13 cze 2015

Zapowiedź


 17 czerwca będzie miała miejsce premiera książki wydawnictwa Bukowy Las "Pod kloszem". Zachęcam do zapoznania się z prologiem książki. A już niedługo konkurs, w którym będzie można ją wygrać!

O książce:
Gdyby życie było sprawiedliwe, Jam Gallahue nadal mieszkałaby w rodzinnym New Jersey ze swoim chłopakiem z Wielkiej Brytanii – Reevem. Oglądaliby razem stare skecze i całowali się między regałami szkolnej biblioteki. Z pewnością nie byłaby teraz w Wooden Barn, szkole z internatem dla młodzieży z depresją, i nie chodziłaby na lekcje do ekscentrycznej nauczycielki poświęcone wyłącznie twórczości Sylvii Plath.
Życie jednak nie jest sprawiedliwe. Reeve’a nie ma już od ponad roku, a Jam wciąż nie może otrząsnąć się po stracie. Kiedy nauczycielka zadaje swoim podopiecznym pisanie pamiętnika, przed Jam i pozostałymi uczniami otwiera się drogę do innego świata, nazwanego przez nich Belzharem. Dziewczyna odkrywa rzeczywistość, w której czas staje w miejscu, a ona znów może poczuć obecność Reeve’a. Jednak zapełniając kolejne strony dziennika, Jam musi zmierzyć się z prawdą i zdecydować, jak wiele jest gotowa poświęcić, by odzyskać to, co utraciła.

Fragment:
Prolog

"Jestem tutaj z powodu chłopaka.
Nazywał się Reeve Maxfield i bardzo go kochałam. Kiedy umarł, nikt nie wiedział, co ze mną począć. W końcu, prawie po roku, zdecydowano, że najlepiej będzie przysłać mnie tutaj. Gdybyście zapytali personel lub nauczycieli, powiedzą, że jestem tu z powodu „utrzymujących się skutków urazu psychicznego”. Takich słów użyli moi rodzice, wypełniając wniosek o przyjęcie mnie do ośrodka Wooden Barn, który opisano w katalogu jako szkołę z internatem dla „nadwrażliwych, bardzo inteligentnych” nastolatków.
W rubryce „Powód złożenia wniosku o przyjęcie do Wooden Barn” rodzice nie mogli napisać „z powodu chłopaka”.
Ale taka jest prawda.
Kiedy byłam mała, kochałam mamę, tatę i mojego brata Leo, który chodził za mną wszędzie i mówił: „Jammy, poczekaj”. Podrosłam i w drugiej klasie gimnazjum zakochałam się w nauczycielu matematyki, panu Mancardim, mimo że moje zdolności matematyczne były zdecydowanie ponżej normy.
– O, proszę, Jam Gallahue. Witamy – mawiał pan Mancardi, kiedy wpadałam na pierwszą lekcję spóźniona, niemal prosto spod prysznica, z mokrymi włosami, których końcówki czasem zamarzały w zimie jak gałązki. – Cieszy mnie, że zechciałaś do nas dołączyć. – Nie mówił tego złośliwie. Myślę, że naprawdę się cieszył.
Zakochałam się w Reevie tak bardzo, jak nigdy przedtem w całym moim piętnastoletnim życiu. Kiedy go poznałam, wszystkie moje wcześniejsze uniesienia nagle wydały mi się przeciętne i drętwe. Zdałam sobie sprawę, że są różne poziomy miłości, podobnie jak poziomy matematyki. Na końcu szkolnego korytarza, w sali do Matematyki Zaawansowanej, siedziała grupka geniuszy, dzieląc się najnowszymi plotkami na temat równoległoboków. Tymczasem na Matematyce dla Tępaków u pana Mancardiego wszyscy byliśmy zdezorientowani, pogrążeni w matematycznej mgle, i z półotwartymi ustami gapiliśmy się na – o, ironio – interaktywną tablicę.
Zupełnie nieświadomie przebywałam w miłosnej mgle, a potem nagle zrozumiałam, że istnieje coś takiego jak Miłość Zaawansowana.
Reeve Maxfield był jednym z trzech uczniów drugiej klasy, którzy przyjechali na wymianę. Postanowił odpocząć od swojego życia w Anglii, w Londynie – jednym z najbardziej ekscytujących miast na świecie – i spędzić semestr na przedmieściach Crampton w New Jersey, gdzie zamieszkał z nudnym, wesołkowatym osiłkiem Mattem Kesmanem i jego rodziną.
Reeve byłinny niż chłopcy, których znałam – wszyscy Alexowie, Joshowie i Mattowie. Nie tylko ze względu na imię. Wyglądał zupełnie inaczej: smukły i przygarbiony, ubrany w modne, obcisłe czarne dżinsy, zsuwające się ze szczupłych kości biodrowych. Przypominał mi muzyka jednego z brytyjskich zespołów punkowych z lat osiemdziesiątych, które mój ojciec wciąż uwielbia. Trzyma ich płyty w specjalnych plastikowych okładkach, ponieważ jest przekonany, że jeszcze będą dużo warte. Kiedyś znalazłam na eBayu jeden z ulubionych albumów taty i okazało się, że ktoś licytował go za szesnaście centów. Z jakiegoś powodu chciało mi się płakać.
Okładki albumów mojego ojca zwykle przedstawiają grupkę ironicznie spoglądających chłopaków, którzy stoją na rogu ulicy i wygłupiają się. Reeve bardzo ich przypominał. Jego ciemnobrązowe włosy wiły się wokół bardzo bladej twarzy. Mówił, że w Anglii nie ma słońca.
– Naprawdę? W ogóle? Zupełna ciemność? – zaśmiałam się, kiedy upierał się, że to prawda.
– Właściwie tak – odparł. – Cały kraj jest jak wielki, zawilgotniały dom, w którym nie ma prądu. I wszyscy mają niedobór witaminy D. Nawet królowa. – Wszystko to mówił z poważną miną i charakterystyczną chrypką. Nie mam pojęcia, co ludzie myśleli o nim w Londynie, gdzie brytyjski akcent jest czymś zwyczajnym, ale dla mnie głos Reeve’a brzmiał jak rozpalona zapałka, która zbliża się do kawałka delikatnego papieru i wybucha cichym płomieniem. Chciałam go słuchać w nieskończoność.
Nie mogłam oderwaćod niego wzroku: blada cera, brązowe oczy, rozwiane włosy. Przypominał mi długą probówkę, na której szczycie zawsze coś bulgocze, ponieważ w środku zachodzi jakiś ciekawy proces.
Porównałam Reeve’a Maxfielda do matematyki i chemii, ale jedynym przedmiotem, który naprawdę miał dla mnie znaczenie, był język angielski. Nie zajęcia w szkole Crampton Regional, tylko lekcje, na które uczęszczałam dużo później – w ośrodku Wooden Barn w Vermoncie, kiedy Reeve’a już nie było, a ja nie potrafiłam dalej żyć.
Z niezrozumiałego dla mnie powodu znalazłam się w gronie pięciu uczniów zapisanych na zajęcia zatytułowane „Specjalne zagadnienia z literatury angielskiej”. Nigdy z nikim nie rozmawialiśmy o tym, co działo się na tych lekcjach. Oczywiście, wszyscy cały czas o tym myśleliśmy, i przypuszczam, że będziemy o tym myśleć do końca życia. Wciąż niezwykle zdumiewa i dręczy mnie fakt, że gdybym nie straciła Reeve’a, gdyby nie wysłano mnie do tej szkoły z internatem i gdybym nie należała do grupy pięciorga uczęszczających na specjalne zagadnienia z literatury angielskiej „nadwrażliwych, bardzo inteligentnych” nastolatków, których życie z różnych przyczyn legło w gruzach, nigdy nie dowiedziałabym się o Belzharze."

9 cze 2015

"Mad Max" - kino dla kobiet



    Jak to na słodkich początkach związku bywa, wybrałam się na randkę do kina. Film wcale do romantycznych nie należał i bardzo dobrze, bo bawiłam się na nim świetnie.
   Zacznijmy od początku, czyli od filmowej zapowiedzi, która mnie zniechęciła, przeraziła i odrzuciła od tego filmu tak daleko, jak tylko się da a to dlatego, że akcja całego filmu, trwającego chyba dwie godziny dzieje się na pustyni. Calutka. Naprawdę. Pustynia i samochody – to zapamiętałam ze zwiastunu i z tym obrazem w głowie zasiadłam w kinie....


… a potem się zaczęło.
   W utopijnym świecie, gdzie brak jest wody pitnej, jedzenia i poczucia jakiegokolwiek bezpieczeństwa żyje sobie Max – nasz główny bohater, nękany wizjami małej dziewczynki, której kiedyś nie zdołał uratować. Max od pierwszych scen kreuje się na brutala, bo już po kilku sekundach pobytu na wielkim ekranie zjada biedną dwugłową jaszczurkę. Karma jest jednak sprawiedliwa i za ten mord na biednym, zniekształconym genetycznie zwierzątku, Max zostaje chwilę później porwany przez grupę bladolicych pół-żyjących, którzy służą Wiecznemu Joe'owi, uwspółcześnionej i bardziej szalonej wersji Lorda Vadera.
Wieczny Joe.

  Wieczny Joe ma monopol na pitną wodę, armię pół-żyjących, (którym wtłukł do głowy, że za jego pośrednictwem dostaną się po śmierci do Valhalli) i tym sposobem jest głównym szefem całej pustyni.
   Nasz mięsożerny przyjaciel Max zostaje dawcą krwi dla jednego ze sług Wiecznego i akurat wtedy kiedy on wisi głową w dół i przetacza się jego drogocenną krew, Cesarzowa Furiosa - w tej roli niesamowita i śliczna jak zawsze Charlize Theron-  wykrada żony Wiecznego (które wcale żonami być nie chciały. Rozumiecie, Wieczny nie był w ich typie) i razem z nimi ucieka przez pustynię. 

Która z was wyglądałaby lepiej w tej stylizacji niech pierwsza rzuci kamieniem. 

  I wtedy zaczyna się akcja. Wieczny czy nie, Joe to tylko mężczyzna i zachował się jak każdy facet, któremu się odebrało zabawkę – a w tym wypadku pięć zabawek, w tym niektóre brzemienne – zaczął tupać nogami i z całą swoją armią dziwacznych samochodów i pół-żyjących wyruszył w pościg za Furiosą.
   Niekiedy w filmach źli ludzie skradają się w ciemnościach, żeby zabić tych dobrych, prawda? Cóż, tutaj ci źli zaznaczali całym swoim jestestwem to, że gonią biedną Furiosę – były okrzyki, były bębny, kolorowe race i w końcu było to, przy czym to zdjęcie    ->
– jest szczytem wyrazu artystycznego i dobrego smaku.
   Tak, tak, dobrze widzicie; kiedy ci źli jadą na akcję to biorą ze sobą gitarzystę, który gra przez całą drogę a i w dodatku czasami strzela ogniem z końca gitary. Szał na pokładzie, takie bijatyki to mają całkiem inny wymiar duchowy, metafizyczny, emocjonalny... w końcu muzyka łagodzi obyczaje, no nie?

   „Mad Max” jest tak reklamowany, że przemawia głównie do facetów. Ale kochane! To jest film dla kobiet i o kobietach. Furiosa i pięć żon Wiecznego były głównymi postaciami filmu a tytułowy Max (zabójca jaszczurek, nie zapominajmy) wypadał przy nich blado i mizernie. Walczyły, strzelały, rzucały się na przesterydowanych mięśniaków, prowadziły kilkutonowe ciężarówki a wszystko to bez śladu zadyszki.
   I naprawdę nie zwracajcie uwagi na moją ironię wybrzmiewającą z każdego zdania, bo mi po prostu głupio, że film na który tak psioczyłam mi się spodobał .  Film jest kapitalny i można się od niego wczuć już od samego początku. Nie sposób się na nim nudzić, bo akcja gna ciągle do przodu i z czasem aż trudno uwierzyć w to, że wszystko dzieje się na jałowej i pustej pustyni. A pod koniec filmu i mój ulubiony absurdalny gitarzysta miał swoje pięć minut, w których mógł zabłysnąć czymś innym niż umiejętnością grania w czasie pościgu.

   Jest to jeden z lepszych filmów akcji, który przypadnie do gustu płci pięknej, obiecuję!
         A jeśli którejś z Was się film nie spodoba, to obiecuję, że zjem jaszczurkę. Jednogłową.

8 cze 2015

"Czuły punkt" Dominika van Eijkelenborg

   Weronika jest polską studentką, która wyjechała na wymianę do Holandii. Dla młodej, nieśmiałej dziewczyny to była nie lada okazja, bo tam wreszcie miała okazję zerwać toksyczną więź ze swoją matką, która wychowywała ją samotnie i traktowała jak najkruchsze stworzenie na świecie. Kilkaset kilometrów od domu Weronika odważyła się w końcu odetchnąć pełną piersią i tak po prostu się zabawić, korzystając z uroków tego, że ma dwadzieścia kilka lat i czas na popełnianie błędów.
   Pewnego pięknego majowego wieczora dziewczyna wracała sama do swojego wynajmowanego mieszkania; nie chciała, żeby Maarten, jej chłopak, ją odprowadzał, bo bała mu się przyznać do tego, że przeraża ją wizja niedługiego powrotu do domu. Nie zwróciła uwagi na auto parkujące za nią i na wysiadającego z niego mężczyznę, aż do czasu kiedy ten brutalnie przyciągnął ją do siebie i zatkał jej usta. Wtedy zaczął się jej koszmar.
   Weronika została przetransportowana do domu Luka Stanforda, młodego mężczyzny, który zarabiał na życie przez pomaganie handlarzom ludźmi pilnowaniem nielegalnych interesów. Przez niezwykły zbieg okoliczności był zmuszony więzić w swojej sypialni przerażoną dziewczynę dłużej niż zwyczajowe dwa dni, po których „szef” zazwyczaj zabierał je do jednego ze swoich nielegalnych burdeli. 
   Na początku Luke pałał do dziewczyny niechęcią i obrzydzeniem, ale z dnia na dzień  między nimi zaczęło tworzyć się coś na kształt koalicji, by w końcu przeobrazić się w uczucie, którego ja osobiście nie mogę sobie wyobrazić. Nie jestem w stanie pojąć jak kobieta może poczuć cokolwiek  (poza nienawiścią) do mężczyzny, który więzi ją wbrew jej woli i który pańskim gestem pozwala jej skorzystać dwa razy w ciągu dnia z łazienki. I kupuje jej kanapki w supermarkecie, za co ona jest mu ogromnie wdzięczna. Punktem kulminacyjnym mojego niedowierzania był moment, kiedy on zrobił jej kawę a ona o mało się nie popłakała ze wzruszenia.
  „Czuły punkt” wspaniale pokazuje, że nie sposób jest odgadnąć w jaki sposób rodzą się w ludziach uczucia. Bo chyba każdy z nas, czytając tą książkę we własnym domu, z własnym kubkiem kawy w ręce zdziwiłby się jak przetrzymywana dziewczyna może zakochać się w swoim oprawcy? Tyle tylko, że pewnie inaczej wygląda to z naszej perspektywy a nikt z nas nie wie – i lepiej, żebyśmy się tego nie dowiedzieli – jak zareagowalibyśmy na miejscu Weroniki.

