25 mar 2016

Jak być dobrą żoną - tajemnica (nie) szczęścia małżeńskiego


   Wprawdzie obiecałam wam dzisiaj świąteczny post, ale na cóż wam moje życzenia puchatych królików i żółtych kurczaków? Co da wam wysłuchiwanie moich żalów o tym, jak to co roku ludzie kradli mi coś z koszyczka podczas święcenia? A to kiełbasę a to pięknie wyhaftowaną przez babcię serwetkę?

   Z okazji Świąt mam dla was coś o wiele lepszego. Coś, co odmieni wasze życia, nada sens waszemu jestestwu i naprowadzi was na jedyną właściwą drogę. 

   Całkowitym przypadkiem trafiłam ostatnio na poradnik z 1955 roku, autorstwa pewnej amerykanki, która pisała o tym jak być dobrą żoną. Dobrą, nie idealną, tak więc te zasady wcale nie są czymś niezwykłym i fenomenalnym. 
   Wiele z was jest już po ślubie, ale nie martwcie się - ciągle macie szansę, aby żałować za swoje grzechy i się poprawić. 
   Te, które do ołtarza pójdą w niedługim czasie (Angelika!), będą dzięki mnie świetnie przygotowane do tej nowej życiowej roli. 
   A reszta w mig znajdzie mężów, jeśli zacznie głosić zasady, które zaraz wam przedstawię. 

   Ah, moje komentarze są oczywiście ironiczne - to informacja dla tych, którzy myślą, że ja tak na poważnie. 

- Przygotuj obiad, najlepiej wcześniejszego wieczoru, tak by mieć pewność, że będzie gotowy na czas na powrót męża - po co odpoczywać po całym dniu pracy, no po co? Już nie musisz się krygować i udawać, że masz ochotę na relaks. Nie! Możesz w końcu zrobić to, co chciałaś od zawsze - założyć fartuszek i poszaleć w kuchni, żeby Twój mąż mógł cieszyć się codziennym, ciepłym obiadem. Oczywiście nie może to być coś tak łatwego i trywialnego jak bigos czy rosół; wątróbka z gęsi w sosie szparagowym byłaby niezła. A jak będziesz robiła pierogi, to rób je w wielkich ilościach, żeby mąż mógł podzielić się nimi w pracy z kolegami, którzy nie mają dobrej żony. 

- Przygotuj się na powitanie męża. Odpocznij przez kwadrans, by być odświeżona na jego przyjście. Popraw makijaż, zawiąż wstążkę na włosach i wyglądaj rześko - czyli znajdź taką pracę, by być w domu minimum godzinę przed nim! Nie możesz nie pracować, bo nie możesz stwarzać presji, że jest on jedynym żywicielem rodziny ( w ogóle to jego wypłata powinna być przeznaczana jedynie na jego rozrywki.) 
Zaraz przed powrotem oblubieńca ogól nogi, zrób makijaż, ubierz sexi bieliznę, nastaw mecz w telewizji i przelew zimne piwo do kufla. Tak przygotowana możesz otworzyć drzwi swojego najwspanialszemu, chwilę przed tym nim sięgnie on do klamki. 

-Pamiętaj, że mąż spędził dzień w pracy, przebywając wśród zmęczonych twarzy - musisz być zawsze wypoczęta, promienna i zadowolona! Mimo wszystko, nawet jeśli tego samego dnia zdechł ci chomik, którego miałaś od dzieciństwa (mało prawdopodobne, wiem, ale cały ten poradnik jest absurdalny.)

- Bądź radosna i interesująca - no tak, musisz jeszcze - podczas upiększania się - przeczytać poranną prasę i obejrzeć TVN24, dla zaktualizowania informacji. Nie zaszkodziłoby jeszcze, gdybyś przed snem przeczytała biografię piłkarza czy perkusisty z jego ulubionego zespołu, żeby móc zabawiać go ciekawostkami. 

- W chłodniejsze miesiące rozpal ogień w kominku - taa, i pamiętaj, żeby się przy tym nie ubrudzić. Oh, oczywiście później musisz pamiętać o zgaszeniu ognia i wymieceniu sadzy. Nie, nie możecie mieć elektrycznego kominka, bo to nie ten nastrój. Poza tym on jest drogi a mąż nie może czuć presji, że musi na coś zarabiać pieniądze. Pamiętaj, że jego wypłata powinna przeznacza być na jego przyjemności. 

- Ogranicz hałas. Wyłącz pralkę, suszarkę, odkurzacz. Poproś dzieci, by zachowywały się ciszej - a, to ja jeszcze prać muszę w międzyczasie malowania się i czytania prasy? Matko, my kobiety to jednak wiele potrafimy. Co do uciszenia dzieci, to jedynym rozwiązaniem wydaje mi się podanie im jakiś leków nasennych, żeby same z siebie zechciały siedzieć cicho, bo tata wrócił do domu. 

- Powitaj męża ze szczerym uśmiechem, by widział jaka jesteś szczęśliwa na jego widok - a nie łatwiej byłoby kupić mu psa? Pies zawsze się cieszy i jeszcze ogonem pomerda a żona ręką co najwyżej. Chociaż psa trzeba wyprowadzać na spacer a żonę niekoniecznie... Nasuwa mi się tutaj wredne pytanie - czy mąż też musi pokazywać, że cieszy się na nasz widok? Bo coś mi się zdaje, że on może - według autorki poradnika - patrzeć na nas z nienawiścią a my mamy to przyjąć z miłością i uwielbianiem (że w ogóle patrzy.)

- Słuchaj go. Nawet jeśli masz mnóstwo spraw do przekazania, to nie jest dobry moment na dzielenie się swoimi problemami - rozbiłaś mu samochód? Sprzedałaś na allegro jego sprzęt wędkarski? Twoja mamusia przyjeżdża do was na cały miesiąc? Spokojnie, nie musisz go o tym informować, poradnik ci na to pozwala. To jedyny sensowy podpunkt. 

A teraz czas na prawdziwą bombę!

- Nigdy nie narzekaj, gdy mąż wraca z pracy. Także nie krytykuj, kiedy spóźni się na obiad lub całą noc spędzi poza domem - dobra żono, zrozum, że twój najwspanialszy musi czasami po prostu wyjść z domu i do niego nie wrócić. To zapewne twoja wina, więc nie wiń nikogo poza samą sobą. Ewentualnie możesz podzielić się winą z dziećmi, które hałasowały kiedy tata był w domu i z pralką, która uparcie nie chciała się wyłączyć.
Tak, tak, mężczyzna ma swoje sprawy i chodzi swoimi drogami a my musimy to akceptować.

- Nie podważaj opinii męża. Nie dopytuj się też o motywy jego postępowania - jak cię zdradzi to zdradzi, po co drążyć temat? Jak przyniesie do domu noworodka i powie, że to jego to przytul je do piersi i wychowaj jak swoje. A jego kochankę ugość przy stole, w końcu kobieta musi być wartościowa, skoro twój mąż zdecydował się z nią sypiać. I doceń, że od ciebie nie odszedł, przecież mógł.

- Dobra żona zna swoje miejsce - pozwolicie, że już nie skomentuję? Bo siły mnie opuściły i boję się, że jak jeszcze trochę mi opadną i ręce i piersi to będę mogła zakryć nimi pępek (piersiami, nie rękami.)

   Kochane! Teraz wiecie, że prawdopodobnie nie jesteście i nie będziecie dobrymi żonami. Macie w związku z tym dwa wyjścia - albo się zmienicie albo po prostu pogodzicie się z tą smutną prawdą i popatrzycie ze współczuciem na waszych wybranków, że nie przyszło im żyć w Ameryce pół wieku temu. Wtedy mieliby życie jak w bajce.


   Mimo wszystko - nie dobre żony i biedni mężowie! - Wesołych i pogodnych Świąt! 

99 komentarzy:

  1. Czyli najlepiej chyba nie wychodzić za mąż. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, najlepiej pogodzić się z tym, że się dobrą żoną nie będzie :D

      Usuń
    2. Gorzej jak mąż oczekuje takiej, dobrej żony. ;D

      Usuń
    3. A to już nie nasz problem, prawda? :)

      Usuń
  2. Dobre. Poprawiłaś mi humor :)
    Aż dziw bierze, że wydano taką książkę...
    Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie mogłam znaleźć informacji czy to książka była czy artykuł :) w każdym razie takie coś istnieje :)

      Usuń
  3. Czytałam o tej książce z poradami dla żon idealnych z amerykańskich przedmieść 60 lat wstecz. Po tygodniu stosowania się do tych rad każda żona zakopałaby żywcem swego męża:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, nie każda :) jedynie co druga :D

      Usuń
  4. hihi świetny post :D Wesołych, wesołych !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. W takim przypadku chyba nie mam co szukać kandydata, bo dobrą żoną na pewno nie będę :)
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, na pewno się znajdzie taki, który to zaakceptuje :)

      Usuń
  6. Dobry post! Ja żoną idealną nie jestem, a jak komuś przeszkadza to niech ucieka do mamusi :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze mówiąc, gdybym tego dnia jednak wjechała ulubionym samochodem męża w drzewo to bym się do tych zasad zastosowała :D Ogólnie cała książka chyba zakłada sytuację, w której mąż ma bardzo ciężką pracę, a żona tylko przebywa w domu i pilnuje kucharki i służących...
    Czasami warto poczytać takie rzeczy, choćby żeby uświadomić sobie, w jak wspaniałych czasach żyjemy.
    Z drugiej strony, jakby to potraktować ogólnie, jak taki zbiór rad ,,jak sprawić przyjemność bliskiej ci osobie" to może się przydać. Dlaczego na przykład mąż nie mógłby się raz zastosować do tych rad? Myślę, że taka niespodzianka dla każdego byłaby miła, tylko zmuszanie się codziennie do takiego życia to katorga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż nie może, bo mąż to pan i władca przecież :)
      Wszystko z umiarem a obie strony będą szczęśliwe ;)

      Usuń
  8. W sumie to bardzo fajnie się to czytało z przymrużeniem oka ;) Niestety w dzisiejszych partnerskich związkach (małżeńskich i nie tylko) zasady nieco się zmieniły. Chociaż z moich obserwacji wynika, że kobiety - pomimo, że niejednokrotnie mają pracę równie ciężką jak mężczyźni - i tak ogarniają w domu więcej (albo tylko ja trafiłam na takie przypadki ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się bardzo cieszę, że jednak te stosunki mąż-żona uległy zmianie :) robimy więcej, ale zdarzają się tacy faceci, którzy przynajmniej chcą pomagać :)

      Usuń
  9. Także ten, wydrukować i na lodówkę: D Lecę golić nogi, zaraz wraca;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Brr aż ciarki przechodzą. A najgorsze, że pewnie nadal znajdą się kobiety i mężczyźni myślący w ten sposób. Może nie tak ekstremalnie, ale podobnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam nawet jeden taki przypadek - zgroza!

      Usuń
  11. Dobrą kandydatką to ja nie jestem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. wniosek jest jeden: dobrą kandydatką na żonę to ja nie jestem, oj biedny ten mój przyszły, biedny :P a co do witania męża uśmiechem, by widziała jak jestem szczęśliwa na jego widok, mam tylko jedną odpowiedź: lepiej niech kupi sobie psa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mój kupił psa? :D Kurdę, chyba za mało radości okazywałam. Vuko jak go widzi to zawsze trąca go nosem w intymne części ciała - może też powinnam? :D

      Usuń
    2. ja chyba też swojemu za mało radości okazywałam na jego widok, bo też sprawił sobie psa-3,5 roku temu, a parą jesteśmy od lat 4 :P

      spróbuj, może właśnie w tym tkwi sekret :P

      Usuń
    3. No widzisz! Łukasz też tak po pół roku Vuka kupił, więc chyba coś z nami nie tak :D

      Usuń
    4. nawiązując do obrazka, bo oni się nie modlili i trafiłyśmy im się my:P

      Usuń
    5. Aaaaa :D czyli sami sobie winni :)

      Usuń
  13. Wydaje mi się, że odczytywanie tego typu poradników przez współczesne standardy to anachronizm :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to tylko 60 lat różnicy :) jedno pokolenie :)

      Usuń
    2. Też podzielam zdanie Scarlett, w ciągu tych 60 lat zaszło naprawdę wiele zmian, ogrom zmian. Sama technika, jak poszła na przód, myślenie ludzi, dopiero od kilku-kilkunastu lat mówi się głośno oraz w mediach o tym, że kobiety też pracują i utrzymują rodziny. Ameryka a Polska to też spora różnica. Oczywiście współcześnie może dziwić, wręcz irytować ten artykuł/książkę, jednak należy patrzeć na nią z przymrużeniem oka i nie brać nic na serio :)

      Usuń
  14. Generalnie zastanawiam się jak odpocząć te 15 min, jednocześnie podgrzewając obiad zrobiony dzień wcześniej :D
    Grunt to myśleć, że mąż i tak ma jak w bajce, nawet jeśli nie egzystował pół wieku temu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po co odpoczywać? :) Miłość męża musi wystarczyć :)

      Usuń
  15. Aż strach pomyśleć, że ktoś ma takie poglądy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba nigdy nie będę dobrą żoną :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  17. To ja jednak się cieszę, że żyję w XXI wieku, bo tych wymagań na pewno bym nie spełniła ;)
    Wesołych Świąt!
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W latach 50tych był zupełnie inny pogląd na sprawy małżeńskie. Porównaj sobie do tej książki "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?" :D

      Usuń
    2. Aż się boję pomyśleć co będzie za 50 lat :D

      Usuń
  18. Gdzieś czytałam artykuł napisanyna podstawie tej książki... Cóż, przyznać muszę ze te rady są teraz śmieszne, ale niektórzy nadal mają takie przeświadczenie, że żona musi, powinna taka być. Nie dałabym się tak "ustawić", o nie ! :)

    Wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej takie przedświadczenie mają starzy kawalerowie :)

      Usuń
  19. Inne czasy innymi czasami,ale że kobieta mogła coś takiego napisać...

    OdpowiedzUsuń
  20. No coż, teraz widzimy jak ciężko miały nasze matki, babki! Chociaż sama pamiętam jak wieczorami gotowałam obiad na następny dzień ;) za to teraz gotuje z rzadka ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czemu przestałaś być dobrą żoną? :)

      Usuń
  21. "Bądź radosna i interesująca" - ha ha dobre. W szczególności po 12 godzinach pracy....

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój chłopak stwierdził, że nareszcie przeczytałam jakiś mądry poradnik (bo wysłałam mu fragmenty) :D
    Chyba nie chciałabym poznać autorki tego poradnika :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, widzisz? Teraz może w try miga o rękę Cię poprosi :D

      Usuń
    2. Chciałabym to zobaczyć :D
      Wesołych świąt :)

      Usuń
  23. Kochana życzę wspaniałych Świąt Wielkanocnych spędzonych w rodzinnej i radosnej atmosferze :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale świetne! Kurcze chyba pokaże to mamie XDD Wesołych Świąt! Miłego dnia!

    Komentarz u mnie = Komentarz u Ciebie
    http://bieganiejestspoko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajne haha wesołych! ;D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie ma co, niezłe rady. Chyba się nie nadaję na żonę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już się do tego przyzwyczaiłam :)

      Usuń
  27. Hahah post świetnie napisany :D Naśmiałam się, moze i jest w tym część prawdy ale tak jak opisałaś po kolei nie ma to zastosowania w praktyce :D
    Co powiesz na wzajemną obserwacje?

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wychodzi na to, że nigdy nie będę dobrą żoną :D
    Ale po Twoim poście nasunęła mi się inna myśl - może po prostu określę się mianem męża, a mój Luby niech spełnia założenia dobrej żony? :D Ciekawe czy dałby radę! (najważniejsza drzemka przed moim powrotem i poprawienie makijażu - już to widzę :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, genialny pomysł! Muszę o tym porozmawiać z narzeczonym ;D

      Usuń
  29. Świetny post! Naprawdę się przy nim uśmiałam :D
    Życzę Ci Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jakie to życie żony jest proste;p Po co gonić za karierą, skoro można spełnić się w iny sposób;p
    Wesołych Świąt:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zarabiać trzeba, bo mąż nie może presji czuć, no! :)

      Usuń
  31. haha zapamiętam na przyszłość owe rady:D

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak bardzo widać, że to amerykańskie myślenie. Ale czytanie tego nieco boli :>

    OdpowiedzUsuń
  33. Mój Boże... Ta rola chyba mnie przerasta :D

    Zaczytanych Pięknych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie doczytałam, że to taki poradnik ktoś napisał! Ranyboskie. Od razu mi się skojarzyło z tym filmem "Żony ze Stepford", tylko że one były ten... na baterie :D

      Usuń
    2. Żony były wspaniałe :) zauważyłaś, że po przemianie wszystkie nagle wyładniały? :D

      Usuń
  34. Hahahha, dla mnie ten cytat z początku pasuje idealnie (z tym, że nie odnosi się jeszcze do męża xD), a te zasady - wybaczcie, w takim razie chyba jestem bardziej feministka niż myślałam :D Ale widzę, ze ty też pomimo tej lekkiej ironii :D

    OdpowiedzUsuń
  35. łoooo.. to by wyjaśniało skąd tylu niezadowolonych mężów :P Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  36. fajne rady :) wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Przy podpunkcie "Dobra żona zna swoje miejsce" - Twoje objaśnienie jest boskie, witki też opadają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A weź, do dzisiaj czuję, że się obniżyły o milimetr przez te głupoty ;)

      Usuń
  38. Genialne! :D Dobrze, że nie ma ideałów dla wszystkich i faceci, chyba, zdają sobie z tego sprawę. :D
    Wesołych świąt! :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Wszystko fajnie - a był jakiś poradnik dla mężczyzn???? Jak być wymarzonym facetem dla swojej kobiety - czy to że był było już wystarczające?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wystarczył sam fakt, że był :D

      Usuń
  40. Haha, ten mem mnie rozłożył:P Spokojnych, Radosnych, Rodzinnych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
  41. No to się trochę pozmieniało od tamtego czasu - biedni mężowie! Ale zakładając, że nie czytali tego poradnika, nie wiedzą po prostu co stracili mężczyźni na przestrzeni lat, hehehe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetnie napisane, uśmiałam się czytając to. Jesteś kobietą z dobrym poczuciem humoru! :)

    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  43. Nienawidzę tego utartego pojęcia, że żona ma być niemalże ,,przynieś, podaj, pozamiataj" a mężczyzna jako głowa rodziny wracając z pracy ma wszystko otrzymywać na tacy pod nos. Jestem za równouprawnieniem ogólnie. :D Nieźle się uśmiałam, co jednak racja to racja! :-)

    OdpowiedzUsuń
  44. A w ostatnim Tygodniku Zamojskim napisali, że mułła w Arabii Saudyjskiej pozwolił mężem na zjadanie żon, ale jak są bardzo głodni....

    A z obserwacji moich rodziców wynika, że dzień dobry na powitanie nawet w rodzinie pomaga zharmonizować życie.

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetny post, czekam na kolejny z niecierpliwością :) <33

    Proszę o poklikanie w najnowszym poście, jeśli zostawisz komentarz z cenami to twój blog pojawi się w następnym poście. ♥
    http://oliwia-blogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  46. Nie miej mi za złe, ale usmiałam się przy Twoim wpisie niesamowicie ;D
    Podobało mi się :D
    Aczkolwiek nie jestem dobrą partnerką i nigdy nią nie będę. Zapytasz dlaczego? Mój wybranek kocha mnie właśnie taką złą :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Tekst cudowny, niestety obawiam się, że są domy, w których nie są to zasady nieznane czy też "z poprzedniej epoki"...

    OdpowiedzUsuń
  48. To pewnie amerykański poradnik z lat 50./60. Przynajmniej z filmów wynika, że wtedy w większości pracowali tylko mężczyźni, a kobiety zajmowały się domem, a więc nie widzę w tym nic dziwnego, że mogły pozwolić sobie na wymyślne obiady, czy układanie kokardy dla męża ;) Ale trzy ostatnie punkty są tak absurdalne, że aż śmieszne :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Rady zupełnie jak dla mojej koleżanki, która bierze ślub w maju.

    OdpowiedzUsuń
  50. Chyba się do tego nie nadaje. Świetny wpis! :D

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
  51. A istnieje może taki poradnik jak być dobrym mężem? :D Czy tylko my mamy być takie... no ja chyba nie będę dobrą żoną i jakoś mi z tego powodu nie jest przykro :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Poprawiłaś mi humor :) Wiadomo, że można podejść do tych porad ze zrozumieniem, że takie były wówczas czasy, ale myślę też, że trochę ironii nikomu nie zaszkodziło i gdy przełożyć te wskazówki na obecne czasy - wychodzi absurd :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Wszystko to jedna wielka bzdura:) Oto sekret dobrej żony. Dobra żona to taka, co po 10 latach sama odchodzi :D (Cytuję mojego szwagierka :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Już kiedyś to czytałam i oczywiście wzięłam sobie te rady do... serca :) Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  55. Czytałam z uśmiechem na twarzy, genialne;-)

    OdpowiedzUsuń