28 wrz 2016

O mojej figurze, zaczątku negatywnej recenzji i ślubnym notatniku.


   Wspomniałam wam niedawno, że aktywnie chodzę na siłownię. Tak się szczęśliwie złożyło, że mniej więcej w tym czasie otrzymałam do recenzji książkę „Zejdź z wagi. Wystarczy 21 dni.” Cóż, z wagi za bardzo schodzić nie musiałam, bo ważę jakoś w okolicach 50 kilogramów, ale prawdą jest, że przez te cholerne miłosne motyle w brzuchu trochę mi się tam tłuszczyku zebrało – motyle widać lubią ciepło – a poza tym postanowiłam zrobić sobie ładną pupę, co by przyszły mąż szybciej osiwiał jak będą się za mną na mieście oglądać.

   Dlatego też, oprócz ćwiczeń na siłowni, zaczęłam wykonywać i te, które przedstawione są w książce. Ponadto stosowałam się do niektórych z przepisów, które się tam znajdowały – niektórych, bo pasty z buraka nie zjem nawet dla płaskiego i wyrzeźbionego brzucha.

   Dla mnie najciekawszą częścią książki był rozdział zatytułowany: „Jedz i bądź coraz młodsza”. Czytając go, poczułam się prawie tak, jakbym odkryła kociołek ze złotem na końcu tęczy, bo o to w końcu dowiem się, co powinnam jadać, żeby nie mieć nigdy zmarszczek, siwych włosów i obwisłych łokci!
   Cóż, kiedy już poznałam listę tych produktów, stwierdziłam, że muszę się pogodzić z nieuchronną starością. Brokułów nie lubię w żadnej postaci, awokado mnie razi swoją konsystencją – ten miąższ mnie przeraża!, czerwoną kapustę jem tylko w postaci surówki, gorzka czekolada to dla mnie profanacja wszelakich świętości a arbuz jest dla mnie tak samo ekscytujący jak szklanka wody. Czyli w ogóle, gdyby ktoś nie załapał sarkazmu.

   A jakie przepisy serwowała nam autorka? Przykładowe menu brzmi następująco:
Śniadanie – pokrojony banan z malinami, startą cząstką gorzkiej czekolady, odrobiną wiórków kokosowych i szczyptą cynamonu; wszystko polane niewielką ilością miodu – no takie śniadania to ja mogę jadać a nie jakaś tam zwykła jajecznica!
Przekąska – ciastko ryżowe z roztartym awokado – zło w czystej postaci.
Lunch – pełnoziarnista kanapka z tuńczykiem, rukolą i czerwoną cebulą – no dobra, rukola i czerwona cebula są w porządku
Przekąska – mały kawałek sera z plasterkami jabłka – dla mnie egzotyczne połączenie. Poza tym, jaki to ma być ser?
Kolacja – grillowany stek z polędwicy wołowej z zieloną sałatą.

   W czasie lektury Lucy dodatkowo nas motywuje zakładając optymistycznie, że „świetnie ci idzie! Tak trzymaj!”, chociaż równie dobrze mogę w czasie czytania tych słów zajadać się bułą z nutellą. Szach mat Lucy!

   Na samym końcu książki, zaraz przy podziękowaniach, autorka dodała swoje zdjęcie w całej okazałości (gdybyśmy nie zauważyli jej na setce wcześniejszych zdjęć) i może byłoby to cudowne zakończenie treści, gdyby nie to, że autorka figurę ma stworzoną przez ciężką pracę, ale usta i nos ewidentnie przez chirurgów plastycznych. I żeby to stwierdzić wystarczyło, że obejrzałam kilka dokumentów o fuszerkach plastycznych i proszę! - już zauważam, kiedy coś jest nie tak.

   Nie zapomnijmy o kwestii najważniejszej – czy po 21 dniach widać poprawę? Tak. Nie wiem czy to zasługa przepisów zawartych w książce, ćwiczeń na siłowni czy tych robionych w domu, ale teraz moje cholerne motyle będą musiały marznąć, bo oponka się wytopiła a co najważniejsze – pośladki mi się rewelacyjnie podniosły i czuję się prawie jak Kim Kardashian. Prawie, bo oczywiście jestem zabawniejsza. I biedniejsza o kilka milionów dolarów.


   PS – Zaczęłam czytać dzisiaj książkę „Bezmyślna” i irytacja ogarnęła mnie już na 14 stronie, kiedy to okazało się, że główna bohaterka uważa się za przeciętną dziewczynę bo ma:
  • długie brązowe, lekko kręcone włosy
  • wielkie brązowe oczy
  • wysportowaną sylwetkę
   Tak, autorko! Nie wiem w jakim żyjesz świecie, ale przeciętna kobieta tak nie wygląda, niestety.
Poza tym, główna bohaterka książki już mi podpadła, bo ma chłopaka, którego ponoć niesamowicie kocha i który ją pociąga jak mało kto (dlatego też w drodze przez pół Ameryki kochali się w samochodzie kilkakrotnie), to gdy tylko zauważa swojego nowego współlokatora, mało z majtek nie wyskoczy. Tak, bo to takie logiczne! Coś mi się zdaje, że szykuje się niepochlebna recenzja...



   PPS – Co do zgłoszeń na ślubny BookTour – przede wszystkim dziękuję za tak liczny odzew! Jesteście wspaniałe! Po drugie – nie wszystkie przesłałyście mi swoje adresy korespondencyjne, więc proszę nadrobić. Po trzecie – zgłaszać można się nadal, ale paczkę do pierwszej osoby – Megly, wyślę już w tym tygodniu, bo troszkę was jest (sztuk dwadzieścia na tę chwilę) a mamy na to tylko dziewięć miesięcy!

85 komentarzy:

  1. O jejku,na takiej diecie padłabym z głodu :)Jak to dobrze,że natura obdarzyła mnie szczupłą sylwetką, z moim apetytem i brakiem apetytu do wysiłku nie wstawałabym z fotela z powodu nadwagi:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, też się cieszę, że nie muszę się specjalnie odchudzać - tylko te motyle się trochę zapuściły, ale z tym już sobie poradziłam :D

      Usuń
  2. Jak przeczytałam ten jadłospis to pomyślałam sobie że mój tasiemiec by się zaglodzil. Toż to kpina, takie ilości to dla mnie jak głodówka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mój tasiemiec schudł przeraźliwie a jak zobaczył pastę z buraka to chyba zawału dostał :D

      Usuń
  3. W kwestii wagi nie będę się wypowiadać, bo wprawdzie schudłam prawie 10 kilogramów, ale wyrzeźbić mogłabym to i owo :P Niestety nie wyobrażam sobie, że chodzę na siłownię, umarłabym z nudów :P Jadłospis zawarty w tej książce też mnie odstrasza. Nie lubię awokado, gorzkiej czekolady, arbuza i rukoli. Fuj, fuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to się nie wypowiadaj, tylko rzeźb :P
      A na siłowni można sobie przemyśleć to i owo, chociaż i mnie czasami to irytuje :)

      Usuń
    2. Słusznie :D
      Pewnie tak, ale ja po prostu przy ćwiczeniach mogę tylko myśleć o tym ile jeszcze zostało i dlaczego tak słabo mi idzie :P

      Usuń
    3. A to Ty masz, moja droga, złe nastawienie :P Myśl o tym jak Ci się mięśnie ładnie kształtują ^^

      Usuń
  4. Chyba za dużo przękąsek w tym menu... I gdzie są pierogi ruskie? :D
    A tak a propos tej niechlubnej recenzji i wszystkich książek, gdzie boheterki wyskakują z majtek na widok każdego faceta, to ja za dużo się tego naczytałam ostatnio. :D Wyrazy współczucia, ale Twoją recenzję chętnie przeczytam. Dla ciętych ripost oczywiście. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierogi ruskie najlepsze są z fetą! :) sama robię nawet czasami :)
      Będą cięte riposty, obiecuję :)

      Usuń
    2. Oo muszę spróbować. :D

      Usuń
    3. Polecam :) robi się tak, jak normalne, tylko zamiast sera zwykłego dasz fetę :)

      Usuń
    4. Ja to nie robię, mama zrobi. 😊
      Bo moje pierogi są nieposłuszne, jak wyciągam z wody, nie ma w nich farszu. 😢

      Usuń
  5. gratuluję samozaparcia i aktywnego chodzenia na siłownię:D
    moją pupę wyrobiło 20 lat wchodzenia po schodach na trzecie piętro:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja też 20 lat wchodzę codziennie na trzecie piętro - a nawet kilka razy dziennie - ale moje pośladki były na to odporne ;D

      Usuń
  6. Jak dla mnie posiłki całkiem ok, tylko porcje coś małe;p Może dlatego wyglądam jak wyglądam;p Lubię jeść i tyle;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam takie fazy, że albo włączy mi się tzw. "świnia" i jem wszystko, albo nie mam ochoty na nic :)

      Usuń
  7. Zawsze jak oglądam te różne zdrowe przepisy, to się zastanawiam, czy ja mam wziąć urlop na ten czas diety, czy jak - bo wszystko jest pracochłonne i na pewno będę miała czas tworzyć sobie wyszukane śniadania rodem z instagrama, kiedy znowu okazuje się, że zaspałam i z przymkniętymi oczami robię kilka rzeczy na raz, żeby zdążyć na przeklęty autobus. Tutaj widzę, że jeszcze nie jest tak źle, bo w miarę szybko przygotowałoby się to, co jest tutaj przedstawione, jednak mam podobny problem do Ciebie - wielu z tych rzeczy zwyczajnie bym nie tknęła. I popieram - gorzka czekolada to profanacja!
    A co do "Bezmyślnej" to Ty jakieś szczęście masz do tych naiwnych bohaterek ostatnio. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no przecież gwiazdy od diet też nie mają na to czasu :D A przynajmniej nam tak wmawiają ;D
      Ja podejrzewam, że pani z biblioteki specjalnie mi takie książki podtyka, bo lubi jak je krytykuje na blogu :D

      Usuń
    2. Jaka agentka z bibliotekarki noo! :D

      Usuń
  8. Kurdelebele, chyba nigdy nie najadłabym się, jedząc takie śniadanie. :)Co do ćwiczeń, faktycznie, ćwicząc regularnie, można już po miesiącu dostrzec niewielkie, ale jednak, efekty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to będzie po zimie - będę wysportowana że ho ho :)

      Usuń
  9. Nie wiem czy wytrzymałabym na takiej diecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno mnie u Ciebie nie było kochana!

    Mam własną dietę, jestem wegetarianką, więc nie skuszę się na książkę. :)

    Buziaki,
    StormWind z bloga cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam Cię za niejedzenie mięsa :*
      I faktycznie - długo Cię nie było!

      Usuń
  11. Co do polecanych składników polecanych w tej książce to akurat ja jestem fanką ich większości, aczkolwiek uważam, że na jednym waflu ryżowym z awokado by się nie skończyło ;P Choć ta pasta z buraka mnie faktycznie nie przekonuje :)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wafel ryżowy jest gorszy niż pasta z awokado :P zło wcielone :)

      Usuń
  12. "Szach mat, Lucy!" - to jednak satysfakcjonujące gdy robi się dokładnie odwrotnie niż w czytamy poradniku ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Można zwielokrotnić ten szach-mat poprzez nasze ,,wariacje" na temat przepisów autorki, czyli choćby ta bułka z Nutellą. Sprawdzić nie sprawdzi no bo jak, ale jednak wtedy szkoda czasu i pieniędzy na książkę. :)

    Sądzę, że się wszystko uda. Po prostu jak sobie pomyślałem, że miałbym już zostać urzędnikiem to wolę jeszcze rok nauki i sesje. :D I czas na różne inne działania jak sądzę się znajdzie też.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie powodzenia w dalszej edukacji :)

      Usuń
  14. Ja teraz studiuję książkę "Dieta na płaski brzuch" i w zasadzie tylko książkę :D ale przymierzam się do diety i to mi tak wychodzi średnio co dwa dni :D
    Noo,..ale po mnie to w założeniu Twojej tezy widać, że kocham i jestem kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, od samego czytania może akurat Ci się brzuch zrobi płaski :D kto wie, efekt placebo działa :D

      Usuń
  15. O ja nie mogę, uwielbiam teksty typu "Świetnie ci idzie!", kiedy możesz w trakcie spożywać zestaw z McDonalda :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym być taką przeciętną kobietą/dziewczyną jak bohaterka "Bezmyślnej" :D

    O ile mogę zrozumieć takie motywowanie. "Idzie Ci świetnie" itp., podczas ćwiczeń o tyle w książkach/poradnikach zawsze mnie to bawi ;D Bo może być dokładnie tak jak napisałaś - można czytać zajadając bułkę z Nutellą ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że ja też :D Ale tylko z wyglądu, bo charakter bohaterka ma okropny :)

      Usuń
  17. Książka kompletne nie w moim klimacie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja już niedługo przechodzę na dietę lub raczej zdrowe żywienie, najlepsze przepisy znajduję na Pintereście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę tam zajrzeć, bo każdy mi tę stronę poleca :)

      Usuń
  19. Życzę powodzenia z dietą i mocno trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja tylko tak przez chwilę się dietowałam :D

      Usuń
  20. Wolę jednak dietę "mniej żreć" a jak to nie pomoże się wtedy wezmę się za jakąś książkową :)
    zaraz wyślę adres :)

    OdpowiedzUsuń
  21. W diecie wszystko w porządku, ale jednak stek ewidentnie odpada jak i awokado - reszta może zostać! :D Postanowiłam ją wypróbować, czemu nie może coś się zmieni, a na książkę będę polować :)

    Ooo, czekam na recenzję z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czekaj, czytam powoli, ale systematycznie :)

      Usuń
    2. Uzbroje się w cierpliwość :D

      Usuń
  22. Ja bym chyba padła z głodu na takiej diecie. Od zeszłego roku zmieniliśmy z mężem dietę. Niewielka zmiana, bo wprowadziliśmy więcej warzyw, a mniej słodkiego - a zmiany od razu widoczne były. Do tego zaczęliśmy ćwiczyć i jest dobrze.
    PS. Odnośnie tego co pytałaś u mnie. To spódnica. Mam ją już od dawna - przestałam ją już nawet nosić, pomyślałam, że będzie dobra na tło. A w tym sezonie tego typu materiały i wzory wróciły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We dwójkę zawsze raźniej :)
      A widzisz - nie warto niczego wyrzucać z szafy :)

      Usuń
  23. Ten akapit od brokuł mnie rozłożył na łopatki :D

    OdpowiedzUsuń
  24. ja bym łaziła głodna po takiej diecie;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja apetytu akurat wtedy nie miałam :D

      Usuń
  25. Jadłospis mnie powala. Sama jem tuńczyka na chlebku z błonnikiem, bo muszę. Jestem okropna. Mąż zakupił cały atlas do ćwiczeń, maty, piłki, gumy do rozciągania, a ja leżałam na kanapie. Nie lubię się pocić, chociaż wole pachnieć-to już coś! Ćwicz kochana ćwicz, bo od pisania to boczki same się nie zredukują :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochany mąż! :) Haha, boczków już prawie nie mam, chociaż masz rację - lepiej jak ich nie ma w ogóle :)

      Usuń
  26. Zawsze jak trafiam na jakąś "trenerke", po której widać, że wyszła prosto spod skalpela chirurga plastycznego to od razu trace motywacje.. W końcu jak poprawiła sobie nos czy usta to czemu nie mogła poprawić sobie też tyłka czy biustu. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam :) I dlatego pani Chodakowska mnie lekko irytuje, bo skoro ma zrobiony biust to wiadomo, że wygląda inaczej niż inne wysportowane dziewczyny, bo im się naturalnie biust zmniejsza :)

      Usuń
  27. Na takiej diecie to tylko leżeć :P

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja nie wierzę w żadne diety - pewnie dlatego, że nie jestem w stanie żadnej utrzymać :P Za bardzo kocham jeść! A na tej przytoczonej przez Ciebie - umarłabym z głodu już po śniadaniu.. :D

    Niestety, teraz już wiem, że nie będę szukać sobie faceta w pracy! :P Same problemy z tego potem są, a coś co kiedyś kojarzyło mi się z przyjemnością staje się powoli przykrym obowiązkiem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość nie wybiera... mam nadzieję, że teraz znajdziesz mężczyznę odpowiedniego :)

      Usuń
  29. Ja nie uznaję diet.. Dieta, to nasz styl życia! Powodzenia i wytrwałości :)
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Książka nie dlamne. Jednak co do "Bezmyślnej" to mnei się bardzo podobała, lubię trójkąty miłosne, choć nienawidzę Kiery za to co zrobiła Dannemu (jak mu było?! oczywiście zapomniałam:) ) Bezmyślna była moją pierwszą książką NA i może dlatego darzę ją specyficznym sentymentem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danny, Danny :) ja jestem jakoś nastawiona bojowo do tej książki :)

      Usuń
  31. Muszę się w końcu wziąć za siebie ;p
    Książka brzmi naprawdę kusząco.
    Gratuluję efektów i życzę ich więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Z tej diety spodobała mi się tylko kolacja ;) I w sumie mogłabym ją jeść i na śniadanie, i na obiad.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja mam swoją małą dietę, gdzie po prostu staram się ograniczać ;)

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. ,, W czasie lektury Lucy dodatkowo nas motywuje zakładając optymistycznie, że „świetnie ci idzie! Tak trzymaj!”, chociaż równie dobrze mogę w czasie czytania tych słów zajadać się bułą z nutellą. Szach mat Lucy!" - padłam, leżę i wstać nie mogę!:D
    Szalenie podoba mi się Twoje sarkastyczne poczucie humoru i nie mogę się już doczekać niepochlebnej recenzji. Nie wiem, co jest ze mną nie tak, ale uwielbiam czytać negatywne recenzje. To pewnie przez moją miłość do ironii:)
    Heh, powinnam wziąć się wreszcie za siebie, ale jakoś nie mogę się za to zabrać. Wciąż mówię ,,jutro". No, może to jutro kiedyś nadejdzie:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  35. Tsn jadłospis razy 3 i moze bylabym najedzona, MOŻE. :D

    OdpowiedzUsuń
  36. U mnie taka dieta nie miałaby racji bytu, no może poza stekiem :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Menu autorki brzmi całkiem apetycznie :)

    Co do ślubnego notatnika - adres już podany. Jestem pierwsza - yay! Ale super :) Czekam na przesyłkę od Ciebie :*
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  38. Motywujesz mnie. Niestety u mnie co tydzień zaczyna sie fairness.pierwszy hee :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Przed samym weselem stracisz parę kilo, stres robi swoje ;p Ja się nie odchudzałam (ważę 48 kg), ale przed weselem zeszłam do 45,5 ;p Niby nie ma się czym stresować, a podświadomie człowiek jest jak bomba zegarowa.

    OdpowiedzUsuń
  40. Chyba umarłabym z głodu na takiej diecie he he. Ja lubię jeść, wolę poćwiczyć. Uwielbiam czytać Twoje recenzje, a to ciastko z roztartym awokado, to dla mnie też zło w czystej postaci :-))

    OdpowiedzUsuń
  41. Baardzo okrojona ta dieta, prędzej bym zjadła parę pozycji za jednym zamachem ;p
    Ohoo mi też by podpadła taka "przeciętna" bohaterka ;p

    OdpowiedzUsuń
  42. lunch w postaci kanapki? Byłabym głodna po 1h :D
    Ale ćwiczeń jestem ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Jakoś nie potrafię zmotywować się by chodzić na siłownie :/ Ale za to uwielbiam basen, rower oraz bieganie ;) Dla mnie tyle jedzenia to za mało, byłabym ciągle głodna :/

    OdpowiedzUsuń