11 mar 2015

"Althea & Oliver" - u mnie bez szału

   „Althea & Oliver” to książka dla młodzieży i wiadomo, że wobec tego będziemy mieli do czynienia z wątkiem miłosnym. Jednak dużym plusem książki jest to, że oprócz owego wątku, autorka pochyliła się nad problemem nieznanej mi dotąd choroby, nazwanej zespołem Kleinego- Levina. Objawia się tym, że cierpiący na ów syndrom bez żadnego ostrzeżenia zapadają w sen, który może trwać tygodniami. Problem dotyka głównie chłopców w okresie dojrzewania i obecnie choruje na niego jedynie tysiąc osób na świecie.

   Pomyślcie, jakby to było straszne uczucie – przespać swoją młodość. Położyć się spać w czerwcu a kiedy otworzycie oczy, odzyskacie świadomość, okazuje się, że to już sierpień, że dwa miesiące spędziliście w krainie bezsensownych snów.

   Akcja książki ma miejsce w połowie lat 90, chociaż nie czuło się tak bardzo tego klimatu ubiegłej dekady. Być może to wina tego, że w Polsce inaczej się odczuwało tamten czas niż w Ameryce?  Brakowało mi tej swobody, tego powiewu świeżości, nowości, który był wtedy u nas. Szczerze mówiąc, większość książki mogłaby mieć miejsce i w czasach współczesnych, nie widać jakiejkolwiek różnicy. 

  Najbardziej w „Althei & Olivierze” zirytował mnie fakt, że matka chłopca wprawdzie zabierała go do lekarzy, próbowała ustalić co mu jest, ale wszystko to robiła bez … zaangażowania? Kiedy zapadał w sen, ona po prostu siedziała w domu, paliła papierosy i czekała aż się przebudzi. Wprawdzie matką nie jestem, ale gdyby moje dziecko zasypiało na tygodnie, poruszyłabym niebo i ziemię, żeby dowiedzieć się, co się dzieje. Wystawałabym pod gabinetem każdego lekarza, który mógłby mi pomóc, szukałabym informacji w książkach (pamiętajmy, że to lata 90, wujek Google by nie pomógł za bardzo), ba! poszłabym do gazet, żeby nagłośnili tą sprawę, by ktoś mi pomógł. Ten jej spokój nijak nie pasował mi do postaci matki. Zachowywała się jakby średnio ją obchodziło co dzieje się z jej synem.


„- Zła wiadomość, Olivierze, jest taka, że to się znowu powtórzyło. Dobra jest taka, że lekarze nie wiedzą, co ci jest – mówi Nicky [matka].”

   Jest jeszcze i wspomniany wątek miłosny, to, co najbardziej przypadło mi do gustu w debiucie Cristiny Moracho. Czytanie o nastoletniej miłości ma to do siebie, że tą książkową odbieramy podobnie jak tą przeżytą przez nas samych. Początki związku dwójki głównych bohaterów są dla mnie niezwykle delikatne, pełne śmiechu, niewiadomej, odrobiny szaleństwa i zatracenia. I właśnie pisanie o takich sprawach wychodzi autorce wyśmienicie. Kiedy przekazywała nam relację, którą stworzyła między Altheą a Olivierem, robiła to idealnie, z wyczuciem i odpowiednimi emocjami (których zabrakło u matki, że się tak przyczepię.)


„Althea odwraca głowę. Podnosi okulary i mrugając, spogląda w stronę Oliviera, który zmusza się do uśmiechu. Chwilę później dochodzi do siebie, uświadamia sobie, że cieszy się na jego widok, i zrywa się na równe nogi (…).

Kiedy jest już na ziemi, robi dokładnie to, czego się spodziewał, czyli obejmuje go za szyję i przyciąga do siebie. Jego czoło spoczywa na jej ramieniu.” 
 
   Debiuty rządzą się swoimi prawami; mają upust w ocenie z racji tego, że ich autorzy dopiero uczą się obycia z piórem (czy raczej z klawiaturą.) Cristina Moracho z pewnością zadziwi nas jesz
cze nie raz i stworzy wiele fascynujących powieści. Mi jednak na razie nie jest po drodze z jej stylem; podczas czytania coś mnie w tej książce uwierało, uparcie nie dawało mi spokoju. Podobnie mam z Murakamim, którego kochają miliony a ja jakoś nie mogę 'poczuć'.
 
   Sądzę, że w tym przypadku będzie to sytuacja podobna do tej z książką „Hopeless”. Każdemu się podobała, każdy się zachwycał a u mnie nie wywołała potoku łez i nie zawładnęła moim sercem. I tak czuję, że „Althea & Oliver” to ta sama bajka; zachwyci Was ta książka, chociaż w mojej ocenie wypada przeciętnie. Może mam w sobie za mało empatii, może jestem nieczuła na takie sprawy, albo po prostu „sorry, to nie mój klimat”. Cristina Moracho mnie nie oczarowała, chociaż wierzę, że z książki na książkę będzie lepsza i tchnie więcej emocji w swoich drugoplanowych bohaterów (tak, nadal czepiam się matki Olivera.) Ani Wam jej nie odradzam ani nie polecam – zdajcie się na własną intuicję. 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu 

 

112 komentarzy:

  1. A mi się bardzo podobała, przez tą jej dziwaczna fabułę chyba. Uważam, że jest fajną świeżynką na rynku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli miałam rację, że innym się książka podoba, tylko ja jestem zacofana emocjonalnie :P

      Usuń
  2. Ja nie czytałam, ale sama fabuła mnie nie zachęca a jestem mega czuła i empatyczna, więc się kochana Agatko nie zamartwiaj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już tak mam z charakteru, że się zamartwiam :P

      Usuń
  3. Ja również jej nie czytałam, ale ta historia wydaje się być ciekawa. Jak zrobią film na jej podstawie, to z chęcią oglądnę, bo uwielbiam je oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście lata 90-te u nas a na Zachodzie to zupełnie inna bajka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam. Ale nie kusi mnie aby po nią sięgnąć :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka wydaje się być fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Interesting!! ;)
    Kisses from Spain.
    Xoxo, P.

    My Showroom


    OdpowiedzUsuń
  8. Historia wydaje się być ciekawa, chociaż obawiam się lekko rozczarowania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się lekko rozczarowałam niestety :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. O, a myślałam, że będziesz nią zainteresowana :)

      Usuń
  10. oj chyba nie dla mnie.. chociaż "Gwiazd Twoich wina" było spoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Gwiazd Twoich wina" bardzo mi się podobało :) ale w takich książkach, o podobnych tematykach chodzi o te niuanse :)

      Usuń
  11. Książki dla młodzieży staram się omijać szerokim łukiem, ale wydaje się być niezła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio w przerwach od nauki lubię sięgnąć po takie młodzieżowe książki, i z pewnością i tą przeczytam, zapowiada się całkiem ciekawie, zobaczymy :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się coś pomyliło czy Ty się do matury uczysz w tym roku? :)

      Usuń
  13. Ciekawa jestem jaki jest wątek miłości, bo relacja matka-syn faktycznie zbyt... jakby to ująć... no nie jest kolorowo :P Znamy raczej takie matki, które wszystko robią by uratować dzieci od chorób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie i to mnie mierzwiło okropnie w tej książce :)

      Usuń
    2. Ale plus że jest poruszana tutaj taka choroba, bo faktycznie coś mi się kiedyś o niej obiło o uszy, ale jednak nie znam jej. A lubię książki, z których można się czegoś praktycznego i mądrego dowiedzieć.

      Usuń
  14. Przybiegłam sprawdzić jak Twoja opinia, ponieważ sama jestem po lekturze tego debiutu i mnie... niestety nie oczarowała, jestem dziwnie rozczarowana, co postaram się opisać w recenzji. Widzę, że i Tobie nie przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uf, to nie tylko ja tak mam :) już pędzę zobaczyć jak Ty to oceniłaś :)

      Usuń
  15. Raczej nie czytam takich książek, ale za sprawą pewnej recenzji powoli zaczynam się łamać i zastanawiać czy jednak nie sięgnąć po powieść Moracho. Pomyślę jeszcze nad tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A podeślesz mi tą recenzję? :)

      Usuń
    2. Proszę :)
      http://vegaczyta.blogspot.com/2015/03/althea-oliver-cristina-moracho.html

      Usuń
  16. Pierwszy raz słyszę o tej książce, historia wydaje się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ciekawa :) pomysł na książkę autorka miała dobry :)

      Usuń
  17. Sama nie wiem, jeszcze pomyślę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. To chyba książka nie dla mnie ;< Szczególnie po tym jak przeczytałam o zachowaniu matki -.-

    OdpowiedzUsuń
  19. Faktycznie, natknęłam się na wielkie WOW z powodu tej książki pośród nastolatków. Mnie ogólnie jakoś historie romantycznie nie jarają, więc raczej sobie odpuszczę. Czekam na jakiś kryminał. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niedługo będzie i recenzja kryminału :p

      Usuń
  20. Hmmm..mam książkę. Jestem ciekawa czy mi się spodoba. Hopeless mi się podobało ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. nie czytałam i sama nie wiem czy chcę przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie czytałam, także nie mogę się wypowiedzieć, ale np. wszyscy się zachwycali ,,Gwiazd naszych wina" - także spodziewałam się super świetnej lektury, a jednak trochę mnie rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja miałam podobnie ze wspomnianym "Hopeless" :)

      Usuń
  23. Nie dla mnie, odpuszczam ostatecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj, nie to nie moje klimaty. Czekam na coś porywającego, od autora wymagam, porwij mnie , pozwol mi się zakochac w tym o czym ale przede wszystkim jak piszesz.
    Stałam się chyba wybredna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To specjalnie dla Ciebie poszukam takiej książki :)

      Usuń
  25. nie czytałam tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  26. łe nie zachęca, bohaterowie bez zaangażowania w akcję w zdrowie własnych dzieci??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to nie jest przedstawione jako niewłaściwe zachowanie ;)

      Usuń
    2. patologia! niczym "dlaczego ja" xd

      Usuń
    3. Hahah, mogłabym być scenarzystką "dlaczego ja!"

      Usuń
  27. A ja chętnie sięgnę. Muszę się sama przekonać, czy było warto :)
    Pozdrawiam, Mz.Hyde

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze :) daj później znać jak się podobało :)

      Usuń
  28. Matko jak się cieszę, że nie tylko ja mam tak, że to co innym się podoba mnie wcale nie zachwyca! Ta książka podejrzewam, że podobnie jak Ciebie zbytnio by mnie do siebie nie przekonała ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Hopeless mnie urzekło, ale wywołało wybuchów łez i wielkiego oszołomienia. Dopóki nie napisałaś o tej chorobie, nawet o niej nie słyszałam. Mam ogromną ochote na zapoznanie się z tą pozycją i poznanie choroby bliżej.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o chorobie to można się trochę z książki dowiedzieć :)

      Usuń
  30. Dosyć ciekawe, jak na młodzieżową książkę. Słyszałam coś o tej chorobie, całe szczęście, że rzadko występuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mi się spać ostatnio odechciało :)

      Usuń
  31. Przepraszam, że znów piszę z anonima, ale nie pamiętam hasła na moje konto google -_______-
    Dziękuję bardzo za polecenie mi serii o sukubach (znaczy się wlaśnie szukam drugiej części), była genialna. :)
    Pisałaś że nie wiesz w jakim przedziale wiekowym jestem. Co wcale mnie nie dziwi xD Mam prawie 15-stkę, więc jeszcze 14-stkę (i niech tak pozostanie - nie chcę dorastać). Na razie nie zgłaszam się po więcej propozycji, a propos posta pewnie nie dałabym rady przeczytać książkę, która mnie irytuje lub nie jest w moim typie, z czego naprawdę gratuluję. Po za tym odnoszę wrażenie czy Oliver przespał połowę lektury?
    okay, nieważne.

    Dziękuję!,
    Agnieszka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dorastaj zbyt szybko, masz rację :) Ciesz się swoim wiekiem :)
      Przespał tak 1/3 książki lekko licząc :) I cieszę się, że mogłam pomóc.

      Usuń
  32. To nie jest książka, która mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
  33. Wątek miłosny - jak dla mnie nie, nie, nie . Muszę przeprosić się z kilkoma książkami, które leżą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszaj się :) ja chyba też muszę przeprosić moje :)

      Usuń
  34. Ostatnio mam niesamowitą ochotę na jakąś fajną książkę o miłości i nic nie mogę znaleźć. Ta seria mnie nie przekonuje, także raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ps Kocham Cię" jeśli chcesz o miłości :)

      Usuń
  35. Kiedyś oglądałam porządny dokument o tej przypadłości (chorobą bym nie nazwała, ale to subiektywne odczucie). I nie zgodzę się, że najczęściej to dojrzewający chłopcy - w równym stopniu zapadają na to i dojrzali ludzie, obu płci.
    Chociaż nie wiem, skąd masz informacje - moje są nie z internetu, a po prostu, z obycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje informacje są z Wikipedii i powyższej książki :)

      Usuń
  36. Też tak często mam z książkami, że to co się wszystkim wokół podoba, to mi niekoniecznie, i na odwrót ;-) Ale w sumie sama książka intryguje :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Pomimo, że dla Ciebie wydaje się przeciętna, to czuję, że przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Takie książki są bardzo do siebie podobne. Praktycznie występuje tam jeden i ten sam wątek i powtarzana non stop ta sama historia tylko, że z delikatnymi zmianami. Ale to wielu osobom nie przeszkadza i się podoba i oczywiście nie ma w tym nic złego. Ja osobiście lubię od czasu do czasu przeczytać tego typu książkę, ale powoli czuję, że wyrastam z takich opowieści i troszkę mnie nudzą. Co do recenzji to bardzo fajna. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Jakoś mnie nie przekonała.

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo zaciekawiłaś mnie tą ksiązką ! :)
    http://teenluxy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. Książka mnie zaciekawiła, jednak już widzę, że bohaterka matki tego chłopaka również bardzo by mnie irytowała. Nie lubię takich pustych wręcz charakterów, dlatego chyba odłożę czytanie tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że nie znam takiej rzeczywistej osoby :)

      Usuń
  42. Chyba za stara jestem na tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
  43. Już pierwszy akapit twojej recenzji mnie zachęcił, bardzo podoba mi się tematyka książki. Nie jest to takie oklepane, bo jeśli w książkach pojawia się problematyka chorób- jest to śmiertelny nowotwór. Przynajmniej tak mi się kojarzy. Pozdrawiam :).

    http://miacocolino.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  44. Muszę przeczytać kilka z tych książek. Fajnie że dajesz takie notki ! :)Pozdrawiam cieplutko ;) Może zajrzysz do mnie i zaobserwujesz ? Ja się odwdzięczę :)
    daisy-bloog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  45. Sama nie wiem czy chciałabym przeczytać tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
  46. Mam mieszane uczucia co do tej książki ;P

    OdpowiedzUsuń
  47. myślę, że książka ta spodobałaby mi się :)

    Pozdrawiam, correct-incorrect.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  48. Awwww, nie wiem, czy mnie zachwyci, bo zwyczajnie nie zamierzam po nią sięgać :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja już wyrosłam z literatury młodzieżowej, a ostatnio bardzo cierpię, bo nie mam czasu na beletrystykę :(

    OdpowiedzUsuń
  50. Czasem zdarza mi się spać po 11 h i gdy wstanę, to jestem na siebie wściekła, więc nie wyobrażam sobie, by nie budzić się przez kilka tygodni. A o chorobie również wcześniej nie słyszałam.
    Co do książki, to myślę, że to całkiem nie mój styl, więc jak dla mnie odpada.

    OdpowiedzUsuń
  51. A ja jestem ciekawa tej książki i jeśli trafi do mnie to na pewno przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Niestety to także nie mój klimat. :P Wszystkie te new adult, no coś mnie od nich odpycha.

    OdpowiedzUsuń
  53. Zapowiada się interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Kolejna książka w kolejce do przeczytania :)
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  55. chyba sie skuszę:D http://www.kreatywne24.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  56. Nie czytałam nigdy tej książki! Musiałabym zapoznać się z lekturą, by stwierdzić, czy mi odpowiada :)

    NOWY POST NA FABRYCE MIĘTY KLIK! :))

    OdpowiedzUsuń
  57. Wydaję mi się, że warto po nią sięgnąć. :D Hm... o chorobie faktycznie nie słyszałam... Ciekawe, ciekawe, będę musiała wgryźć się w temat.

    Tak, mam na szyi węża. I to takiego prawdziwego. :))

    OdpowiedzUsuń
  58. Też myślę "ej sorry nie mój klimat", ale tematyka tej książki wydaje się ciekawa. Ta cała choroba wydaje się jakimś innym, ciekawszym pomysłem. Nie przepadam za książkami, gdzie akcja dzieje się np. w latach 90, ale ta nowela zaintrygowała mnie.

    Pozdrawiam :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  59. Wydaje się być całkiem ciekawa szczególnie przez tę chorobę a ja przyszły medyk jestem tym bardzo zainteresowana. Jeśli kiedyś gdzieś ją ujrzę to myślę,że zrobię wszystko by ją zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
  60. To już kolejna recenzja tej książki, gdzie czytam narzekania na postać matki, więc rzeczywiście jest ona chyba skopana.

    OdpowiedzUsuń
  61. okładka zgapiona z 'the fault in our stars'.... nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  62. Tak jak już pisałyśmy na innym blogu tą chorobę bardzo dobrze znamy z książek medycznych. Opowieść na jej tle może być dla nas bardzo interesująca a przede wszystkim może ją ukazać od strony psychicznej a nie medycznej. Dlatego zapiszemy sobie ten tytuł i sięgniemy po niego gdy nadejdą trochę spokojniejsze dni :)

    OdpowiedzUsuń