20 wrz 2016

Taki ze mnie złodziejaszek! Podkradłam post czyli „Tu i teraz”.


   Dobra, nie podkradłam postu, tylko pomysł na niego. I żeby zadośćuczynić autorce to ją oznaczę otutaj! I zareklamuję jej bloga. A i w poście oddam coś od siebie, żeby było trochę po mojemu.

   Słucham niewiele muzyki. Ostatnio razem z narzeczonym wracaliśmy z randki i słuchaliśmy swoich ulubionych piosenek. Jako, że ja lubię nuty bardziej folkowe a on metalowe, to repertuar był dość różnorodny.

   Czytam dwie książki naraz, co przez ostatni rok nie jest niczym nadzwyczajnym, bo mam za mało czasu a za dużo książek do czytania. Teraz zabrałam się za „orgazmokapilsę” i nie, to nie jest erotyk a raczej książka w stylu Pratchetta, przynajmniej na pierwszy rzut oczodołem. A i jestem w trakcie czytania najnowszej książki pani Sowy (minus od początku za anglojęzyczne imiona).

   Oglądam „Hell's kitchen” i to razem z narzeczonym. Przy czym kibicujemy dwóm różnym osobom a to powoduje, że oglądanie jest ciekawsze i bardziej ekscytujące. A codziennie o 11.30 przypominam sobie stare odcinki „Na dobre i na złe” - ah! Jak byłam dzieckiem to byłam uzależniona od lekarzy z Leśnej Góry. Z perspektywy czasu nie są już tak wspaniali, ale sentyment pozostał.

   Pracuję dużo, ciężko i dobrze mi z tym.

   Zaczęłam chodzić na siłownię z dniem 1 września. Ćwiczę dwa albo trzy razy w tygodniu po dwie godziny i idzie mi coraz lepiej. Wczoraj rzutem na taśmę zrobiłam 230 brzuszków, dlatego proszę mnie dzisiaj nie rozśmieszać, bo może to grozić moim kalectwem.
A co do efektów, to powoli zaczyna je być widać, szczególnie na udach, więc – brawo ja!

   Czuję się szczęśliwa. Mam kogo kochać, mam szczerych przyjaciół, z którymi mogę nie tylko konie kraść, ale i potem na nich jeździć, mam co jeść, gdzie spać i do kogo się przytulić. Zaczęłam cieszyć się małymi szczęściami i rację mieli ci wszyscy filozofowie, którzy mówili, że to najlepszy sposób na udane życie.
A w niedzielę kupiłam sobie scrabble, o których od zawsze marzyłam i przy kasie się okazało, że akurat tego dnia jest promocja i zapłaciłam 20 złotych mniej. Kolejne małe szczęście do wielu małych szczęść.

   Dzisiaj uratowałam mysie życie. Moja kocica upolowała sobie żywą zdobycz i bestia mała postanowiła się nią pobawić. Co mysz uciekała, to ona ją zgarniała łapą. Zlitowałam się nad małym ogoniastym stworzeniem, złapałam do pudełka i wypuściłam w pola, żeby uciekła w siną dal. Bramy nieba będą stały przede mną otworem!

   Czekam na ten dzień, w którym ubiorę suknię ślubną, stanę obok tej idealnej osoby i obiecam mu wszystko to, co najważniejsze. I żebym miała za sobą już ten okropny pierwszy taniec, który mnie przeraża niemiłosiernie.

   Denerwuję się ludźmi, ich zachowaniem i egoizmem. Ogólnie mam tak, że przejmuję się wszelakimi głupotami i potem nie mogą spać po nocach. Jak ktoś mnie skrytykuje to nie macham na to ręką, ale przeżywam. Muszę chyba wyhodować sobie grubszą skórę.

   Chciałabym żeby przyszła już ta zwykła, szara codzienność po ślubie, której każdy się boi a my na nią czekamy z utęsknieniem. Żeby było tak normalnie, tak razem. Żeby w zimie pić wieczorami ciepłe kakao a latem zimne piwo. Żeby płacić razem rachunki, kupować w sklepie zwykłe mleko 3,2% i negocjować kto tym razem wyprowadza psa na spacer.
Żeby nie musieć wychodzić z domu, żeby się spotkać, żeby czekać na siebie z obiadem i żeby czytać obok siebie. I tak normalnie żeby żyć, budować swój dom a wszelkie kryzysy i rozstania znać tylko z „Trudnych spraw”.

   Cieszą mnie wasze komentarze, które nie raz podnoszą mnie na duchu. Wyznajecie mi miłość (też was kocham!), chwalicie mnie, dopingujecie, żebym napisała coś swojego. I mówicie coś bardzo ważnego, co daje mi siłę - „dasz radę, umiesz pisać!”. Dzięki wam! Jak kiedyś napiszę coś swojego, to uroczyście przysięgam – wymienię was wszystkich w podziękowaniach!

   Widzicie ten domek? Cieszcie się tym, co małe, a będziecie się unosić nad ziemią tak jak on. 

121 komentarzy:

  1. Haha! Ja też zaczęłam chodzić na siłownię z dniem 1 września ;) A właściwie na siłownię powróciłam po kontuzji i leniuchowaniu!
    Fajnie, że kręci Cię takie "zwykłe życie", super, że daje Ci dużo szczęścia. Przecież szczęście to nic innego jak zlepek tych naszych zwyczajnych dni. Też z chęcią bym podkradła post "Tu i teraz" - może nawet to niecnie uczynię? :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszyłam się, naprawdę. Bo tyle szczęścia w tym poście, zwłaszcza z małych rzeczy. A ja lubię takich ludzi i chciałabym być chociaż troszkę podobna. 😊
    Piona! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jesteś bardziej podobna, niż Ci się zdaje! :*

      Usuń
  3. Nie powie pomysł na posta jest bardzo fajny :) Można sie dużo dowiedzieć o blogerce ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Grubsza skóra - też jej potrzebuje;) kurde, może i ja zaczęłam ćwiczyć? Też chcę jakieś efekty zobaczyć u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij! :) Polecam przysiady, naprawdę dużo pomagają :) i chyba najszybciej widać efekty :)

      Usuń
    2. Ile razy już zaczynałam... :D co roku na jesień od chyba czterech lat ;) przysiady są super, to fakt :) kurde a w następnym komentarzu ci się pochwalę ile robię dziennie przysiadów, a co :D

      Usuń
  5. Super, że zauważasz te małe szczęścia na co dzień :)
    Nauczyłam się tego jakiś czas temu i ogólnie jestem od tamtej pory ... szczęśliwsza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaś nie jestem w stanie dużo ćwiczeń wykonywać z uwagi na to, że mam pręty i śruby w kręgosłupie i to powoduje lekkie ograniczenie i np. takich brzuszków już ja nie wykonam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny pomysł na post! Ja nigdy nie umiem czytać kilku książek naraz, nieważne jak goniłby mnie czas. Po prostu mi się po pewnym czasie mieszają i z żadnej nic nie wiem. :P

    OdpowiedzUsuń
  8. A gdzie tak dużo i ciężko pracujesz?
    Ile jeszcze pozostało dni do Waszego ślubu?
    Wszyscy chodzą na siłownię... Też bym chciała, ale nie chcę sama:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będzie wszystko dopięte na ostatni guzik, to się wam pochwalę :)
      A do ślubu jeszcze jakoś 280 dni zostało :)
      Też nie chciałam sama, ale na szczęście mam z kim chodzić ;D

      Usuń
    2. No to czekam z niecierpliwością:)
      Szybko zleci:)
      Szczęściara;)

      Usuń
  9. Wszędzie teraz te posty, więc w końcu i ja będę musiała podkraść pomysł z nim i go zrobić. :D
    Znalazłaś już pracę Kochana? :)
    Oo, na dobre i na złe też oglądałam za dzieciaka. :D teraz widziałam kilka tych nowych odcinków, ale bez Kuby i Zosi to już nie to samo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dwójce o 11.30 Zosia i Kuba jeszcze są :D
      Raczej rozkręcam coś własnego :)

      Usuń
    2. O tej godzinie to ja albo spię albo jestem w pracy :D
      To czekam, aż się pochwalisz. :D

      Usuń
  10. Taki mały przekrój przez teraźniejszość, przyjemnie się czytało :-) Właśnie uzmysłowiłam sobie, jak ja mało muzyki ostatnio słucham. Najczęściej zdarza mi się włączyć relaksacyjną, nie wim,czy to się ciągle liczy jako muzyka. Chyba powinno?...

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny wpis :) Widzę, że mamy podobne spojrzenie na życie, bo mnie również cieszą chwile z bliskimi i nie potrzebuję do szczęścia nic ponad ukochanych ludzi i zdrowie. Niestety jestem pesymistką, więc zawsze gdzieś w głębi obawiam się tego, co w życiu złe i drżę, że to moje szczęście jest kruche, ale staram się takim myślom przeciwstawiać.
    Brawo za ćwiczenia! Brawo za uratowanie myszki. Dobrze, że moje kocisko nie wychodzi z domu, więc nie uraczy mnie takim "prezentem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja też mam takie myśli :) ale to chyba normalne?
      teraz się zastanawiam czy mysza wróciła bezpiecznie do swojego domu :D

      Usuń
    2. Chyba tak :) Co do myszki, zrobiłaś co mogłaś, teraz musi radzić sobie sama :)

      Usuń
  12. Brawo Ty! I za myszkę i za siłownię :) 230 brzuszków??? O matko! Ja bym chyba w ogóle dziś nie wstała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha a jutro kolejne wyjście na siłownię i kolejne brzuszki ^^

      Usuń
  13. Z jednej strony Ci zazdroszczę, a z drugiej współczuję, że masz ślub przed sobą. Ja już prawie dwa miesiące po - ale ten czas zapierdziela.

    OdpowiedzUsuń
  14. To zmotywuj i mnie do ćwiczeń, bo jakoś mi zapału brakuje. ;/ A ogólnie jestem wytrzymała, przez jakieś dwa, trzy miesiące robiłam po 100 brzuszków dziennie i biegałam i zamiast cierpieć na zakwasy, to byłam pełna energii, a teraz tyłka mi się nie chce ruszyć nawet do ćwiczeń. Jakiś zastój mnie złapał.
    A za dzieciaka też oglądałam "Na dobre i na złe", ale jakoś szybko przestałam, bo za bardzo ten serial zaczął się ciągnąć. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A chcesz mieć piękną figurę? :) Jak chcesz to nic prostszego - po dwóch, trzech treningach ciało samo się domaga porcji ćwiczeń :) endorfiny robią swoje :)

      Usuń
  15. Ja słucham muzyki chyba non stop,na noc radia też nie wyłączam,dobrze,że cicho,to nikt nie wie,że nie oszczędzam prądu;) A czytam dwie książki jednocześnie bardzo regularnie,w zasadzie cały czas,jedna mnie chyba by znudziła:)https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzebujesz różnorodności czytelniczych :D

      Usuń
  16. Super pomysł na post i taki bardzo optymistyczny, z uśmiechem na ustach czyta się jak piszesz o tym, że już nie możesz doczekać się tej małżeńskiej rutyny, chociaż nie, nie małżeńskiej - rodzinnej to brzmi zdecydowanie lepiej! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D ale zanim będzie rodzina to trochę czasu minie ;P

      Usuń
  17. Ja byłam nastolatką, gdy oglądałam początkowe odcinki Na dobre i na złe - już od dawna nie wiem co się tam dzieje. Mąż mojej siostry też panicznie bał się pierwszego tańca :) Ciekawy wpis - trochę mnie rozbawił :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny post, taki pozytywny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam, że małe szczęścia są przepisem na udane życie, moja droga :) Poza tym - wow, 230 brzuszków robi wrażenie, brawo :D

    http://crafty-zone.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam w planach siłownię od 1 października xD Pożyjemy zobaczymy :P Akapit "chciałabym" - awwww jakie to romantyczne :) Fajnie tak jest pewnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajnie, że jednak niektórzy wyczekują tej rutyny i normalności po ślubie. Z tego co słyszę wśród znajomych, to chcą to odwlec, ile się da.
    Co do obrazka z domkiem i balonami, to pochodzi on z mojego ulubionego filmu animowanego - Odlot :)

    OdpowiedzUsuń
  22. 230 brzuszków, pogięło Cię? Rzygałbym dalej niż widział... ;D

    OdpowiedzUsuń
  23. Takie posty uwielbiam! 230 brzuszków to już dla mnie rollercoaster xD Jestem pewna, że będziesz miło wspominać pierwszy taniec!
    Te słowa na koniec i ten domek! Aż zrobiło mi się ciepło na serduchu :) Masz dar do pisania, w tym miejscu widać Twój talent! Ściskam mocno! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej z zażenowaniem będę wspominać pierwszy taniec :D

      Usuń
  24. metal i folk - ciekawe połączenie:))

    OdpowiedzUsuń
  25. fajny pomysł na posta, chyba też go podkradnę :D
    też chciałabym już mieć pierwszy taniec za sobą, który i mnie niemiłosiernie przeraża :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkradaj :P
      Ha, Ty szybciej będziesz miała to za sobą :D

      Usuń
  26. ja hell's kitchen kiedyś oglądałam teraz jakoś nie mam nań czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Pięknie napisane. Też powinnam zacząć ćwiczyć. Może mnie zmobilizujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  28. My z kolei wolimy Masterchefa i mojego faceta zawsze bawi jak się wściekam, komentuję i rzucam przed telewizorem xD Co do gustów muzycznych... u nas leci wszystko, od obciachowych piosenek po ciężkie brzmienia. Też jest ciekawie haha
    Podobnie jak Ty zaczęłam siłownię z 1 wrzesnia, ale efektów brak - ciągle coś wypadało, a mam sobie za złe, że za mało się staram.

    _______
    Dlaczego Twoja odpowiedź miałaby mnie nie zadowolić? Czekałam na kogoś, kto w końcu napisze, że chciałby mieszkać w Polsce, na wsi! Na kilkanaście osób, tylko dwie wspomniały o naszym kraju, łącznie z Tobą :) Cieszę się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my niedzielne wieczory rzadko spędzamy razem, więc nie ma jak oglądać :(
      Staraj się ile możesz - to lepsze niż nic!

      Usuń
  29. Jak ja lubię kiedy tak piszesz! Brakuje pozytywnych osób na tym świecie...Także cieszę się, że jesteś takim miłym promyczkiem na dzień ;)
    Stephen King bodajże powiedział, że każdy może pisać. Bo piszesz dla siebie. Nie dla innych. To ma być frajda dla Ciebie. Więc pisz ;) Chętnie przeczytam jakieś Twoje dzieło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, jestem Twoim słoneczkiem :D
      Piszę dla siebie, ale inna sprawa, czy ktoś zechce to wydać :)

      Usuń
  30. Bardzo pozytywny post. Nawet te mniej pozytywne rzeczy wydają się Ciebie cieszyć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Od razu widać, że masz bardzo dobry czas, oby jak najdłużej ;>

    OdpowiedzUsuń
  32. Fajny post :)
    Aż się uśmiechnęłam, taki pozytywny.
    Życzę w takim razie szczęścia, niech trwa :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Mega pozytywny! Coś pięknego... :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja zaczęłam ćwiczyć w domu, na chodzenie na siłownię nie mam po prostu siły :(, wpis super pozytywny i ciekawy :-)))))))

    OdpowiedzUsuń
  35. Lubię tego typu posty - mogę się czegoś dowiedzieć o danej osobie a Ty chyba dobrze się czujesz w tego typu zabawach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może będę je powtarzać co jakiś czas, żebyście wiedzieli co u mnie :)

      Usuń
  36. Ciekawy post ty złodziejko :D Taki luźny i przyjemnie się go czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Takie przemyślenia pozwalają też porządkować życie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja czytam z 15 - 20 na raz zależy do humoru, nastroju, czasu... :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Hell's kitchen też uwielbiamy! :D

    OdpowiedzUsuń
  40. jak pozytywnie u Ciebie :) gratuluję ocalenia mysiego życia! a "Trudne sprawy" będą się trzymały z daleka, to pewne ;) trzymaj się! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mysza jest szczęśliwa :)

      Usuń
  41. Pomysł na post jest bardzo fajny i szkoda, że jego autorka nie stworzyła z niego blogowego tagu.
    Widzę, że z Twoim narzeczonym nadaję na tych samych radiowych falach, bo gust muzyczny pewnie bardzo mamy do siebie zbliżony. Mam nadzieję, że właśnie po ślubie Twoja codzienność będzie pełna barw! :)
    Na siłownię planuję zapisać się od 1 października (no, ewntualnie od trzeciego, bo odchudzanie nie idzie w parze z dużymi ilościami alkoholu, a ten na pewno zostanie przelany po kilkumiesięcznej rozłące z koleżankami z akademika :D)
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie chwalilas sie ze masz prace ;) gdzie pracujesz? ;)
    Ps. Teraz wiem o co chodzilo z reklama moja ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ta szara codzienność przyjdzie szybciej, niż się spodziewasz :) chodzisz na siłownię - brawo Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Genialny pomysł na post, ja cały czas słucham LP "Lost on you" i niestety dziś skończyłam oglądać "Grę o tron" ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czujesz teraz wielką, serialową pustkę? :)

      Usuń
  45. Skype szybko nie minie, bo na jutro zostało spotkanie przesunięte. Ale dam radę, potrwa wszystko może z 1,5 godziny tylko.

    I znów coś o Tobie można wyczytać i dowiedzieć się ciekawego. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Półtorej godzinny to nie tak dużo :) Powodzenia!

      Usuń
  46. Kakao jest dobre na wszystko :) zawsze i wszędzie :D ej a nie miałaś zakwasów? :D
    Co ta Anelise zrobiła, ukradła post ode mnie, ja od kogoś i lawina ruszyła :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, a ode mnie też ktoś chyba podkradł :D I teraz będzie wielkie bum!

      Usuń
  47. Też zawsze czytam dwie książki na raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Wyhodować trochę grubszą skórę się da, coś o tym wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Oj Agata... tak świetnie piszesz, że ciężko się oderwać :) ale widzę w tej notce dużo z siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Świetny post;)
    Obserwuję, pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  51. Jak ja lubię czytać co napiszesz. I chociaż jak zaglądam to z wieeelkiem opóźnieniem to uwierz mi nadrabiam zaległości. I czytam i czytam i jest tak fajnie, tak tu swojsko:) Bardzo spodobał mi się podpunkt, że czekasz na waszą szarą wspólną codzienność - prawdę mówiąc to bardziej mnie wzruszył. Zazdroszczę tego czekania, może i ja kiedyś będę miała z kim czekać..:) A wspólne płacenie rachunków łaczy xD

    OdpowiedzUsuń
  52. Udanego wieczoru, moja droga :)

    http://crafty-zone.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  53. Moja siostra jak wiele lat temu uratowała myszy życie (jak Ty przed kotem) to ta ją z wdzięczności użarła w palec.
    A zwykła, szara rzeczywistość przyjdzie szybciej niż Ci się wydaje, jeszcze zatęsknisz za obecnym stanem ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie bój się pierwszego tańca, nie ma czego:-)

    OdpowiedzUsuń
  55. Też się denerwuję błahostkami i nie sypiam po nocach. Ale mam postanowienie poprawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  56. Bardzo lubię takie posty. Zapoznawszy się z treścią stwierdzam, że mamy sporo wspólnego:)
    Ja też bym uratowała mysz. Oglądając Nat Geo Wild zawsze kibicuję słabszym;>
    Każdy etap w życiu na swoje zalety. Mi niekiedy brakuje 'beztroski' i luzu z okresu sprzed dzieci, ale nie zamieniłabym swojego obecnego życia na inne.

    OdpowiedzUsuń
  57. Moje koty też lubią się w ten sposób bawić myszami. Ja je też im zabieram.

    OdpowiedzUsuń
  58. Grubsza skóra przyda się nie tylko Tobie :)

    Nominowałam cię do LBA. Zapraszam do udziału :)
    http://www.zielonamalpa.pl/2016/09/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  59. Cudowny post! Zazdroszczę tej siłowni, mam nadzieję, że za kilka lat i ja zacznę na nią uczęszczać :D
    Jeżeli chodzi o uratowanie mysiego życia, przed pożarciem, to ja też miałam okazję uratować kilka ptasich żyć przed moim kocurem :D

    pospolitaola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  60. Świetny post, super, że uratowałaś myszce życie:P Nam z Mężem się ostatnio nie udało uratować kreta - w naszym piesku niestety włączył się instynkt na spacerze:(

    OdpowiedzUsuń
  61. Świetny pomysł na notkę i przez co możemy się więcej o Tobie dowiedzieć :D Ja ostatnio uratowałam jeżyka, bo szedł środkiem ulicy i akurat auto wjeżdżało, to zaczęłam machać rękami, żeby się zatrzymał i poczekałam aż jeżyk bedzie w bezpiecznym miejscu :D

    Kiedy Was najważniejszy dzień? :D

    OdpowiedzUsuń
  62. Świetny pomysł na post, fajnie że zaczęłaś chodzić na siłkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Ciekawa forma tego postu! :)
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  64. Bardzo fajny post, taki intymny - miło Cię poznać od tej strony. No i oczywiście, że umiesz pisać! Nawet przez chwilę w to nie wątp, inaczej nie byłoby nas tutaj. :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Świetny post, z resztą jak wszystkie.
    Uwielbiam czytać na Twoim blogu posty inne niż recenzje. Są naprawdę bardzo dobre :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  66. Bardzo ciekawe to "tu i teraz", może też sobie podkradnę ;) A Hell's kitchen też oglądam bo bawi mnie "Tak, chef"...

    OdpowiedzUsuń
  67. Też napiszę taki post, a co! Nie potrafię pisać, ale lubię czytać jak ty piszesz. Jestem twoja wielką fanką i wierzę, że napiszesz coś swojego. I wesz- żyj swoim życiem, bo szczęście od ciebie dziewczyno bije! Podziwiam, że ćwiczysz, bo ja nie lubię się pocić :) Czekam na dedykację w książce dla EM :):)

    OdpowiedzUsuń
  68. Wstąpiłam za podpowiedzią Zielonej Małpy i nie żałuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  69. swietny tekst czytalo sei oblednie. pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Piękna puenta. I kotem mnie zaciekawił. Nigdy nie widziałam takiej zabawy z myszką ;)

    OdpowiedzUsuń
  71. I taki post czyta się bardzo dobrze. Ja też oglądam Masterchefa, ale na internecie, ponieważ telewizora unikam. I zgadzam się, że warto cieszyć się z każdej małej rzeczy, z każdej sekundy.

    OdpowiedzUsuń
  72. Ten post jest genialny... 😁 Nie obrazisz się, jeśli i ja go kiedyś podkradne. W ogóle podziwiam z siłownia. Hells Kitchen zawsze bawi ;-)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń