12 gru 2017

W końcu przeczytałam! "Rywalki"


   Muszę zapamiętać, że jeżeli los uparcie odciąga mnie od jakiejś książki, to robi to dla mojego dobra. Od przeszło dwóch lat polowałam na zachwalane przez większość blogosfery „Rywalki” autorstwa Kiery Cass. Byłam przekonana, że książka mnie zachwyci, zainspiruje, że będę nią po prostu oczarowana. I co? I jedno wielkie guano. Okazało się, że podobnie jak w przypadku „Pięćdziesięciu twarzy Grey’a”, „Hopeless” czy „Ognia i wody”, to co podoba się innym, nie podoba się mi.

   Iléa to państwo, które powstało po okrutnej, czwartej wojnie światowej, która zniszczyła całą znaną nam współczesność. Krajem rządzi król, społeczeństwo zaś podzielone jest na osiem kast – im dalszy numerek, tym ubożej żyją jej przedstawiciele. Główna bohaterka książki, America jest Piątką, a więc zajmuje się szeroko pojętym artyzmem, tak samo jak jej rodzice i rodzeństwo. Uważa się za osobę biedną, chociaż w domu mają telewizor, na przekąskę jadają popcorn a jedynym zbytkiem, którego Ami nie może kupić sobie od razu i na który musi oszczędzać są kosmetyki. Każdy inaczej biedę pojmuje.  

   Tradycja kraju stanowi, że ilekroć książę ukończy stosowny wiek życia, organizowana jest Selekcja, podczas której wybiera mu się żonę idealną. Ma to na celu zdobycie przychylności społeczeństwa, bo wybory organizowane są wśród zwykłego pospólstwa i każdy, chociażby najlichsza Ósemka może się zgłosić i zostać wybrana na królową. Kto dokonuje początkowej selekcji nie wiadomo, jednakże z grona dziesiątek tysięcy dziewcząt, które się zgłaszają, wybierane jest 35 „najwłaściwszych” z nich i umieszczane są one w pałacu, gdzie mają starać się o serce młodego księcia.

   America, wbrew sobie, została jedną z wybranych i oczywiście – czego mogłam się spodziewać już podczas zakupu książki – najbardziej przypadła księciu do gustu. Chociaż wcale tego nie chciała. Oh, i oczywiście uważa się za totalnie przeciętną dziewczynę, gdzie z kolei narrator opisuje ją jako piękną, rudowłosą młodą kobietę. Zauważyliście, że w książkach taka sytuacja występuje bardzo często? Bohaterka uważa się za „przeciętną”, albo nawet „brzydką”, a okazuje się, że wygląda tak oszałamiająco, że nie można oderwać od niej wzroku. Irytujące, doprawdy.

   Zastanawiacie się pewnie, dlaczego nasza słodka bohaterka nie chciała zdobyć książęcego serca, zabezpieczając przyszłość swoją i swoich potomków. Odpowiedź jest nad wyraz prosta – w swoim rodzinnym mieście zostawiła Aspena, chłopaka, którego kochała całym sercem, ale z którym nie mogła być, bo był Szóstką. To znaczy, jej to nie przeszkadzało, po prostu byłaby status niżej w drabinie społecznej, chłopak jednak cierpiał na zdecydowanie zbyt małe ego i co chwilę wypominał Ami, że nie mogą być razem, bo ona nie może go utrzymywać. W przeddzień jej wyjazdu do pałacu definitywnie zakończył ich znajomość a kolejnego dnia machał jej na lotnisku, przytulając się do innej dziewczyny. Ah, ta miłość. Jest taka trwała i tak ciężko jest się pozbierać po jej stracie.

„To było proste i genialne. Czasem, aby coś ukryć, najlepiej robić to na oczach wszystkich.”

   Cóż, dobra, powiedzmy, że byłam gotowa na jakiś miłosny trójkąt w końcu to książka dla nastolatek. Jednak nie byłam gotowa na … brak jakiejkolwiek akcji. Biorąc pod uwagę fakt, że fabuła przypomina współczesne reality show, gdzie grupa dziewczyn bije się o jednego mężczyznę (albo kobietę, pamiętam, było coś takiego!), byłam przygotowana na wszelkiego rodzaju intrygi, awantury, rzucania biustonoszami i bójki. Zamiast tego nie dostałam nic. Dziewczęta żyły spokojnie obok siebie, mało było między nimi interakcji, czasami tylko lekko się spięły i szczerze mówiąc, z tych 34 kandydatek zapamiętałam imiona trzech z nich; reszta była jedynie tłem, a ich główną rolą było „odpadanie” z konkurencji. W tej kwestii autorka mogła sporo zdziałać, miała przeogromne pole do popisu. Niestety, wolała skupić się nad dumaniami Ami, które nic odkrywczego do lektury nie wnosiły. Lekka iskierka nadziei zapaliła się w moim sercu, gdy rozpoczął się wątek rebeliantów, którzy sprzeciwiają się Selekcji i szturmują zamek, jednak już na kolejnej stronie autorka zdecydowanie i ochoczo tą moją nadzieję zdeptała, bowiem rebelianci atakowali zamkowe mury…  zgniłym jedzeniem. Doprawdy, straszna broń, jeszcze książę dostałby w głowę mandarynką i co wtedy? Która chciałaby księcia z guzem, co?

