6 sie 2017

"Czarna Madonna", czyli po raz pierwszy zawiodłam się na Mrozie.


   Bezsprzecznie, Remigiusz Mróz jest ostatnimi czasy najbardziej płodnym polskim autorem; nowe książki wychodzą spod jego klawiatury z prędkością karabinu maszynowego, a zachwyceni fani mogą cieszyć się perypetiami Chyłki, Zordona, Forsta czy pochmurnego Gerarda. Sama z chęcią czytam wszystko to, co Mróz napisał, ale ciągle z przestrachem, że to szybkie tempo może sprawić, że w końcu się potknie, straci wiele ze swojego uroku, pogubi się trochę w literackich fabułach.

   Ostatnio na rynku pojawiła się „Czarna Madonna”, kolejna powieść autora, która jednak tym razem nie była kryminałem, ale horrorem religijnym. Oczywiście kupiłam, przeczytałam. I już po pierwszych stronach stwierdziłam, że stało się to, czego się obawiałam. Mróz przesadził z prędkością i nieco się wykoleił. Ale po kolei.

O fabule zdań kilka

   Filip i Aneta byli pozornie zwykłą parą narzeczonych, którzy chcieli wybrać się na wycieczkę, żeby odpocząć trochę od codzienności. Jednak mężczyzna nie dostał wolnego i jego ukochana musiała polecieć sama. Pech chciał, że Boeing 747, którym leciała do Tel Awiwu zniknął z radarów. Nigdzie nie było wraku samolotu, nikt nie poinformował o jakichkolwiek problemach. Po prostu rozpłynął się z powietrzu. Filip zaczął szukać ratunku dla narzeczonej, śledził wszystkie możliwe informacje, ale żadne służby nie mogły odnaleźć wraku. I w tym momencie pojawia się pierwszy bolesny zgrzyt, bo już kilka dni po katastrofie Filip – który był wcześniej księdzem, ale zrezygnował z posługi – zaczął szukać rozwiązania w zjawiskach nadprzyrodzonych. Zaraz później zaczął pluć czarnym śluzem, tajemnicza siła nie pozwalała mu się przeżegnać a do jego domu ni stąd, nie zowąd zawitała stara szeptucha, wysłana przez jego zmarłego bliskiego. Hola, hola, co?!

   Rozumiem pomysł na całą koncepcję i rozumiem, że trudno jest wpleść w rzeczywistość siły nieczyste i że w tym momencie musi zadziałać przede wszystkim wyobraźnia. Jednak po Mrozie, który zawsze – nawet, gdy coś było mało prawdopodobne – przekonywał czytelnika do swojej wizji, spodziewałam się czegoś więcej, niż zaprezentował tutaj. Po prostu nic nie trzyma się kupy; ni stąd nie zowąd zwyczajny mężczyzna zaczyna szukać rozwiązania w religii, w Starym Testamencie i w jego rozważaniach.

A można było to zrobić dobrze!

   Żeby nie było, że ma możliwości pokierowania fabułą w taki sposób, żeby postacie diabła i demonów nie wzięły się znikąd – dla przykładu podam książkę Tess Gerritsen „Klub Mefista”, gdzie wszystko co niewyjaśnione, mroczne i pozaludzkie, jest stabilnie osadzone w rzeczywistości bohaterów. I ta pozycja nie jest nawet horrorem religijnym, ale kryminałem, połączonym z thrillerem, jednak Gerritsen tak świetnie poradziła sobie z "demoniczną" stroną fabuły, że faktycznie czułam niepokój, bałam się i miałam w nocy koszmary. Swoją drogą polecam książkę, bo jest niesamowita i czyta się ją z zapartym tchem. 

Gdzie ten Mróz?! 

   Wracając jednak do Mroza; później, po tym nieprzyjemnym początkowym zgrzycie, było już trochę lepiej, chociaż nieporywająco. Mało było tutaj Mroza w Mrozie. Filip, na tle innych bohaterów, powołanych przez niego do życia, był zbyt mało wyrazisty, zbyt ciapkowaty, zbyt wycofany. Kinga, siostra jego zaginionej narzeczonej, też nie miała tego charakterku co inne damskie postacie, wykreowane w jego powieściach. Gdyby ktoś dał mi „Czarną madonnę”, bez podpisanego autora, w życiu nie stawiałabym, że to Remigiusz nim jest.

A miałam się bać...

   Miałam się bać, a się irytowałam. Miałam czuć na sobie oddech samego diabła, a oprócz upału nie czułam nic. Niestety nie do końca to wyszło. O wiele większy czułam niepokój przy „Kasacji” czy „Behawioryście” niż przy „Czarnej Madonnie”. Chociaż są i zwolennicy, z tego co widziałam na portalach; co kto lubi, o gustach – jak wieść gminna niesie – się przecież nie dyskutuje. 

61 komentarzy:

  1. Jestem właśnie w trakcie lektury, tak mniej więcej w połowie Ta książka jest zdecydowanie inna, względem tych, które wcześniej czytałam (a przeczytałam ich łącznie 14). Znając siebie Czarna Madonnę dokończę, ale pozostanę wierna Chyłce & Zordonowi i komisarzowi Forstowi.

    Pozdrawiam
    zakldkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podobnie jak ja :) Chyłka jednak nie ma sobie równych :)

      Usuń
  2. Czytałam jedynie jedną książkę autora, była po prostu okej, niewykluczone, że sięgnę po jeszcze jakąś jego książkę, ale nie wiem, czy kiedykolwiek skusiłabym się na coś... religijnego. Czytałam kilka książek, w których były luźne powiązania do religii i jednak byłam na "nie".

    Okej, wyjątkami były książki Dana Browna XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki typu "thriller" religijny nawet lubię :) niestety takie pozycje trzeba umieć pisać :)

      Usuń
  3. A takiego miałam smaczka na tę książkę :) cóż, sięgnę z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie akurat się spodoba :) z tego co patrzyłam, to kilka osób ją chwali :)

      Usuń
  4. Nie czytałam żadnej książki tego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz zacząć to polecam "Kasację" :)

      Usuń
  5. Czytałam już kilka negatywnych recenzji. Nie mniej jednak na pewno sama przeczytam, żeby przekonać się osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natrafiłam do tej pory na dwie negatywne :) reszta była dość przychylna :)

      Usuń
  6. Noe czytałam jeszcze żadnej jego książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. twórczość Mroza będę dopiero poznawać, a zacznę od "behawiorysty" oraz od "ekspozycji".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Behawiorysta" jest specyficzny, więc polecam Ci na początek "Ekspozycję" :)

      Usuń
  8. Czytałam już kilka recenzji innych książek tego autora i byłam pewna, że wszystkie jego dzieła będą takie jak lubię, a tu proszę...
    Chciałam już wpisać go na listę tych autorów po książki których można sięgnąć bez wahania, ale teraz wątpliwości czy aby wszystkie trafią w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, bubel się panu Mrozowi trafił :)

      Usuń
  9. Nie lubię tego typu książek, aczkolwiek czytałam na innych blogach kilka recenzji innych utworów Mroza. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam żadnej książki tego autora ☺
    Pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznaję, fanką Mroza nie jestem:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zawsze myślałam, że wszyscy go kochają :)

      Usuń
  12. Mój tata uwielbia Mroza, ale tej jeszcze nie czytał. Ja akurat nie zapoznałam się jeszcze z tym autorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niech tata się nie spieszy z tą książką :)

      Usuń
  13. Tak czy siak, chyba nie przypadła by mi ta książka do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Akurat zaczęłam czytać jego książkę, tyle że "Wotum nieufności" i póki co bardzo mi się podoba, przyjemnie się czyta. Myślałam, że mechanizmy funkcjonowania świata władzy politycznej będą dla mnie zbyt skomplikowane, a tu miłe zaskoczenie. ;)
    Pozdrawiam!
    unambitious33.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wotum...." jeszcze przede mną, ale myślę, że mi się spodoba :) w "swoich" tematach Mróz się odnajduje :)

      Usuń
  15. Książka raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety ktoś, kto tyle wydaje w ciągu roku nie może mieć czasu na porządne przemyślenie fabuły i staranne stworzenie bohaterów. Jestem zaciekawiona twórczością Mroza, ale bardzo odstrasza mnie to jego tempo pisania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie to - dla mnie - jego pierwsze potknięcie. Ale tempo ma zabójcze i myślę, że lepiej zwolnić i pisać mniej a lepiej :)

      Usuń
  17. Przyznam szczerze, że nie jest to znana mi książka, choć w bestsellerach empiku już ją widziałam.
    Mogłabym z wielką chęcią go przeczytać, choć opinie na jej temat są różne.
    Pozdrowionka poniedziałkowe! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią - ile ludzi, tyle opinii :)

      Usuń
  18. Gdy przeczytałam, że to książka z zaginięciem samolotu w tle, to od razu byłam zaintrygowana, ale od horrorów trzymam się z daleka. Jednak po tym co napisałaś może jednak nie ma się czego bać ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic a nic :) Spokojna Twoja rozczochrana, możesz czytać, jeżeli obawiałaś się strachu :)

      Usuń
  19. Tą książką autor plunął w stronę katolików, tak uważam, żadnego bohatera nie mogłam polubić, wszyscy są tak wstrętni jak ścierka którą sprzątaczka wytarła zafajdaną toaletę, a najgorzej mnie zabolało iż ksiądz z powieści śmierdział i zrzucił sutannę jak tylko wyczuł dziwkę. Księża tak nie postępują i robią dużo dobrego! A stylistycznie jest to katastrofa językowa, pan Mróz powinien kupić sobie słowniki bo łapałam się za głowę czytając jego zdania. I nudne to, zero elementów grozy, zero psychologii postaci! Pisałam recenzję jako pierwsza z blogerek i nie zawahałam się skrytykować! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja nawet nie znam żadnej książki tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojęcia nie miałam, że ktoś nigdy Mroza nie czytał :)

      Usuń
  22. A ja właśnie zamówiłam sporo książek z antykwariatu ☺

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie czytałam żadnej książki tego autora, więc trudno mi się wypowiedzieć jakie są inne pozycje. Samo połączenie słów "horror religijny" gryzie sie jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nawet lubię taką tematykę :)

      Usuń
  24. I własnie mam identyczne zdanie co do Mroza... jednak sięgnę z czystej ciekawości po ta ksiązkę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam jeszcze okazji sięgnąć po żadną z jego książek. Boję się takich autorów, zachwalanych. Często niosą za sobą duże rozczarowanie...

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja utknęłam na "Rewizji" i jakoś nie mam ochoty na inne książki autora, może za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytałam jedną książkę Mroza i nie przypadła mi do gustu ;P

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja nie preferuję takich książek, są zdecydowanie nie dla mnie.
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  29. Horror religijny? Pierwszy raz się spotykam z taką książką i pierwszy raz spotykam się ze słowem ,,szeptucha" :D Nie lubię tego uczucia irytacji w wyniku czytania książki czy oglądania serialu. Tak to jest. Wielu pisarzy, piosenkarzy, czy też reżyserów ma swoje słabe chwile. Widzę, że Mróz jest docenianym pisarzem, więc pewnie jeszcze wróci do formy ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Eee, to może być dobre ;D Mojemu mężowi na pewno by się spodobało ;D

    OdpowiedzUsuń
  31. Słyszałam o tym autorze, ale jak na razie nie sięgnęłam po żadną z jego książek. Nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak horror religijny, dobrze wiedzieć. :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Tej książki Mroza jeszcze nie czytałam, ale widzę, że chyba nie będę sie do niej spieszyć, bo mam jeszcze kilka innych pozycji w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
  33. Książa zaciekawiła mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Każdemu zdarzają się potknięcia :D Ja od kilku miesięcy męczę Ekspozycję :D mimo że resztę książek pochłaniałam w kilka dni, tak tej nie jestem w stanie przebrnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie czytałam żadnej książki tego autora ale zaciekawiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  36. autor dla mnie nie jest znany mimo że o nim głośno;p

    OdpowiedzUsuń
  37. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z tym autorem, więc nie odniosę się do innych jego powieści, ale... sama nie jestem pewna, co sądzić o tej książce. Niby lekko i przyjemnie się czyta, a jednak jest to takie oklepane, jak jakiś taki denny horror z wykręcaniem ciała itd...

    Bookeater Reality

    OdpowiedzUsuń
  38. Mnie się nawet podobało. Bywały momenty, których nie kupiłam, ale po lekturze budziłam się w nocy i wydawało mi się, że ktoś stoi przy łóżku.

    OdpowiedzUsuń
  39. To książka mnie z jednej strony ciekawi, ale od razu wzbudzały we mnie te zjawiska nadprzyrodzone ostrożność, więc chyba sobie ostatecznie daruję.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jeszcze nie miałam przyjemności czytać książek tego autora ale pewnie niedługo się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Remigiusza znam i prywatnie lubię. Z książkami mam gorzej, ale to nie mój gatunek. Nie lubię kryminałów.

    OdpowiedzUsuń