4 cze 2016

Chcecie negatywnej recenzji? Oto macie! "Marzenia na agrafce", czyli Boguśka i jej otyłość.



   Plaża, słońce, gorący piasek pod stopami, szum fal w zasięgu ucha i skrzek mew nad głową. Na co, w takich sprzyjających warunkach życia możne narzekać kobieta? Wiadomo, kobieta możne narzekać na wszystko, na co jednak kładzie największy nacisk przy tym narzekaniu i psioczeniu na los? Otóż na dwie rzeczy – na brak mężczyzny u boku i na nadwagę, z którą chciałaby walczyć, ale zamiast tego pochłania kolejnego gofra i poprawia to półmetrową zapiekanką.

   Bogumiła nie jest, wbrew części składowej swojego imienia, najmilszą bohaterką z jaką przyszło mi się spotkać. To dorosła kobieta, która wyrwała się spod matczynych skrzydeł – zbyt opiekuńczych, jak to bywa – i wybrała się na urlop nad polskie morze. Wprawdzie w tej wycieczce miał towarzyszyć jej chłopak, Rafał, jednak mimo usilnych próśb z jej strony, kochaś postanowił zostać w mieście. Tutaj mała dygresja na temat ich „związku” - polega on na spotykaniu się w wiadomym celu i zawsze spotkania te inicjowane są przez Rafała. Wiecie, chłop ma ochotę to dzwoni do Bogumiły a ta biegnie do niego jak na skrzydłach. Nie żebym się czepiała – dobra, czepię się - ale takich związków nie cierpię każdą komórką swojego pięknego ciała i już z tego powodu Bogumiła została wpisana na moją czarną listę anty-bohaterek.

   Są jednak dwie zalety Bo, jak każe o sobie mówić. Po pierwsze, nie jest dziennikarką, jak większość bohaterek polskich książek (coś nieprawdopodobnego, widać autorzy czytają mojego bloga i powoli zmieniają się trendy). Pracuje w sklepie z różnego typu śrubkami, rurami i innymi gadżetami niezbędnymi każdemu panu domu, który w końcu wstanie z fotela i zdecyduje się coś naprawić.
   Drugą zaletą Bo jest jej mama, która jest taka kochana i urokliwa i tak nadopiekuńcza, że aż chce się otworzyć szeroko ramiona i zawołać „kobieto! Jesteś cudowna!”. Niestety córka po matce nie odziedziczyła tego uroku, bo była osobą burkliwą, narzekającą i tak nieasertywną, że … ah, że aż nie wiem co, ale coś bardzo!

   W każdym razie, przez większość czasu Bogumiła narzeka na swoje fałdy tłuszczu i wdycha jod, który w magiczny sposób powinien ją odchudzić. Bogumiła jest przekonana, że jej nadwaga jest efektem zaburzeń tarczycy a nie ciągłego wcinania fast-foodów. W międzyczasie wcina po dwie zapiekanki naraz i solidną porcję frytek z jeszcze większą ilością soli. Lubię zapiekanki i lubię frytki, ale kiedy widzę, że boczki zaczynają się mi pojawiać na biodrach, to zaczynam chrupać sałatę i jeść tych zapiekanek trochę mniej. Zauważyliście w ogóle, że o ludziach otyłych nie można mówić źle? Hejtujcie mnie za hejt. Jak ktoś jest bardzo szczupły to mówi się, że kości mu wystają, że wygląda jak szkapa, że chudzina okropna... a o otyłych to broń Boże powiedzieć, że mu sadełko wisi tu i tam. Wytłumaczcie mi moi mili, dlaczego tak jest? Może po prostu strach obrazić osobę przysadzistą, bo wiadomo, więcej siły ma w rękach i może zaszkodzić naszej buzi...

