie zdanie książki zanim zaczęłam ją czytać ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem połączeniem owcy z klasykarzem :d

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej, świetne podsumowanie :D
    Choć sama jestem całkowitą mieszanką, w prawie każdym typie znajdę kawałek siebie, to nigdy nie byłam Twoją mamą :) (Rety, jak to śmiesznie brzmi :D) Podzielam Twoje zdanie, fenomen ten nigdy nie spotka się z moim zrozumieniem ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwnie to brzmi, ale fajnie :D nagle mam tyle mam :D

      Usuń
  20. Słyszałam też, że ktoś zanim zacznie czytać książkę to musi przeczytać koniec xD nie pamiętam kto tak miał, ale serio ktoś mi tak mówił ;p
    Ja jestem trochę nałogowiec a trochę męczennik ;p Póki nie skończę jednej książki nie zacznę drugiej chociazby nie wiem jak była zła ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak nie rozumiem po co czytać książkę, skoro zna się jej koniec :D

      Usuń
    2. Mnie nie pytaj xD Też nie wiem ;p

      Usuń
  21. Uśmiałam się :) Teraz tylko mam zagwozdkę jakimi typami jestem, bo chyba musiałabym parę połączyć :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Trochę Sprinter, choć nie do końca. Czytam jak mam ochotę, nic na siłę. Też nie rozumiem osób, które za wszelką cenę męczą się, by skończyć książkę, choć sama czasem tak robię (ale niezwykle rzadko na szczęście :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz tak zrobiłam, jak musiałam książkę zrecenzować :) ciężko było...

      Usuń
  23. trudno mi wybrać jeden z typów, który akurat pasuje do mnie, każdego po trochu, bardzo spodobało mi się Twoje humorystyczne podejśćie w niektórych opisach :)
    serdecznie pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, czasami mi się zdarza błysnąć humorem :)

      Usuń
  24. Świetnie zebrałaś w kupę te główne typy czytelników, aż się uśmiałam :-) Najlepszy to "Moja mama" ! Ja ostatnio dałam sobie spokój z "Ruinami" S. Smitha, dotrwałam do 70 strony i doszłam do wniosku, po co tracić czas na niezbyt ciekawą książkę :) A ciekawe, że sam Steven King ją zarekomendował jako najlepszy horror ostatniego 10-lecia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, szkoda się męczyć z książką :) A, wiesz, może Kingowi się podobała, albo się kumpluje z Smithem :)

      Usuń
  25. Kurcze w sumie to nie wiem gdzie ja pasuje :-) kilka typów bym połączyła w jedno :-))))

    OdpowiedzUsuń
  26. Super pomysł na tekst, z przyjemnością przeczytałam :D No i co będę kryć, odnalazłam w tych typach czytelników siebie :P Na pewno jestem chomikiem, który marzy o tej obłędnej domowej bibliotece i gromadzi książki, mimo że nie ma czasu na czytanie ich wszystkich. Będę się jednak usprawiedliwiać tym, że chomikuję na wypadek apokalipsy zombie, bo jak nie będzie telewizji, radia i internetu to co będziemy robić? :P No i niestety mam też trochę z męczennika, bo raczej nie przerywam raz rozpoczętych lektury. Jak są kiepskie to męczę się i męczę, a potem pisze zjadliwą recenzję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra, wytłumaczyłaś się z byciem chomikiem :P fakt, apokalipsa zombie może nadejść i warto wtedy mieć co czytać ;)

      Usuń
    2. Uff to mogę chomikować dalej :)

      Usuń
  27. jestem typem Twej mamy xd zawsze zaglądam na koniec:D

    OdpowiedzUsuń
  28. Hahaha świetna notka! :D Ja jestem typem zaangażowanym - ale płacze tylko jak umierają zwierzęta (chyba coś ze mną nie tak :D) i jestem też czasem męczennikiem a to z tego powodu, że mam taką zasadę, że zawsze kończę to co zaczęłam :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zawsze płaczę w momentach "zwierzęcych", więc jesteś całkowicie normalna :) albo po prostu taka jak ja, co już jest mniej pocieszające :P

      Usuń
  29. Zdecydowanie cięzko mi się zidentyfikować z tylko jednym typem :))

    OdpowiedzUsuń
  30. Sama nie do końca umiem stwierdzić którym typem czytelnika jestem. Uwielbiam dostawać książki i gromadzić je w swojej biblioteczce, więc coś z chomika na pewno mam xd

    OdpowiedzUsuń
  31. ja nie czytam więc nie zostane zaszufladkowana haha nie to śmieje się to chyba nawet gorsze niz najgorsze z możliwych xD ale podoba mi się Twoja mama :D też tak mam że uwielbiam cos wiedziec od razu i nigdy nie mogę się doczekać zakończenia

