8 cze 2015

"Czuły punkt" Dominika van Eijkelenborg

   Weronika jest polską studentką, która wyjechała na wymianę do Holandii. Dla młodej, nieśmiałej dziewczyny to była nie lada okazja, bo tam wreszcie miała okazję zerwać toksyczną więź ze swoją matką, która wychowywała ją samotnie i traktowała jak najkruchsze stworzenie na świecie. Kilkaset kilometrów od domu Weronika odważyła się w końcu odetchnąć pełną piersią i tak po prostu się zabawić, korzystając z uroków tego, że ma dwadzieścia kilka lat i czas na popełnianie błędów.
   Pewnego pięknego majowego wieczora dziewczyna wracała sama do swojego wynajmowanego mieszkania; nie chciała, żeby Maarten, jej chłopak, ją odprowadzał, bo bała mu się przyznać do tego, że przeraża ją wizja niedługiego powrotu do domu. Nie zwróciła uwagi na auto parkujące za nią i na wysiadającego z niego mężczyznę, aż do czasu kiedy ten brutalnie przyciągnął ją do siebie i zatkał jej usta. Wtedy zaczął się jej koszmar.
   Weronika została przetransportowana do domu Luka Stanforda, młodego mężczyzny, który zarabiał na życie przez pomaganie handlarzom ludźmi pilnowaniem nielegalnych interesów. Przez niezwykły zbieg okoliczności był zmuszony więzić w swojej sypialni przerażoną dziewczynę dłużej niż zwyczajowe dwa dni, po których „szef” zazwyczaj zabierał je do jednego ze swoich nielegalnych burdeli. 
   Na początku Luke pałał do dziewczyny niechęcią i obrzydzeniem, ale z dnia na dzień  między nimi zaczęło tworzyć się coś na kształt koalicji, by w końcu przeobrazić się w uczucie, którego ja osobiście nie mogę sobie wyobrazić. Nie jestem w stanie pojąć jak kobieta może poczuć cokolwiek  (poza nienawiścią) do mężczyzny, który więzi ją wbrew jej woli i który pańskim gestem pozwala jej skorzystać dwa razy w ciągu dnia z łazienki. I kupuje jej kanapki w supermarkecie, za co ona jest mu ogromnie wdzięczna. Punktem kulminacyjnym mojego niedowierzania był moment, kiedy on zrobił jej kawę a ona o mało się nie popłakała ze wzruszenia.
  „Czuły punkt” wspaniale pokazuje, że nie sposób jest odgadnąć w jaki sposób rodzą się w ludziach uczucia. Bo chyba każdy z nas, czytając tą książkę we własnym domu, z własnym kubkiem kawy w ręce zdziwiłby się jak przetrzymywana dziewczyna może zakochać się w swoim oprawcy? Tyle tylko, że pewnie inaczej wygląda to z naszej perspektywy a nikt z nas nie wie – i lepiej, żebyśmy się tego nie dowiedzieli – jak zareagowalibyśmy na miejscu Weroniki.

   Spodziewałam się zimnokrwistego thrillera a dostałam zamiast niego książkę opisującą przypadek syndromu sztokholmskiego, co wcale nie oznacza, że lektura mi się nie podobała. Dominika van Eijkelenborg świetnie opisała dwójkę głównych bohaterów, jej język jest bardzo plastyczny i barwny a w dodatku stworzyła niesztampową historię, z jaką się jeszcze na rynku wydawniczym nie spotkałam.
   Mimo kilku niedociągnięć, jest to pozycja, po którą warto sięgnąć, żeby zrozumieć, że pewne sprawy pozostaną niezrozumiałe na zawsze. Szczególnie jeśli chodzi o miłość.

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu  


51 komentarzy:

  1. Tzw. syndrom sztokholmski. Pewnych rzeczy nie rozumiemy, bo nie są logiczne, a skoro nie są logiczne zrozumieć ich nie sposób. Bo uczucia i reakcje człowieka takie są, zupełnie nielogiczne. A najbardziej nielogiczna jest miłość.
    ;) Pozdrawiam w tak piękny poniedziałek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny to był poniedziałek, muszę przyznać Ci rację :P

      Usuń
  2. Rozglądać się za nią szczególnie nie będę, ale nie odmawiam, bo pewnie jak nadarzy się okazja - chętnie przeczytam :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę koniecznie przeczytać !
    ZAPRASZAM DO MNIE NA KONKURS - SUPER NAGRODA!
    Pozdrawiam Malwa:)

    http://malinowekwiatymalwy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając moje dziurawe szczęście to nie wygram, ale spróbuję :P

      Usuń
  4. Zachęciłaś mnie do jej przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę czytałam i chociaż początkowo spodziewałam się czegoś zupełnie innego, to ogólnie jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zainteresowałaś mnie tą książką. Czytałam kilka o podobnej tematyce :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, pamiętasz tytuły? Bo chętnie bym przeczytała ;)

      Usuń
  7. nie mój typ, ale opisałaś ją ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od początku byłam ciekawa co czuła matka dziewczyny. Tu dba o nią na każdym kroku, nagle pozwala jej wyjechać a później dziewczyna zostaje porwana. Dobry materiał na osobną książkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pisz, kochana :P będę pierwszą recenzentką :)

      Usuń
  9. Przyznaję, że nie czytałam podobnej powieści, a zawsze chętnie sięgam po świeże pomysły.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuję sie zainteresowana lekturą. Bedę miala ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Syndrom sztokholmski? Polubiłabym :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam, że fabuła ciekawa. Ale akurat uczucia do porywacza można zrozumieć, to nic takiego dziwnego ;) może nawet bym przeczytała, choć pewnie nie trafi w moje ręce, jak wiele książek, które bym chciała poznać

    OdpowiedzUsuń
  13. Super, że trafiłam na Twój blog. Myślę, że ta powieść trafi na moją listę książek do kupienia. :) Nie wiem czemu, ale jakoś zawsze interesowały mnie filmy czy książki z motywem syndromu sztokholmskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że tu zawitałaś :)

      Usuń
  14. Do setnej strony też mi się podobała. Później, już niestety nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś w tamtych okolicach skończył się thriller :)

      Usuń
  15. Czytałam już kilka recenzji tej książki i jeśli będę miała okazję, to na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Syndrom sztokholmski to fascynujący temat, ale nie miałam okazji czytać wiele na jego temat. Chyba trzeba poszukać tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Od początku recenzji chciałam zabłysnąć i napisać ci o syndromie sztokholmskim, ale zgasiłaś mnie pod koniec :( Nie zmienia to jednak faktu, że przeczytałabym tę książkę, choć zapowiada się trochę przerażająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest zbytnio przerażająca :) w każdym razie - czytywałam straszniejsze :)

      Usuń
  18. Zbiłaś mnie z tropu tym fragmentem z kawą... Chociaż... Też bym się poplakala, gdyby po dłuższym czasie niepicia kawy ktoś by mi ją zrobił :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię takie książki, czytając je bardziej doceniam to, co mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego co nie mam - w tym przypadku porywacza :D

      Usuń
  20. Na początku liczyłam na coś innego, tak jak napisałaś na jakiś thriller. A tu okazało się,że ksiązka jest trochę inna. Mimo to uważam,że może okazać się całkiem ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, albo i stety to nie jest stuprocentowy thriller ;)

      Usuń
  21. Faktycznie dla mnie takie uczucie jest niezrozumiałe i nie jestem w stanie sobie wyobrazić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I trzymajmy się tego, żebyśmy nie musiały sobie tego wyobrażać :)

      Usuń
  22. Wydaje mi się, że nie byłabym w stanie zrozumieć głównej bohaterki, więc na razie nie zabieram się za tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  23. Warto przeczytać, fajna recenzja :))

    OdpowiedzUsuń
  24. dla mnie również jest niezrozumiałe to, że kobieta może pokochać mężczyznę-oprawcę, który więzi ją i łaskawie pozwala skorzystać z toalety...

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedyś się na książkę skuszę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. chyba nie dla mnie;p nie ogarniam tej tematyki i rozumowania ofiary;p

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem niezmiernie ciekawa tej książki i na pewno niedługo po nią sięgnę. Zainteresowałaś mnie tym syndromem sztokholskim :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Książka całkiem niezła. Chociaż jak dla mnie posiada zbyt wolne tempo akcji, przez co okropnie mi się dłużyła. Ale poza tym trzeba przyznać, że to dobry debiut :)

    OdpowiedzUsuń
  29. zachęcająco i ciekawa tematyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawie się zapowiada, zaintrygowała mnie ta fabuła :)

    OdpowiedzUsuń
  31. myślę, że ten moment z kawą nie tyle wzruszył ją, co pokazał, że każdy z nas ma ludzkie uczucia i poprzez dłuższy kontakt ze sobą ludzie się do siebie przyzwyczajają.. ;)
    spodobała mi się tak książka, jak tylko znajdę w bibliotece muszę się skusić!

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie słyszałam o tym syndromie muszę sobie poczytać,bo w takim razie fabuła genialnie ułożona.

    OdpowiedzUsuń
  33. O tym syndromie słyszałam, nie powiem książka mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  34. Kilka recenzji na temat tej książki już czytałam, coraz bardziej mnie ona intryguje, bardzo chętnie ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Książka bardzo mi się podobała, a jeszcze bardziej rozmowa z Autorką, udało mi się nawiązać z nią kontakt, ale byłam podekscytowana :)

    OdpowiedzUsuń