   „Rywalki” jednak, mimo tych minusów, książkę czyta się – o dziwo! – całkiem przyjemnie. Co oznacza, że autorka pisać potrafi, tylko może nie chciało jej się bardziej popracować nad pewnymi aspektami książki, a szkoda, bo wtedy naprawdę byłaby to współczesna opowieść o Kopciuszku. Pomysł miała genialny, wykonanie z kolei jest niestety mało ambitne. A szkoda.  


„Trudno przytulić kogoś nieprawidłowo.”

60 komentarzy:

  1. Skąd ja to znam ;-). Doświadczenie uczy, aby książki dobierać ostrożnie i z namysłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle się naczytałam, jaki to wspaniały tytuł, że nie mogłam się oprzeć :) no i się sparzyłam :)

      Usuń
  2. Mnie jakoś do serii nie ciągnie, choć zakładam, że jak znajdę w bibliotece to na pewno wezmę :D magia okładki xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładki są piękne, gorzej z zawartością :)

      Usuń
  3. Ciekawa recenzja, niezupełnie pochlebna, ale przyszło mi na myśl, by powiedzieć - aż się chce samemu sprawdzić książkę.
    Fabuła nie w moim stylu, no i mam awersję do księciuniów... ale by samej sobie zaprzeczyć, dwa dni temu zachwycałam się filmem o pięknej i bestii. I wiesz co stwierdziłam na koniec? Po przemianie bestii w księcia czar prysł, biorę z nim rozwód. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak często mam, jak ktoś krytykuje książkę :) mam ochotę ją przeczytać i sprawdzić, czy mi też się nie spodoba :D
      Haha, oglądałaś ten film z Emmą Watson? :)

      Usuń
  4. Ja jakiś czas temu byłam zajarana podobnie jak ty, ludzie tak chwalili ta serię, okładki piękne / nic tylko czytać. Z czasem naczytałam się recenzji które były niekoniecznie pozytywne i jakoś mój entuzjazm i straciłam zainteresowanie serią. Coś czuję że im dłużej czekam, im starsza jestem tym prawdopodobieństwo że kiedykolwiek przeczytam Rywalki maleje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że w końcu książkę kupiłam, ale była za 8 złotych i żal było jej nie wziąć :D

      Usuń
  5. Myślę, że może jednak dam szansę tej książce żeby samemu wyrobić sobie o niej opinię. Chociaż wydaje mi się, że mogę odebrać ją podobnie jak Ty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okladka jest przyciagajaca! Mam ochotę sprawdzić ją po twojej opinii. Zabieram sie za czytanie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że niepochlebne opinie zachęcają :D

      Usuń
  7. Czytałam i nawet byłam zdziwiona, że tak dobrze się czyta, chociaż literatura raczej niższych lotów. Za to dalsze części były już dla mnie nie do przełknięcia. Po drugiej spasowałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, a ja nie wiem czy się pastwić jeszcze nad dalszymi tomami, czy dać sobie spokój :D

      Usuń
  8. Znając mnie pewnie książka również nie przypadnie mi do gustu, ale mogę się mylić :)
    Pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet nie słyszałam o tej książce. Po Twoim opisie widzę, że to nie dla mnie :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a myślałam, że "Rywalki" to są równie znane co "Kosogłos" :)

      Usuń
  10. Też nie czytałam jeszcze żadnej książki z serii a chodzi ona za mną od dawien dawna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jakie Ty będziesz miała po niej przemyślenia :)

      Usuń
  11. Książka raczej nie dla mnie, nie przepadam za takimi, ale recenzja jak zwykle napisana bardzo rzetelnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy skoczyłam czytać tę książkę również mogłam powiedzieć "w końcu" xD A miałam do niej kilka podejsć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam za pierwszym podejściem :) to jak zrywanie plastra - lepiej zrobić to szybko :)