   Spodziewałam się zimnokrwistego thrillera a dostałam zamiast niego książkę opisującą przypadek syndromu sztokholmskiego, co wcale nie oznacza, że lektura mi się nie podobała. Dominika van Eijkelenborg świetnie opisała dwójkę głównych bohaterów, jej język jest bardzo plastyczny i barwny a w dodatku stworzyła niesztampową historię, z jaką się jeszcze na rynku wydawniczym nie spotkałam.
   Mimo kilku niedociągnięć, jest to pozycja, po którą warto sięgnąć, żeby zrozumieć, że pewne sprawy pozostaną niezrozumiałe na zawsze. Szczególnie jeśli chodzi o miłość.

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu  


4 cze 2015

"Miłość na szkle" - Jeśli żyjesz, nie stawszy się ojcem, umrzesz, nie będąc człowiekiem.

   Często pytacie mnie skąd biorę te wszystkie książki, które Wam polecam. Niektóre to oczywiście egzemplarze recenzenckie, wybierane intuicyjnie; inne to zdobycze z miejskiej biblioteki. A kilka z nich to perełki, które wkłada mi w łapki moja przyjaciółka, Justyna.
Kilka dni temu porzuciła mi niepozorną książkę polskiej autorki, po którą sama pewnie bym nie sięgnęła w bibliotece; zdawałaby mi się zbyt nudna i zbyt odległa tematycznie od mojego życia. Ale cóż, Justynie odmówić trudno i przysiadłam do „Miłości na szkle” autorstwa Barbary Sęk.

   Ona i on. Dobrze sytuowane małżeństwo trzydziestokilkulatków, którym do szczęścia brakuje tylko tego trzeciego w związku – dziecka.
Poznajemy ich w momencie kiedy zapisują się do specjalisty od spraw niepłodności; kiedy jeszcze wierzą, że ich problemy nie są zbyt poważne i że za rok będą mogli cieszyć się już swoim własnym dzieckiem. Niestety, jak to w książkach i w życiu bywa, z każdym kolejnym badaniem szansa na posiadanie dziecka się oddala, a ich związek staje się coraz bardziej kruchy przez niewypowiedziane wzajemne pretensje i żale. 

   Głównym atutem tej książki jest to, że narratorem całej powieści jest Wojtek, mąż Anety, nie-ojciec. Jeśli chodzi o sprawy niepłodności, o ciążę, czy o dziecko to wszyscy zawsze skupiają się na kobiecie, pomijając drugiego rodzica, który też przecież wszystko przeżywa, który też ma prawo do strachu i wątpliwości, szczególnie, jeśli droga do rodzicielska nie jest prosta i przyjemna. Całą historię poznajemy z perspektywy mężczyzny, od którego przecież oczekuje się zawsze stabilności, opoki i siły, a który sam nie raz potrzebuje wsparcia i zapewnienia, że wszystko będzie dobrze. Ochroną Wojtka przed całą tą sytuacją jest zawsze  obracanie wszystkiego w żart, tworzenie irracjonalnych sytuacji, które dramat zamienią w smutny komizm. Mimo jego cwaniactwa i postawy „nie-zależy-mi”, było mi go przez większą część książki okropnie żal; Aneta, jego żona, z czasem zaczęła traktować go jak marionetkę, którą wystarczy raz na jakiś czas pogłaskać w główkę i przytulić a później popchnąć do laboratorium na kolejną serię badań. Jeśli do niego zadzwoniła w ciągu dnia, to tylko po to, by dowiedzieć się, czy pamięta o kolejnej wizycie u doktora. Jeśli przyszykowała dla niego kolację, to tylko po to, by później zaciągnąć go do łóżka, bo akurat miała owulację. Jeśli powiedziała, że go kocha, to tylko po to, by zgodził się na kolejne badanie.

  „Właśnie tak można zdefiniować nasze uczucie – nienawiść pełna czułości. Tym są kompromisy, na które muszę iść tylko dlatego, że ją kocham.”

   To historia miłości, która musiała zmaleć i schować się w cień, by stworzyć miłość nową, większą i pełniejszą. To pokazanie jak miłość między dwojgiem ludzi potrafi zblednąć w porównaniu z miłością do własnego dziecka, nawet jeśli tego dziecka jeszcze nie ma na świecie. 
W "miłości na szkle" przedstawiony jest smutny obraz tego jak codzienny śmiech i rozmowy przy śniadaniu zmieniają się w przerzucanie się informacjami o wyniki posiewu i liczebności plemników. To historia o tym jak dwoje ludzi przestaje być ze sobą i  zaczynają tylko obok siebie żyć i uparcie dążą do celu, który gdzieś po drodze zabija to, co było między nimi najpiękniejszego. 

  „Każdy facet powinien mieć żonę i dziecko. Każdy facet powinien mieć kogoś, kim mógłby się zaopiekować. Inaczej jest najwyżej namiastką mężczyzny.” 

   „Miłość na szkle” to nie tylko fenomenalny dokument o leczeniu niepłodności, pełnych opisów badań, które są wykonywane i o całej tej machinie leczenia.  To przede wszystkim opowieść o tym, że mężczyźni też mają uczucia, że im też należy poświęcić czas i uwagę, że ich też coś boli i czegoś się boją. Takiego Wojtka może mieć w domu każda z nas, który chowa się za fasadą żartów, gniewu albo ironii a tak naprawdę boi się, że jeśli odpuści choć na chwilę, to wszystko się rozsypie. 

  „Niepłodność boli? […] To prawda. Niepłodność przeszywa bólem najpierw ludzi, potem ich związki. Włazi w najintymniejsze zakamarki duszy i ciała. Bez wazeliny. Pogłębia pustkę w macicy i jądrach. Drąży pustkę w głowie. […] Przenika do łóżka. Jak brzuch ciężarnej z każdym kolejnym miesiącem rozpycha się pomiędzy małżonkami, oddalając ich od siebie”.

2 cze 2015

Wyniki konkursu i na co warto wydać pieniądze w czerwcu

Nie spodziewałam się tylu zgłoszeń konkursowych! Wybór był niezwykle trudny i w końcu zdecydowałam się, przyznać pierwsze miejsce Monweg za przepis na "Zapiekankę zapchajdziurę" a drugie miejsce i nagroda- niespodzianka wędruje do... Orionio, która w przepisie na ciasto cynamonowe wspaniale połączyła pieczenie z wysiłkiem fizycznym!
Dziewczyny, gratuluję i już pędzę pisać do Was maile!

A teraz to co lubicie najbardziej- krótki przegląd najlepszych (według mnie) czerwcowych nowości, czyli na co warto wydawać pieniądze:

WYDAWNICTWO MIRA


 "Bez odwrotu"
Była ciemna deszczowa noc. Ten mężczyzna pojawił się znikąd. Wpadł prosto pod koła jej samochodu. Catherine nie miała szans, by w porę zahamować. Odwiozła rannego do szpitala, i tu okazało się, że mężczyznę, którego potrąciła, ktoś wcześniej postrzelił.
Po opuszczeniu szpitala Victor odnajduje Catherine. Chce odzyskać dokumenty, które ukrył w jej samochodzie. Te informacje mogą pogrążyć ludzi z najwyższych szczebli władzy. Są jak tykająca bomba zegarowa. Teraz o obojgu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.

"Papierowa róża"
Przed laty Tate przyszedł Cecily z pomocą. Całkowicie podbił jej serce, by wkrótce oznajmić, że nie mogą być razem.
Minęło sporo czasu... i prawie wszystko się zmieniło. Cecily osiągnęła sukces, zaczyna karierę, Tate zaś zaplątał się w polityczny skandal o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. Twierdzi, że Cecily grozi niebezpieczeństwo i że teraz potrzebują siebie nawzajem bardziej niż kiedykolwiek.

WYDAWNICTWO PRÓSZYŃSKI  


"Pozwolę Ci odejść"
Świat Jenny Gray kończy się w ułamku sekundy, kiedy w wypadku ginie jej synek. Jedyną szansą na powrót do normalności jest porzucenie całego dotychczasowego życia. Ucieka od przeszłości do maleńkiej wioski na walijskim wybrzeżu. Mimo to nie jest w stanie uwolnić się od lęku, rozpaczy i wspomnień strasznej listopadowej nocy, która na zawsze zmieniła jej życie.
W końcu w życiu Jenny pojawia się iskierka nadziei na szczęście. Jednak przeszłość nie zamierza zostawić jej w spokoju, a konsekwencje zderzenia z nią będą miażdżące…

"Morderstwo Kopciuszka"
Przez pogrążony w ciemności Laurel Canyon Park biegnie przerażona dziewczyna. W panicznej ucieczce przed mordercą gubi pantofelek...
Dwadzieścia lat po tragicznej śmierci Susan Dempsey, pięknej i utalentowanej studentki UCLA, Laurie Moran ze swoją ekipą bierze na warsztat przypadek jej morderstwa w kolejnym odcinku programu W cieniu podejrzenia. Do udziału zaprasza osoby, które mogą przyczynić się do wyjaśnienia zagadki. Ktoś jednak za wszelką cenę próbuje nie dopuścić do realizacji programu... 

"Słowa pamięci"
Imię własnego dziecka. Twarz ukochanej osoby. Wiek. Adres zamieszkania.
Co się dzieje, gdy takie informacje uciekają z pamięci? Czy tracąc je każdego dnia, można jakoś odbudować swoje życie? Dbać o rodzinę? Zakochać się na nowo?
Gdy chora na Alzheimera Claire zaczyna pisać swoją księgę pamięci, doskonale zdaje sobie sprawę, że ten album ze wspomnieniami będzie wkrótce jedynym śladem, jaki zostawi po sobie córkom i mężowi. Tylko jak wracać do przeszłości, gdy przyszłość przecieka przez palce? 

"Co by było gdyby?"
Czy zastanawiałaś się kiedyś, jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś podjęła inne decyzje? Wybrała inny zawód? Umówiła się na tamtą randkę? Albo poślubiła innego mężczyznę? Jennifer Wright ciągle zadaje sobie pytanie: „Co by było, gdyby?”. Gdyby została z beztroskim, niekonwencjonalnym Aidanem, czy cieszyłaby się życiem w słonecznej Australii? Czy powinna raczej wyjść za bajecznie bogatego pracoholika Tima? Czy ostatecznie znalazłaby szczęście przy boku łagodnego, spokojnego Steve’a? Jennifer wkrótce się tego dowie. Po okropnej kłótni z mężem wybiega z domu i wpada pod samochód. Leżąc w śpiączce, otrzymuje dar widzenia: może zobaczyć, jak każdy dokonany przez nią wybór dramatycznie odmienia jej życie.

"Trumna"
Eva Rossbach, trzydziestosiedmioletnia właścicielka dobrze prosperującego przedsiębiorstwa, pewnej nocy budzi się w trumnie. Ogarnięta paniką bezskutecznie próbuje się z niej wydostać. Kiedy dochodzi do siebie, leży we własnym łóżku, ale całe ciało ma obolałe, a na rękach i nogach widoczne są sińce i zadrapania. Czyżby to był tylko sen?
Ale koszmar powraca... Tymczasem policja z Kolonii znajduje zwłoki pogrzebanej żywcem kobiety. To przyrodnia siostra Evy. Potem znów ginie kobieta, a sprawca przysyła policji dziwaczne wiadomości ze wskazówkami, jak odnaleźć porwaną. Jednak gdy policja znajduje jej grób, na ratunek jest już za późno. 

WYDAWNICTWO CZARNA OWCA

"Co nas nie zabije"
Mikael Blomkvist przechodzi kryzys i rozważa porzucenie zawodu dziennikarza śledczego. Lisbeth Salander podejmuje duże ryzyko i bierze udział w zorganizowanym ataku hakerów. Ich drogi krzyżują się, kiedy profesor Balder, ekspert w dziedzinie badań nad sztuczną inteligencją, prosi Mikaela o pomoc. Profesor posiada szokujące informacje na temat działalności amerykańskich służb specjalnych. Mikael bez wahania leci do Doliny Krzemowej zbierać materiały do sensacyjnego tekstu, który nie tylko może uratować jego karierę, ale też wpłynąć na losy całego świata.
"Kiedy nadejdą dobre wieści?" Upalny letni dzień. Rodzina Joanny Mason wybiera się na leniwą przechadzkę wiejską ścieżką. Za chwilę życie Joanny zmieni się na zawsze…
Trzydzieści lat później, noc. Były prywatny detektyw Jackson Brodie jedzie zatłoczonym pociągiem. Pogrążony w myślach nie przeczuwa, że jego podróż zostanie brutalnie przerwana…
Po męczącym dniu 16-letnia Reggie chciałaby odpocząć przed telewizorem.  Jednak spokojny wieczór przerywa przerażający dźwięk. Na szczęście Reggie jest z zasady przygotowana na wszelkie niespodzianki...
Pewnego dnia losy tych trzech osób nieoczekiwanie się splatają.
Perfekcyjnie skonstruowana opowieść o roli przypadku i przeznaczenia oraz o miłości i wielkiej tęsknocie. Książka obfituje we wstrząsające wydarzenia i dramatyczne zwroty akcji, ale w przeciwieństwie do klasyki gatunku nie zawsze daje ostateczne odpowiedzi, pozostawiając czytelnikowi miejsce na własne rozwiązania. Przy całej brutalności książka przynosi pociechę i odkupienie.

WYDAWNICTWO FEERIA 

"Kochanek z Malty"
Paul przybywa z Malty do Rzymu i rozpoczyna pracę jako szofer w starym pałacu arystokratycznej rodziny Agostinich. Wkrótce okazuje się, że kryje tajemnicę, która całkowicie odmieni życie wszystkich mieszkańców wiekowej rezydencji. Jedni stają się jego sojusznikami, inni zamieniają się we wrogów.
Jak Paul, który przywykł do ciężkiej pracy i którego nie pociąga ani blichtr salonów, ani alkoholowe i narkotykowe ekscesy, odnajdzie się w tym środowisku?
Czy ulegnie kaprysom którejś z córek pani domu, czy może wybierze miłość skromnej pokojówki Anny?
"Perfekcyjna kobieta to suka 2"
 Autorki, z właściwymi sobie finezją i humorem, kontynuują swój bezpardonowy atak na tę, którą obwiniają o wszystko, co najgorsze: perfekcyjną kobietę. W drugiej części poradnika przetrwania dla normalnych kobiet znajdziecie odkrywcze teorie, jak np. tę zwaną „dreszcz wstydu”. Dowiecie się także, skąd wiadomo, że nie jest się bohaterką amerykańskiej komedii romantycznej, jak rozpoznać perfekcyjnego faceta, i poznacie uniwersalną ideę „faceta po trzech piwach”. Czyli nauczycie się wszystkiego, czego potrzeba, by pokochać swoją nieperfekcyjność!

WYDAWNICTWO REBIS

"Słodycz wybaczania"
Hannah Farr prowadzi popularny program telewizyjny. Ma też fantastycznego partnera, z którym planuje wspólną przyszłość. Nagle w jej doskonałym i poukładanym życiu wszystko zaczyna się sypać. Jedna osoba zdaje się znać rozwiązanie wszystkich problemów: dawna szkolna koleżanka i prześladowczyni Hannah, a teraz autorka idei "kamyków wybaczenia". Idea ta zachęca do naprawiania doznanych bądź wyrządzonych niegdyś krzywd. Czy Hannah grozi utrata wszystkiego, co w  życiu zdobyła, nawet miłości...?
"Zadbam o to, żeby cię nie stracić"
 Lucia opuszcza rodzinną miejscowość, bo dostała się na staż w rzymskim dzienniku i ma szansę zostać prawdziwą dziennikarką. Dziewczyna nie wzięła jednak pod uwagę czegoś fascynującego i nieprzewidzianego: nazywa się Clark Kent, pracuje w dziale kulturalnym dziennika i jest zakochanym w Rzymie Amerykaninem. Między dwojgiem młodych ludzi rodzi się coś bardzo silnego. Szkoda tylko, że los ma własne plany.

WYDAWNICTWO FILIA

"Kochając pana Danielsa"
To historia wielkiej miłości. Takiej, która zdarza się wtedy, gdy na swojej drodze spotkasz prawdziwą bratnią duszę. Mężczyznę, którego śmieszy to, co bawi ciebie. Mężczyznę, który mówi to, co sama chcesz powiedzieć, który myśli jak ty.
Ja spotkałam pana Danielsa. Chociaż wiem, że nasza miłość nie miała prawa się wydarzyć, nie żałuję ani jednej chwili.
Nasza historia to nie tylko opowieść o miłości. Opowiada także o rodzinie. O stracie. O byciu żywym. Jest pełna bólu ale także pełna śmiechu. To nasza historia.
Z tych wszystkich powodów nigdy nie przeproszę za to, że kochałam pana Danielsa.
"Oddech smoka"
 Śledztwem zajmuje się komisarz Axel Hake. Jedyną poszlaką, która może naprowadzić komisarza na właściwy trop jest tatuaż. W pościgu za mordercą komisarz Hake przemierza Södermalm. Spotyka bezdomnych, prostytutki, bokserów, rosyjską mafię. Kiedy wydaje się, że bliski jest już ujęcia sprawcy i zakończenia śledztwa, popełnione zostaje kolejne morderstwo i Hake wraca do punktu wyjścia. Stawka rośnie z każdą chwilą, bowiem w grę wchodzi nie tylko jego kariera zawodowa, ale także życie prywatne...
Morderstwa na Södermalmie to druga książka cyklu o komisarzu Hake autorstwa Larsa Billa Lundholma.
Autor wspaniale opisuje zakątki Sztokholmu, wprowadza wiarygodne dialogi i po raz kolejny serwuje sporą dawkę napięcia i intrygi. Pasjonująca lektura dla każdego, kto ceni sobie dobry kryminał.

WYDAWNICTWO AMBER

"Czarne kłamstwa czerwona krew"
Ann Lindell prowadzi kolejne śledztwo, aby sprawiedliwości stało się zadość i żeby uspokoić swoje przerażone serce…
Komisarz Ann Lindell nie ma sobie równych w tropieniu sprawców zbrodni i w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek. Jest młoda, ładna i lubi działać wbrew regułom.
Związała się z dziennikarzem Andersem Brantem i ma nadzieję, że w końcu ułoży sobie życie. Pewnego ranka Anders mówi że musi wyjechać na tydzień czy dwa. I znika.
Na przedmieściach Uppsali obok żwirowego nasypu ktoś roztrzaskał głowę bezdomnego. Przy zabitym policja znajduje tylko kartkę papieru z numerem telefonu. To numer Andersa. Odciski palców zebrane w barakowozie, w którym gnieździł się bezdomny potwierdzają, że się znali.
"Kandydat na ojca"
Jane Darlington od dziecka zapowiadała się na geniusza. Wybitnie inteligentna, znakomicie się uczyła. I tak jak większość dzieci wybitnie uzdolnionych nie miała koleżanek, przyjaciół. Była sama.
Teraz ma 34 lata, jest atrakcyjną blondynką i ma doktorat z fizyki. Robi karierę naukową i nadal jest sama. Desperacko pragnie dziecka. Nie chce jednak, żeby jego dzieciństwo było równie trudne jak jej. Szuka więc partnera poza swoim środowiskiem. Inteligencja odziedziczona po mamie powinna dziecku w zupełności wystarczyć. Potrzebuje kogoś niezbyt bystrego, niezbyt wykształconego, za to dobrze zbudowanego. I wybiera idealnie… przynajmniej tak się jej wydaje!

WYDAWNICTWO MARGINESY

"Pora na śmierć"

Rzym, upalne lato. Sara Farnese czyta starożytną książkę kucharską w Bibliotece Watykańskiej. Nagle podchodzi do niej mężczyzna i z wypchanej reklamówki wyjmuje skórę. Ludzką. Krzyczy: „Krew męczenników jest nasieniem Kościoła” – i ginie od kuli strażnika.
Wkrótce pojawiają się kolejne ofiary. Morderca odtwarza makabryczne okoliczności śmierci wczesnochrześcijańskich męczenników.
Sprawą zajmuje się dwóch rzymskich policjantów – podstarzały, zgorzkniały, myślący już o emeryturze Luca Rossi i Nico Costa, syn włoskiego komunisty, znawca Caravaggia, wegetarianin i biegacz, który nie wygląda na swoje dwadzieścia siedem lat. Starają się odkryć, co łączy tajemniczą Sarę z morderstwami. Nie wiedzą jednak, jak wielkie podejmują ryzyko.

"Dom przy alei Rothschildów"

Frankfurt, 1900 rok. Betsy, inteligentna, racjonalna i młoda kobieta oraz jej mąż Johann Isidor, rzutki przedsiębiorca z niemałą fortuną, wprowadzają się do domu przy alei Rothschildów 9. Są szczęśliwi, mają dziecko. Wkrótce przyjdą na świat kolejne. Nie minie jednak wiele lat, gdy na powierzchni harmonijnej sielanki pojawią się pierwsze oznaki zbliżającej się katastrofy…
Wybucha I wojna światowa. Zmienia ona życie Niemców, a w szczególności tych pochodzenia żydowskiego, którzy od nowa muszą uporządkować swój świat i zrewidować wartości, którymi się dotąd kierowali.
Stefanie Zweig otwiera  drzwi do niezwykłego świata. Pozornie dobrze znanego, a jednak odległego – do świata, w którym rozgrywa się niezwykle barwne i ciekawe, choć naznaczone trudnymi wyborami życie bohaterów. Dzięki wyobraźni, dbałości o historyczny szczegół i głębokiemu poczuciu człowieczeństwa ta bestsellerowa autorka przedstawia losy żydowskiej rodziny mieszkającej we Frankfurcie do 1917 roku.

No, kochani. Na które książki wydalibyście pieniądze? Piszcie!