   Cóż jeszcze mogę powiedzieć o Bogumile i jej ekscesach plażowych? W czasie swojego pobytu nad morzem spotkała miłego, sympatycznego mężczyznę, który jednak nagle przestał dla niej istnieć, gdy tylko dowiedziała się, że jej Rafał (ten od „związku dla numerków”) pytał jej mamę, do jakiej miejscowości Bogusia wyjechała. Tak! To jest powód, żeby rezygnować ze świetnego faceta! Bo jakiś facet mimochodem o to zapytał... matko i córko, co to za dziwna osóbka z tej Bogusi!
Ponadto naćpała się tabletką z słodkim rysunkiem, którą otrzymała od nieznanej sobie kobiety i wyprawiała takie rzeczy, że nie chcecie wiedzieć. A jeśli chcecie, to musicie sami sięgnąć po tą książkę, bo ja już nie mam siły o niej pisać.

   Dobra, wspomnę jeszcze o okładce, bo to ona przekonała mnie do tego, żeby wypożyczyć ten egzemplarz z biblioteki. Okładka jest ładna, dziewczęta, radosna i naprawdę spodziewałam się po niej cudów. Tytuł ten mnie przyciągał, taki ładny, przewrotny trochę, bo jak to jest mieć marzenia na agrafce? Niestety, czasami dobry tytuł i ładna okładka nie wystarczy... 

   Boguśka, ah Boguśka... zmarnowałaś mi wieczór swoimi ciągłymi humorami i marudzeniem. Na osłodę tej gorzkiej recenzji – fragment rozmowy rodziców Bogumiły, którzy są przecudowni i to o nich powinna być ta książka.

„-Danusiu, nasze dziecko nie będzie nad morzem jadło grzybów. Nad morzem je się ryby.
-No właśnie! – Mama nie dawała za wygraną. - Stare, śmierdzące ryby!
-Ulituj się – jęknął. - W domu też może zjeść nieświeżą rybę.
-No wiesz?! - Uniosła się na kanapie. - Czy ja kiedykolwiek dałam ci coś nieświeżego?! Przez prawie trzydzieści lat!
-Ależ oczywiście, kochanie, że nie dałaś – zaczął ją uspokajać. - Nie powiedziałem, że w naszym domu. Ty wspaniale o nas dbasz. - I się podłożył. - Nie tak jak inne kobiety...
-Inne kobiety?! U jakiej innej kobiety ty jadasz?!”

56 komentarzy:

  1. Okładka faktycznie jak na polską książkę tego rodzaju wygląda nie najgorzej i to chyba jedyna dobra rzecz jaką mogę napisać. Ah i podziękować za ostrzeżenie i poświęcenie, przynajmniej może uratujesz kilka osób od zmarnowania czasu ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. To będę przed nią się chować:) Chociaż rodzice wydają się być sympatyczni:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie ratują oni całej książki :(

      Usuń
  3. Ta bohaterka raczej nie wzbudziłaby mojej sympatii;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahah, poprawiłaś mi humor tą recenzją. Nie dziwie Ci się że od razu bohaterka została wpisana na listę anty bo mi tez raczej do gustu by nie przypadła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie już sama okładka odstrasza :D jak dla mnie plastikowa jakaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że okładka jest odpychająca i jak tu "nie oceniać książki po okładce?" skoro oczy lubią to co ładne :D

      Usuń
  6. Wydaję mi się, że w tej książce zawarte jest wszystko co najgorsze w powieściach ;p brr, zdecydowanie podziękuję
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno podziękuję za tę książkę. Nie mam ochoty czytać o wiecznie marudzącej bohaterce, która najwyraźniej nie robi nic innego poza jedzeniem :P A co do komentowania czyjegoś wyglądu, to sądzę, że żyłoby nam się lepiej, gdyby ludzie zajęli się sobą i nikomu nie wytykali, że gruby czy chudy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to też racja :) ale jak już wytykają, to raczej tych szczuplejszych :)

      Usuń
  8. Bohaterka rzeczywiście wygląda mi na mazepę, jednak tak przedsstawiłaś tę książkę, że wbrew wszystkiemu mam ochotę ją przeczytać, zeby sama się o tym przekonać. A może to właśnie taka przewrotna recenzja?... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to spróbuj i daj potem znać czy się podobała :)

      Usuń
  9. Ja z taką bohaterką to pewnie przestałabym czytać tą książkę i rzuciła w ciemny kont, chociaż bardzo tego nie lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wytrwałam, żeby móc ją wam shejtować :D

      Usuń
  10. Cytat dobry.
    ,,Zauważyliście w ogóle, że o ludziach otyłych nie można mówić źle? Hejtujcie mnie za hejt. Jak ktoś jest bardzo szczupły to mówi się, że kości mu wystają, że wygląda jak szkapa, że chudzina okropna... a o otyłych to broń Boże powiedzieć, że mu sadełko wisi tu i tam. Wytłumaczcie mi moi mili, dlaczego tak jest? Może po prostu strach obrazić osobę przysadzistą, bo wiadomo, więcej siły ma w rękach i może zaszkodzić naszej buzi..."
    Całkowicie się z Toba zgadzam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Może miałaś po prostu za duże wymagania, a do tego doszła jeszcze przeciętna powieść. Niemniej, nie mam zamiaru jej czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymagań dużych nie miałam :) chciałam przeczytać coś odprężającego :)

      Usuń
  12. Ja miałam nieziemską ochotę czymś przyłożyć bohaterce. Jej przemyślenia typu "co on we mnie widzi, przecież gruba jestem", rozkładały mnie na łopatki...

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam, ani nie spotkałam się z tą książką i po recenzji wiem, że się z nią już nie spotkam

    Gattta

    OdpowiedzUsuń
  14. Mocna recenzja :) Osobiście jeszcze nie czytałam!
    Zapraszam do mnie! nicoolsblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Kontekst realny jak dziś z mego życia.
    Zajęcia na uczelni (studia podyplomowe, srednia wieku 35+), od rana koleżanki latają jak nakręcone do bufetu. Przypadek 1) zjadła snack-gyrosa z biedronki, za godzinę zapiła kawą z mlekiem i cukrem, przegryzła Toffi Pawełkiem, najadła się jabłka i jeszcze granolę z jogurtem i truskawkami - to wszystko do obiadu bo na obiad pierogi jadłyśmy razem szpinakowe natomiast kolezanka 2) zjadła dwa ogromne kawałki sernika z bufetu do kawy, sałatkę (bynajmniej nie dietetyczną) bo z makaronem i majonezem do której zjadła bułę z szynką, sałatą warzywami i sosem kanapkowym - a potem był obiad
    A teraz słuchaj, idziemy na zajęcia gdzie wykładowczyni narzeka, że utyła, bo tarczyca, na co niemal wszystkie koleżanki w tym 1 i 2 (oraz inne podobnie się zachowujące) mówią: "Ale jak my panią Profesor rozumiemy, ja też dosłownie staję na głowie żeby się odchudzić, no co ja już nie robiłam, ale mi przez te hormony nie wychodzi...

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahahahahahahaha dlatego nie czytam polskiej literatury xd

    OdpowiedzUsuń
  17. Po pierwsze nie lubię polskich książek, a po drugie nie lubię gdy całą książka składa się z marudzenia i głupstw, które niczego nas nie uczą. Ja akurat nie sięgnęłabym po tą książkę, jednak przyznać muszę, że wątek rozmowy rodziców Bogusi mi się spodobał haha!
    Littleredcherrysmile click

    OdpowiedzUsuń
  18. To zdecydowanie nie nie moje klimaty. Na pewno nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Coś czuję, że Bogusia wyjątkowo nie przypadła by mi do gustu. Wydaje mi się, że byłaby niesamowicie irytująca. Chyba jednak nie dla mnie. Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. łeee taka nieudana brigdet jones;p

    OdpowiedzUsuń
  21. Książka zdecydowanie nie dla mnie. Bohaterka za bardzo zaczęłaby mnie irytować :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Nawet nie będę się zastanawiać, nie sięgam po książki, które marnują mój czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie jest to mój ulubiony gatunek..

    OdpowiedzUsuń
  24. Negatywne recenzje to u Ciebie rzadkość więc tym bardziej książkę będę omijać szerokim łukiem ;) Szkoda, że tak naprawdę nic nie uratowało tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  25. Okładka na pewno by mnie przyciągnęła, ale dzięki Tobie, ominę ją szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń
  26. ha, uśmiałam się :D w życiu nie sięgnę po tę książkę, za to Twoja recenzja była znakomitą lekturą :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Myślę, że za ostrzeganie czytelników przed złymi książkami powinna być specjalna nagroda :D Podoba mi się imię głównej bohaterki, a poza tym nic. No i recenzja, jak myslę, jest o wiele lepsza i zabawniejsza od książki :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Faktycznie zmarnowanie czasu, po Twojej recenzji już widzę, że sama również nie polubiłabym się z główną bohaterką. I na pewno wkurzyłoby mnie to, że zostawiła tego faceta dla Rafała... Dialog rodziców prześwietny! :D A książkę na 100% będę omijała szerokim łukiem.

    Pozdrawiam ♥
    http://princessdooomiii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie czytałam tej książki i po negatywnej recenzji raczej nie zainteresuję się nią. Szkoda czasu na infantylne książki, które nawet nie rozbawią, a pozostawią poczucie zmarnowanego wieczoru. Pozdrawiam,
    http://teresalifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Negatywne recenzje zawsze mają duże wzięcie :P Dobrze, że uprzedzasz bo faktycznie po okładce można się spodziewać ciekawej, lekkiej historii :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czasem dobrze jest napisać negatywną recenzję, zamiast doszukiwać się ukrytego sensu w czymś, co według nas jest złe. Kierując się Twoją recenzją prawdopodobnie nie sięgnę po tę książkę.
    Pozdrawiam i zapraszam na http://monikaolgaczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciągłe humory i marudzenie każdego mogą wykończyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam Twoje negatywne recenzje, one to dopiero dają czasu, zawsze wywołujesz nimi uśmiech na mojej twarzy. Bogu(-i-nam-nie-)miłę zapamiętam na długo. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  34. Bohaterki nie polubiłam i wiele jej zachowań było dla mnie niezrozumiałych, ale książkę czytało mi się całkiem dobrze i z uśmiechem :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Zamordowałabym taką bohaterkę. Haha dobre tyje przez hormony- a sieć restauracji odwiedza dwa razy dziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  36. O qrcze... bo okładka i tytuł rzeczywiście fajne - wróżą jakąś przemianę bohaterki itp itd. A tu dupa rozumiem :/

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie spotkałam się z tą książką, ale za recenzję dziękuję, będą wiedziała, żeby sobie nią głowy nie zawracać :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Cieszę się, że zmarnowałaś swój wieczór na tę książkę. Już wiem na co nie zwracać uwagi i nie marnować swojego cennego czasu. Dziękuję za poświęcenie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Wnioskuję ze nie tyle książka zła co bohaterka sobie nie zaskarbila Twojej sympatii :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Wnioskuję ze nie tyle książka zła co bohaterka sobie nie zaskarbila Twojej sympatii :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Hahaha cytat fantastyczny :D Kobiety to sobie umią problem nakręcić ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Zazdroszczę Ci, chciałabym na swoim blogu napisać choć jedną negatywną recenzję. Tylko nigdy nie mogę trafić na odpowiednią książkę! ;)
    Pozdrawiam,
    K.F.

    OdpowiedzUsuń
  43. haha, boska recenzja :D oj, nie cierpię takich bohaterek..

    OdpowiedzUsuń
  44. I`m following ur blog with a great pleasure!

    Please join me - http://sunnyeri.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń