29 sie 2016

O zwierzętach słów kilka - jak najbardziej poważnie.


   Byłam wczoraj w zoo i cała wycieczka nastroiła mnie bardzo pro-zwierzęco. To znaczy, ja zawsze jestem bardzo za wszelkimi naszymi „braćmi mniejszymi”, ale dzisiaj jakoś tak bardziej. Być może to przez surykatkę, która nie miała łapki, ale odważnie biegała za resztą stada i mimo braku wydawała się być bardzo szczęśliwa. I nie mówcie mi, że zoo to zło, bo na wolności ta surykatka – jak i większość z mieszkających tam zwierząt – zginęłaby w przeciągu kilku dni. A tu ma jedzenie i warunki iście afrykańskie a nawet wiewiórkę do towarzystwa. Ktoś kiedyś popełnił błąd i zniewolił zwierzęta, ale efektem piramidy sprawiło to, że teraz wszystkie urodzone w zoo maluchy nie miałyby szans na przetrwanie w naturalnych warunkach, bo po prostu tego nie potrafią. Więc zoo jest ich jedynym, godnym wyjściem.

   Jednak nie o zoo i nie o surykatkach dzisiaj, ale ogólnie o zwierzętach. Na początek taki tekst trochę na złość tym, którzy twierdzą, że zwierzę to „tylko” zwierzę a przecież ono jest „aż”. I czuje i odczuwa i potrzebuje. A jak w to nie wierzycie, to ja was nie lubię. Historia jest oczywiście prawdziwa.

   Bumbelotę i Białą zabrałyśmy z mamą z domu, gdzie nawet ludziom się nie przelewało, dlatego koty musiały radzić sobie same i ich jedynym pokarmem były złapane myszy i deszczówka pita z kałuż. U nas miały michy pełne jedzenia i mleka i w ciągu kilu miesięcy wyrosły na naprawdę duże, puchate i szczęśliwe kocice. Bumbelota jednak miała pewną „wadę” - była okropnie zapominalska; całe szczęście, że pamiętała jak trafiać do domu, bo mieszkała u mojej babci na wsi i wiadomo – kot chadza czasami po polach i do domu musi wrócić.
W każdym razie przyszedł czas, że Bumbelot urodził małe puchate, kolorowe kuleczki w liczbie sztuk trzech. Cała rodzina odetchnęła z ulgą, że miało to miejsce w kąciku kuchni, gdzie miała przygotowane miejsce. Niestety, ulga nie trwała zbyt długo, bo po kilku dniach Bumbelota wyniosła gdzieś maluchy i ślad po nich zaginął a sama kocica przez kilka godzin chodziła po całym domu i szukała kociąt – zapomniała gdzie je podziała i nie wiedziała co się dzieje.
Szukaliśmy ich wszędzie – na strychu, w stodole, po całym domu, nawet w sadzie, ale przepadły jak kamień w wodę. Oczywiście było smutno, z godziny na godzinę coraz bardziej a następnego ranka każdy stwierdził, że kotów już nie znajdziemy i że umrą gdzieś z głodu albo zimna, mała Agatka oczywiście zalewała się łzami rozpaczy.
Bumbelota też była przygnębiona, leżała na piecu i nawet jeść nie chciała. Wtedy przyszła do niej cała zakurzona i wybrudzona Biała, której nie było przez kilka godzin, i zaczęła do niej mruczeć w kocim języku. Po chwili wyszła z kuchni, „wołając” po swojemu Bumbelotę i zaprowadziła ją na strych, gdzie schowane były maluchy.
A później zawsze, kiedy zapominalska kocia mama siedziała w kuchni i miauczała żałośnie, przychodziła Biała i prowadziła ją do kociaków.

   Zwierzęta czują i rozumieją. To, że nie potrafią mówić jak ludzie, nie oznacza, że są gorsze.
Teraz czepię się trochę relacji rodzic – zwierzę. Nie rozumiem rodziców, którzy uczą swoje dziecko nieufności do zwierzęcia; a całkowicie już mi ręce opadają jak słyszę hasło „idź ubij kotka, pieska, krowę” czy innego futrzaka.
Wczoraj w zoo też ciągle słyszałam tylko narzekania rodziców, że „no głupi lew śpi a Karolek/ Zuzia/ Brajanek chcieliby go zobaczyć.” Drogi rodzicu, lew też potrzebuje snu i kiedy słońce praży niemiłosiernie to woli poleżeć i odpocząć a nie zabawiać twoją pociechę. To nie zabawka i naucz tego swoje dziecko.
Zapewniam was wszystkich, że dziecko może wychowywać się z psami, kotami, królikami i nawet żabami i nic się mu nie stanie. Jestem tego najlepszym przykładem – całe życie śpi ze mną w łóżku kot, pies albo królik (w zależności od momentu w życiu) i mam się dobrze. Może jestem trochę bardziej ironiczna i złośliwa, ale to chyba sprawa genów a nie wpływu czworonogów.

   A wracając do tematu – dbajmy o zwierzęta. Szanujmy je i traktujmy tak, jak my chcielibyśmy być traktowani na ich miejscu. Nie porzucajmy ich dlatego, że zamiast rasowym labradorem nasz milusiński okazał się kundelkiem – one też potrafią kochać i odwdzięczać się za uczucie. Nie oddawajmy kotów do schroniska, bo ma za długie pazury i drapie nimi kanapę – to tylko kanapa, na Bogów, będziecie mieli pretekst żeby kupić nową w Ikei. Nie udawajmy, że nie zauważmy, że chomik czuje się gorzej, bo szkoda nam pieniędzy na weterynarza. I pamiętajmy o jednym – jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy. A jeśli nie jesteś na tyle dorosły, aby być odpowiedzialnym to kup sobie kaktusa, on przetrzyma więcej.

   A jakie wy macie relacje ze zwierzętami? Jakimi rodzicami wy jesteście? Wasze dzieci mają kontakt z milusińskimi, czy jednak trzymacie obie strony od siebie z daleka? I jak wy się wychowywaliście? Zasypialiście kiedyś przy akompaniamencie mruczenia? Budził was kiedyś skaczący po was pies? Piszcie, dzielcie się. Najwyżej przestaniemy się kolegować.  

"Ten dom jest pełen merdających ogonów, pocałunków mokrych nosów i miłości." 

47 komentarzy:

  1. Po wizycie w zoo też mam uczucia ambiwalentne. Z jednej strony - dla mnie - wspaniałe przeżycie, bo w naturalnych warunkach nie miałabym szans spotkać taki ogrom zwierzaków, z drugiej jednak wiem, że one całe życie są skazane na swoistą niewolę.
    Wprawdzie mam w domu małe próby reprezentatywne cały zwierzęcy ród, bo jedynie psiaki i kota, ale kocham je, traktuje jak członków rodziny. Czują, rozumieją, przeżywają, emocjonują się. Znam to kojące kocie mruczenie, co rano mokre pocałunki psim noskiem, radość - gdy wracam do domu, prośby o rzucenie zabawki.
    Dom, gdzie są zwierzęta jest pełen życia i miłości bezinteresownej.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, ale jak wspominałam - niektóre z nich są chore lub mają jakieś wady, które nie pozwalałyby im na życie na wolności :)
      I bardzo dobrze, lubię Cię za to! :)

      Usuń
  2. To mnie pewnie znielubisz, bo generalnie jakąś wielką miłośniczką zwierząt nie jestem ;p Chociaż tak po cichu to marzy mi się pies ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepadam za kotami, jednak nigdy nie mieliśmy swojego na własność w domu. Nie rozumiem ludzi, którzy mają zwierzęta i się nimi nie zajmują.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rodzicem nie jestem... kocham zwierzęta i nie rozumiem jak można mówić, że nie mają uczuć, że nie myślą, nie rozumieją... one doskonale rozumieją, czasem wiecej niż niejeden człowiek, potrafią kochać, cierpieć, smucić się ale i też czują niechęć. Za naszą miłość odwdzięczają się nam swoją miłością a nawet kochają ponad to, kiedy my o nich zapominamy. Smutne jest to, ze niektórzy rodzice traktują zwierzeta jako zabawkę albo co gorsze nie uczą swoich dzieci tego, ze one też czują... Zwierzęta to takie same zywe istoty jak człowiek i należy traktować je z szacunkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładnie i mądrze to wszystko napisałaś :)

      Usuń
  5. Ja nie przepadam za zwierzętami tak jak Ty, ale i nie znoszę ich krzywdy. Mam jednego psa i rybki i zawsze troszczę się by mieli co jeść i było im dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli je kochasz :) a to najważniejsze :)

      Usuń
  6. Dokładnie, jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy. Ja jestem kociara- ile ja już kotów od dzieciństwa nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ile kotów dzięki Tobie miało szczęśliwe i mruczące życie! :)

      Usuń
  7. Niesamowita historia z kotami! Ale piękna, jak dobrze, że wszystko się skończyło pozytywnie :) Sama mam w domu kota, a na podwórku dwa labradory, więc nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt. Dzieci jeszcze nie mam, ale jak będę mieć to na pewno zadbam, żeby szanowały zwierzęta i umiały się z nimi obchodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, labradory! Zawsze nazywam je psami od papieru toaletowego ;D

      Usuń
    2. Heheh :) Labradory są przesłodkie i kochane, ale rozrabiają jak mało która rasa. Moje psy są już dorosłe, a dalej potrafią niszczyć jak szczeniaki :P

      Usuń
  8. Świetny post, uwielbiam zwierzęta, wszystkie, ale najbardziej kocham psy:) Ostatni cytat jest cudny:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam wszystkie zwierzaczki :) do zoo mam mieszane uczucia, ale lubię tam chodzić, bo gdzie spotkać niedźwiedzia polarnego jak za zimnem nie przepadam? :D pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jego naturalnym terenie spotkanie niedźwiadka nie byłoby chyba zbyt bezpieczne ;)

      Usuń
  10. W sumie to mam rybki, lubię je,ciężko powiedzieć czy one mnie jakoś specjalnie kojarzą:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja koty mam od zawsze :) Jak wyjechałam na studia to bardzo mi brakowało zwierzaka w domu i (no właśnie) tego spania pod jedną pierzyną z futrzakiem. Wreszcie jakieś 3 lata temu przygarnęliśmy z mężem naszą Bebe (też zrobiłam wpis o zwierzakach: https://urudejnatalerzu.blogspot.com/2015/06/lets-talk-about-unwanted-animals-there.html ), która miała zaledwie wg weterynarza 6-7 tygodni i ktoś się jej pozbył i okaleczył. Teraz gdy sama mam córkę nie wyobrażam sobie, żeby miała się wychowywać bez zwierzęcia. Uważam, że zwierzak w domu musi być - to prawdziwy członek rodziny. Nawet nie wiesz, jak Bebe przeżywa to, że się pojawił mały człowiek w domu ! Przez 3 lata była w centrum uwagi, spała z nami i bawiliśmy się z nią na zawołanie, a teraz jesteśmy skupieni na kimś innym. Zachowuje się trochę jak starsze rodzeństwo, które jest zazdrosne o te młodsze. DO tego boi się dziecka ! Musimy dodatkowo pokazywać jej, że wciąż jest ważna - to może zabawnie zabrzmi dla tych, co zwierząt nie mają, ale tak jest - Bebe ma uczucia i swoje obawy. Ze stresu zaczęła się nawet drapać do krwi i dostała łupieżu, dlatego tak ważne jest, żeby pokazywać jej, że wciąż ją kochamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bebe ma charakterek :) ale moja Tosia - york, też jest diablo zazdrosna i żaden inny zwierzak nie może przy niej się do mnie przytulić, bo od razu gryzie ;)

      Usuń
  12. Uwielbiam zwierzątka ;D

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam, jak kiedyś na lekcji religii powiedziałam(miałam może z 6 lat), że zwierzątka też mają dusze, pani odpowiedziała, że nie, mi zrobiło się przykro, ale w słowa katechetki nie uwierzyłam. Nie wyobrażam sobie życia bez zwierzaków, a szczególnie psów. Kociaków jeszcze w domu nie miałam, a biorąc pod uwagę 17 lat życia (dopiero!) - różnych zwierzaków trochę miałam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to napisał ksiądz Twardowski - co to by było niebo bez psa? :)

      Usuń
  14. Miłośniczką zwierząt jestem, a szczególnie psów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja jestem kociarą:D choć sama nie mam w domy tych zwierząt to dwóch moich byłych miało koty ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. "A jak w to nie wierzycie, to ja was nie lubię." Mega :D Kocham zwierzęta, są tacy, którzy zarzucają mi, że bardziej, niż ludzi. No cóż ... Jak byłam w ciąży to współpracownica spytała mnie co teraz zrobię z kotami. Mój syn ma 2 lata, a mnie nadal szokuje to pytanie. Co niby z nimi miałabym zrobić? Żyją z nami mają się świetnie, mój syn nie jest alergikiem, już się nauczył, że jak przesadzi to poczuje pazury, mimo, że spokojne koty mam. To jest nasza rodzina, 5 osobowa - mama, tata, syn, kocica i kocur.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja uwielbiam zwierzęta, szczególnie psy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie dawno, a w zasadzie to wczoraj po wizycie w dwóch sklepach z zoologicznych w celu zakupienia roślin do akwarium i nowych rybek, bo po przeprowadzce do większego mieszkania stwierdziłem, że i im należy się większe akwarium doszedłem do wniosku, że tak naprawdę od nas ludzi zależy bardzo dużo, jak będzie wyglądało życie zwierząt nie tylko tych domowych, ale i dzikich. Historia o Twoich kotach bardzo mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Urocza była ta historia o kotkach :D Sama bardziej wolę psy, a już w szczególności świnki morskie :D Gdybym miała mieć dzieci w przyszłości, chciałabym abyśmy mieli choć jednego zwierzaka, aby dzieci mogły się nauczyć odpowiedzialności i opieki nad innymi.
    Nie rozumiem takiej sytuacji, kiedy rodzic na pytanie dziecka "Dlaczego nie kupimy sobie pieska?" odpowiada "Nie!" i nie podaje przy tym żadnych sensownych argumentów. Przecież to jest bez sensu!
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Aż sobie wyobraziłam tą surykatkę, którą opisałaś. Odważny z niej stworek ♥

    https://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja to się wkurzam na mojego kota, ale bez niego byłoby już u nas tak jakoś pusto ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam zwierzaki, a szczególnie koty i oczywiście jednego mam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem nieuleczalną kociarą, ale póki co w moim domu królują dwa chomiki. Jeden ostatnio prawie odgryzł sobie łapę, kiedy się zahaczył o pięterko w klatce. Czułam, jak mi serce pęka, kiedy próbowałam ją stamtąd wyszarpać. Drugi chomik póki co ma się dobrze. Sensem jego istnienia jest jedzenie. Pełna micha = szczęśliwy Logan :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten cytat z ,,Małego Księcia'' najlepszym podsumowaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pierwszy raz słyszę o jakimś zapominalskim zwierzęciu jak Bumbelota xD
    Moja Kota też ze mną zawsze spała, jak jeszcze mieszkałam z rodzicami. I ŻYJĘ. I kocham zwierzaki ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak ktoś mówi mi, że zwierzę to tylko zwierzę w kontekście tego, że nie odczuwa albo co, to mu mówię, że człowiek to też tylko zwierzę ;-). Oczywiście niektórzy mają świra, traktują np. psy jak ludzi, ale to zupełnie inna bajka, niż uprzedmiotowienie zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam kota, psa i króliczki :) Pszczółki. U mamy w domu rodzinnym są dwa Husky i Owczarek Niemiecki, którego kocham nad życie. Nie mam miejsca w domu, ale z miłą chęcią zabrałabym psa od mamy do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dla mnie zwierzęta zawsze będą na pierwszym miejscu. Kocham je nad życie, szczególnie moje zwierzaki ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. W zoo czy innych rezerwatach przynajmniej są jeszcze gatunki, których coraz mniej w naturalnym środowisku przez takich, co to mają frajdę z zabijania zwierząt :/ I nie ma opcji żeby zwierzęta nie czuły! Mój pies zawsze wie kiedy ktoś ze "swoich" wrócił do domu, bo jak szczeka jest to zupełnie inny rodzaj szczekania niż na obcego, a do tego wyje w niebogłosy jakby nie widziała nas całą wieczność ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez zwierząt i mam nadzieję, że kiedyś doczekamy czasu, gdy wszyscy będą je traktować z szacunkiem.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam dwa psy i kota i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Do Zoo, cyrku nie chodzę. Uważam, że zwierzęta są do kochania a nie do ich wykorzystywania czy jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  32. U mnie w domu od zawsze jest pies, albo nawet kilka. Kiedyś mieliśmy aż trzy, teraz już niestety tylko jednego. Każdy z nich był u nas od małego szczeniaka, aż po sędziwy wiek - najstarszy pies miał 18 lat i był zaledwie parę lat młodszy ode mnie. Miałam też kiedyś kotkę, ale niestety za bardzo lubiła chodzić swoimi drogami i kiedyś wyszła na ulicę i potrącił ją samochód. ;/ Zawsze uczono mnie szacunku do zwierząt, za co jestem ogromnie rodzicom wdzięczna, bo jak czasami patrzę na te dzieci, które mają zwierzęta za zabawki, to mam ochotę powiedzieć im do słuchu. ;/

    OdpowiedzUsuń
  33. Post super, zwierzęta uwielbiam, bardzo chcę mieć kotka albo psa, ale mojego mąża muszę przekonać ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  34. Fajna historia Bumbelotki i Białej:) U mnie kociczka też wyniosła swoje kotki i ukryła gdzieś, gdzie nikt ich nie mógł odnaleźć, tylko ona sama. Kiedy podrosły, same wyszły:)

    OdpowiedzUsuń