      Usuń
  13. No nie wiem czy dalabym rade :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka nie dla mnie, zresztą ostatnio wciągnęłam się w kryminały :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. A miałam ją sobie kupić ale jednak tego nie zrobię. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ile to ja znam książek z super pomysłem, które okazały się marne w wykonaniu :(

    OdpowiedzUsuń
  17. książkę raczej bym nie kupiła, ostatnio przerzuciłam się na kryminały, a po Twojej recenzji utwierdzam się w przekonaniu, żeby ominąć ją szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już tak dawno nie czytałam kryminału! Ah, ten brak czasu :(

      Usuń
  18. Nie lubię książek, które są o niczym i nie mają akcji, więc ta pozycja chyba również by mi nie przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dlatego już od jakiegoś czasu wolę książki z biblioteki, jeśli wybiorę coś co mi nie pasuje, odkładam książkę na bok, a potem oddaję. :)

    Też miałem parę takich książek, co po przeczytaniu uważałem sam pomysł na fabułę za coś mega, za to wykonanie wszystko pogrzebało.

    Ja też nie znam. :D Kupiłem te płyty na próbę, jak to w Sieci bywa nie zapłaciłem za nie wiele, więc można powiedzieć, że pieniądze w miarę dobrze ulokowałem.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka przyciąga uwagę - poprzez okładkę, która mi się podoba.
    Ja bym tę książkę przeczytała :)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja lubie ksiązki psychologiczne i poradniki ;)

    Pozdrawiam - http://izabiela.pl/

    OdpowiedzUsuń
  22. podobała mi się bardzo ta seria;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ta przygoda czytelnicza wciąż czeka na półce na spotkanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mnie ksiązka tez nie porwala :/

    OdpowiedzUsuń
  25. Też tak czasami miewam z książkami :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Raczej nie dla mnie. Czasem też trafię na książkę, której nie mogę skończyć :_)

    OdpowiedzUsuń
  27. Byłam minimalnie zainteresowana książką, gdy przewijała się przez blogosferę, ale jakoś też nie ciągnęło mnie za bardzo. Ale Tobie muszę przyznać, że zaintrygowałaś mnie najbardziej, bo byłam święcie przekonana, że ta Selekcja to trochę takie igrzyska śmierci i średniowiecze. A Ami żegna się z Aspenem na LOTNISKU. ^^

    OdpowiedzUsuń
  28. O widzisz, a ja mam za sobą dwa pierwsze tomy i jestem zadowolona. Wiadomo, że nie jest to ambitna literatura, ale dla mnie na odstresowanie idealna - tego właśnie oczekiwałam i to dostałam. Ba!, ostatnio przytargałam z biblioteki kolejne tomy. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam niestety tak często, że książki zachwalane nie trafiają do mnie...dlatego boję się je czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja byłam zachwycona książką. Ale jeśli ta Ci się nie spodobała to zdecydowanie odradzam kolejne części, chociaż myślę, że w Jedynej znalazłabyś trochę upragnionej akcji.

    OdpowiedzUsuń
  31. Było o niej głośno swego czasu. Dobrze, że po nią nie sięgnęłam, by wydaje mi się, że byłaby równie zawiedziona jak Ty. Oczekiwałabym jakiegoś ciekawego rozwoju :/

    Pozdrawiam, poprostualeksandraa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Może po prostu autorka miała gorszy czas w życiu. Buziaki :*

    mój blog | mój instagram

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetnie wspominam tę lekturę! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeszcze jej nie czytałam,ale recenzja mi się podoba ☺
    Mi też niekiedy te zachwalane przez wszystkich nie podobają się.
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  35. Często tak jest że pomysł jest super ale w wykonaniu czegoś brakuje. Akurat tej książki nie czytałam. Chociaż czytałam Hopeless o którym wspomniałaś i ta akurat książka mi się bardzo podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Słyszałam wiele o tej serii, a do tego po takiej recenzji nie pozostaje nic innego jak spróbować samemu i wyrobić swoje zdanie...

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytałam całą serię i byłam nią zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  38. Każdy człowiek ma inne upodobania. Ja akurat nie czytałam wymienionych przez Ciebie książek.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Widzę ze mamy podobnie :) ja też bsrdzp dlugo zekałam z Rywalkami i kolejnymi czescjami. W końcu latem zabrałam się za przeczytanie. Dla mnie to taka bajka i bardziej lektura dla mojej 12 letniej córki :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Mnie z kolei cała seria "Rywalek" bardzo się spodobała, nie tylko jeśli chodzi o szatę graficzną, ale również (zwłaszcza) o fabułę. <3 Bardzo fajna historia i piękne cytaty, które sobie wynotowałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Mi też bardzo miło się ją czytało.

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja tez już po lekturze i ... po raz kolejny nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń