14 sty 2016

Różnice damsko - męskie.


     Uwaga: tekst opiera się na stereotypach.

  Od rana miałam zamysł, że napiszę dzisiaj o czymś miłym, lekkim i przyjemnym i jak na złość tematu nie mogłam znaleźć. A to wychodziło zbyt sentymentalnie a to zbyt oklepanie a to znowu niektórzy czytający poczuliby się oburzeni.
   W końcu z pomocą – nieświadomą – przyszedł mi narzeczony. Napisał mi, że spotkał w sklepie przyjaciela z dawnych lat a jak zapytałam jak było to odpowiedział tylko, że „tak o”. Nie zrozumiałam kompletnie jak po kilku minutach rozmowy można nie mieć żadnych odczuć, wrażeń, nic. O czym więc dziś będzie? O różnicach damsko-męskich.

   Różnica pierwsza – wrażenia. Jeśli to ja, bądź inna posiadaczka piersi i dwóch chromosomów X spotkała po latach dawną przyjaciółkę to później, opowiadając o tym chłopakowi, mamie czy komukolwiek powiedziałaby wszystko, poczynając od koloru włosów delikwentki, poprzez jej ubiór, charyzmę, wymowę a na życiorysie kończąc. A mężczyznom wystarczy jeden równoważnik zdania, bez orzeczenia i chociażby podmiotu, by wyrazić wszystko. Jak tak można?!



   Różnica druga – poszukiwania. Ostatnio koleżanka ze studiów zapytała mnie jak idą nam poszukiwania orkiestry na wesele. Powiedziałam, zgodnie z prawdą, że tym akurat zajmuje się narzeczony, bo do muzyki to ja w ogóle słuchu nie mam i wybrałabym zapewne coś przy czym nie dałoby się bawić. Ale do rzeczy – koleżanka odpowiedziała, że u niej też kapeli szukał narzeczony i – uwaga – ślub w kwietniu tego roku – szuka dalej!
Bo ciągle ma nadzieję, że znajdzie coś lepszego od tego, co zamówili.
   I to jest kwintesencja męskości – ciągle szukają czegoś, co może być lepsze. Lepszy samochód, lepsza praca, lepsza żona (ale w przypadku naszych mężczyzn ten podpunkt jest nieistotny). A kobiety z kolei – przynajmniej większość – cieszy się tym, co ma. Stabilnością, domem, dziećmi i liniejącym psem, którego kocha się nad życie.

   Różnica trzecia – wyłączanie się. Na tą męską umiejętność patrzę ze szczerym podziwem i zdumieniem. Zasiądą przed telewizorem czy laptopem i – zgiń, przepadnij, jego nie ma! Nie widzi, nie słyszy, nie reaguje. Można krzyczeć zaraz obok jego ucha, machać językiem i rękami na wszystkie strony, być atakowanym przez grizzly, nieważne. Faceci są wtedy w jakimś dziwnym miejscu a ich mózg ogłasza strajk, zatyka uszy, oczy i węch i relaksuje się w czaszce, obojętny na bodźce zewnętrzne.
   A baby? Nie znam takiej, która umiałaby się wyłączyć – przecież tyle jest do obejrzenia, posłuchania i podsłuchania, do skomentowania i obgadania!
   Wiadomo przynajmniej dlaczego to mężczyźni zazwyczaj są mnichami i mistrzami jogi.

   Różnica czwarta – jest tu jakaś pani, która nigdy się nie pokłóciła z koleżanką? Nie widzę wielu rąk podniesionych do góry. Kobiety po kłótni zazwyczaj mają do siebie taki żal i takie pretensje, że nawet dzielenie ze sobą jednej strony jezdni jest dla nich zbyt trudne i z wysoko podniesioną głową przechodzą na drugą, by tylko nie musieć mijać znienawidzonej koleżanki. Taki kobiecy spór może trwać tygodnie, miesiące, lata, aż w końcu nie będzie pamiętało się co było zaczątkiem konfliktu.
   A faceci? Oni się tym nie przejmują. Dadzą sobie po mordzie a tydzień później jak zwykle spotkają się na piwie i obejrzą razem mecz.

   Różnica piąta – stres. Jechaliśmy w grudniu z lubym na nowe „Gwiezdne wojny” do kina. Miałam kupiony bilet studencki, ale nie miałam podbitej legitymacji (kochane panie z dziekanatu!). Martwiłam się więc o to, czy mnie w ogóle wpuszczą a poza tym czy jesteśmy w dobrym kinie (rezerwowałam bilety miesiąc wcześniej i zapomniało mi się, które kino zaznaczyłam a w Rzeszowie Heliosy są aż dwa.) Ah, i jeszcze się denerwowałam czy w ogóle zdążymy na seans, bo wyjechaliśmy z domu lekko spóźnieni. A czym denerwował się mój luby? Czy „Gwiezdne wojny” będą wystarczająco dobre...

   Różnic jest multum i można by je wymieniać jeszcze bez końca i bez końca. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że pomimo nich wszystkich między kobietami a mężczyznami jest miłość – nietuzinkowa, magiczna i trująca. Uczucie nieznane, tajemnicze, którego nie da się rozgryźć w żadnej mierze. Bo dlaczego akurat ta dwójka ludzi jest dla siebie idealna? Dlaczego w panu X irytowałoby mnie to jego „wyłączanie się” a panu Y dodaje to uroku? Dlaczego pani A jest lepszą partią niż pani M, skoro obie są choleryczkami i w przypływie gniewu rzucają talerzami?

   Miłość to dziwna, tajemnicza substancja, której nie sposób pojąć i zrozumieć. Ale dobrze, że jest, bo dzięki temu można wypłakać się na czyimś ramieniu kiedy jest źle i przytulić się, kiedy cały świat spada nam na barki. Dobrze, że jest ktoś, kto może obiecać nam stokrotki na wiosnę i parasol w deszczu. I śniadanie do łóżka i buziaka na dobranoc. I szarą codzienność. 



49 komentarzy:

  1. O proszę, u mnie też dziś lekki i przyjemny temat :D
    Zawsze najbardziej dziwi mnie to wyłączanie się facetów. No nie mogę tego pojąć, jak oni mogą nie dostrzegać tego wszystkiego, co dzieje się dookoła podczas gdy oni np oglądają telewizję? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Łukasz ostatnio tak się wyłączył, że aż musiałam wyłączyć telewizor, żeby on się włączył :D

      Usuń
    2. haha uwielbiam Twoje komentarze Agata :) tak jak posty :))

      http://triviaaboutme.blogspot.com/

      Usuń
  2. Jakie to prawdziwe :D

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest trochę stereotypowe podejście :) Wszystkie różnice (poza tym o szukaniu wciąż czegoś lepszego) wskazują na to że jestem facetem - a znam sporo babek, które mają tak jak ja. Te sprawy, które wymieniłaś zależą chyba od indywidualnego charakteru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stereotypach najłatwiej jest się oprzeć :)

      Usuń
    2. Oczywiście masz rację. Ale nie zawsze najłatwiejsza droga jest dobra :)

      Usuń
  4. Ja np. potrafi się całkowicie wyłączyć, jak coś czytam lub oglądam naprawdę ciekawego, więc to nie tylko przypadłość mężczyzn. Sytuacja z kinem dość zabawna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jak tylko kątem ucha usłyszę coś w miarę ciekawego to wracam w mig do rzeczywistości :)

      Usuń
  5. haha :D u mnie z organizacją ślubu pewnie będzie tak, że to na mnie wszystko zleci.. <3 :D
    ale no, o ślubie to ja na razie nie marzę, bo nie spieszno mi.. :) Ani trochę!
    Ale Wam życzę powodzenia :)
    A ja zgadzam się z tym, że my to z dwóch różnych planet jesteśmy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawidłowo, nie ma co się spieszyć :P

      Usuń
  6. Bardzo przyjemna i konkretna do poczytania notka Ci wyszła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami bardzo się różnimy :)

    http://wet-streets.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. różnica pierwsza wypisz wymaluj ja i mój wybranek:P

    OdpowiedzUsuń
  9. A różnica pomiędzy tym co męskie a damskie coraz bardziej sie niestety zaciera...

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajnie to napisałaś :-)
    Ja czasami udaje, że się wyłączam żeby mój narzeczony zobaczył jak to jest mówić do słupa :-P

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię te Twoje życiowe wpisy :) Choć ostatnio jest to dla mnie trochę trudny temat :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś je czytać z przyjemnością :)

      Usuń
  12. Bo facet wychodzi założenia, że kto szuka ten najdzie :) oczywiście nie patrząc na skutek końcowy swoich poszukiwań :) z wyłączaniem to ja góruję w domu tylko słyszę hasło: zachowujesz się jak twój ojciec ! ach jak milo to słyszeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, jesteś miłym wyjątkiem potwierdzającym regułę :)

      Usuń
  13. Fajnie :-) zobacz ile nas dzieli a jeszcze więcej łączy. Facet i kobitka muszą być różni to najbardziej scala :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak skomentuję to szukanie orkiestry przez faceta, 'bo on ma słuch muzyczny'. No raczej szukanie zespołu na wesele zleciłabym komuś, komu słoń na ucho nadepnął, gdyż piski i dziki szał wywołują zespoły disco polo, biorą wielką kasę, ponoć jest jakiś Power cośtam, zapisywać się trzeba na 2 lata wcześniej (dwoje dzieci można w tym czasie urodzić), a z tego co mi w ucho wpada na temat obecnego Disco Polo to jest żenada, brak słuchu, brak głosu i gołe tyłki pań.

    Myśmy zamówili didżeja z wodzirejem i niech się męczą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Temat rzeka, ale Twoje ujęcie bardzo dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. I jak to się dzieje, że chociaż tyle różnic to ludzie świata potrafią nie widzieć poza sobą .. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. O tym że, faceci przepadają podczas np oglądania telewizji to prawda, ale mój Ł. tłumaczy to tak: nie ma podzielnej uwagi i jeśli robi jedną rzecz to skupia się tylko na niej, bo woli zrobić jedno a dobrze. Tylko po co, skoro można zrobić kilka rzeczy naraz a też dobrze? :D
    Świat byłby cholernie nudny bez naszych drugich połówek. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też zaobserwowałam to wyłączanie się przy telewizorze czy komórce. Trzeba aż kilka razy wołać imię, by zwrócił uwagę. :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Taki relaksujący wpis, aż miło się czyta na koniec pracy:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zwykle serwujesz bardzo trafne spostrzeżenia, zgadzam się z każdym punktem:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Haha świetny wpis! Co do tego szukania, to dziewczyny też tak mają - ja na przykład. Perfekcjoniści :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nową recenzję,
    Przerwa na książkę

    OdpowiedzUsuń
  22. Jakie to prawdziwe. Szczególnie ze stresem my mamy podobnie. Właściwie mój mąż to chyba nie wiem czy jest stres ;) ale z tą telewizją to u nas jest różnie bo ja czasami też potrafię się tak wyłączyć, że dopiero po kilku minutach zdaję sobie sprawę, że coś do mnie mówiono i wtedy pytam "co mówiłeś" i zwykle słyszę wtedy oburzone "nic". Ale to chyba jedyny wyjątek w tych regułach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zgadzam się ze wszystkimi punktami :))) No cóż, faceci są dziwni, ale świat bez nich byłby nudny ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zawsze mnie wkurza jak ktoś się posługuje stereotypami :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawe i zabawne spojrzenie na temat :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Myślę, że znalazłoby się więcej różnic :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Z tym punktem pierwszym to chyba mam więcej z facetami wspólnego ;p
    Ale np. tego wyłączania się to też im zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Niby to stereotypy, ale ze wszystkimi się zgadzam;)
    O ile nad pierwszym punktem biję się w piersi, bo faceci często mają wiele rzeczy gdzieś, to z trzeciego punktu się cieszę. Bo gdy siedzę na laptopie, to nie oglądam TV, a gdy czytam książkę, to nie słucham muzyki. Przy okazji oszczędzam na prądzie;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak przeczytałam punkt czwarty głośno się zaśmiałam! Wiesz dlaczego? W gimnazjum jak pokłóciłam się z koleżanką, która mieszkała na tym samym osiedlu w bloku na przeciwko, to jak chodziłyśmy bądź wracałyśmy ze szkoły to właśnie po przeciwnych stronach ulicy. Foch przeszkadzał nam w podążaniu jedną stroną chodnika, ale nie przeszkadzał w siedzeniu wszystkich lekcji w jednej ławce :D

    OdpowiedzUsuń
  30. jest mnóstwor różnic, nawte ciężko mi teraz znaleźc jakiekolwiek podobieństwo jak o tym myślę ;D

    OdpowiedzUsuń
  31. Czysta prawda... Niestety. Lubię te Twoje wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Haha, podoba mi się jak opisałaą tą różnicę związaną ze stresem ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. hahaha podoba mi się twoja interpretacja miłości... a różnice opisałaś genialnie, nic tylko boki zrywać! jak jutro będę miała przez Ciebie zakwasy w brzuchu, nie wiem co Ci zrobię :D

    OdpowiedzUsuń