    OdpowiedzUsuń
  32. hehe etykietka domestosa:)) zdradzę Ci dość osobisty fakt o mnie... otóż jak siedze na wc zdarza mi sie czytać różne składy... etykiety z tego co znajdę pod ręką - zwykle to żele pod prysznic... no ale nie lubię tak siedzieć... podobnie jak siedzę w wannie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, że teraz jesteśmy sobie bliższe :P
      W wannie też czytam ^^

      Usuń
  33. Ja jestem chomikiem, ponieważ muszę mieć swoje książki, które czytam i zaangażowanym - zawsze się wczuwam w bohatera. :D

    http://justdaaria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetny pomysł na post :) Zdecydowanie należę do grupy Zaangażowanych i przeżywam wszystko co się dzieje w książce, szczególnie kiedy ginie bohater, którego lubiłam, albo (o zgrozo!) kończę cykl książek do których się przywiązałam. Z Nałogowca też coś w sobie mam, namiętnie czytam składy produktów żywnościowych czy kosmetyków choć jeszcze nie zdarzyło mi się sprawdzać co jest w Domestosie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz co nadrabiać kobieto :P Ja dzisiaj czytałam skład jogurtu stojąc w kolejce do kasy :)

      Usuń
  35. Haha ;D To ja czytam jak Twoja mama ;D

    OdpowiedzUsuń
  36. super post;) mega oryginalny, milo sie czyta no ale super piszesz to niemogloby byc inaczej;)
    zapraszam takze do siebie styledivision1.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem połączeniem po części zaangażowanego czytelnika i nałogowca :)
    Moja mama zawsze czyta ostatnią stronę zanim zacznie czytać! Nie kumam tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać mamy już tak mają :) może podczas porodu tak się robi?

      Usuń
  38. Również zaglądam najpierw na koniec książki, co jest okropnym nawykiem ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Ojacie! :D Ależ się tu śmiałam! Przegenialny post na miarę jakiegoś ultra super ogromnego, dobrego portalu, czy gazety, czy poradnika, książki! Masz taką fajną lekkość w pisaniu, że ciężko się oderwać. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, a widzisz, żaden portal jeszcze nie zapukał do mych drzwi :D

      Usuń
  40. Ale super post! Uśmiałam się :) Ja chyba jestem połączeniem nałogowca & męczennika (ja wiem, że bez sensu, ale wyimaginowana siła wyższa mi każe wszystko dokończyć, no serce mnie boli jak mam porzucić zaczętą już książkę, no i co zrobię?) & myśliciela (wszędzie szukam jakiegoś drugiego dna, no bo jak to tak zwyczajnie być miało, no być nie może!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walcz z tą siłą! A później napiszesz o tym bestseller i nie martw się - kupią go te osoby, które też mają taki problem i jaki zły by nie był i tak go przeczytają do końca :D

      Usuń
  41. Bardzo dużo cech pasuje do mnie haha czasami nawet jestem jak mama, moja też czyta od końca. Najpierw zakończenie, a dopiero zaczynam normalnie czytać. XD

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetny tekst! Prawda jest taka, że jestem po trochu z każdego, bo jak każdy człowiek, mam pewne wady, ale z chomikowania to próbuję się wyleczyć, nowe półki dopiero będę miała zamontowane w styczniu :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Świetny tekst :D Ja jestem chomikiem, męczennikiem i nałogowcem... Uwielbiam kupować nowe książki i marzę o biblioteczce, ALE czytam. I na pewno przeczytam także to, co sobie na czarną godzinę nagromadziłam. Do męczennika się zaliczam, bo bardzo nie lubię nie kończyć zaczętych książek - po prostu nie jestem w stanie odłożyć nieskończonej książki na półkę i zabrać się z nową... A mój nałóg jest bardzo silny, bo czytać muszę. Koniecznie.

    ocean-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteś dobrym chomikiem w takim wypadku : )

      Usuń
  44. Jaki fajny post! Bardzo miło mi się go czytało... doszłam do końca i stwierdziłam, że owszem, jest taki typ, który reprezentuję. Jestem typem "Twoja mama" ;D. Baaardzo trudno jest mi się powstrzymać przed poznaniem zakończenia, aż mnie ręce świerzbią by zajrzeć na ostatnią stronę. A ma to taki sens, ze mogę później w trakcie czytania skupić się bardziej na tym W JAKI SPOSÓB do czegoś doszło, zamiast brnąć do przodu bez zastanowienia, by tylko dowiedzieć się co będzie dalej ;D

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja jestem trochę męczennikiem, chomikiem i nałogowcem :D Staram się czytać książki do końca, nawet jak niezbyt mi się podobają. Lubię też książki chomikować i mieć je na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Świetny temat na post :)
    Jestem prawie wszystkim po trochu :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Oj tak, ludzie uwielbiają stereotypy:) Hihi, Twoja mama najlepsza!:))) Ja żałuję, że mało czytam, ale cały czas sobie obiecuję nadrobić:D Jak już czytam, to jestem typem 'zaangażowanym', ale chyba nie tak do przesady:))
    Pozdrowienia!:))

    OdpowiedzUsuń
  48. Kurcze, ja cos z chomika mam. Chcę książkę, kupuję i ... kładę na półkę. Wieki mijają zanim po nią sięgnę :/

    OdpowiedzUsuń
  49. Ostatni typ mnie rozwalił :D "Moja mama" jest stanowczo czytelniczym zachowaniem, którego nie znoszę. Ja jestem trochę sprinterem a trochę nałogowcem i chomikiem, chociaż w moim przypadku czytanie nie jest opcjonalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Jaki świetny post! ♥ Ja jestem myślicielem nałogowcem, myślę jednak, że "moja mama" wygrała wszystko :D
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  51. Nie lubię czytać na siłę, jeśli coś do mnie nie przemawia, zostawiam książkę w spokoju. Bywa tak, że po czasie do niej powracam i odbiór jest zupełnie inny. :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Usmiałam się :) A sama bardzo lubię czytać książki :0

    OdpowiedzUsuń
  53. hehheheh mega wpis :D lubię książki czytać !

    OdpowiedzUsuń
  54. Twoja mama jest the best. Moja np zawsze ogląda wszystkie czasopisma od końca :) A do mnie to chyba najbardziej pasuje jednak tronowiec, brak czasu i świętego spokoju powoduje, że większość książek, ląduje w łazience :D

    OdpowiedzUsuń
  55. Wydaje mi się, że jestem typem owcy :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja myślę, że gdyby pomieszać niektóre typy czytelników, to wyszedłby jeden, który pasowałby do mnie ;]
    Znam osobę, która lubi czytać na kibelku ;] i osobę, która czyta najpierw zakończenie, a dopiero potem zaczyna od początku.

    OdpowiedzUsuń
  57. Trochę ze mnie chomik, ale taki czytający ;) Męczennikiem nie jestem, ale lubię kończyć książki, które zaczęłam (choć nie za wszelka cenę). W tym przypadku wychodzę z założenia, że dopiero poznanie książki jako całości pozwala mi ją w pełni ocenić, poza tym zawsze mam nadzieję, że czymś mnie jednak pozytywnym zaskoczy ;) Gdyby jednak samo czytanie miało wywoływać ból zębów i nie wiem czego jeszcze to na pewno bym odpuściła, ale raczej nie ferowałabym wyroków o danym tytule na podstawie na przykład przeczytania 1/4 całości ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. Haha świetnie ujęte! Nie wiemy jak mamy siebie sklasyfikować xD
    Mamusia i czytanie zakończenia przypomina nam nasza babcię, która zawsze na początku oglądanego filmu zawsze pyta o finał :P

    OdpowiedzUsuń
  59. Ciekawy post! :D

    michalzlifestyleandfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  60. Jeszcze zapomniałaś o wyciągniętym swetrze :) i że najczęściej można spotkać w bibliotece :).

    OdpowiedzUsuń
  61. Uśmiałam się...i chyba nie należę do żadnej grupy :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Chyba należę do męczenników, bo często później lubię odnosić się do najgorszych pozycji i próbuję zrozumieć zero bezwzględne literatury światowej... :)

    http://0czykota.blogspot.com/2015/10/cmentarna-fotorelacja-bo-czasu-brak.

    OdpowiedzUsuń
  63. Świetny post, uśmiałam się, a Twoja mama wygrywa!

    OdpowiedzUsuń
  64. łapię się na sprintera i nałogowca:D

    OdpowiedzUsuń
  65. Haha :)

    Ja też zaglądam na zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
  66. Ale się uśmiałam. Ja jestem połączeniem kilku typów, czytam szybko, zdarza mi się czasami zamknąć w łazience, gdy chce dokończyć ciekawy wątek a dzieci mi nie pozwalają :-) I też czasami płaczę lub się śmieję. A Twoja mama powaliła mnie na łopatki. Mi już by się nie chciało czytać gdybym znała zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
  67. Hehe, nieźle napisane, zaśmiane kilka razy! :D Ja niestety, jeśli chodzi o lekturę dla przyjemności, a więc moje ukochane Fantasy, coraz częściej jestem chomikiem-tronowcem ;( Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń