27 gru 2017

PRZEDPREMIEROWO "Jesteś moja" Helen Klein Ross


   Lucy była przeciętną kobietą, jakich tysiące na świecie. Miała męża, dobrze płatną pracę, wymarzone mieszkanie – jednym słowem idealnie wpisywała się w amerykański sen lat 80-siątych. Kiedy skończyła trzydzieści lat, postanowiła ze swoim ukochanym, że pora przywołać na świat kogoś trzeciego, idealną mieszankę jej i jego. Niestety, biologia nie chciała z nimi współpracować i pomimo ich chęci, los nie dał im dziecka. Nie pomagało in vitro, wtedy jeszcze raczkujące, nie pomagały wszystkie inne niekonwencjonalne metody. Lucy była gotowa zaadoptować dziecko, dać dom jakiemuś porzuconemu maleństwu, ale jej mąż nie chciał brać na siebie „problemów genetycznych innych ludzi”.

   Z czasem – jak to często w takich sytuacjach bywa – ich związek się rozpadł. Kobieta chciała zaadoptować dziecko sama, ale jako osoba samotna, nie miała na to najmniejszych szans. Wpadła więc w wir pracy, chcąc zagłuszyć swój instynkt macierzyński, który w żaden sposób nie mógł zostać spełniony. Aż do pewnego piątku. Miała wtedy wolne w pracy i wybrała się do Ikei. Tam, pomiędzy alejkami dostrzegła małe dziecko w wózku, całkowicie samo, bez żadnej opieki. Pod wpływem impulsu, nie przemyślawszy swojego zachowania, zabrała je i wyszła ze sklepu. Wróciła do domu. I zaczęła być matką.

   Oczywiście dziewczynki nikt nie porzucił w sklepie. Jej matka odeszła na chwilę na bok, przez zwyczajne roztargnienie. Spuściła na chwilkę córkę z oczu, co wypominała sobie później przez kolejne dwadzieścia jeden lat. Ani na chwilę nie przestała szukać swojego dziecka; słyszała po nocach jej łkanie, w ulicznym gwarze zdawało jej się, że słyszy radosny śmiech swojej córeczki. Ale małej przy niej nie było; rosła i uczyła się życia kilkadziesiąt kilometrów dalej, pod opieką innej kobiety. I do innej kobiety mówiła „mamo”.

„Tak wiele z tego, kim jesteś, ma związek z twoją matką.”

   Autorka już na samym początku książki, w jej pierwszych rozdziałach, zaznacza, że prawda wyszła na jaw. Biologiczna matka Mii ją odnalazła, odzyskała swoje dawno zaginione dziecko, które – choć starsze o całe dwadzieścia lat rozłąki – wciąż było tym samym najukochańszym stworzeniem na świecie. Szkopuł tej historii tkwi w tym, aby postarać się zrozumieć jak jedna, impulsywna decyzja Lucy wpłynęła na życie kilku innych osób. W żadnym wypadku nie można jej usprawiedliwiać, bo jak można wybaczyć zabranie rodzicom ich dziecka, jak można wybaczyć tak wielkie oszustwo? Jednak nie da się zaprzeczyć, że jej czyn miał również pozytywne konsekwencje. Jakie? Tego wam nie powiem, musicie poznać je sami.

   „Jesteś moja” to bardzo trudna książka. Nie ze względu na styl pisania, bo ten jest dość lekki i przystępny, ale ze względu na tematykę. Ponoć osoba, która nigdy nie była matką, nie może zrozumieć jak wielka jest matczyna miłość. W tym wypadku autorka stawia przed nami pytanie, czy ta miłość może narodzić się nagle, zupełnie niespodziewanie i być skierowana do zupełnie obcego dziecka? Czy Lucy pokochała małą Mię, bo musiała po prostu w kimś ulokować swoje matczyne uczucia, a dziewczynka „stanęła jej na drodze”? Czy też właśnie to dziecko było dla niej w pewien sposób przeznaczone? A może była po prostu chorą, zagubioną kobietą, która potrzebowała kogoś do kochania?

„Gdy dorastasz w rodzinie, w której się nie urodziłaś, czasami czujesz, że tak naprawdę nie jesteś prawdziwa.”

   Kto jest matką Mii? Ta, która ją urodziła i która opłakiwała jej stratę przez wiele lat, czy ta, która ją porwała, ale dała jej bezpieczny i szczęśliwy dom? Czy bycie matką oznacza tylko urodzenie dziecka, czy wychowanie go? „Jesteś moja” to książka z wieloma pytaniami, na które odpowiedzieć musi sobie indywidualnie każdy z nas. Podążając za historią bohaterów możemy zobaczyć jakie relacje łączą Mię z obiema kobietami; z którą lepiej się dogaduje, która jest dla niej ważniejsza. Rozum podpowiada dziewczynie, że to biologiczna matka powinna być tą najważniejszą dla niej kobietą na świecie, jednak jej serce rwie się do tej, która opowiadała jej bajki na dobranoc i która zabierała ją na lody w sobotnie popołudnia.

   Jak skończy się ich historia? Czy Lucy odpowie za swoje winy? Czy Mia porozumie się ze swoją prawdziwą mamą? I gdzie leży granica matczynej miłości?


„Jesteś moja” w księgarniach w całej Polsce już od 11 stycznia!


57 komentarzy:

  1. Tematyka książki zdecydowanie trafiająca w mój gust, także na pewno poznam tę historię - mam nadzieję, że szybko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie historie bardzo lubię, więc jak będzie okazja, z pewnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy motyw książki, bardzo mi się podoba pomysł na fabułę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również :) autorka ładnie to wymyśliła :)

      Usuń
  4. Jak dla mnie brzmi absurdalnie. Zostawiła na chwilę dziecko w sklepie udając się w ejego dalszą część w poszukiwaniu (prawdopodobnie) jakiegoś przedmiotu i ukradli jej córkę. Jakby nie było kamer w tejże Ikei czy chcociażby policji.

    www.youtube.com/watch?v=jPcnm6KSG6M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać (choć wzmianka jest), że sytuacja działa się w latach 90-siątych, na samym ich początku. Wtedy kamer nie było wszędzie, tak jak teraz :) a że był piątkowy poranek - klientów w sklepie nie było za wielu :)

      Usuń
    2. A policja oczywiście dziecka szukała - bezskutecznie, jak to często bywa w tych przypadkach.

      Usuń
  5. Pewnie dość ciężka książka i pewnie ciężko będzie mi ją czytać ale może kiedyś po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakochałam się w tej książce. Ogromnie przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio mamy bardzo podobne gusta czytelnicze! :)

      Usuń
  7. Jestem jej ciekawa, jak wpłynęło to zabranie nie swojego dziecka na życie bohaterów. Będę mieć na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka nie tylko trudna tematycznie, ale i smutna - będę ją miała na oku, choć wolę bardziej odmóżdżające powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię mieszać ze sobą książki smutne, poważne i te zabawne, odmóżdżające :)

      Usuń
  9. jak wchodzę tu do Ciebie i widzę recenzję za recenzją to przypomina mi się jakie braki mam w czytaniu w ostatnich tygodniach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, właśnie ostatnio coś mało tych recenzji się pojawia :) ale mam cztery nowe w zapasie :D zima potęguje pasję czytania :)

      Usuń
    2. u mnie przeważnie też, ale w tym roku mam za dużo wszystkiego na głowie i czasu brakuje na wszystko...

      Usuń
  10. Faktycznie dość trudna tematyka, ale mimo wszystko zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fabuła mnie zainteresowała. Myślę, że ta książka by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki z tej serii biorę w ciemno:) Na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaintrygowała mnie ta historia i coś czuję, że długo nie opuści moich myśli

    OdpowiedzUsuń
  14. O tematyka świetna, zawsze lubiłam filmy z takim motywem. Pewnie się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę, po prostu muszę przeczytać tę książkę! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana jak ja bardzo zazdroszczę Ci lektury tej ksiazki.Oddam duszę, by ją zdobyć.:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie tak dawno czytałam dość podobną historię i średnio przypadła mi do gustu, ponieważ była taka płytka, bez emocji i nie dawała odpowiedzi na nasuwające się w trakcie lektury pytania. Mam jednak nadzieję, że ta książka jest lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O ciekawy temat, coś mi się wydaje, że mogłaby mi się spodobać ta książka..

    OdpowiedzUsuń
  19. Szampana piccolo,
    Brokatu na czoło,
    Uśmiechu na twarzy,
    Szampańskiej zabawy,
    Życzeń serdecznych,
    Wspomnień najlepszych
    oraz braku kaca
    kiedy w Nowym Roku pamięć wraca....



    Szczęścia w Nowym Roku ! :* Buziaki ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. o masakra nie wyobrażam sobie być osobą co ot widzi dziecko w sklepie i je zabiera. lol xd

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo mnie zainteresowała ta książka! Dopisuję do listy - do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. kurcze, ciekawi mnie ona..bardzo! akurat zostało mi trochę na koncie w empiku więc... :)
    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. O... Ciekawe. Kusisz, a do premiery jeszcze tyle czasu :O

    OdpowiedzUsuń
  24. Mocny i ciężki temat - coś co chyba warto przeczytać, by chociaż spróbować zrozumieć, co targało kobietą, która porwała dziecko. Osobiście nie potrafię wyobrazić sobie takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  25. nie moje klimaty, ale ostatnio bardzo ciężko mi znaleźć czas na czytanie :/

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie moje klimaty i owszem, ale bardzo mnie ta książka zainteresowała. Czuję dobry klimat i ciężki, mocny, ale dobry przekaz. CHętnie przeczytam jak natrafię.:)

    OdpowiedzUsuń
  27. ciekawa, chętnie bym po nią sięgnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszę do niej zajrzeć :)
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  29. Zapowiada się bardzo ciekawie.. :)
    Życzę szczęśliwego Nowego Roku xx

    OdpowiedzUsuń
  30. Książka bardzo mnie zaciekawiła :) Teraz trzeba czekać na premierę :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Książka to idealny prezent na ślub czy też wieczór panieński/ kawalerski. Bo przecież kto z nas nie lubi posiedzieć sobie z ciepłą herbatą czy też kawą no i oczywiście z dobrą książką.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wow! Brzmi naprawdę ciekawie. Lubię takie emocjonujące i psychologiczne wątki. Chętnie przeczytam, ostatnio pochłaniam ksiązki jak maszyna :D

    Miło Cię odwiedzić po długiej przerwie! Teraz będzie mnie tu więcej, bo moje życie się chwilowo ustabilizowało. ;) Spełnienia marzeń w 2018 roku!

    OdpowiedzUsuń
  33. o matko.. to prawie jak historia z życia wzięte.. bardzo ciekawsi mnie sposób w jaki autor przedstawił zachowanie obu matek, ich psychikę.
    Chyba pokuszę się o tą pozycję :)


    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wspaniałego Nowego Roku Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  35. Czekam na nią i chętnie ją kupie! Ale u mnie w księgarni będzie ciut później :c

    OdpowiedzUsuń
  36. O, może też ją chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo ciekawy temat. Lubię książki psychologiczne, które poruszają problemy i dylematy ludzkie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  38. Od kiedy jestem mamą książki i filmy dotyczące krzywdy dziecka odbiera mi się jeszcze trudniej i bardziej emocjonalnie niż wcześniej. Twój opis książki intryguje i zachęca, zastanawiam się tylko czy lektura nie będzie dla mnie za trudna pod względem emocjonalnym, ale chyba sięgnę po nią i sama się przekonam:)

    OdpowiedzUsuń