21 gru 2015

"Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy" - bez spojlerów, babskim okiem.


   Pierwsze wspomnienie z Gwiezdnymi Wojnami mam sprzed jakichś dwudziestu lat – jako trzyletni brzdąc widziałam tatę, który po raz kolejny oglądał przygody Hana Solo i Luke'a Skywalkera. Kojarzyłam, że w filmie są miłe misie w kapturach, wielki niedźwiedź, który nie potrafił mówić ludzkim głosem a jedynie mruczał i stękał po swojemu oraz, że być Rycerzem Jedi to zaszczyt. Ach, i uwielbiałam Yodę, bo był mały, zielony i śmiesznie mówił.

   Po raz kolejny, już świadomie, obejrzałam wszystkie filmy całkiem niedawno razem z chłopakiem – i muszę szczerze przyznać, że wtedy nie zakochałam się w historii Lucasa, nie zaczęłam piać z zachwytu nad fabułą i nie wyczekiwałam z zapartym tchem kolejnej części. Moja przygoda z odległą galaktyką tak naprawdę zaczęła się 19 grudnia tego roku. To wtedy dopiero poczułam w sobie moc fenomenu Gwiezdnych Wojen.

   Sala kinowa była pełna, jak nigdy. Kilka sekund przed pojawieniem się na ekranie napisu „Star Wars” i dźwiękiem charakterystycznej w całej galaktyce muzyki, wszyscy dookoła mnie wstrzymywali oddech. A kiedy się zaczęło, dało się słyszeć – naprawdę! - jak ludzie dookoła się uśmiechają. Starsi dlatego, że mogli znowu powrócić do odległej galaktyki, młodzi – bo w końcu będą świadkami jak legenda rodzi się na ich oczach.

   Nie jestem podłym Sithem, by zdradzać wam fabułę, dlatego też postaram się lawirować tak, by nie umknęło mi nic, chociaż wierzcie, że chcę z kimś podzielić się tym, co widziałam. Z chłopakiem nie mogę, bo był w takim szoku, że na pewne tematy nakazał mi milczeć, żeby się nie denerwować.
   Nie bez powodu cała fabuła była owiana taką tajemnicą – bo obraz zachwyca, bo są wątki, które na zawsze kończą coś, co wydawało się być stałe i pewne; jeśli czytaliście jakieś spojlery sprzed premiery, to mogę obiecać, że żaden z nich się nie sprawdził. Nikt nie odgadł pomysłu wielkiego J.J. Abramsa, bo umysł geniusza przejrzeć jest naprawdę trudno.

   Jeszcze przed premierą zarzucano Abramsowi, że chce on odejść od historii, która była w książkach i komiksach z tej serii, że decyduje się postawić na własny pomysł wizji przyszłości galaktyki i że może skończyć się to wielkim fiaskiem. Niektóre plotki głoszą, że jego wizja nie była nawet wizją samego Lucasa, że Abrams poprowadził całą fabułę w inną stronę. Jak dla mnie, była to jedna z jego najlepszych decyzji – zdecydowanie stanął na wysokości zadania i zrobił to, co reżyser zrobić musi – zachwycił, rozbawił, wkurzył do granic możliwości i zaciekawił widza. Obok tego filmu nie da się przejść obojętnie; każdy po seansie będzie miał coś do powiedzenia, do skomentowania. Wywierano na niego ogromną presję, miliony fanów zasiadło w kinowych fotelach, by rozliczyć go z jego pracy – i ja daję Abramsowi najwyższą notę i żałuję, że nie stanie już za kamerą w kolejnej części.

   Reżyser postawił na młodość; stara gwardia stoi jakby z boku i obserwuje poczynania kolejnego pokolenia, które jest bardziej nowoczesne, bardziej zróżnicowane, bardziej „nasze”. O ile Han, Luke i Leia byli już dorośli w „Nowej nadziei” o tyle bohaterowie „Przebudzenia mocy” to bardziej wyrośnięci nastolatkowie, niż poważni ludzie. Dzięki temu widać tchnienie nowości, na ekranie jest ten typowy dla nastolatków bunt i ironia. Pojawił się też humor, którego w dawnych częściach poskąpiono a szkoda, bo jak widać na tym przykładzie, w żadnym stopniu nie uszczknąłby on niczego z fabuły.

Ach i jeszcze jedno; w „Przebudzeniu Mocy” pojawił się bohater idealny – szybki, mądry, zabawny, odważny, odgrywający jedną z najważniejszych ról w filmie – robot BB-8. O ile C-3PO miał zabawne, lekko chamskie odzywki w „swoich” częściach, o tyle BB-8 mimo że nie mówi ludzkim językiem, był o wiele zabawniejszy poprzez swoje gesty (które i tak sprowadzały się jedynie do przekrzywiania okrągłej głowy) i wydawane dźwięki. Nie ma chyba osoby, której nie urzekłby ten mały, rezolutny robot.

   „Przebudzeniu Mocy” zarzuca się zbytnie powielanie poprzednich części – jak dla mnie jest to wyrazem szacunku dla tych, którzy właśnie za te poprzednie filmy pokochali całą serię. Gdyby całkowicie odejść od tamtego świata, to tak, jakby zapomnieć w naszej rzeczywistości, że kiedyś Ameryka była angielską kolonią, że istniał ktoś taki jak Hitler, że Rzym władał kiedyś większością Europy. Nie da się odciąć od przeszłości i nie da się nie powielać wzorców, bo po to się to robi, aby nie zapomnieć jak to wszystko się zaczęło, skąd się to wzięło i do czego się dąży.

    Co do czarnego charakteru – wiadomo, że trudno byłoby sprostać fenomenowi Lorda Vadera i jego mrocznemu życiorysowi. Kylo Ren stara się dosięgnąć do pięt mistrza, ale już teraz widać jego słabości, które kiedyś mogą stać się jego siłą. Za dużo emocji w nim wrze, by mógł stać się kimś potężniejszym niż Anakin, dlatego jego władza nie jest niepodzielna, tam nie ma absolutyzmu, jaki był 30 lat wcześniej. Tajemniczo, wiem, ale po poznaniu jego historii zrozumiecie o czym mówię. I przekonacie się, że tych dwóch łączy więcej niż tylko Ciemna Strona Mocy...

   Czy czegoś mi w filmie brakowało? Jednego. Brakowało tego krótkiego dialogu, który na zawsze zapisał się w historii kinematografii: - I love you. - I know.
   
    Wracając jeszcze do starych cytatów warto przytoczyć jeszcze ten, który padł z ust księżniczki Lei w „Powrocie Jedi”: Znaleźli się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie. Oczywiście zostali bohaterami.” Jak widać, księżniczka nigdy się nie myli, nawet po 30 latach.

    Dawno temu w odległej galaktyce zapewne nie wiedzieli, że potrzeba będzie Abramsa, BB-8 i szczypty Disney'owskiej magii, by Gwiezdne Wojny pozyskały nowego wiernego widza. Długo nie dałam się przekonać Mocy. W końcu uległam. A skoro ja mogłam, to wy też przejdziecie w końcu na Jasną Stronę Mocy.



64 komentarze:

  1. Nie umiem nic więcej napisać jak tylko <3
    Ah i rozumiem Twojego chłopaka, ja też wolę pewne sprawy przemilczeć, bo inaczej można popaść w ciężką depresję.
    Poza tym też zauważyłam, że słychać było jak ludzie się uśmiechają- tylko nie wiedziałam jak to oddać słowami!
    I BB-8 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie muszę z kimś to przegadać! :D
      BB-8 - chcę takiego! Z nim podbiję galaktykę :)

      Usuń
  2. sama nie zamierzam wybrać się na Gwiezdne Wojny, a narzeczony też nie będzie mi wiercił dziury w brzuchu, bo sam fanem nie jest, ale nie wykluczam, że kiedyś nas coś natknie i obejrzymy w domowym zaciszu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja polecam obejrzeć :) i sama sobie się dziwię :)

      Usuń
  3. To ja tak miałam z moim chłopakiem, tyle, że on chciał jak nigdy omówić wszystko, a ja milczałam i coraz bardziej czułam jak wariuję. :D Aktualnie trochę się uspokoiłam i jestem bardziej neutralna, ale nadal nie potrafię pokochać kontynuacji i wolę zostać w starych Gwiezdnych Wojnach. :< BB-8 pokochałam od pierwszej sceny i od razu powiedziałam chłopakowi, że jak chce mi poprawić humor to niech mi takiego skombinuje pod choinkę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja powiedziałam, że chcę zaręczynowego BB-8, bo to bardziej przydatne niż pierścionek :D

      Usuń
  4. Ostatnio natrafiam na wiele wpisów o Gwiezdnych Wojnach, ale ich nie oglądam. Jak poczytam wszystkie, na pewno będę wiedziała o co tam chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wątpię, bo każdy chce pisać bez spojlerów :)

      Usuń
  5. tak szczerze mówiąc, to nie znam kompletnie. Ogarniam bohaterów i w sumie nic więcej, lubię fantasy czy sci-fi, ale nie takie. może w niedalekiej przyszłości nadrobię? ale siedem filmów? chyba moja nty-filmowa głowa nie wytrzyma ;o

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja się jednak boję przeczytać cały ten artykuł, bo może jednak gdzieś coś zdradzi czego wolę nie wiedzieć. Wrócę tu po wizycie w kinie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaświadczam, że spojlera nie ma :D Uważałam bardzo, żeby niczego z fabuły nie zdradzić :)

      Usuń
  7. "O ile Han, Luke i Leia byli już dorośli w „Nowej nadziei” o tyle bohaterowie „Przebudzenia mocy” to bardziej wyrośnięci nastolatkowie, niż poważni ludzie."

    Co ciekawe, Carrie Fisher miała w "Nowej nadziei" 21 lat, Daisy Ridley w "Przebudzeniu" 23 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, pokornie przyznaję się, że nie wiedziałam :)

      Usuń
  8. Ja bym z ciekawości zobaczyła, starsze części oglądałam .. tak dawno, że sama nie wiem ile z nich pamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem jedną z tych osób, które nigdy nie obejrzały ani jednego filmu z sagi i raczej się to nie zmieni ;) Totalnie mnie nie ciągnie do tego filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie powinna się do tego publicznie przyznawać, ale powiem Ci w sekrecie, że nie znoszę Gwiezdnych Wojen. Reaguję alergicznie na wszelkie wzmianki o tym cyklu i nie potrafię przebrnąć przez żaden z filmów (mimo wysiłków mojego męża) :)
    Niestety na najnowszy film też muszę iść do kina w ramach kary... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to musiałaś się teraz u mnie męczyć :(
      BB-8 spodoba Ci się na tyle, że kara będzie słodka :)

      Usuń
  11. To w ogóle nie moje klimaty. Nie czuję "zajawki" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja również. Nawet nie ciągnie mnie do tego typu klimatów. ;)

      Usuń
    2. Dziewczęta, dajcie temu szansę! :)

      Usuń
  12. Boże, ja zupełnie nie mam zielonego pojęcia o co chodzi w GW... Jezuu, ale tam jest jakaś fabuła, jakiś sens, albo cokolwiek? Bo ja tyle o tym słyszę, tyle się dzieje w świecie na temat rzekomego fenomenu, a ja... no cóż. Jestem z poza galaktyki, albo nie wiem. Nie mogę już znieść reklam, przeróbek zdjęć, i Bóg wie czego, co jawi się z tym filmem :D Ratunkuuuu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, jest i fabuła i nawet sens :D
      Spokojnie, gdzieś za miesiąc skończy się ten szał :0

      Usuń
  13. A ja powiem tak - to nie moja bajka zdecydowanie, ale moje chłopaki szaleją. Idą w środę do kina :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mimo że jestem ogromną kinomaniaczką, to jednak nie przepadam za Gwiezdnymi wojnami:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam na to iść z przyjaciółką, ale coś nam nie wyszło xd

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Możemy podać sobie ręce, bo ja również poczułam te emocje dopiero w piątek, dopiero jak obejrzałam najnowszą część :) Wcześniej "Gwiezdne wojny" nie robiły na mnie wrażenia. Widzę, że wrażenia z seansu mamy podobne. Też zakochałam się w robociku, też byłam zaszokowana pewną sceną i również podziwiam Abramsa za to, że nie poddał się presji ze strony fanów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie jakoś nie ciągnie do tych "Gwiezdnych wojn".

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja przygoda ze światem Gwiezdnych Wojen zaczęła się lata temu - kiedy byłam w 6 klasie podstawówki i zobaczyłam filmy w tv - jakoś częściej kiedyś były pokazywane ;) Potem byłam w kinie na "Ataku klonów" - to już Star Wars przeżywane świadomie. Dziś udało mi się pójść na "Przebudzenie mocy" -> ludzi na sali mniej, ale atmosfera taka przyjazna jak mało kiedy! Co do spoilerów... to te, które widziałam jeden z nich się sprawdził - czyli Ciemna Strona Mocy jednak coś tam zaspoilerowała. Podobają mi się odwołania do poprzednich części, bo to epizody IV-VI kocham bardziej niż I-III (mimo iż Anakin w przeszłości taki przystojny....).
    Jeśli obgadać z kimś fabułę, to ja bardzo chętnie się zgłaszam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ja chętnie z Tobą porozmawiam :D pisz na maila jakby co :)

      Usuń
  19. jakoś nie kusi mnie zobaczyć ten film

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja tam fenomenu nie czuję (stare filmy - zabawne, nowe - nudnawe!), ale mój przyjaciel stuknięty na punkcie wszystkiego, co kosmiczne był zachwycony :DDD

    OdpowiedzUsuń
  21. ooo.. a ja jakoś w ogóle nie zachwycona jestem tym filmem.. :D znaczy no. nigdy nie byłam jego fanką i to może temu ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. ech dziś 5 post o GW :D zaraz miecz świetlny mnie dobije;p

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba na razie sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kompletnie nie rozumiem fenomenu GW... Zupełnie nie czuję klimatu w jaki próbują mnie wkręcić, nawet obklejone pomarańcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja kocham GW, nie wiem co musieliby zrobić bym przestała je uwielbiać:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Totalnie mnie nie ciągnie do tego filmu ;) Nie wiem, jakaś jestem ignorantka czy cos ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba mam to samo! :D Kiedyś kątem oka jakąś część obejrzałam, ale jakoś mnie nie zachwyciła i nie sprawiła, żebym chciała się zapoznać z pozostałymi ;)

      Usuń
  28. Chociaż nie jestem fanką, to reżyser jak widać się postarał, bo... podobało mi się! :D Mój chłopak to wierny fan filmów, książek, nie mógł się doczekać już od roku. Poszłam na ten film trochę, bo musiałam ;) a tak mi się spodobało, że z chęcią obejrzałabym wszystkie części. BB-8 był słodki ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. nigdy za tym nie przepadałam, nie moje klimaty wiec i najnowsza czesc mnie ani nie grzeje ani nie ziębi ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdy nie rozumiałam i dalej nie rozumiem fenomenu "Gwiezdnych wojen" :D nie przepadam, nigdy nie dotrwalam do końca filmu :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Miałam w planach przed premierą nadrobić 7 części, ale jak na razie tego nie zrobiłam. Nie lubię chodzić do kina bez znajomości poprzednich części, więc na razie nie planuję się wybierać na film. Ale chcę obejrzeć i to po części dzięki Tobie. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  32. Trzeba przyznać, że kontynuacja jest całkiem udana, nowe postacie też się sprawdziły. Do Rey ciężko mi się przekonać (jest zbyt genialna), ale Finn, Poe i BB-8 są za to świetni :) Kilka wątków zostało ciągle niewyjaśnionych i mam nadzieję, że w kolejnej części coś zostanie wspomniane.

    OdpowiedzUsuń
  33. wstyd, ale jestem zielona w temacie GW, ale mój tato jest wiernym fanem :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Mi też bardzo się ta część podobała. Jednak jeżeli chodzi o to bazowanie to było trochę przesady.
    SPOILER
    Źli znowu robią Gwiazdę śmierci i znowu można ją zniszczyć niszcząc oscylator i znowu dzieje się to za sprawą najlepszego pilota i znowu w ostatniej chwili.
    KONIEC
    A mimo tego uważam, że to naprawdę bardzo dobry film, który daje apetyt na więcej. Już nie mogę się doczekać kontynuacji!
    A BB8 jest genialny! No i humor na bardzo duży plus!

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja się dopiero na ten film wybieram.

    OdpowiedzUsuń
  36. Super film! Najnowsza część gwiezdnych wojen po prostu wymiata! może na fabuła ale efekty są rewelacyjne ! w sumie niczego innego się nie spodziewałem, to po prostu musiał być hit!

    OdpowiedzUsuń
  37. W końcu natknęłam się na jakiś pozytywny wpis o Star Wars. Nigdy jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby to obejrzeć, ale ostatnio z bratem dosłownie pochłonęliśmy sześć części. Uwielbiam postać Hana Solo :D Natomiast VII już nie tak nie oczarowała SPOILER !!!!!!!!!!!!!!!

    Może właśnie dlatego, że mojemu ulubionemu bohaterowi przedziurawili brzuch. Ale Han miał dotąd farta, może odżyje. Tylko niech pośpieszą się z VIII częścią.

    OdpowiedzUsuń
  38. No więc ta najnowsza część była pierwszą, którą zobaczyłam jeśli chodzi o Star Wars! No i się zakochałam. Korzystając z okazji obejrzałam z chłopakiem wszystkie części, które niedawno emitował TVN. No po prostu miłość od pierwszego obejrzenia :D! Nie rozumiem, dlaczego wcześniej nie obejrzałam tej serii :D. Zakochałam się na amen, mam już jedną książkę na półce, trzy są w drodze. Planujemy też zakup przepięknie opakowanych płyt DVD Blu Ray, jednak to już trochę kosztowna inwestycja :(.
    Też zakochałam się w BB-8, choć Artu też jest kochany <3 :D. Mam nadzieję, że jakimś cudem Han będzie zył, bo bardzo go polubiłam! Nie mogę się doczekać kolejnej części.

    OdpowiedzUsuń
  39. super artykuł! zakochałam się w kompletnie wszystkich częściach Gwiezdnych Wojen!

    OdpowiedzUsuń