19 wrz 2016

"Wdowa" - czy można kochać mordercę?


   Z pewnością nie raz widzieliście nagrania z sal sądowych, gdzie ludzie byli oskarżani o straszne zbrodnie. O gwałty, morderstwa, pedofilię, o matko- czy ojcobójstwo. Ale z pewnością nie zwróciliście uwagi na osoby, które stały jakby z boku całego dramatu, w cieniu kamer, ukryte przed światem. Żony i mężowie oskarżonych. Cisi świadkowie całego tego zdarzenia, osoby wplątane przypadkowo w wir wydarzeń, które całkowicie zmieniły ich życia.

   Co ma czuć współmałżonek w momencie, gdy okazuje się, że jego ukochana druga połówka dopuściła się strasznej zbrodni? Odejść? Przecież obiecywała być na dobre i na złe. Zostać? Ale przecież nie sposób jest żyć z takim potworem, nie sposób zasypiać koło niego i budzić się co rano.
Czy taka osoba, która okazała się być mordercą, przestaje być równocześnie żoną? Mężem? Czy krew na rękach przekreśla jednocześnie wszystkie spędzone wspólnie lata i sprawia, że dobre wspomnienia zasnuwają się mgłą?

   Jean była żoną Glena przez ponad dwadzieścia lat. Dzieliła z nim troski, smutni i – jak sama twierdziła – przy nim dorastała, bo to właśnie on nauczył ją wszystkiego, co powinna potrafić kobieta. A więc zajmować się domem, gotować obiady, troszczyć się o męża i godzić to wszystko z pracą zawodową. Kiedy Glen zostaje oskarżony o porwanie i zamordowanie dwuletniej Emmy, świat Jean drży w posadach a ona sama przestaje być tą kobietą, którą była. Staje się robotem, który mechanicznie powtarza, że wierzy w niewinność swojego męża. I sama nie wie czy robi to dlatego, że taka jest prawda, czy dlatego, że boi się przyznać, że zawsze uważała Glena za mężczyznę zdolnego do zabójstwa.

   Trzy lata po tych wydarzeniach mąż Jean ginie pod kołami autobusu a ona w końcu może odetchnąć z ulgą i odrzucić maską perfekcyjnej żony. Wtedy też spotyka na swojej drodze dziennikarkę, Kate Waters, która niepostrzeżenie wkrada się w jej duszę i poznaje prawdę o tym, co Jean sądziła o niewinności swojego męża.

   Jest to świetna książka z trzech powodów. Po pierwsze – porusza temat osób, które rzeczywiście istnieją i które są najczęściej pomijane. Mordercy i gwałciciele zwykle mają rodzinę i te bliskie osoby muszą się jakoś odnieść do całej tej sytuacji. A wtedy zwykle serce walczy z rozumem, wstyd z miłością a strach z wiernością. Autorka w rewelacyjny sposób przedstawiła postać Jean, która na pierwszy rzut oka jest totalnie bezbarwna i dopiero po głębszym poznaniu dowiadujemy się dlaczego – to mąż przez te wszystkie lata spierał z niej powoli kolory jej własnej osobowości i stworzył żonę rodem ze Stepford.
   Po drugie – autorka prowadzi równolegle dwie opowieści; o Jean jako wdowie i o poszukiwaniu sprawcy zaginięcia małej Belli. Czytelnik do końca nie wiem, czy Glen faktycznie był niewinny, czy może zaszła jedna z wielu pomyłek w wymiarze sprawiedliwości. I chyba obie te zagadki – to czy Glen był winny oraz to, czy Jean naprawdę wierzyła w jego niewinności – były dla mnie najsmakowitszymi kąskami we „Wdowie”.
   Po trzecie – podobał mi się sposób, w jaki autorka poprowadziła całą historię. Nie popadała w histeryczne tony, nie oceniała, nie wymuszała na czytelniku żadnych emocji. Była klarowna, subtelna i świetnie tworzyła całą gamę uczuć, które w takiej sytuacji faktycznie mogłyby występować. Idealnie stworzyła także postać Glena i z chęcią przeczytałabym kiedyś jej książkę napisaną z punktu widzenia osoby o morderstwo oskarżonej.


   „Wdowa” jest nietypową, niesztampową książką, którą warto poznać. Autorka pokusiła się napisać o czymś trudnym, niespotykanym i przemilczanym w społeczeństwie i wyszło jej to na dobre. A tą książkę stawiam na półce jako przypomnienie, że każdy morderca był kiedyś kochany. I że gdy on traci duszę, oni ciągle ją mają i muszą żyć z uczuciem miłości, którą kiedyś do niego żywili.  

   A wy jak myślicie? Gdzie znajduje się granica ludzkiej miłości? 

45 komentarzy:

  1. Chyba jeszcze nie czytałam czegoś podobnego. Będę musiała to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowości w literaturze są fajne :)

      Usuń
    2. Wiesz, ale ja również nie czytałam nic podobnego:).

      Usuń
  2. Narobiłaś mi smaka:) Muszę poznać "Wdowę" bliżej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czeka na półce. Tytuł niesamowicie mnie zaintrygował !

    OdpowiedzUsuń
  4. No po takiej rekomendacji czuje się zaintrygowana. Z wielką chęcią sięgnę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata potrafi zachęcić do przeczytania książki;)

      Usuń
    2. Angelika, ja mogę Twojego męża przekonać do czego tylko będziesz chciała :D wiesz, wymarzysz sobie kucyka to ja o tym napisze i on Ci kupi :D

      Usuń
  5. Sądząc po ilości przeczytanych przeze mnie książek i oglądniętych filmów mogłabym śmiało stwierdzić, że można kochać mordercę. W nierealnym świecie na pewno ;)
    Lubię niesztampowe książki. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytawszy tytuł posta natychmiast odpowiedziałam sobie w głowie ,,no pewnie że tak, w końcu jedną z moich ulubionych postaci literatury jest Raskolnikow!" I właściwie... Sonia też musiała stanąć przed takim dylematem, a nawet jeszcze gorszym, bo pokochała Raskolnikowa już po dokonaniu morderstwa.
    Czasami zastanawiałam się nad tym. Może dlatego, ze otaczam się osobami totalnie nieprzewidywalnymi i od niejednego mojego przyjaciela słyszałam, że mógłby kogoś zabić. Całkiem realnie i na tyle serio, na ile serio może mówić zbuntowany 20-latek. Fajnie, ze ktoś miał podobne rozkminy i jeszcze napisał o tym książkę. Jak ją dorwę w przyzwoitej cenie to na pewno się skuszę, albo polecę koleżance, która fascynuje się sądownictwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to pozdrów koleżankę, bo mamy podobne gusta :D

      Usuń
  7. To ta żona faktycznie musi być złożoną osobą: niby typowa cicha żona, ale wykopana prawda całkiem inna. Myślę, że można kochać, wypierać, ale też jednocześnie nienawidzić takiego mordercę- męża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy można równocześnie kochać i nienawidzić :)

      Usuń
  8. Ja bardzo lubię takie książki, więc myślę, że w końcu przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa ksiazka. Temat trudny, chetnie bym jednak po nia siegnela :)!!!
    Serdecznie pozdrawiam :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Choć to nie jest książka w moich klimatach, to fabuła mnie odrobinę zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa jestem czy spodobałaby mi się ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takie niesztampowe książki. Chyba się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, Ty uwielbiasz wszystkie książki :D

      Usuń
  13. Kurczę trudną sytuacje miała ta Jean. Zaciekawiła mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Na pewno to bardzo niecodzienna lektura. Może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurczę, temat faktycznie ciekawy i nieporuszany prawie w ogóle. Czuję się mocno zaintrygowana tym zjawiskiem. :D Tak samo jak np. syndromem sztokholmskim. Ludzka psychika naprawdę nie ma granic i tak bardzo jest nadal nieodkryta.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo interesująca pozycja. Czegoś o podobnej tematyce chyba nie czytałam. Chyba nawet nigdy się nie zastanawiałam co mogą czuć najbliżsi mordercy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaciekawiłaś mnie i jak tylko uporam się z czekającymi na półce książkami, to postaram się przeczytać tę historię. Bardzo ciekawi mnie, co dzieje się w głowie tej kobiety, no i oczywiście jak rozwiąże się cała sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  18. Faktycznie nie przypominam sobie zbyt wielu powieści, które opowiadałyby głównie nie o rzekomym mordercy, co o jego bliskich. Nie wiem co może czuć osoba, która dowiaduje się, że jej druga połowa zabiła człowieka. TO musi być tragiczne doświadczenie i chętnie dowiem się jakie autorka wymyśliła losy dla bohaterki, która z takim problemem musi się zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nawet nie wiesz z jak wielką chęcią bym ją przeczytała. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O, jakie to musi być ciekawe;)Hmm,miłość dziwna jest,do mordercy?Pewnie kogoś zauroczy taki typ.Trynkiewicz ma żonę ;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Cieszy mnie Twoja opinia, ponieważ książkę mam już u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. myślę że pomysł sam w sobie bardzo ciekawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. I taka osoba przechodzi niezły szok.

      Usuń
  23. Niesztampowe książki zawsze miło witam na swojej półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. O tak zdecydowanie bliscy oskarżonych to ciekawy i pomijany temat, a tkwi w nim potencjał.
    Mam tylko pytanie ta porwana dziewczynka ma na imię Emma czy Bella? Czy może były dwie? Bo oba imiona się pojawiają się w recenzji

    OdpowiedzUsuń
  25. O rany...Lecę na lubimyczytać i od razu dodaję. Zaciekawiłaś mnie strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mocno się tym tytułem zainteresowałam, mam go na liście do przeczytania, tylko czasu, czasu mi potrzeba. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Szukając ostatnio ciekawych pozycji do poczytania na przyszłość zwróciłam uwagę na tę książkę. Znowu trafiłaś w pozycję, nad którą się zastanawiałam :) ta recenzja jest dla mnie jak znalazł.

    OdpowiedzUsuń
  28. Brzmi bardzo interesująco. A w odpowiedzi na pytanie przewodnie- mysle, ze kochac mozna kazdego, nawet mordercę. dziękuje za odwiedziny u mnie:) pozdrawiam!
    uwiecznij-chwile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Trzeba będzie poznać Panią wdowę, zaciekawiłaś mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wow! Zapowiada się świetnie! Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń